Skocz do zawartości

TRIBANy - kilka pytań


Rekomendowane odpowiedzi

Ale numer. Zauważyłem, że na stronie Decathlonu mają te błotniki o które mi chodzi, tylko pierwsza fotka myląca, nie od tego modelu :)

Wchodzę sobie i elegancko na kolejnych widać już zamontowane te właściwe błotniki:

https://www.decathlon.pl/kpl-botnikow-bluemels-matt-35-id_8385659.html

 

Piszą tylko, że pasują na opony do 28mm. Teoretycznie na 32mm też się nadadzą, tylko zostanie po 1,5mm z obu stron. W sumie po co więcej, ważne żeby zakryło a i tak bryzgać będzie środkiem opony. Czy może lepiej rozważyć 45mm?

Odnośnik do komentarza

W Decathlonie potwierdzili, że z gwarancją nie będzie problemu jeśli kupowany był rower na paragon/fakturę i będę to miał oczywiście. Druga opcja też możliwa, czyli w przypadku gdy paragon był nabity na kartę lojalnościową to mogą przepisać na nowego właściciela. Ale trzeba wtedy przyjść do nich z obiema kartami.

 

Co do błotników to będę testował najpierw te szersze SKS 45mm przy oponach 32C. Jak zakończę operację dam znać.

Odnośnik do komentarza

No to właśnie to miałam na myśli ;)

Jeśli idzie o gwarancję, to dużo zależy od sprzedawcy. Musi mieć kupiony rower z kartą Decathlonu. Wtedy przepisuje się w Decathlonie rower z jednego właściciela na drugiego na podstawie umowy kupna sprzedaży.

Pytałam w ubiegłym tygodniu. Gorzej, jak sprzedawca nie ma ani paragonu, ani karty. Poza tym nie wiem, jak oni chcą pojawienia się z obiema kartami, jeśli kupujesz rower od kogoś, kto mieszka w dużej odległości zarówno od kupującego, jak i od najbliższego Decathlonu. Mi pani na infolinii powiedziała, że wystarcza w takim wypadku odpowiednie pismo.

Odnośnik do komentarza

No tak, jak sprzedawca nic nie ma to gwarancji również nie będzie.

 

Co do przepisania z kart to rzeczywiście w razie dużych odległości powinny pójść na jakiś kompromis. W moim przypadku pewnie nie będzie problemu bo będę szukał w Krakowie, żeby rower oglądnąć na żywo i na szczęście oferty się pojawiają. Więc nie mam ciśnienia żeby szukać gdzieś dalej.

Odnośnik do komentarza

Ja na Twoim miejscu zastanowiłbym się przede wszystkim nad tym, czy posiadanie dwóch rowerów tego samego typu ma sens? Oszczędzisz w ten sposób Twojego gianta, ale wydasz na to 1,5 tyś, które mógłbyś wydać na ubezpieczenie gianta od kradzieży i części/naprawy wynikające z większego zużycia. W sumie wydasz tyle samo, a przynajmniej zawsze będziesz jeździł na lepszym rowerze.

Odnośnik do komentarza

To chyba nie do końca tak wychodzi, jeśli idzie o pieniądze. Ale faktem jest, że trochę te rowery się dublują. Przy czym mając Gianta, naprawdę musiałabym się zmuszać, żeby wracać na Tribana. Wiem, bo zimą miałam taki kłopot z Kandsem - póki był to sam jeden MTB, był fantastyczny i zwiedziłam nim pół świata, ale odkąd pojawiła się szosa, to nagle 15kg straszny kloc, koła 26" jakieś za małe i w ogóle za wolno. Z kolei jeśli chodzi o "cudownego" Tribana, to szybko poszedł w odstawkę, jak przejechałam się Defym. No, bo nagle taki twardy, a niewygodny, a sztywny, a nie wiadomo, co jeszcze ;)

Nie wiem, co trzeba robić, żeby używać zimówki. Chyba w tym roku skończy się u mnie zatoczeniem wielkiego koła i wróceniem do trenażera podczas pluchy oraz jeżdżenia do upadłego w suche dni. Bo jeśli chodzi o uczucia, to ja wprawdzie jestem monogamiczna, ale jeśli na horyzoncie jest coś lepszego, to niestety gorsze albo się musi postarać, albo idzie w odstawkę ;)

Odnośnik do komentarza

Co do dublowania to tak i nie. Obecnie mam tego crossa Spartacusa, którego się pozbędę więc kasowo dużo nie dopłacę.

