Jaki rower kupić – nowy czy używany?

W komentarzach na blogu doradzam Wam w wyborze rowerów. Pytacie o różne typy: górskie, miejskie, szosowe, trekkingowe itd. Pojawiają się pytania nie tylko o rowery nowe, ale także o używane. I tu często jest dylemat – czy zakup roweru z drugiej ręki nie będzie ryzykowny? Czy warto dopłacić do nowego roweru? W tym wpisie napiszę o moich przemyśleniach na ten temat, a niebawem przygotuję tekst o tym na co zwracać uwagę przy zakupie używanego roweru, tak by nie naciąć się na bubla. Od razu dodam, że dzisiejszy dylemat jest podobny do dyskusji o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkanocnymi. To temat rzeka i najlepszej odpowiedzi nie ma, a każdy może mieć swoje zdanie i po części będzie miał rację.

Zacznę od wad i zalet każdego rozwiązania. Nowy rower daje nam pewność, że nie brał udział w spotkaniu z samochodem, czy nie był intensywnie użytkowany na zawodach. Dostajemy również gwarancję, w zależności od producenta na dwa, trzy, czasem sześć lat, choć te dłuższe najczęściej dotyczą jedynie ramy. Zdarzają się też wieczyste gwarancje na ramę.

Dla wielu osób plusem nowych rowerów jest ich stan wizualny. A także stan techniczny, który powinien być perfekcyjny, ewentualnie do podregulowania na przeglądzie zerowym.

Zaletą jest również większa dostępność rowerów w ofertach sklepowych. Oczywiście oferta rowerów używanych też jest duża, ale jeżeli masz upatrzony konkretny model, konkretnego producenta, to często łatwiej znajdziesz rower nowy. Dotyczy to zwłaszcza rowerów mniej popularnych u nas typu fitness czy elektrycznych.

Poniżej znajdziesz materiał wideo uzupełniający ten tekst w kwestii rowerów nowych i używanych. Zapraszam do subskrybowania!

Główną wadą rowerów prosto ze sklepu, jest wyższa cena niż używanych modeli. Aczkolwiek warto rozejrzeć się za promocjami (na przykład w kupon.pl) i wyprzedażami poprzednich roczników. Tutaj rabaty potrafią sięgać 30% ceny sklepowej. Plusem jest również możliwość zakupu na fakturę VAT, jeśli chcemy używać rower w firmie. Kupując rower z drugiej ręki nie tak łatwo o fakturę.

Natomiast jeżeli chodzi o używane rowery, to najważniejszą zaletą oprócz niższej ceny jest ich, jakby to nazwać… różnorodność. Kupując nowy rower, jesteśmy niejako „skazani” na to co w danym momencie oferuje rynek. A nie musi to nam odpowiadać. Na przykład teraz producenci mają tendencję do montowania wszędzie gdzie się da, hamulców tarczowych. W prawdziwych rowerach górskich jest to uzasadnione, w innych przypadkach nie każdemu potrzebne. Znalezienie wśród używanych rowerów modelu z hamulcami V-brake zazwyczaj nie stanowi problemu.

Z drugiej strony, jeżeli jednak chcesz być na bieżąco z nowinkami technicznymi, może się okazać, że zakup 10-letniego roweru nie ma sensu, ponieważ wymiana części na zgodne z aktualnymi standardami będzie albo kosztowna, albo wręcz niemożliwa.

Zaletą używanego roweru jest też spełnianie zasady „co się miało zepsuć, to się już zepsuło”, a przynajmniej myślę tu o wadach ukrytych. Jeżeli coś szwankowało, poprzedni właściciel to wymienił lub naprawił. Możesz również trafić na rower od pasjonata, który nie tylko dbał o rower, ale także wymieniał części na lepsze niż zamontował producent. Sporo osób lubi ulepszać swoje rowery i warto na takie sztuki zwracać uwagę.

Wadą dla wielu osób może być problem z oceną stanu technicznego roweru. Nie zawsze jest to proste, zwłaszcza gdy za rower „zabierze się” zawodowy handlarz, który potrafi przytuszować co nieco.

Problematyczne (choć dla wielu osób to właśnie główna atrakcja) i czasochłonne jest również wyszukanie odpowiedniego roweru. W internetowych serwisach ogłoszeniowych czy na giełdzie jest cała masa używanych rowerów. Przebrnięcie przez wiele ofert potrafi zabrać niezliczoną ilość czasu, choć dla wielu osób poszukiwanie fajnego roweru w świetnej cenie może być przyjemnym hobby. Mnie niezmiennie bawią ogłoszenia w których widnieją dwie niewyraźne fotografie i opis „Osprzęt Shimano. Stan jak na zdjęciach”. I trzeba przez takie też przebrnąć w poszukiwaniu idealnego zakupu.

Ano właśnie, czas. Musimy się liczyć z tym, że czasem na zdjęciu i w opisie rower może wyglądać świetnie, w rzeczywistości jest kupką złomu, której ktoś umiejętnie zrobił zdjęcia. Jeżdżenie i oglądanie rowerów zajmuje sporo czasu i nie zawsze udaje się za pierwszym razem trafić na to czego szukamy.

Dodatkowo, jeżeli ktoś nie czuje się na siłach by ocenić stan roweru, powinien pomyśleć nad wizytą w dobrym serwisie rowerowym, by tam sprawdzili rower. Nie każdy sprzedający się na to zgodzi, zwłaszcza przy tańszych rowerach może być mu szkoda zachodu na jeżdżenie do serwisu. W każdym razie sprawdzanie roweru w serwisie to bardzo dobry pomysł, ale też zajmuje czas.

Pewnym minusem jest brak gwarancji. Ale można trafić na rowery młode, do których sprzedający dołącza fabryczną gwarancję. Takie rowery są najbardziej łakomym kąskiem na rynku wtórnym, na wartości już sporo straciły, a są jeszcze w dobrym stanie.

Poszukując roweru używanego ponosimy także ryzyko zakupu kradzionego sprzętu. Niestety nie ma ogólnopolskiej bazy skradzionych rowerów. Można pofatygować się na posterunek Policji, gdzie być może da się sprawdzić po numerze ramy, czy rower nie jest kradziony. Ale szczerze mówiąc nigdy tego nie robiłem i nie wiem czy to tak działa. Jeśli masz jakieś doświadczenia w temacie sprawdzania kradzionych rowerów – śmiało napisz o tym w komentarzu. Są osoby, które twierdzą, że kupując używany rower, należy wymagać od sprzedającego przekazania pierwotnego dowodu zakupu. Cóż, zawsze dobrze jest go otrzymać, ale nie oszukujmy się, nie każdy je gromadzi, a często rowery miały wcześniej już kilku właścicieli, gdzie dowód zakupu przepadł. Poza tym przy rowerach starszych niż pięcioletnie naprawdę ciężko już tego oczekiwać.

Zwolennicy rowerów używanych mówią, że nie ma sensu przepłacać za powiew nowości i mimo, że rowery prosto ze sklepu są fajne, to jednak używane są tańsze o 30-50%, a nawet więcej, w zależności od stanu i rocznika.

Zwolennicy rowerów nowych mówią, że nie ma sensu ryzykować zakupu roweru, który może być tykającą bombą, bo nigdy w 100% nie wiadomo w jakim jest stanie.

Jak widzisz, każde rozwiązanie ma swoje wady i zalety. Nie chcę wyrokować co będzie lepsze. Moim zdaniem jeżeli nie znasz się na rowerach i nie znasz nikogo kto się zna – nowy rower będzie lepszym wyborem, przynajmniej będziesz mieć święty spokój po zakupie. Również jeżeli planujesz zakup roweru na wiele, wiele lat, nowy rower może być najlepszym rozwiązaniem. Będziesz mieć sprzęt używany tylko przez Ciebie i w znanych warunkach.

Rowery używane to niezły wybór dla osób, które lubią podłubać przy rowerze i zmierzyć się z ich serwisowaniem. Aczkolwiek odradzałbym zakup sprzętu w agonalnym stanie z myślą, że go zregenerujemy. Często koszt takiej operacji przewyższy wartość nowego roweru. Chyba, że myślisz o odnawianiu klasyka – to zupełnie inna historia i takim rowerom zdecydowanie warto przywracać dawny blask.

Dylemat nowy czy używany, uważam za nierozstrzygnięty :) Niebawem spodziewajcie się obszernego poradnika, na temat sprawdzania używanego roweru przed zakupem. Tymczasem jeżeli zastanawiasz się nad zakupem nowego roweru, na blogu znajdziesz moje zestawienie rowerów do danej kwoty, które polecam.

  • ja mam używany i jestem bardzo zadowolona :)

    • Rysiubat

      każdy rower który wyjechał ze sklepu jest używany:)
      z rowerem jest o tyle lepiej niż z samochodem, że wszystko jest na wierzchu i łatwiej sprawdzić co i jak.

      • h/k

        Prawda, już kilka rowerów mam z Allegro i bez zastrzeżeń, ale ale… zawsze coś do pogrzebania było – na szczęście to były rowery nabyte tanio, więc inwestycja warta każdej złotówki, którą w nie wkładałem!! :)
        Autor tekstu napisał, że czasem w 10-latku kupno części takich jak były potrafi być wręcz niemożliwe, Powiem tak – rower to na szczęście nie auto, jak tutaj wyżej wspomniał inny komentujący, tutaj ta zasada znowu się sprawdza, gdyż ogrom części jest dostępnych na wyciągnięcie ręki i trzeba naprawdę mieć staruszka nietypowego, żeby coś do niego nie było.
        Ja zawsze staram się kupować niezłe, starsze rowery i jakościowo przyzwoite, gdzie praktycznie wszystko jest od nowości nie wymienione i w razie awarii wymieniam część lub części na takie jak były lub najbardziej zbliżone jak się tylko da. Lubie mieć rower na oryginalnych podzespołach, nawet jeśli to nie zabytek.

        • h/k

          Oczywiście „rowery z Allegro” – mówiłem o rowerach używanych w dobrym stanie lub z niewielkimi usterkami. Kupowałem właściwie tylko szosówki Peugeot i nigdy nie byłem rozczarowany, co najwyżej jakieś wady ukryte (raz mialem przypadek zużytych stożkow piast, to udało sie ugadać z gościem i dostałem zwrot prawie 10% ceny roweru i przełożyłem części z innych kól, które miałem, a wcześniej jeden przypadek to luz na suporcie.

          • Rysiubat

            jest jedna rzecz której nie zastąpisz – dobre stery gwint 1′
            a już napewno jak nie chcesz kulek

            podobnie częściowe wymiany ósemkowego napędu – zostaje co najwyżej Alivio

            • tommyride

              Z ósemkowym napędem w zasadzie nie ma problemu – kasety Alivio są wystarczającej jakości, są też kasety Srama, można włożyć szosową Sorę (co też bardzo polecam!). Taki napęd jest dużo mniej kosztowny niż 9ka i bardzo trwały. Nieco więcej kłopotu nastręcza wybór manetek pod 8. Alivio daje radę ale lepiej zapolować na jakieś starsze STX albo szosową Tiagrę w wersji na 8. Ja przesiadłem się z 9ki znowu na 8 i przy takiej konfiguracji zostaję. W retro Specu mam szosową 7 Sory i też nie narzekam.

              • Napędy 9-rzędowe wcale nie są tak drogie, kupowałem teraz mojej dziewczynie kasetę 8-rzędową i różnica w cenie między 8-mką, a 9-tką wynosiła jakieś 15 złotych, więc nie ma tragedii. Porównywalne łańcuchy to różnica max. 20 złotych.

                A z manetkami to prawda, ale na 9-tkę znajdziesz za 70 złotych manetkę Deore, która jest już bardzo fajna.

