E w produktach spożywczych – nie wszystkie są szkodliwe

Mówi się, że im mniej „E” w żywności tym lepiej. Jest to prawda, ale warto wiedzieć, że nie wszystkie tak oznaczone substancje są szkodliwe dla zdrowia.

Kodów z „E” używa się do określenia pięciu typów dodatków:

  • E100 – E199 – barwniki – nadają lub poprawiają barwę produktu
  • E200 – E299 – konserwanty – przedłużają trwałość
  • E300 – E399 – przeciwutleniacze – przeciwdziałają jełczeniu tłuszczów
  • E400 – E499 – emulgatory – odpowiadają za konsystencję
  • E500 – E1500 – pozostałe, np. wzmacniacze smaku, substancje słodzące

 

Nieszkodliwe barwniki

Barwniki znajdziemy niemal wszędzie – w napojach, jogurtach, a nawet wędlinach. Część z nich jest naturalna i nieszkodliwa.

E100 – kurkumina – roślinny barwnik nadający żółtą kolor. Jedynie w nadmiarze może być niekorzystny dla organizmu.

E140 – chlorofile – roślinne, zielone barwniki.

E150a – karmel naturalny – pozyskiwany podczas podgrzewania białego cukru, daje barwę brązową.

E160a – karetonoidy, beta-karoten – bardzo popularny barwnik – występuje w marchewce.

E160c – kapsantyna i kapsorubina – czerwonawy ekstrakt z papryki.

E160d – likopen – ekstrakt z pomidorów.

E162 – czerwień buraczana – często występuje w produktach truskawkowych.

Są też naturalne barwniki, co do których są wątpliwości. Na przykład E174 i E175 to srebro i złoto, które stosowane są jedynie do dekoracji. Zbyt duże spożycie może spowodować zatrucie.

 

Nieszkodliwe konserwanty

Wszystkie są pozyskiwane sztucznie i mają chronić produkty spożywcze przed rozwojem bakterii, pleśni i grzybów. Najbardziej popularne są E211 – benzoesan sodu oraz azotany i azotyny.
Niestety nie unikniemy tych substancji, bez nich większość produktów nie poleżałaby za długo na półkach. Warto jednak dokładnie czytać etykiety, żeby nie było ich zbyt dużo.

Oczywiście jest grupa produktów, gdzie nie jest potrzeba sztuczna konserwacja. Przykładem są suszone owoce. W produkcji przemysłowej, suszy się je za pomocą E220 (dwutlenek siarki). Można to też robić w sposób naturalny, ale trzeba się liczyć z wyższą ceną.

Uważa się, że konserwanty  E200-203, E260-270 i E290-299 nie są szkodliwe.

 

Nieszkodliwe przeciwutleniacze

E300 – witamina C – kwas askorbinowy

E306 – witamina E

E322 – lecytyna – występuje między innymi w żółtkach jaj; używana jest w sosach i majonezach.

 

Nieszkodliwe emulgatory

Inaczej mówiąc, są to zagęstniki. Obecne w lodach, sosach, deserach, niektórych jogurtach, majonezach i wielu, wielu innych.

E406 – agar – ekstrakt z alg morskich, występuje w sosach i ketchupach.

E412 – guar – otrzymywany z drzewa guarowego; budzi pewne kontrowersje, ale uznawana jest za bezpieczną.

E440 – pektyna – otrzymywana ze skórek owoców, stosowana miedzy innymi w jogurtach.

E441 – żelatyna – popularny zagęszczacz pochodzenia zwierzęcego; omijana przez wegetarian.

 

Nieszkodliwe wzmacniacze smaku i substancje słodzące

Najbardziej znany i powszechny z tej grupy jest glutaminian sodu (E621). Substancja jak dla mnie zupełnie zbędna i niezdrowa. Unikałabym wszelkiego rodzaju dziwnych dosładzaczy – już chyba lepszy jest zwykły cukier.
W tej grupie znajdują się też skrobie pełniące funkcję zagęstników. Niestety są one modyfikowane zasadami i kwasami.

Jest wiele dyskusji na temat wpływu na zdrowie tej grupy dodatków. Według mnie najlepiej wybierać produkty jak najmniej przetworzone bez takich „ulepszaczy”.

To nie jest tak, że spożywając produkty z dużą ilością „E” się zatrujemy. Wszystkie te substancje są dopuszczone do stosowania w produktach spożywczych i teoretycznie są bezpieczne dla zdrowia. Teoretycznie, bo okazuje się, że częste jedzenie mocno przetworzonych produktów może sprzyjać rozwojowi niektórych chorób.

Idealnie by było, gdyby nasza dieta była bogata w produkty naturalne, bez chemicznych dodatków. Niestety im produkt jest „czystszy”, tym najczęściej droższy. Warto przeglądać etykiety naszych ulubionych produktów, czy nie ma tam całej tablicy Mendelejewa. Najczęściej nieszkodliwe „E” jest dodatkowo opisywane przez producenta, tak aby nie trzeba było się zastanawiać. Pomocne są też aplikacje na telefon, które sczytują etykiety i w prosty sposób komunikują nam czy produkt ma dobry skład czy nie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.