Skocz do zawartości

Pozdrawianie innych rowerzystów machnięciem ręki


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Chciałbym się dowiedzieć, jak postrzegacie ten zwyczaj. Ja podczas jazdy często unoszę rękę w powitalnym geście, kiedy widzę, że zbliża się jakiś pasjonat/pasjonatka rowerów. Oczywiście nie chodzi mi o osoby, które jadą na drugi koniec wsi do sklepu po bułki albo piwo, tylko o prawdziwych rowerzystów, takich w sportowym stroju, kasku itp.

Być może również na tym forum są osoby, którym kiedyś machnąłem. ;)

Opublikowano

Myślę że to fajny zwyczaj,gest ręką czy skinienie głową dużo nie kosztuje a potrafi poprawić dzień.Sam staram się to praktykować.Oczywiście gorzej jest kiedy co chwilę ktoś nas mija,wtedy chciałbyś żeby ta droga była pusta ;)

Opublikowano

W Trójmieście, w sezonie letnim to już traci sens -- zbyt dużo rowerzystów. Co innego jak się spotyka obładowanych sakwiarzy, nawet w centrum miasta -- to obowiązkowo. A i w zimę, gdy pogoda jest wyjątkowo dokuczliwa, to machnięcie do siebie ręką jest popularne. W tym ostatnim przypadku często się wzajemnie ostrzega o np. śliskim odcinku drogi.

 

Swojego czasu był wpis na blogu:

https://roweroweporady.pl/pozdrawianie-sie-na-rowerze/

  • 2 tygodnie później...
  • 3 tygodnie później...
  • 1 miesiąc temu...
Opublikowano

Albo nie wyglądam na tyle pro, żeby mnie pozdrawiali, albo w Małopolsce ten zwyczaj nie jest jakoś namiętnie praktykowany ;) To znaczy spotkałam się z tym z 3-4 razy, ale niestety zawsze miałam takiego pecha, że akurat musieli mnie mijać, kiedy ledwo żyłam na długich podjazdach i naprawdę ostatnią rzeczą o jakiej wtedy myślałam, było podnoszenie ręki do góry albo chociażby nawet uśmiechnięcie się :P

Opublikowano

Albo nie wyglądam na tyle pro, żeby mnie pozdrawiali, albo w Małopolsce ten zwyczaj nie jest jakoś namiętnie praktykowany ;) To znaczy spotkałam się z tym z 3-4 razy, ale niestety zawsze miałam takiego pecha, że akurat musieli mnie mijać, kiedy ledwo żyłam na długich podjazdach i naprawdę ostatnią rzeczą o jakiej wtedy myślałam, było podnoszenie ręki do góry albo chociażby nawet uśmiechnięcie się :P

W ogóle ten zwyczaj chyba nie jest zbytnio praktykowany (niestety), bo w 90% przypadków to ja pierwszy podnoszę rękę. 

 

A co do wyglądu pro... Kiedy widzę, że z naprzeciwka zbliża się ktoś na rowerze, to pierwszym, co rzuca mi się w oczy, jest kask. Wtedy już wcześniej wiem, że machnę ręką tej osobie. Owszem, nie wszyscy jeżdżą w kaskach, dlatego w takich przypadkach dopiero w ostatniej chwili oceniam, czy to rowerzyst(k)a z prawdziwego zdarzenia czy zwykły "ktoś", kto po prostu jedzie np. tylko do sklepu.

Opublikowano

No, i to mniej więcej miałam na myśli z tym byciem "nie-pro" ;) Ja akurat nie jeżdżę w kasku. Chociaż przyznam, że tak, jak jeżdżę, to do sklepu bym się nie wybrała :rolleyes: Co do kasków (nie chcę tu absolutnie zaczynać dyskusji na temat ich zasadności lub braku tejże, bo to zostawiam każdemu wedle wyboru), ale ostatnimi czasy jakoś znacznie częściej trafiam właśnie na rowerzystów... no, może nie jadących do sklepu, ale niewiele dalej - właśnie w kaskach oraz tych dystansowców z gołymi głowami. Na czele z księdzem z mojej parafii, który jeździ po chodniku 500 metrów w jedną stronę, potem 500m z powrotem i tak przez około pół godziny właśnie w kasku. Dlatego też, jakbym miała odpowiadać w ankiecie na ulicy, co mi się z "rasowym" rowerzystą kojarzy, to na pierwszym miejscu nie kask, a obcisłe wdzianko. Często też rowerzystę idzie poznać po samym rowerze. Szczególnie na wsiach ci z bułkami to teraz albo jeżdżą starymi, zdezelowanymi "góralami", albo nowiutkimi mieszczuchami z koszyczkiem lub przynajmniej wyprostowani jak świeca.

Opublikowano

W mieście w ogóle nie praktykuję, co innego na trasie zawsze pozdrawiam ręką w większości jest to odwzajemnione. Bardzo lubię wypuszczać się w okolicę miejscowości Sobótka sporo osób jeździ tam na treningi, bo jest sprzyjający mocno pofałdowany teren. I tam często spotykam się z pozdrawianiem słownym. Ale żeby nie było że w mieście jestem burakiem, raczej chodzi o aspekt praktyczny czyli zbyt duża ilość rowerzystów, ale często rozmawiam z rowerzystami np na światłach. 

Zawsze to milej prawda? ;)

Opublikowano

Kiedyś może tak, ale teraz jest za dużo rowerzystów. To trochę tak, jakbym mial każdego kierowcę pozdrawiać światłami. Niekazdy rowerzysta też rozumie ten zwyczaj.

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Mogę się zgodzić że na szlaku tego typu pozdrowienie jest bardzo miłe, niby mały gest a cieszy i zawsze staram się go odwzajemniać. Gorzej natomiast jest w mieście, gdzie nawet gdy wychodzę z pozdrowieniem jako pierwszy to często nikt na to nie reaguje.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...