  • mzl123

    „Jeśli masz jakieś doświadczenia w temacie sprawdzania kradzionych rowerów – śmiało napisz o tym w komentarzu.”

    Jakoś to musi działać, bo kumpel miał już dwukrotnie kontrolę. Zatrzymywali wszystkich po kolei na ścieżce rowerowej i sprawdzali numery ramy. Baza więc jakaś jest, pytanie tylko na ile bogata i aktualna.

    • Robert

      Wszystkich? A domniemanie niewinności? Wiem że to nie na temat ale jak słyszę o „rutynowych” kontrolach aż mnie nosi bo co jest gorsze, jak stróż prawa kradnie Twoją wolność i pozbawia Cię praw czy jak złodziej kradnie Ci rower? Odpowiem, od kradzieży roweru jestem ubezpieczony …

      A co do tematu, co 3-4 lata kupuje nowy, używany odsprzedaję, paragon zawsze mam przypięty do instrukcji. Więc pochodzenie dla nowego użytkownika jest pewne a i ja odsprzedaję rower po ciut wyższej cenie. Zalety nowego? Cena jak dla mnie była wyższa tylko przy pierwszym zakupie teraz niweluje ją kwota jaką uzyskuje za używany. Wyposażenie nowo zakupionego roweru to żaden problem są sprzedawcy którzy się naprawdę starają. Na używany zdecydował bym się wtedy kiedy moje wyjazdy były by sporadyczne i niezbyt długo od sportu wymagam pewności. Dla mnie proszę nowy!

      • Rysiubat

        jeśli nie ma świadków, monitoringu a złodziej jest okazyjny i nie puści roweru na szerokim rynku, to jak inaczej chcesz go złapać? pozostaje albo wyrywkowa kontrola albo umorzenie śledztwa – co wolisz?

      • mzl123

        Nie za bardzo rozumiem o co masz pretensje do policji. Jak nie znajdują skradzionego roweru to wszyscy mają do nich pretensje o nieudolność i „nicnierobienie”, a jak już mają akcję i kontrolują przejeżdżających to z kolei nadużywają władzy, kradną wolność i pozbawiają praw. Ja akurat osobiście nigdy takiej kontroli nie miałem, ale nie miałbym nic przeciwko stracie tych 30 sekund jeśli dzięki takiej akcji odzyskają chociaż jeden skradziony rower.

        • Robert

          Zawsze można pójść dalej i przeszukać całe miasto blok po bloku piwnica po piwnicy rower to nie igła w trzy minuty można mieszkanie przeszukać. XXI wiek są inne metody znakowanie chipowanie, ubezpieczenie a nie akcje dla poprawienia statystyk. A tak na marginesie, przy każdym zatrzymaniu policjant musi podać jego powód, niema w kodeksie czegoś takiego jak rutynowa kontrola. Jest za te w innym kodeksie bezpodstawne zatrzymanie.

          • mzl123

            Wybacz, ale przechodząc w takie skrajności stosujesz retorykę podobną do tych niszczących mury kretynów wypisujących gdzie popadnie te swoje idiotyczne CHWDP. Policja została powołana do ochrony praw obywateli tego kraju (w tym prawa własności) i na to oddaję co miesiąc część swojego dochodu w postaci podatków. I oczekuję, że będą to robić sprawnie i z zaangażowaniem. Także przeprowadzając rutynowe kontrole, bo dla zwykłego, nie mającego nic na sumieniu człowieka nie są one uciążliwe, a pozwalają ochronić jego życie, zdrowie i majątek.

            Rozumiem, że akcji „trzeźwość” przy okazji każdych świąt też nie powinni przeprowadzać? Fotoradary to zło. Imprez masowych, w szczególności meczów piłkarskich, też nie należy zabezpieczać. Nocnych patroli na ulicach też być nie powinno. Przecież to kraj mlekiem i miodem płynący, każdy jego obywatel to istny anioł i wszyscy aż się palą bliźniemu do pomocy i nawet przez myśl mu nie przejdzie, żeby złamać prawo. A jak mu szatan szepnie do ucha i jednak dopuści się tej kradzieży roweru to następnego dnia rano sam skruszony zgłosi się na policję.

            Aha, no i oczywiście jeszcze istnieje domniemanie niewinności – dopóki nic się nie dzieje to policja siedzieć na komendzie i czekać na wezwania, prawda?

            Powiem Ci jednak, że gdyby tych kontroli było więcej to naćpany dres w sportowym wozie nie doprowadziłby w ten weekend w moim mieście do wypadku, w którym poszkodowana została trójka rowerzystów, z których jedna zmarła następnego dnia w szpitalu.

            • Robert

              Inaczej pojmujemy obowiązki policji Tobie podobają się metody Dzierżyńskiego, mi nie bardzo. Akcja trzeźwość to bzdura, co ona daje? 3000 pijanych w weekend i dziesiątki zabitych na drogach. a urządzenie odcinające zapłon podczas próby uruchomienia przez pijanego auta zatrzymało by 10 razy tyle amatorów jazdy na gazie. W Szwecji to standard. Trzeba zapobiegać a nie łapać. tylko że z zapobiegania nie ma statystyk … Widzisz zabezpieczenie meczu, koncertu itp to zapobieganie fotoradar to skarbonka Nocne patrole zapobieganie, rutynowe kontrole skarbonka.
              Sam widzisz na przykładzie minionego weekendu, kontrole są a ludzie giną, możesz ocenić ich skuteczność.

              • Rysiubat

                Załóżmy że wchodzi obowiązek zamontowania urządzenia o którym piszesz powyżej – tak bez żadnego sprzeciwu wydasz np. 200zl na montaż? ale przecież to Twój samochód – dlaczego ktoś ma decydować co w nim masz mieć, przecież to łamie święte prawo własności!
                Sam widzisz że podobna retoryka jest bez sensu – zawsze ktoś będzie na nie.
                Gdyby facet wpadł na kontroli to nikogo by nie przejechał.
                Z tego co wiem to alkomaty są w autach kierowców których już złapali a nie w każdym.

                • Zwolan

                  Wiele razy trzeba było coś dodawać w samochodach – np. pasy bezpieczeństwa, światło cofania. Teraz każdy nowy samochód musi mieć ABS – regularnie zwiększa się wymagane wyposażenie. Większość z nich jest dobra, ale na początku ludzie i tak psioczyli :P

                  • Rysiubat

                    Załóżmy że wszystkie auta alkomat mają – ile z nich będzie mieć „emulatory trzeźwości” tak jak teraz mają emulator sondy lambda czy filtra DPF? (też wymagane wyposażenie) – to jest Polska, tutaj na zaufaniu długo nie pojedziesz – sorry ale czy się to komuś podoba czy nie to „taki mamy klimat”

                • Robert

                  …. gdyby wpadł… gdyby, ale nie wpadł i zabił!

                  • Rysiubat

                    jeśli kontroli nie będzie to nie wpadnie na pewno – no chyba że na słup/przystanek/rower/tira/ludzika na przejściu albo na Ciebie – co wybierasz?

                    • Robert

                      Jaką kontrolę na jutro wybierasz? czy segregujesz śmieci? czy płacisz abonament? czy podatki z przed pięciu lat? czy masz legalne oprogramowanie w komputerze? czy kochasz się z żoną po Bożemu? Przez dwa lata jeździłem po Niemczech robiłem 500 do 800 km dziennie ani razu nie miałem kontroli drogowej i pijanych jest mniej i wypadków … w tamtym roku pojechałem do Frankfurtu do znajomego, zapominałem się i przez pewien czas jechałem grubo ponad 200 wyprzedził mnie patrol i zatrzymał podszedł policjant i zapytał co ja robię odpowiedziałem mu że się zapomniałem pewnie ze względu na czasy kiedy można było praktycznie bez ograniczeń. Odpowiedział że jemu też szkoda tamtych czasów, kazał zdjąć nogę z gazu i życzył spokojnej drogi. Poskutkowało, można? A co do rowerów, jak nie upilnujesz, ukradną, a ukradną bo jedynym zabezpieczeniem Twojego roweru jest rutynowa kontrola To Ty zapłacisz za rutynową kontrolę jak kupisz używany okazyjny rower który okaże się kradziony, a kilku z tego forum powie Ci że to dla Twojego dobra. Dziwnie zakładasz że złodziej jest głupi i będzie jeździł Twoim rowerem. Złodziej go sprzeda, weźmie pieniądze i w d… ma kontrole. Jak wpadnie to idiota albo jednorazowy amator a najczęściej zwykły nabywca. Ot i ochrona własności.

                    • Rysiubat

                      1. napisz petycję by zlikwidować policję – zaoszczędzimy na podatkach.
                      2. nie szukajmy skradzionych samochodów/rowerów i innych rzeczy – przecież ktoś już to kupił i teraz będzie pokrzywdzony
                      3. przecież napisałem „okazyjny” złodziej, czyli niezawodowy
                      4. jeśli jesteś taki pokrzywdzony to zgłoś się do Strasburga, Helsinek czy Amnesty In.

                      5. pijanych w RFN jest mniej bo nie ma kontroli?

                    • Robert

                      Policją jest ok nic do niej nie mam , organizacja jej pracy jest do bani robią statystyki na ścieżkach i z alkomatem zamiast pracować gdyby ograniczyć kradzieże tylko do amatorów nikt by się nimi nie przejmował bo to znikomy% nie warto tego łapać.300 tysięcy rowerów w tamtym roku zginęło w Niemczech myślisz że to amatorzy w nocy na nich przez granicę przyjeżdżali? Czy jestem poszkodowany? Tak za pieniądze które płacę na podatki traktuje się mnie jak złodzieja i pijaka… No tak, jak mówił Bareja: każdy pijak to złodziej. A Ty uważasz że to uczciwe jak kupisz coś za pieniądze nie raz przez lata składane i musisz to
                      Oddać bo ktoś sprzedał Ci trefny towar. Bo policja zamiast łapać złodzieja biega za amatorami po ścieżkach. Policją nie jest od tego aby gnębić obywateli kontrolami.

                    • Rysiubat

                      Mi też nie podoba się praca policji – pracują jak sprzedawcy, byle zrobić cyfrę:) Dla przykładu – dostalem mandat że przeszedłem na czerwonym, nieistotne było tłumaczenie że droga była pusta.
                      W Londynie jest to normalne.
                      Drogówka i prewencja jest właśnie od kontroli i patroli. Wolałbym by walka z pijaństwem to nie były tylko rutynowe kontrole ale np. obserwacja baru na wsi w sobotę wieczorem i wyłapywaniu chwiejnych kierowców – pewnie efekt byłby lepszy niż na szeroko rozreklamowanej rutynowej kontroli raz na tydzień w samo południe.
                      Odkąd są alkomaty „zbliżeniowe” (nie wiem jak to się nazywa) taka kontrola to moment i nawet jeśli ktoś ma zranione uczucia, to jest to dla mnie mniejsze zło niż brak kontroli.
                      Metodą operacyjną ciężko złapać budowlańca który po spożyciu wraca do domu czy smarkacza który komuś zwinął rower pod sklepem.
                      Tak źle jest jeśli kupisz trefny towar i musisz oddać, ale czy dobrze jest jeśli towar się odnajdzie ale go nie odzyskasz, bo ktoś inny już go kupił w dobrej wierze?