Z crossa też nie korzystam na 100% bo ten amortyzator jest dla mnie zbędny. Nie jeżdżę również obładowany sakwami. Rower użytkowany tylko na krótkie wycieczki z małymi dziećmi, które jeżdżą samodzielnie, póki co jeszcze asfalt. Coś więcej (może jakieś lasy) najwcześniej za 6-7 lat. Na szutrze Triban sobie poradzi po wymianie opon.

Całe życie jeździłem bez amortyzatora (stare mtb) i nie czuję z tego powodu dyskomfortu podczas jazdy, a śmigam po różnych nawierzchniach Giantem, też właśnie na oponach 32C które sprawdzają się w 100%. Z pewnością nie jest to poważny teren, ale też mnie to specjalnie nie kręci i nie mam na to czas. Co do tych wycieczek to też szkoda by mi było brać jakiś bardziej wypasiony rower bo nie pasowałby do rodzinnych sprzętów ;) 

Crossa kupowałem jak jeszcze Giant nie był w planach, którego potem kupiłem dość spontanicznie jak usłyszałem o rabacie jaki mi mogą dać. A już sporo poczytałem wtedy o gravelach i wydawał się rowerem prawie idealnym na moje potrzeby. Co zresztą podtrzymuję :)

Na tyle spodobała mi się jazda, że ciężko mi zrezygnować z baranka i tej bardziej sportowej geometrii, choć i tak jest nadal dość komfortowa.

Spartacusa używałem też w tej chwili podczas sporych deszczów, jeżdżąc do pracy. Gianta mi trochę szkoda ciorać do roboty w taką pogodę.

Podsumowując teoretycznie rowery się dublują, ale w praktyce każdy inny typ (cross/mtb) nie byłby wykorzystywany nic ponad to jak będzie Triban, który będzie lżejszy i szybszy od tamtych.

Odnośnik do komentarza

A, bo ja nie wiedziałam (nie pamiętałam?), że to jeszcze do pracy ma być. To oczywiście, że miałabym rower niedzielny oraz Tribana ;) Już to raz Rowerowemu tłumaczyłam, że też tak powinien, ale nie czuł bluesa :D

Jak się pokocha szosę, Spartacus to nieporozumienie ;) Ja jeździłam raptem kwartał. Za dostojny i za mało sportowy. Sprzedałam koleżance i jest zachwycona. Wsadziłam ją też na moją szosę - jest 10-15cm wyższa i krzyknęła: kto na takim wielkim rowerze jeździ?! :P

 

Natomiast między nami różnica jest taka, że ja do jazdy w deszcz czy w zimie muszę się zmuszać, a Ty po prostu masz konieczność, no bo robota czeka i trzeba jakoś dotrzeć. To zupełnie inna motywacja. Wiem, bo kiedyś jeździłam na dworzec przy zaspach i wracałam nocą przy 10-15-stopniowym mrozie. Oczywiście w jeansach, zwykłych butach, zwykłej puchowej kurtce, bo się jeździło w tym, w czym potem zasuwałam po Krakowie. A dzisiaj to softshellik, buty SPD, ochraniacze tu i tam, potóweczka, obowiązkowo piękne słoneczko i i tak trudno mi się na zewnątrz wypchać ;) Tego roku w zimie byłam raptem 3-4 razy. W ubiegłym zrobiłam na trenażerze ponad 1000km (ja mam niską prędkość, więc w przeliczeniu na czas to ok. trzy razy w tygodniu po co najmniej 1,5h). Stąd pomysł, aby jednak wrócić do takiej formy aktywności.

Odnośnik do komentarza

Nie demonizujcie tak crossów, ja sobie śmigam z jakimś sprężynowym uginaczem po polnych drogach z psem, do wiejskiego sklepu po bułki też fajnie, czy też na spokojną wycieczkę w leśne odmęty. Triban 540 FB bardzo pasuje mi za to do miasta, a do weekendowego popiera.... nia szukam jakiejś szosy bardziej race :)

I tak choroba rowerowa postępuje :D

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...