                    • Robert

                      Widzisz, cała zabawa polega na tym aby Policja zajęła się tym aby ten trefny rower nie trafił do rąk uczciwego nabywcy. Podobnie z alkomatem chodzi oto aby ten pijany nie wyjechał na drogę, a nie oto aby go na tej drodze łapać. Łapanie na ścieżce czy łapanie na drodze to już musztarda po obiedzie to już się stało. Dajmy na to że w serwisie aukcyjnym sprzedajemy rower sprzedaż jest możliwa tylko po wprowadzeniu nr ramy. a te Policja może sprawdzić wiem wiem można podać fałszywy ale odbierając rower możesz to sprawdzić a allegro ubezpiecza Twoje zakupy a złodziej od razu jest namierzany. Alkomat w aucie, komuś się wydaje że na świecie to tylko Polacy kombinują, tu muszę wszystkich zaskoczyć otóż nie, każda ingerencja w układ alkomatu odcina jazdę. Po drugie taki alkomat może pełnić dwie funkcje alkomatu kierowcy i spektrometru atmosfery w pojeździe i jeżeli pomimo tego że kierowca uruchomił auto a w atmosferze stwierdzono zawartość alkoholu alkomat informuje radiem o tym policje i wtedy mamy uzasadnione podejrzenie.wieziesz pijanych wiesz że mogą Cię zatrzymać ale nie korkują całego miasta! W związku z wykonywanym prze zemnie zawodem bardzo często zajmuje się audytem firm, firmy post państwowe posiadają bardzo mocno rozwinięty system kontroli jakości, firmy prywatne częściej stosują autokontrolę poziom utrzymania jakości jest o około 20% wyższy w firmach z autokontrolą, więc nie mówcie mi że w Polsce nie można! W toyocie nie znają pojęcia „kontrola jakości” – prywatnie jeżdżę toyotą…. i wiem że Polak potrafi być uczciwy.

                    • Rysiubat

                      Spotykamy się u Ciebie w domu na flaszkę, jedna to mało, trzeba do sklepu po drugą, sklep daleko – kto nas powstrzyma przed jazdą? patrolu przed domem nie ma:) (alkomatu w aucie też nie). Twoje marzenie jakkolwiek słuszne jest (przynajmniej na razie) nierealne.
                      Numer seryjny – ile ludzi wie że coś takiego jest i gdzie to znaleźć?
                      Jak to sprawdzić i w końcu ile ludzi pomyśli o tym by w ogóle sprawdzić?
                      (z doświadczeń serwisowych wiem że większość właścicieli laptopów nie wie)
                      Autokontrola – moje ostatnie miejsce pracy to sieć handlowa, gdzie liczą się wskaźniki sprzedaży, jeśli nie spełniają pewnego progu to sprzedawcy nie ma. Po drugie im wyższa cyfra tym wyższa kasa.
                      Efekt? Sprzedawca sam dąży do maksymalizacji sprzedaży, ale nie dlatego, że chce być dobry czy ktoś nad nim stoi, ale że kara jest nieuchronna. To się nazywa autokontrola. Zauważyłem że u niektórych zanika po podpisaniu umowy na czas nieokreślony:)

                      Podsumowując – każdy wie jak być powinno ale jest jak jest. Jeśli zdecydowana większość społeczeństwa (czyli np. 95% a nie 51%) będzie taka jak zakładasz, to Twoje metody oparte na zaufaniu się sprawdzą, a na razie pozostają nam te „totalitarne”.

                    • Robert

                      patrol to nie rutynowa kontrola, jedziesz zachowujesz się podejrzanie na drodze łamiesz przepisy jak najbardziej, ale nie korkowanie miasta „bośmy dopiero 300 na gazie złapali a co miesiąc było 500”. Gdyby Twoim motywatorem była tylko kara, uwierz mi, nie pracował byś tam ani minuty.
                      Tak podsumuje bo dyskusja brnie. Patrole, tak i to jak najwięcej, rutynowe kontrole nigdy.

                    • Rysiubat

                      po jednej flaszce na pół nie jeźdżę zygzakiem – patrol mnie nie złapie:)
                      ale mój instykt samozachowawczy ma już dużo słabsze hamulce więc w każdej chwili mogę zrobić coś głupiego:)
                      gestapowiec jako kiero sklepu podkręca wyniki, jeśli za każde przewinienie dostajesz -50zł to się pilnujesz, znam dużo smarkaczy którzy bez tego systemu nie nadają się do pracy, niestety. (bo sam spadek prowizji nie działa)
                      To oczywiście nie znaczy że lubię Oświęcim w pracy, kilka razy za opór już wyleciałem:) i nie żąłuję hehe
                      masz rację – kończmy dyskusję – Ty nie przekonałeś mnie ani ja Ciebie ale jedno jest fajne – nie było takich siakich i owakich:)

                    • rommia

                      A kupującemu kradzione to nie tylko zabrac ale i karę dowalić nawet większą jak temu co ukradł.
                      Zwłaszcza za „okazje” – u mnie w okolicy gość sprzedawał rowery – tAKIE ZWYKŁE ALE PRAWIE NOWE – „podwystawowe” po 10 zł i co, kupcy byli !!!
                      Max 1 roczny (numery ramy ) Herkules na kompletnym deore xt – bez jednej rysy za 800 PLN od handlarza to też okazja „NIEMIEC PŁAKAŁ JAK SPRZEDAWAŁ”

                • Grzegorz

                  Hello a pasy w samochodzie? Też musisz mieć zamontowane. Nikt się nie pyta czy chcesz mieć czy nie. Kupując samochód za pasy i tak płacisz.

              • mzl123

                Kontrole drogowe nazywasz metodami Dzierżyńskiego? Nie zapędziłeś się trochę? Nie wiem z jakiego powodu, ale najwyraźniej masz jakiś problem ze swoim podejściem do policji i sposobu pełnienia przez nich służby.

                Otóż 3000 złapanych pijanych kierowców to tyle samo mniej jeżdżących po drogach potencjalnych zabójców. Alkomat odcinający zapłon może się sprawdza w Szwecji, u nas tacie/mamie dmuchnęła by w niego córeczka. Nie wspominając już, że w chwilę po ich wprowadzeniu pojawiłyby się pewnie usługi ich „modyfikacji”. Ale najbardziej dziwi mnie, że jesteś zwolennikiem takiego zamachu na Twoją wolność. Ktoś ma Ci mówić co możesz robić ze swoim własnym samochodem? ;-)

                Fotoradar to skarbonka? Jasne, częściowo tak, podobnie jak mandat za brak świateł, czy inne wykroczenie, ale także jedyny straszak na idiotów za kółkiem. I jednocześnie rozwiązanie technologiczne, którą to jesteś wyraźnie zafascynowany. Problem w tym, że tę technologię, chwilowo przynajmniej, oprócz ich własnych ograniczeń wynikających głównie ze stacjonarności, mocno ogranicza samo prawo. Po ostatnich zmianach przepisów z mojego miasta zniknęły chyba wszystkie szare fotoradary, a żółte się nie pojawiły. I nie zgodzę się z Tobą, że nie mają na celu zapobiegania – jak najbardziej wszyscy zdejmują nogę z gazu na ich widok. Ja w każdym razie z niecierpliwością oczekuję uruchomienia u mnie w pełni systemu Tristar, który wprowadzi odcinkowy pomiar prędkości. Tu nie wystarczy na chwilę zwolnić, a potem jeszcze bardziej przyspieszyć, żeby odzyskać „stracony” czas. Mam nadzieję, że dzięki temu będę mógł spokojnie przejść/przejechać przez jezdnię nie oglądając się nerwowo po kilka razy w każdym kierunku.

                • Robert

                  Wzmożona kontrola podstawą zaufania.Nie mam problemu z Policją ale z jej pracą tak, uważasz że trzy kontrole w dwóch miejscowściach w ciągu godziny i pół godziny spóźnienia do pracy to dobry sposób na dyscyplinowanie kierowców? Alkomat to nie zamach na wolność robiąc prawo jazdy i kupując samochód zobowiązałem się nie wsiąść za kółko po spożyciu. Chcę tylko zaznaczyć że kontrole są nie skuteczne aby dały pożądany efekt należałoby kontrolować Wszystkich cały czas mimo wielu kontroli pani jeżdżą i zabijają, rowery są kradzione, proceder zamiast zanikać, narasta. System jest dziurawy i nikt nie chce tego zmienić mamy złudne poczucie bezpieczeństwa bo są kontrole a to że kontrole ujawniają mały procent problemu no cóż tak ma być.

                  • mzl123

                    Jeszcze się taki nie narodził, który rozwiązałby problem z nieprzestrzeganiem prawa przez ludzi. Jedyne co przez te kilka tysięcy lat istnienia cywilizacji wymyślono to kontrolowanie i wprowadzenie systemu kar. No cóż, dalsza dyskusja nie ma chyba jednak sensu, na razie krytykujesz tylko obecny system nie przedstawiając żadnych alternatyw.

                    • Robert

                      Fakt nie ma, żyj sobie z złudnym poczuciu bezpieczeństwa wierząc że rutynowe kontrole uchronią Cię przed pijanym zabójcą.

                    • Rysiubat

                      Sceptyczni oponenci używają pojęcia „złudne bezpieczeństwo”, ale to że ograniczamy niebezpieczeństwo nie oznacza, że jesteśmy naiwniakami wierzącymi że już go nie ma.

                • radziu

                  „Otóż 3000 złapanych pijanych kierowców to tyle samo mniej jeżdżących po drogach potencjalnych zabójców”
                  Bzdura, zrób kontrolę tydzień później w tym samym miejscu o tej samej godzinie i z tych 3000 złapiesz ponownie 2800 i ponownie będą pod wpływem.

              • kaczan

                Nie mogę się z Tobą zgodzić. Jako naród mamy we krwii anarchię. Fotoradary to skarbonka? A kto płaci – ten kto nie przestrzega przepisów.

                Kary są po prostu za niskie. Gdybyśmy mieli płacić tak jak np. w Szwajcarii kilka tysięcy Euro za przekroczenie prędkości, to zaraz uspokoiło by się na drogach. Dziś mówimy o Policji, lub innych służbach dbających o przestrzeganie przepisów w sposób pejoratywny. Są źli – policjanci (straż miejska) i my dobrzy którzy jeździmy szybko, ale bezpiecznie.

                Musimy zastanowić się co jest dla nas ważne, jako społeczeństwa. Ja uważam podobnie jak @mzl123, że chwilowa niedogodność związana ze sprawdzeniem legalności roweru jest ok. Jeśli jestem uczciwy, to nic mi nie grozi. Jeśli zaś mam coś na sumieniu, to nie mogę mieć pretensji do służb siłowych.

                • Robert

                  Krytykujesz nas jako społeczeństwo że jesteśmy anarchistami, jednak działania policji które są nie mają umocowania w prawie traktujesz jako „małą niedogodność”. Od kogo społeczeństwo ma się uczyć? To jak ksiądz który rutynowo chodzi na dziwki. Albo wszyscy przestrzegamy prawa albo robimy coś rutynowo… Społeczne przyzwolenie na nie zgodne z prawem działania policji jest jaj przyzwolenie na jazdę po pijaku i jedno i drugie nie powinno mieć miejsca.

                  • Rysiubat

                    a jeśli umocujemy w prawie rutynowe kontrole to się uciszysz?

                    • Robert

                      zgodnie z prawem unijnym nie umocujemy ich pranie, zgodnie z konstytucją nie umocujemy ich prawnie. W zgodzie z Polskim prawem nie umocujemy ich prawnie ….

          • Rysiubat

            idźmy dalej – niech każdy rower ma gps:)
            jest dużo ludzi którzy kupią od pasera – znakowanie nieskuteczne w takim wypadku, no chyba że ktoś wpadnie przypadkiem na rutynowej kontroli:)
            załóżmy że nie ma policji i złodzieje są bezkarni – kto Ci ubezpieczy sprzęt? albo za ile?

            • radziu

              Istnieje jakieś ubezpieczenie? Tyle co ubezpieczenie piwnicy, czyli 3% wartosci ubezpieczenia mieszkania, wiec aby dostac odszkodowanie za rowe wart 15.000 mieszkanie musiałbys ubezpieczyc od kradzieży na 500.000 – składka pewnikiem byłaby przyjemna – ale dla ubezpieczyciela.
              PZU w pakiecie bezpieczny rowerzysta wypłaca odszkodowanie tylko za kradzież z rozbojem i to do góra 5000 za które roczna składka wynosi 500.

              • Rysiubat

                To nie ja pisałem o ubezpieczeniach ale Robert – do niego to pytanie.
                A ja miałem ubezpieczenie samego roweru od kradzieży w Polonii kilkanaście lat temu – koszt 60-70zł za OC na 10k, nw na 5k i kradzież na 3000zł ale tylko z pomieszczeń zamkniętych. PZU wtedy też chciało 10% wartości roweru ale chcieli ode mnie dowodu odprawy celnej hehe.

              • Robert

                wujek google pomaga w ubezpieczeniach, zawsze też warto zapytać swojego agenta w pakiecie taniej :)

            • Robert

              Jako uczciwy obywatel nie powinieneś mieć możliwości nabycia trefnego towaru, widzisz gdyby był obowiązek jednorazowej rejestracji roweru i znakowania go i przeglądu dzisiejsza elektronika potrafi naprawdę dużonie było by takich okazji dzisiejsza elektronika potrafi naprawdę dużo

              • Rysiubat

                samochody tak mają i nie rozwiązuje to problemu do końca
                ile z Twoich znajmych wie o Cepiku?

          • rowerzysta

            Coś mi się słyszało o jakiś nadajnikach GSM czy GPS,dzięki którym można ustalić miejsce,w którym znajduje się rower.Niestety nie wiele mi wiadomo na ten temat…

            • Tak, są takie patenty, choć mam wrażenie, że jeszcze nikt tego nie dopracował na tyle (i nie obniżył ceny), by stało się bardzo popularne.

              • Robert

                Tak naprawdę nikomu na tym nie zależy, kradzieże wbrew pozorom nakręcają koniunkturę więc nikt na takie badania nie łoży tym bardziej nie ma obowiązku …. a koszt dzisiaj każdy smartphone ma GPS, każdy nawet ten za 200 złotych a przecież to tylko jedna z jego części składowych, namierzenie nadajniko-odbiornika to kwestia rejestracji w darmo

            • radziu

              Nadajników GPS na ziemi nie ma ;) To o czym piszesz to odbiornik gps + nadajnik gsm (moduł wysyłający sms z lokalizacją).

          • mazdac

            jest, nazywa się to „uzasadnione podejrzenie” – słowo wytrych umozliwiającą kontrole w kazdym momencie

            • Robert

              zapewniam Cie że nie umożliwiają jeżeli jesteś pewien że wszystkie manewry wykonałeś ok to postaw się Panu policjantowi zobaczysz jak mięknie.

              • Rysiubat

                też czasem ustępowałem pretensjonalnym klientom – ale nie dlatego że mieli rację, ale mi się nie chciało i odpuszczałem jeśli mogłem by już sobie poszli:)

    • McHigh

      Aktualizowana chyba na bieżąco. Po zakupie roweru nie dalej jak 2 tyg. później miałem przyjemność sprawdzić jak to działa. W moim Krosie A3 sprawdzili trzy nr seryjne i sprawdzali czy nr zgadza się z kolorem lakieru :)

      • radziu

        A skąd niby mają mieć informację jaki jest kolor lakieru(chyba że dostali z krossa klucz jak kodują w #seryjnym kolor roweru – o ile tak robią)
        Aż 3 sprawdzili? Jeden jest na ramie, drugi na amortyzatorze (w tych tańszych nie zawsze) a trzeci ?

    • white

      Jest baza ale rowerów skradzionych. Mnie też taka kontrola spotkała. Zostałem zatrzymany na drodze pomiędzy wioskami, policjant odczytał nr z ramy i sprawdzanie czy rower nie jest kradziony zajęło 15 min. Przez radio podał jakiejś Krystynie nr a ta odpowiedziała mu po 15 min. że nie mają takiego roweru zgłoszonego. Policjant wytłumaczył mi, że mają teraz taką akcję i sprawdzają kogo wlezie. A śmiesznie się zrobiło jak zapytał mnie czy przypadkiem nie mam przy sobie faktury na ten rower bo tak by szybciej mnie sprawdził.

  • Zwolan

    Według mnie kupno używanego roweru to nie jest taki ryzykowny interes jak w przypadku np. samochodu. Stan wizualny najczęściej można ocenić całkiem łatwo – w końcu sporo ram ma różne symbole, naklejki itd, które można porównać ze zdjęciem nowego egzemplarza. Zużycie napędu też można łatwo ocenić (poza łańcuchem). Stan przerzutek powinien wyjść w czasie jazdy próbnej. Problemem może być dodatkowe wyposażenie – niektóre akcesoria mogły zostać „niefachowo” zamontowane, lub są zamontowane na stałe.

    Sporą wadą jest za to szukanie odpowiedniego egzemplarza. Osoby sprzedające rower często nie wiedzą dokładnie jaki sprzęt jest w rowerze, więc identyfikacja i ocena spoczywa w zdecydowanej większości na kupującym. Co do kupowania kradzionych rowerów – zawsze jest ryzyko, jednak najczęściej sprzedający może przedstawić jakiś dowód zakupu. Można się też zapytać o jakieś zdjęcia z wyjazdów rowerowych – jakieś zdjęcie roweru w albumie na pewno się znajdzie.

    No i koszta – kupując rower można się naciąć i może się okazać, że trzeba wymienić sporo części. Ryzyko jest jednak dużo mniejsze niż przy kupnie samochodu – nie ukrywajmy, naprawa roweru jest zdecydowanie tańsza niż np. regeneracja turbiny czy wymiana sprzęgła.

    • O widzisz, zdjęcie z wyjazdu rowerowego to bardzo fajne potwierdzenie :) A przynajmniej tego, że sprzedający jest czysty.

      Jeżeli chodzi o naprawy w rowerze, to przy tańszych rowerach, faktycznie tak jest. Ale wymiana np. ramy z górnej półki, jeśli chcemy mieć tej samej klasy, może zaboleć. Akurat w przypadku droższych rowerów, dość sceptycznie podchodzę do używanych modeli. A przynajmniej z dużo większą dozą ostrożności.

      • Zwolan

        Wiadoma rzecz. Generalnie śmiało można przyjąć, że tańsze rowery są zdecydowanie mniej eksploatowane niż te z wyższej półki – przy nich wszystko trzeba sprawdzić 3 razy :P

  • Adrian Mirgos

    Witam, w piątek kupiłem rower używany, szukałem 3 tygodnie aby znaleźć ramę dla siebie (200cm wzrostu)… Manufaktur T700 za 1600zł na pełnym osprzęcie XT i hamulcach V magura HS33 jest nie do przebicia… tylna opona Marathon Plus 32C w idealnym stanie, przednia Racer 32C do wymiany… ale wszystko inne wygląda jakby było używane jeden sezon maxymalnie! Mam jedynie problem z tylnym hamulcem bo nie mogę wyregulować aby klocek nie obcierał, obstawiam, że są zapowietrzone ale głowy nie dam… jak zestaw zakupię i odpowietrzę to będę wiedział..

    • Bardzo fajny rower :) I tak tylko dodam na marginesie. Na Twoje hamulce mówi się szczękowe hydrauliczne, a nie V :)

      • Adrian Mirgos

        chciałem skrótowo napisać :) może umiesz odpowiedzieć mi na pytanie? Gdy reguluję tylni hamulec w klamce to oddala się tylko jeden klocek.. jak wyregulować drugi klocek? szukałem w internecie jakiegoś ‚manuala’ ale nigdzie nic nie mogłem znaleźć. Czy problem tutaj leży tylko w odpowietrzeniu układu?

        co do roweru to rama Cr-Mo 62cm.. mam nadzieję, że nie rozpadnie się rower zanim wrócę na nim z obecnych 118kg do swojej wagi 105kg :)

        • Kurczę, nigdy nie miałem niestety do czynienia z takimi hamulcami. Może kiedyś będę miał okazję przyjrzeć się im uważniej.

          Ale napisz do mnie maila, bo mam coś co mogę Ci podesłać na ten temat :)

        • Tomek

          Prawdopodobnie się jeden tłoczek zatarł,albo tylko zablokował.Trzeba wypchać tłoczki i spuścić płyn w celu wyczyszczenia tego. I pamiętać że do MAGURY nie lejemy płynu DOT,lecz specjalny płyn (doczytać w necie jaki).
          Swoją drogą fajny rower i na sztywnym widelcu zamiast kiepskiego amora,gratuluję zakupu.

          • Research zrobiłem duży więc wiem o czym piszesz ;) zamówiłem Shimano mineralny tylko zestaw do odpowietrzania za tydzień ma być najwcześniej – cóż, poczekamy. Odnośnie tłoczka znalazłem informację, że tłoczki są ‚jednorazowe’ i po wyjęciu już go nie wsadzę ponownie..

            • Tomek

              Nie wiem jak w magura,ja serwisowałem kilka różnych zacisków hamulców tarczowych i domniemam że zasada działania się wiele między nimi nie różni.
              Tamte tłoczki od tarczówek po wyjęciu spokojnie się nadawały do ponownego włożenia i użytkowania.
              Miałem przypadki zapieczonych tłoczków,objawiało się to tym że jeden tłoczek po odpuszczeniu klamki cofał się do końca,a drugi „przypieczony” do połowy,albo wcale.
              W każdym przypadku przyczyną była intensywna jazda w terenie i brak wymiany płynu w odpowiednim okresie,co się objawiało tym że płyn który spuszczałem z układu na ogół miał kolor czarny od zanieczyszczeń.No i gdy taka uszczelka tłoczka nałapie odpowiednią ilość brudu to zwiększa się siła tarcia pomiędzy nią a samym tłoczkiem i w efekcie dochodzi do jego unieruchomienia.
              Dlatego okresowe wymiany płynu które proponuje producent hamulców nie są głupie,szczególnie jeśli ktoś intensywnie używa roweru.

              • Jak zestaw dojdzie to postaram sie wyciagnac tloczek chyba ze nie bedzie chcial wyjsc to nie bede rwac na sile bo potem moze byc problem z kupnem nowego do tego kilkuletniego modelu :)

      • chciałem skrótowo napisać :) może umiesz odpowiedzieć mi na pytanie? Gdy reguluję tylni hamulec w klamce to oddala się tylko jeden klocek.. jak wyregulować drugi klocek? szukałem w internecie jakiegoś ‚manuala’ ale nigdzie nic nie mogłem znaleźć. Czy problem tutaj leży tylko w odpowietrzeniu układu?

        co do roweru to rama Cr-Mo 62cm.. mam nadzieję, że nie rozpadnie się rower zanim wrócę na nim z obecnych 118kg do swojej wagi 105kg :)

  • bartek98

    Moim skromnym zdaniem lepiej kupić rower używany ponieważ w niskim budżecie np do 500 nie mamy marketowca tylko porządny rower np Kross Hexagon V6. Jedynym na co trzeba uważać to tak zwane druciarstwo!

  • mikefunk

    Proste. Jak sie nie znasz na rowerach nie kupuj uzywki sam, wez kogos kto sie zna. Lub jeszcze prosciej, idz do sklepu rowerowego/warsztatu gdzie handluja uzywkami. Jest taki zawsze jeden przynajmniej nawet w najmniejszym miescie. Cena bedzie dobra i do tego z gwarancja no i plus bedziesz mial/a miejsce, zeby wrocic w razie awarii. Ogolnie odradzam kupowanie uzywek bo zajmuje to za duzo czasu. Juz bym wolal isc do skladalni rowerow i wybrac cos na miejscu. No chyba, ze masz czas i sie lubisz bawic. Over.

    • mikefunk

      Aha no i swietny tekst. Jak zawsze. Cos dla laikow ale ludzi takich wiele i trzeba im pomagac :)

    • Ostatnio była afera, chyba w Krakowie, że sklep rowerowy okazał się dziuplą kradzionych rowerów :) Które notatebe też sprzedawali.

      Ale to prawda, można wybrać się do zaufanego serwisu na przegląd roweru jeśli ktoś nie jest pewny zakupu, dopisałem o tym dwa zdania w tekście.

  • ozzy

    kupiłem nowy rower, w sklepie pomogli mi wybrać model i dopasowali go, jestem jak najbardziej zadowolony ;) plus mam gwarancje i moge podjechać jak bym czegoś nie wiedział albo coś by bylo nie tak. Dla ludzi którzy zaczynają poważniejszą przygodę z rowerem polecam nowy ;) Następny być może kupię używany ale to albo za kilka lat, albo MTB

  • Zdzisław55

    Stare dobre, to wino i skrzypce. Pracuję, oszczędzam więc stać mnie na nowy. Widzę jak się picuje te stare rowery, tak jak samochody z zachodu. Ktoś mówi że dobry rower, przejedz rocznie 5000 km to wtedy można ocenić. Potem w serwisie płacz, że trzeba zapłacić 200 zł za naprawę.

    • Rysiubat

      ale większość ludzi nie potrafi oszczędzać, dlatego tak chętnie korzystają z rat (na moje szczęście) – płacą za wszystko o połowę więcej niż trzeba i tym bardziej nie mają kasy a więc kolejne raty i koło się zamyka:)

    • Tomek

      Ja kupiłem używkę od handlarza który przywozi rowery z Niemiec,rower roczny w stanie idealnym,poza jedną rysą na ramie i zapłaciłem około 800zł mniej niż ten model kosztuje jako nowy.Przejechałem nim już 7000km i zajechałem tylko opony (wożenie ciężkich sakw),po za tym wszystko dalej pięknie działa.
      I gdybym nawet miał w serwisie zostawić te 200zł to dalej jestem o 600zł do przodu względem nowego ;)

  • Też się kiedyś zastanawiałam, ale ostatecznie padło na nowy. Nie mam duszy majsterkowicza i zależało mi na sprzęcie, który od razu po zakupie będzie gotowy do jazdy.

  • Kuba Józiewicz

    Rower w stanie agonalnym znalazłem niedawno u babci w piwnicy. Wigry 2 z 1976 roku. Włożę 500zł i będzie w stanie jak z fabryki (oprócz lakieru

  • Też się zastanawiałam, i ostatecznie padło na nowy. Wygrała pewność, że rower będzie w pełni sprawny i od razu gotowy do jazdy. Mój drugi rower ma już 20 lat i choć regularnie jest w serwisie, wyraźnie czuję różnicę, zawsze znajdzie się coś do podreperowania, odnowienia, czy wymiany, koła coraz częściej trzeba centrować. Jak ktoś ma duszę majsterkowicza to może mu to odpowiada, dla mnie rower ma być możliwie mało absorbujący :)
    Za to uwielbiam oglądać używki na Allegro i potrafię tak wsiąknąć na cały wieczór :)

    • Rysiubat

      nie zawsze nowy znaczy lepszy a już na pewno trwalszy:)
      np: suport octalink i stary kwadrat czy tekst typu „stare dobre shimano”:)

      • Może i nie zawsze, ale też z dużym prawdopodobieństwem mogę stwierdzić, że nowy rower będzie jednak w dobrej kondycji. Żeby znaleźć zadbaną używkę potrzeba już trochę wiedzy i doświadczenia. Co na pewno byłoby trudne dla osoby, która tak jak ja nie ma pojęcia, o co chodzi w zwrocie „support octalink i stary kwadrat” :)

        • Rysiubat

          Masz rację że nowe jest nowe ale jeśli już masz używkę to zawyczaj taniej jest ją wyremontować/zmodernizować niż kupić nowy rower, ponadto stary rower jest często wyższej klasy niż nowy ale tani.
          Powyższe zależy od tego co masz, w jakim stanie i co chcesz kupić.
          Support to korba, a ja miałem na myśli łożyska korby, octalink jest nowszym standardem i teoretycznie lepszym ale jak się okazało mniej trwałym niż starszy typ „na kwadrat”.
          Niedawno na tym blogu był artykuł „zaletach” nowych standardów.
          Swoją drogą dziwne, że dziewczyna która jeździ nie ma kolegi „roweromaniaka” – ja bym chętnie taką przytulił:)

          • Zaraz, zaraz. Suport to nie korba :) Suport to właśnie łożyska w obudowie, które sprawiają, że ramiona korby mogą się kręcić.

            • Rysiubat

              To się nazywa sprawdzanie czujności moderatora – zdałeś:)
              Ale często spotyka się że mechanizm korbowy i wkład suportowy (kompaktowy czy rozbieralny) skrótowo są określane mianem suportu, potem człowiek na szybko i bezwiednie to powtarza i tak leci.

          • Jasne, że taniej. Ale tu wracamy do podstawowej kwestii – co się człowiek naszuka roweru w dobrym stanie, narobi przy szukaniu części/wożeniu po serwisach, to jego. Nie mówię, że to złe rozwiązanie, po prostu nie każdy chce się na to porywać. W końcu, kupując nowy, płacę nie tylko za rower, ale też za ten komfort, że przynajmniej na początku nic nie muszę przy nim robić.

            Mam używkę, nawet „bardzo używkę” (20 lat!) i obawiam się, że wyremontowanie jej do poziomu sprawności nowego roweru wiązałoby się z wymianą 80% części :)

        • zdzisław55

          Trochę się interesowałem rowerami używanymi. Rower znanej firmy używany też jest w cenie, nic za darmo.

  • Arkadiusz Malak

    Moim zdaniem-wszystko tak naprawdę, zależy od zasobności portfela. W listopadzie sam kupiłem używany rower za 1500 PLN. Do tej pory przejechałem ponad 1,5 tys. kilometrów i jedynie co w nim robiłem to drobne regulacje przerzutek, wymiana klocków i smarowanie łańcucha. Nie wiem – może miałem szczęście bo rower trafił do mnie w kapitalnym stanie. Jest jednak jedna wada używanego roweru- nigdy nie będę na 100% pewny czy nie został on komuś ukradziony. Sprawdzałem w necie po numerach seryjnych ale nic nie wyskakiwało. Jednak taka malutka skaza na psychice pozostaje. Cóż – muszę z tym żyć. Gdybym miał dużo wolnej gotówki to wolałbym kupić rower nowy. Ale mając mniej pieniędzy to lepszym rozwiązaniem jest rower używany ale na lepszym osprzęcie. Pozdrawiam.
    P.S. Gratulacje dla Łukasza za debiut w Przeglądzie sportowym :)

  • bik4done

    Ja bym się najpierw zastanowił do czego rower ma służyć.

    Podobny dylemat jak z telefonami i komputerami – nie zawsze zakup nowego jest konieczny i opłacalny.

    Inne potrzeby ma osoba jeżdżąca w słoneczku po 100 km rocznie i ma dwie lewe ręce, a inne 50-latek, który ma pełny warsztat i umie co nieco.

    Bo jest kilka kwestii:
    Czy tylko do pracy i krótkie wycieczki, czy do wielodniowych wypraw z sakwami.
    Czy tylko latem, czy całoroczny.
    Czy z dnia, czy też w nocy.
    Czy rekreacyjnie, czy do intensywnego orania, czy też do uprawiania wyczynowego sportu?
    Czy trzeba wnosić po schodach?
    Po jakich trasach zwykle będziemy jeździli – ścieżki i aksamitne asfalty, czy szutry, piaski, błoto i woda?

    Wszystkie odpowiedzi związane z wytrzymałością i odpornością na zużycie i bezawaryjnością przemawiają za zakupem nowego i to z jak najwyższej półki, co się opłaci w kosztach serwisu.

    Wszystkie pozostałe odpowiedzi dają podstawę do zakupu roweru używanego, albo nawet dwóch, ale dopasowanych do sposobu używania – np. przełaj na sztywnym zawieszeniu do szybkich przejazdów w różnym terenie, a tani ATB na dojazdy do pracy.

    Do tego trzeba dołożyć kwestie marketingu – czy lepiej zaufać miłemu facetowi w dresach, który wciśnie nam za duży rower, za to bardzo ładny i kosztowny, po zakupie którego możemy poczuć się wyjątkowo … zrobieni w balona.

    Czy też zaufamy starszemu panu, którego używane, stare, nierzadko zabytkowe rowery są dopieszczone do granic grubości lakieru, a kosztują grosze i kupując taki rower z pewnością zyskamy wiernego przyjaciela i wyjątkowy design.

    Osobiście do tej pory zawiodłem się właśnie na nowych rowerach. Teraz w cenie jednego nowego, o którego musiałbym ciągle się martwić, mam trzy używane/składane samodzielnie rowery – do różnych zastosowań: trekking, szosę i prostego singla do pracy.

  • Tadeus72

    Istotna może być tu też kwestia moralna. W samych Niemczech w 2013r zgłoszono ponad 300 tysięcy kradzieży rowerów (w tym samym roku tylko około 18 tysięcy kradzieży samochodów). Patrząc na ogromną ilość bardzo korzystnych „niemek” na Allegro i dawnej Tablicy ciężko wierzyć jest w to, by zdecydowana większość nie była kradziona.

    Inna sprawa, że w takim przypadku raczej nie ma co obawiać się problemów z policją w Polsce, Swego czasu w niemieckiej telewizji był dokument o całym procederze eksportu ogromnych ilości kradzionych rowerów za granicę, nieliczne transporty, które „wpadły” miały całkiem nieźle przygotowane papiery.

    I piszę to osoba, która już raz kupowała używany rower na Allegro (oczywiście żadnego rachunku mimo prośby nie dostałem).

  • kaczan

    Jeżeli wiesz czego chcesz, co potrzebujesz, a zwłaszcza gdy chcesz traktować rower „profesjonalnie”, to kup nowy rower.

    Jeśli chcesz zacząć przygodę z rowerem, to zacznij od używki. Pojeździj sobie na różnych typach, a potem jak już będziesz wiedział czego chcesz, to można rozejrzeć się za nowym.

    Jeśli rower ma być często zostawiany na dworze, lub nie ma możliwości dobrego zabezpieczenia, to też lepiej kupić rower który nie będzie kusił złodzieja. Zwykła linka, lub blokada koła stosowana w holendrach powinna pomóc przed zabraniem sprzętu przez przypadkowe osoby. Ja sam od kilku lat jeżdżę odrapanym ponad dwudziestoletnim Batavusem i nie mam problemu. Wstawiam dobre opony Marathony Plus na tył, zwykłe Marathony na przód i jest ok. Piasta nawet po serwisie jest poddawana „postarzaniu”, aby nie kusić złodziei. Na całkiem dobre i wygodne siodełko Selle Royal naciągam tani pokrowiec i mimo iż zostawiam go czasem nawet na 12h pod pracą to nawet nie było próby kradzieży. Paradoksalnie zginęło tam kilka rowerów które były w dużo gorszym stanie technicznym, lecz lepszym wizualnym.

    • tomek

      To czego się chce, potrzebuje, również traktując rower profesjonalnie – w jaki sposób wiąże się z tym czy rower jest nowy czy używany?
      Kilka razy kupowałem używki będąc świadomym czego potrzebuję – świadomym np różnicy w cenie.

  • Hej, fajny wpis. A ja dziś kupiłam rower – nowy ;-)
    No i już się nie mogę doczekać momentu, kiedy przywiezie mi go kurier. Na pewno się pochwalę :-)

  • Piotr Baran

    Hmm, a ja swój rower znalazłem. Stał 2 tygodnie pod marketem i postanowiłem go przygarnąć. Wywiesiłem ogłoszenie i odczekałem 2 lata i nikt się nie zgłosił. Czy to jest forma kradzieży? Tym bardziej że w sakwie były klucze. Wszystko zgłoszone na policję.

    • kaczan

      Mnie to wygląda na recykling ;)

  • Kacper

    Ja kupiłem 10 latka za kilkaset zł. Był w stanie super jak na swój wiek. Nie miałem pojęcia o przerzutkach, sterach, korbach czy piwotach. Potrzebowałem dojeżdżać do pracy, bo autobusem 45 min a rowerem 20. Od tego się zaczęło. Jeździłem do pracy i powoli zakochiwałem się w swoim 10 latku. Bo jeżdżę szybciej niż transportem publicznym. Bo mogę przejechać niemal wszędzie, przez las, przez park, przez boisko szkolne. Zacząłem jeździć już nie tylko do pracy, ale wszędzie. Do sklepu, na bazar, do znajomych, do lasu z aparatem foto i na coraz dalsze wypady. W końcu po jakimś roku intensywnej eksploatacji wyjechałem na wypad bez planu. Jak to się mówi „gdzie oczy poniosą”. Dotarłem do jakiegoś opuszczonego poligonu.
    Pokusiłem się o mocno stromy podjazd i… prawie na szczycie zerwałem łańcuch. Konsternacja. Nie miałem narzędzi. Nie miałem GPS i nie wiedziałem gdzie jestem. Zadzwoniłem do mojej bliskiej i podałem nazwę miejscowości w jakiej skręciłem do lasu. Po chwili oddzwoniła z instrukcją że mam iść mniej więcej prosto i słońce mam mieć za plecami wtedy dojdę do miejsca skod powinienem mieć autobus.
    Po tej przygodzie zacząłem się bardziej interesować czym jest rower i z czego się składa. Poświęciłem też trochę czasu i policzyłem szacunkowo przejechane kilometry. Wyszło na pewno powyżej 15000. Zacząłem czytać fora rowerowe i tak też trafiłem na ten blog. Wiem już więcej o rowerach i ich eksploatacji. Wiem też że w swej niewiedzy zajeździłem mojego kochanego już 11 latka. Aktualnie rower w szpitalu. Na razie jeżdżę pożyczonym, bo już nie umiem bez roweru. Morał z tej przydługiej opowiastki taki że ten 10 letni „zwykły” stalowy góral aż tyle wytrzymał, bo przecież nie dbałem o niego wychodząc z założenia – jak jeździ to wszystko OK. Tak czy inaczej, ten rower ma u mnie dożywocie. A po leczeniu na pewno mi jeszcze będzie długo służył.

    • Super historia i tak trzymać! Niech rower po rehabilitacji służy dalej :)

    • Rysiubat

      bez łańcucha da się jechać – weź przykład z małych dzieci:)
      czy uważasz że jesteś za stary na rowerek biegowy hehe

  • barklu

    Jeśli chodzi o rowery kradzione, to pewnym zabezpieczeniem jest kupno na allegro – jakby co mamy dane sprzedającego. Inny dobry sposób na tani i dobry rower używany to znalezienie egzemplarza „przeleżanego” – ktoś kupił rower, ale mało na nim jeździł i po paru latach stania sprzedaje. Opony sparciałe, napęd do nasmarowania, ale oprócz tego rower prawie nowy.

  • Grzesio D

    @disqus_7CAgtcsZTa:disqus to może jakiś kolejny wpis o tym gdzie szukać używanego roweru i jak go sprawdzić? Przechodzę właśnie przez proces szukania singla na krótkie miejskie odcinki. Oj, nie jest łątwo…

    • Wpis o tym na co patrzeć przy zakupie na pewno się pojawi. A szukać – najwygodniej w internecie :)

  • Jeśli chodzi o rowery kradzione to w internecie kiedyś natknąłem się na taką stronkę http://bazarowerow.org . Wpisujemy tutaj numer seryjny ramy do bazy bądź też jak kupujemy rower i właściciel poda nam numer seryjny to możemy go sprawdzić czy przypadkiem ktoś go nie buchnął :)

  • rowerzysta

    Ehh,mi już skradziono 3 nowe rowery,tak że zwyczajnie szkoda mi kasy na nówkę sztukę.Teraz jeżdżę na używanym,który sobie delikatnie dostosowałem do swoich potrzeb.Nawet jeśli by mi skradli,to strata finansowa mniejsza niż przy nówce.Nie wiem jak inni,ale ja przy zakupie używki rozglądałem się za prywatnymi ofertami-kupno od handlarza to zbyt duże ryzyko.

    • Zainwestuj w przyzwoitego U-Locka. Jest mało wygodny, kosztuje 120-150 złotych, ale ryzyko kradzieży zdecydowanie maleje.

  • Przy używanych rowerach zawsze pozostaje jedna niewiadoma – przebieg. Ponieważ łatwo cofnąć licznik ;)
    Pozdrawiam – właściciel używanego evertona

  • To chyba tak jak z samochodem – kupując używkę trzeba brać poprawkę na to, że trzeba będzie trochę dołożyć na start. Teraz jeżdżę na używanej Gazelle, która na dzień dobry zaliczyła serwis tylnej piasty (Nexus 7). W sumie kosztowało to mniej niż kupno nowego roweru, zwłaszcza tej firmy.

  • piotr

    Rower używany, fajna sprawa, ale wcale nie łatwo znaleźć odpowiedni egzemplarz. To znaczy taki, aby cena była adekwatna do stanu technicznego i dający pewność legalnego pochodzenia. Często okazuje się że cena zakupu, plus koszty dopasowania roweru do swoich wymagań przewyższają cenę nowego roweru. Poza tym należy uwzględnić, że nic nie jest wieczne i choć zakupimy rower pełnosprawny, to wcześniej zaczniemy inwestować w zużywające się części.
    Owszem trafiają się okazje, ale rzadko. Niektóre elementy roweru dopasowują się do użytkownika i często wymieniamy je pomimo pozornej sprawności.

    Używany czy nowy, to temat na który nie ma jednoznacznej odpowiedzi… Osobom, które zaczynają przygodę z rowerem polecałbym raczej rower nowy, prosty… Zawsze da się go później dobrze sprzedać i kupić coś co będzie pasowało do naszych potrzeb. Nasze wymagania do roweru precyzują się w trakcie jego używania.

  • Miedziol

    Ojczym pracuje w Niemczech a że żyłka graciarza jest w nim nader obecna to weekendy spędza na słynnych „flomarkach” a co za tym idzie czasami przywozi ciekawe rowerki. Większość rozchodzi się po rodzinie i znajomych a są to osoby jeżdżące bardzo rekreacyjnie i w ich przypadku mowa o tysiącach kilometrów raczej nie ma miejsca, liczy się wygoda, stan techniczny/wizualny i wszyscy bardzo sobie chwalą to co udało im się kupić za kilkaset złotych. Sam klika z tych rowerów objeździłem no i aż tak kolorowo w moim przypadku nie jest ale mimo wszystko nie ma powodów do narzekań, wiąże się to z tym że km robię sporo no i nie ma się co oszukiwać ale z wymianą takich elementów jak napęd,opony,klocki,pancerze każdy kto jeździ więcej niż do warzywniaka i z powrotem musi się liczyć, sam też przez to sporo przy tych rowerach spędziłem na ciągłym serwisowaniu bo zawsze coś nie gra, nieraz bywa i tak że poświęcam najsłabszego w stadzie po to by z jego organów podratować inne rowery. Na szczęście mam nadzieję że etap ten mam już za sobą bo od jakiegoś czasu zarabiam sam na siebie i po długich przemyśleniach i jeszcze dłuższych poszukiwaniach dzisiaj na moim podwórku stanął używany cross GIANT ROAM 0. Cieszę się bardzo bo był kupowany wysyłkowo i wiązało się się to z dużym niepokojem ale na szczęście niepotrzebnym bo rower jest w świetnym stanie wizualnym a napęd wskazuje na bardzo znikome użytkowanie.

    Podsumowując (dla nieuważnych) wnioski są dwa – 1 – kluczowe znaczenie to odpowiedź na pytanie do czego nam ów rower oraz to jakie dystanse będziemy nim przebywać oraz – 2 – to że zakup używanego roweru może być bardzo dobrą inwestycja ale wymaga to wiedzy, sporo czasu i nie ukrywajmy ale również dozy szczęścia. Aha no i dobrze by kupujący używkę lubił i był w stanie sam sobie przy niej „podłubać”

  • Qba

    Ja w ub. roku zdecydowałem, że kupię używanego trekkinga i zrobię to na jesieni. Po wielu nieudanych licytacjach (myślę że co najmniej 10) na allegro udało mi się zdobyć Pegasus Solero SL Disc za 800 zł. (nowy od 2600-3400 zł.) w bdb stanie i z rachunkiem.
    Od zakupu robię nim regularnie ok. 100-150 km miesięcznie (dojazd do pracy), więc w sumie niedużo, ale po tych przejechanych kilometrach widać już na nim ślady użytkowania. Myślę że rower nowy w tej cenie wymagałby już wkładu finansowego. Na dzień dzisiejszy zmieniłem tylko łańcuch.
    Znajoma ostatnio kupiła rower miejski w Auchan za 700zł i szczerze mówiąc nie polecił bym go nikomu.

  • Gienek

    ów artykuł i mój problem nakłonił mnie do napisania prośby do Ciebie – niestety przy zakupie używanego roweru nie mamy tak dużych możliwości wybory konfiguracji i często tego typu zakup wiążę się z jakimiś kompromisami. W moim przypadku był to znaleziony idealny model roweru, z idealną ceną i w idealnej kondycji jednak z ciut za małą ramą – 19′ (a szukałem 21′). Jest OK ale niestety po dłuższej jeździe pojawiają się bóle na plecach.

    Moim marzeniem byłoby znaleźć rzetelny artykuł na temat „jak powiększyć rower o kilka cm/cali w przypadku zbyt krótkiej ramy”. Fajnie byłoby jakbyś rozważył moją propozycję. Jestem kompletnym laikiem i nie mam pojęcia co muszę wiedzieć by dokonać takich modernizacji, jakie parametry znać by zrobić to samemu i o jak bardzo można polepszyć granice komfortu jazdy.

    • tomek

      Wymiana mostka na inny z innym wzniosem i długością; wymiana kierownicy, zmaiana widelca – możliwość zastosowania podkładek. To są jednak ćwierćśrodki, które pozwalają na korektę w sensowny sposób zaledwie w niewielkim stopniu – większe ingerencje w ten sposób wpływają negatywnie na zachowanie roweru.
      Rama 19 cali nic nie mówi, tak jak 21 cali. Bo zależnie od producenta,typu i geometrii ramy praktycznie wszystkie składowe geometrii mogą być bardzo różne.
      Mam 185 cm wzrostu i górala ze spacerową geo, 20,5 cala – bardzo wysoka główka ramy i bardzo krótka górna rura, drugą ramę 19 cali sporo dłuższą i z niską główką. Gdybym patrzył tylko na cale to pierwsz rower musiałby być z ramą 22 cale żeb zapewnić mi sensowne „wyciągnięcie” za to nie byłbym w stanie ogarnąć go kroczem.

      • Rysiubat

        ponadto siodełko przesuwa się przód-tył, być może teraz masz za bardzo z przodu? mostek na klinie można ustawić wyżej.
        natomiast jeśli rower jest za niski to wymiana sztycy na dłuższą
        a tak na poważnie – brzeszczot w dłoń, dosztukowujesz kawałki rurek, spawarka i gotowe!

    • Niestety, dlatego producenci robią różne rozmiary ram, by każdy mógł wybrać coś dla siebie – późniejsze dostosowywanie roweru jest bardzo, bardzo trudne, albo wręcz niemożliwe.

      Można kombinować z wymianą wspornika kierownicy na dłuższy, ale nadal jest to tylko półśrodek.

  • Krzysiek

    Kupilem w zeszlym roku uzywany Wheeler Comfort Pro 50, jezdzony tylko przez rok po miescie praktycznie. Zaplacilem za niego 700 zl, a jego osprzet wyglada tak:

    rama: Alloy 6061 D.B. Tubes , 68mm B.B Shell, 1 1/8″ Intergrated Head Tube
    rozmiar: 19″
    wielkość koła: 26″
    widelec: RST CAPA T Preload adj. 80mm
    ster: VP MH-501 / 1 1/8″
    wspornik kierownicy: WBP MTS-D367-5 Alloy Adjust Stem 25.4
    hamulce: ALLOY V-BRAKE
    łapy hamulca: SHIMANO ST-EF51
    obręcze: JALCO AX-18
    szprychy: Steel 14G
    piasta przód: KT-A15 / 32H
    piasta tył: WBP KT-A12 32H*14G*135
    kaseta: SHIMANO MF-Tz21 / 14-28T.
    opony: KENDA K-905 26×2.3
    korba: SHIMANO FC-M131
    środek suportowy: VP BC-73 68*122.5
    przerzutka przód: SHIMANO TX50
    przerzutka tył: SHIMANO Acera
    manetki: SHIMANO ST-EF51
    pedały: VP-877N
    siodło: VL-3126 D2
    liczba biegów: 21

    Obecnie jestem bardzo zadowolony. Dopiero co zaczynam przygode z rowerem. Od zawsze lubilem jezdzic, ale teraz podchodze na powaznie do tematu.

  • Tomek

    Ja kupiłem szosówkę używaną. Na zdjęciach w stanie bardzo dobrym. Po rozpakowaniu już było troche mniej kolorowo. Niestety ktoś na chama połączył klamki Campagnolo z kasetą Shimano. Jednak ja kupowałem w celu wypróbowania jak jeździ się na szosie. Spasowało mi więc wymieniłem cały osprzęt na nowy, została tylko rama i cenowo wyszło i tak taniej niż kupowałbym na tym osprzęcie nowy rower.

  • jurek2224

    W Twoich wpisach pojawiają się różne marki rowerów ale nie spotkałem się z rowerami SKILLED. Czy spotkałeś się z tą marką a jeśli tak to podziel się swoją opinią np. Skilled gold.

    • Nie znam tej marki i z tego co widzę na ich stronie, zajmują się głównie produkcją na eksport. Modelu Gold nie mogę znaleźć w ich katalogu, bo tam rowery mają zazwyczaj swoje numery zamiast nazwy. Tak więc jak masz jakiś link, to podeślij.

  • zielony

    Cześć. Jeśli chodzi o mnie jestem zielony w temacie rowerów
    i teraz chciałem sobie kupić Kross Evado 4 2015 nówkę w Łodzi. I nie wiem czy
    jest to dobry wybór czy w tym segmencie są równie fajne lub lepsze rowery do
    jeżdżenia po asfalcie i dodatkowo po drogach polnych. Przez to, że jestem
    zielony w tym temacie chyba jest skazany na kupno nowego roweru, gdyż nie będę w
    stanie wychwycić niuansów związanych z rowerami używanymi.

    • Rysiubat

      Nie jestem na bieżąco, więc nie powiem Ci czy to drogo ale
      jeśli nie jeżdzisz po mokrym, błocie czy śniegu to hydrauliki Ci raczej niepotrzebne, wybierając v-brake za tę samą cenę powinieneś dostać lepszy osprzęt bo tu szału nie ma, podobnie z amorem, jeśli te Twoje polne drogi są równe to możesz sobie podarować

    • Hej, jeśli koniecznie muszą być tarczówki, to ten Kross będzie niezłym wyborem. Ale jeśli wolałbyś lepszy osprzęt, ale z hamulcami V-brake, to zerknij jeszcze na Unibike Viper GTS.

      • zielony

        Wiem, że to może głupie pytanie, ale w jakim stopniu jestem
        tam lepszy osprzęt? Widzę, że jest większa liczba przerzutek bo 27 i komponenty
        w większym stopniu od Shimano. I czy jest to o tyle lepszy osprzęt by dopłacić
        300zł. Dodatkowo mam pytanie jaka jest opinia odnoście Merida crossway 40-MD. Generalnie opcja z
        Unibaikiem się podoba bo można go kupić w Piaście a sklepów Krossa w Łodzi jak
        na lekarstwo.

        • W obu rowerach na całe szczęście są tylko po dwie przerzutki :) Unibike ma 27 przełożeń, a Kross 24, ale to akurat nie jest żaden wyznacznik:
          https://roweroweporady.pl/po-co-w-rowerze-11-biegow/

          Unibike ma przednią i tylną przerzutkę o klasę wyższą, lepszą korbę, moim zdaniem pewniejsze piasty.

          Jeżeli chodzi o Krossa w Łodzi, to ma go sklep na Łagiewnickiej przy skrzyżowaniu z Porzeczkową.

  • wojtek STEVENS

    witam. przez 5 lat pracowalem w serwisie rowerowym w Niemczech i zdecydowanie jestem za uzywanym ale za to lepiej wyposazonym rowerem,ktory dobrze eksploatowany i serwisowany posluzy wiele lat.

  • wojtek STEVENS

    mam pytanie. ktore v breki sa lepsze? lx czy avidy 7?

    • Cóż, myślę, że na to pytanie ciężko będzie odpowiedzieć, bo nieraz czytałem dyskusje, gdzie każdy z tych hamulców miał swoich zwolenników.

      Tak więc weź te, które Tobie bardziej podchodzą.

  • wojtek STEVENS

    ja tez mam uzywany rower i sprawia mi wiele radosci i przyjemnosci. na nowy z tym osprzetem trzeba wydac mase kasy, a tak mozna miec super sprzet

  • Ja osobiście mam różne doświadczenia z „używkami”, w moim obecnym rowerze(używanym) było parę rzeczy, które okazały się wadliwe.. Mam kumpla, który kupuje rowery używane ze Stanów i sprzedaje je po kilku miesiącach jeżdżenia, często z zyskiem. Często stan tych maszyn niczym nie różni się od nowych ze sklepu . Wiem, że na pewno na przyszły sezon będę się rozglądał za czymś nowym :)

  • Ola

    Też myślałam, że używany będzie dobrym pomysłem. Mąż wygrzebał swój „młodzieżowy” rower z piwnicy, a ja nie miałam, żadnego, a ponieważ jesteśmy młodym małżeństwem na dorobku, nie chciałam wydawać dużo, ale marketowego badziewia też nie chciałam.

    Po prawie dwóch tygodniach poszukiwań trafił się 8 letni SCOTT. Rama większa niż z wymiarówki by wynikało, osprzęt prawie w całości Alivio, jakieś pojedyncze części Acera. Oglądaliśmy go osobiście. Piasty chodziły cicho, tylne koło do centrowania, przednie ok, praca korby bez uwag, hamulce w porządku (jedynie z przodu klocki do wymiany za niedługo), przerzutki… tu miałam dylemat. Nie zmieniały się zupełnie bezproblemowo, ale kolega, do którego dzwoniłam, powiedział, że o ile nie są pokrzywione, to da się wyregulować.

    Rama stalowa, całość całkiem lekka: 14kg. Największym minusem był wygląd. Rower był malowany, ale nie wydaje się, że u profesjonalisty. Podpora łańcucha była owinięta czarna taśmą izolacyjną. Chwyty mocno wyeksploatowane, ale to akurat najmniejszy problem. Koniec końców wzięłam za mniej niż 500zł (zbiłam na centrowanie koła i nowe klocki hamulcowe na przód). Przejechałam majówkę, w sumie 70 km i stwierdziłam, że kurczę wolę nowy ;)

    Głównie za wygląd. I jednak dopasowanie ramy to podstawa. Moja większa rama zaskutkowała bólem części krzyżowej kręgosłupa, zmęczeniem nadgarstków oraz urazem kolana, który „wylazł” kilka dni później przy ćwiczeniach na stepie. Mimo, że siedząc na rowerze wydawało się, że będzie ok. SCOTTA odsprzedałam, a w jego miejsce zakupiłam już nie tak markowy, ale za to cały na Alivio Lazaro Elitary za bardzo fajne pieniądze.

    Polecam jednak nowe. Chyba, że komuś nie zależy jak wygląda rower, ale nad tym trzeba się dobrze zastanowić, bo mnie na początku tez nie zależało.

  • Krystian Szarek

    Witam

    Chcę kupić jakiś dobry mtb „full” – mam na oku używany canonndlae rize 26 ” z 2009 roku. stan na zdjęciach dobry. powiedzcie czy warto kupować 6 letni full, czy lepiej szukać czegoś nowszego, i czy w lepsze 29” czy 26 w góry?

  • Krystian Szarek

    Chcę kupić jakiś dobry mtb „full” – mam na oku używany canonndlae rize 26 ” z 2009 roku. stan na zdjęciach dobry. powiedzcie czy warto kupować 6 letni full, czy lepiej szukać czegoś nowszego, i czy w lepsze 29” czy 26 w góry?

  • Krystian Szarek

    Chcę kupić jakiś dobry mtb „full” – mam na oku używany canonndlae rize 26 ” z 2009 roku. stan na zdjęciach dobry. powiedzcie czy warto kupować 6 letni full, czy lepiej szukać czegoś nowszego, i czy w lepsze 29” czy 26 w góry?

  • Krystian Szarek

    witam

    Chcę kupić jakiś dobry mtb „full” – mam na oku używany canonndlae rize 26 ” z 2009 roku. stan na zdjęciach dobry. powiedzcie czy warto kupować 6 letni full, czy lepiej szukać czegoś nowszego, i czy w lepsze 29” czy 26 w góry?

    • Cóż, to zawsze będzie dylemat, choć akurat w przypadku fulli zakup używanego roweru na pewno przynosi dużą oszczędność w cenie zakupu. Jeżeli tylko rower jest w dobrym stanie, to czemu nie.

      A czy 26 czy 29. Cóż, kiedyś wszyscy jeździli na 26 i było dobrze. Dziś wszyscy przesiedli się na większe koła i w zawodowym MTB obstawiam, że niewielu jeździ nawet na 27,5″. Ale zawodowcy, zawodowcami. Jeżeli 26 Ci pasuje, to bierz :)

  • Juicy360

    A co w przypadku same osprzętu: stare komponenty np deore xt kontra nowe np acera. Co będzie lepsze? Zakładamy, że stare, ale w miarę zadbane.

    • Wszystko zależy od tego jak bardzo są zadbane :) Ale ja bym się decydował na XT.

  • konwenanse.blog.pl

    Przyznam, że od dłuższego czasu rozglądam się za rowerami, zarówno używanymi, jak i nowymi i nie potrafię wybrać. Na ogół w sklepach, jak i os. prywatnych mam wrażenie, że chodzi im wyłącznie o to aby wcisnąć mi sprzęt. Ja chcę coś wygodnego, bezpiecznego no i w moim, babskim stylu ;)

  • Artur

    Witam. Panie Łukaszu czy warto jest zainteresować się tym rowerem? http://olx.pl/i2/oferta/meski-rower-giant-ligero-rs3-CID767-IDavam3.html#:e0f16d92f1
    Pozdrawiam
    Artur

    • Bardzo fajny rower i jeżeli tylko jest w dobrym stanie, to będzie świetny wybór.

      • Artur

        Witam. Byłem, zobaczyłem i kupiłem;) rowerek okazał się tylko z rama L a nie Xl. Według specyfikacji powinien być na osprzęcie Deore i alivio a jest cały na Deore. Cena jaka zapłaciłem ostatecznie to 900 pln oczywiście kupiony z umową.

  • Patryk

    Dzień dobry Panie Łukaszu,

    Szukam uniwersalnej maszyny, którą będę mógł z uśmiechem wjechać wszędzie. Jeżdżę głównie po utwardzonych drogach dlatego zależy mi na prędkości. Rower musi być jednak wytrzymały i wygodny również w miejscach takich jak las czy wiejskie piaszczyste drogi. Mam 25 lat, 181cm wzrostu i ważę 82kg. Do tej pory użytkowałem MTB Yukona 26cali. Bardzo sobie cenię ten rower ale nie sądzę abym potrzebował górala. W lesie jest super ale jak jadę gdzieś dalej to brakuje mi prędkości i lekkości. W tym roku odświeżyłem stalowego Gianta x600 28cali i cieszę się znacznie szybszą jazdą na nim. Często jeździmy z narzeczoną (też ma yukona) i wtedy jazda to czysta rekreacja bez wyczynowych aspektów.

    Podsumowując, rower musi nadawać się do rekreacji i wolniejszego tempa ale też musi stwarzać możliwości do jazdy szybszej, bardziej wyczynowej.

    Przed sezonem wpadł mi w oko model Anyroad. Przymierzałem się do niego w salonie Żuchliński Gdynia i byłem pod wrażeniem. Malowanie anyroad’a 1 jest dla mnie przepiękne dlatego będę preferował tą wersję. Z zakupem się wstrzymałem ponieważ jestem w trakcie przenoszenia swojego życia do Białegostoku ale myśl o nowym rowerze nie daje mi spokoju.

    Czy do moich potrzeb anyroad będzie się nadawał? Czym różni się od modelu Revolt 3? Czy bananowa górna rura ramy to tylko zabieg kosmetyczny czy kryje się za tym jakiś cel? (w sumie to jedyny aspekt roweru, który nie daje mi spokoju – nie wiem czy mi się podoba czy nie, bo czasem wydaje mi się to mało męskie). Czy miał Pan okazję na nich jeździć? A może poleci mi Pan inne rowery nadające się do moich potrzeb? Nie spieszy mi się dlatego budżet mogę rozciągnąć z 3500zł do 4500zł (maksimum absolutne).

    • Hej, Giant eksperymentuje z wyglądem ramy, zobacz jeszcze model Fastroad, też jest w tym typie. Czy „męskie” czy nie? Czy się podoba czy nie? Nie mi oceniać. Na pewno Anyroad bije na głowę wyposażeniem Revolta, kwestia jeszcze czy warto dopłacać.

      Jeżeli chodzi o inne rowery z tej ciekawej grupy, bo nawet nie wiem jak ją określić, bo to połączenie roweru przełajowego z hmmm… no to ciekawe połączenie. W każdym razie ja nie mam nic podobnego na oku, ale musiałbyś poszperać po ofertach producentów.

      • Patryk

        Fastroad mi się bardzo podoba ale to chyba jednak rower, którym po piasku i lesie nie pojeżdzę? Może do moich potrzeb odpuścić anyroad’a i szukać typowej przełajówki?

        Myślałem np. o Kona JAKE , szkoda, że JAKE the SNAKE jest tak drogi bo ma carbonowy widelec, ale gdybym trochę poczekał to kto wie,

        lub SPECIALIZED Diverge Elite A1 (wyglądem niszczy wszystko co do tej pory widziałem :) , a dla mnie, rower musi też wyglądać )

        Chcę rower, który będzie służył kilka lat, z zakupem mi się nie spieszy bo wolę coś super trochę później, niż coś zwykłego na już :)

        • To czy rower gdzieś wjedzie, czy nie, w dużej mierze zależy od opon. Ja w swoim używam na co dzień Schwalbe Kojak, ale gdy jadę gdzieś, gdzie wiem, że zjadę z asfaltu, to zakładam Schwalbe CX Comp.

  • gjanisz

    Od tygodnia jestem posiadaczem tego rowerka. Zapłaciłem 500 zł. Warto było?

    • Pewnie, że warto :)

      • gjanisz

        Dziękuję za odpowiedź. Też mi się tak wydawało, ale chciałem zasięgnąć fachowej opinii. Rowerek sprawuje się wyśmienicie, jak na moje potrzeby i oczekiwania. Powróciłem do jazdy rowerem po ponad ćwierćwieczu, omg ja już taki stary jestem :( Póki co walczę z bólem tyłka :D
        Pozdrawiam pana, panie Łukaszu oraz wszystkich miłośników kolarstwa.
        Pozostanę stałym czytelnikiem tej genialnej strony :)
        Grzegorz J.

  • Michał

    Co do dowodu zakupu. Sprzedawca powinien od razu zgodzić się na zawarcie umowy kupna-sprzedaży. Takiej jak przy zakupie auta. Teraz szukam używanego roweru i na pewno na taką umowę będę się decydował. Złodziej będzie się wykręcał. Tak jak piszesz rozmowa o tym czy nowy lepszy od używanego nie ma sensu. Ważne aby nam odpowiadał w 100%.

  • Michał

    Co to za pytanie! Oczywiście, że brać nowy i tylko nowy, najlepiej w jakiejś promocji i byle nie z marketu! Żadna używka nie wchodzi w grę. Rower to nie majątek, to nie auto aby nie stać nas było uzbierać i kupić nowy. Wydasz 1500zł i masz rower na 10 lat, używkę kupisz 2 razy taniej, ale praktycznie na 2 razy krócej ci starczy i w dodatku masz gorszy komfort jazdy. Nie widzę najmniejszego sensu kupowania rowerów używanych.

  • Bałuciarz

    Chcę kupić używany rower. Znasz może jakieś wiarygodne miejsca w Łodzi, w których mógłbym się w takowy zaopatrzyć :) Nie chcę się „nadziać” na paserów lub ich pośredników, a ponadto chciałbym w miarę możliwości uniknąć sprytnych sprzedawców, którzy chcą sprzedać ładnie wyglądający rower, który do niczego się nie nadaje. Planuję kupić mtb albo miejski. Z góry dzięki za odpowiedź :)

    • Cześć, szczerze mówiąc, nie masz żadnej gwarancji, że nie spotkasz się z dziuplą :) Kilka lat temu taka akcja w Krakowie była, że normalny i nie taki mały serwis rowerowy, handlował kradzionymi rowerami. Czy o tym wiedzieli, czy nie…

      Ale to tak na marginesie, większość (jak nie wszystkie) sklepy w Łodzi są uczciwe. Warto tylko przy zakupie żądać paragonu, faktury, rachunku – czegokolwiek potwierdzającego zakup w danym sklepie.

      Ja niestety nie mam żadnych doświadczeń z łódzkimi sklepami, pod kątem używanych rowerów.

  • Paweł Czajkowski

    Mam rozterke zyciowa.

    Miesiac temu skradziono moj rower. :( Byl oczywiscie jedyny i wyjatkowy, chodz prawie
    wogole nie roznil sie od katalogowego. Dla mnie idealny. Kupowalem go ze
    wzgledu na osprzet deore. wszystko dzialo fantastycznie. kosztowal mnie
    1600PLN! wo byl rok 2008. http://wwww.katalogrowerowy.pl/produkt.php?id_produktu=17
    Mam teraz zyciowa rozterke. czy kupic nowy czy uzywany. Mam tez mozliwosc
    „przejecia” roweru od brata. Dosc przyjemny. Giant campus na stalowej
    ramie. ale wiem, jedynie tyle ze jezdzi. http://swiatroweru.com.pl/item.php?show=product&pid=39

    Prosze o porade, w ktora strone skierowac mysli. Czy troche usprawnic gianta
    czy moze poszukac czegos innego. Teraz malo jezdze. jednynie w weekendy
    robie sobie wycieczki ~30km. Obecnie poruszam sie po warszawie i
    okolicach. Nie chce wydawac duzej ilosci kasy, bo nie wiem czy znowu nie
    przytrafi mi sie taka sytuacja.

    Prosze o porade.

    • Cześć, jeżeli mało jeździsz, to taki Giant może być dobrym rozwiązaniem. Na pewno nie warto w niego zbyt dużo inwestować, aby przypadkiem nie włożyć w niego więcej, niż on jest warty :) Ale jeżeli jeździ, i wymaga tylko drobnych poprawek, to czemu nie :)

      • Paweł Czajkowski

        Dokładnie. Wart jest pewnie ok. 200-300 pln, więc muszę sprawdzić co wymaga wymiany. Co warto zrobić, na co zwrócić uwage, aby przerzutki gładko „chodziły”? Rower leży w piwnicy od kilku lat, więc pewnie czas i wigloć odcisnęły piętno na osprzęcie.

        • Na pewno wszystkie elementy trzeba dobrze wyczyścić, zwłaszcza z rdzy. Benzyną ekstrakcyjną, albo cytrusowym odtłuszczaczem wyczyścić łańcuch, zębatki na korbie i kasecie + nasmarować łańcuch olejem do łańcucha rowerowego.

          Zresztą, zerknij na wpis o tym, jak przygotować rower do wiosny: https://roweroweporady.pl/przygotowanie-roweru-do-sezonu/

          • Paweł Czajkowski

            Dzięki za link. Już wcześniej ten artykuł obczaiłem. Okazuje się, że ten Campus odpada. Rama jest za mała (to na pewno) i ponoć była mocna gleba. Przeglądałem internet w poszukiwaniu wyprzedaży. Swoją uwagę skierowałem na crossy. Na pewnej stronie moją uwagę przykuł ten rower http://aventurasport.pl/pl/c/Crossway-Urban-20-MD/978 Skoro i tak 90% jeżdżę po ścieżkach rowerowych, to amortyzator mi nie będzie potrzebny. Obawiam się jednak kupna przez internet tego roweru. Geometria tego typu rowerów jest dla mnie nie znana. Co do rozmiaru też nie jestem pewien. Z podanego przez ciebie przelicznika dla crossów powinienem szukać 49cm. Z kolei kalkulator online, do którego link podałeś, na podstawie moich wymiarów dla szosówki wyliczył mi 52-53 cm. Nie udało mi się jeszcze znaleźć tego roweru w salonie. Nie ukrywam, że chciałbym zasmakować innych wrażeń niż jazda góralem.

            • Patrząc na te rowery, raczej patrz na przeliczniki dla rowerów crossowych, a nie szosowych. Crossway’e to bardzo fajne, fitnessowo-miejskie rowery. Co do rozmiaru, to najlepiej byłoby poszukać takiego roweru w okolicy i się przymierzyć.

              • Paweł Czajkowski

                Oczywiście, że przymiarka to najlepsze rozwiązanie. Jednak wersja urban jest chyba egzotykiem w lokalnych sklepach. Na rok 2017 merida nie ma w ofercie wersji urban. Doszukałem się w katalogu, że rama urban ma trochę inne wymiary niż „normalna”. Czy w takim wypadku lepiej jest kupić te teoretycznie mniejsza ramę czy większą. Jestem niskim gościem (172cm), więc chyba 48 cm będzie wygodniejsza. Ewentualne korekty mogę dokonać ustawieniem siodełka oraz kierownicy, prawda?