Skocz do zawartości

Rower do niedzielnej przejażdżki po lesie a z rana po bułki do 3000zl


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

W takim razie wezmę chyba tego tabu myślę że to i tak będzie duży przeskok zważając na to że wcześniej jeździłem samymi używkami że szrotów. Dzięki za poświęcony czas.

Opublikowano

Jeżeli chodzi o unibike to mam dość daleko do najbliższego delera ale jeśli mówisz że w tej cenie warto to może podjadę go obejrzeć bo nie kupię rowera dopóki na nim nie usiąde 

Opublikowano

Dla mnie wadą tego Unibike są 3 tarcze z przodu. Ja zdecydowanie wolę 2. Napęd jest prostszy, łatwiejszy do wyregulowania, a przełożeń w zupełności wystarczy.

Opublikowano

Z jednej strony tak, chcoiaz mówię, mimo takiej samej ceny i zdecydowanie lepszych hamulców io wiele lepszej pełnej grupy alivio, unibike zdecydowanie jest dużo lepszy, a jak kiedyś kiedyś zajedzie zębatki to może wymienić na dwie na przodzie. Ale oczywiście wybór do kolegi należy ? trzeba tylko dzwonić i pytać o dostępność, wiem, że ciągle dostają te rowery prosto z fabryki ale szybko się rozchodzą.

Opublikowano

Na stronie Cube jest już kolekcja na 2022 r. Widać, że ramy zostały przeprojektowane. Kilka modeli ma teraz fajną konfigurację, a ceny Cube miał zawsze rozsądne. Może warto jeszcze trochę poczekać.

Opublikowano

Cube Attention to był zawsze wyznacznik dobrego roweru do wszystkiego. Gdybym miał sobie zaprojektować taki rower po bułki i do lasu i na zimę to chciałbym mieć amor olejowo-sprężynowy RockShoxa, Alivio lub Deore i hamulce tarczowe MECHANICZNE. Wszystko po to żeby koszty utrzymania były jak najmniejsze. Amor olejowo-sprężynowy jak się dba nie wymaga serwisu częściej niż raz na 5 lat i jest to tylko czyszczenie i uzupełnienie oleju. Tarczówki mechaniczne nie potrzebują odpowietrzania i uzupełniania płynów. Jeśli chodzi o rowery typu cross to są już dla mnie pozbawione sensu od czasu jak mamy mtb 29 cali, które robi wszystko to samo co cross, tylko lepiej. 

Opublikowano

Ale jest to jakieś pierniczenie, które co jakiś czas trzeba powtarzać. A rower na linkę jest praktycznie bezobsługowy. Trzeba kupić kit do odpowietrzania i przelewania. I po co to w rowerze po bułki? Ja mam w tym celu rower sprzed 20 lat w którym serwis odbywa się raz na 10 lat :)

Opublikowano

Poprzednio w szosie miałem mechaniczne, a teraz w gravelu hydrauliczne. I wydaje mi się, że to hydrauliczne są bardziej bezobsługowe. Mechaniki wymagają regulacji od czasu do czasu, a hydrauliczne praktycznie w ogóle. A to odpowietrzenie można zlecić serwisowi. Myślę, ze przy normalnej eksploatacji raz na 2 lata wystarczy. A jednak skuteczność jest dużo lepsza. Jedyna przewaga mechanicznych to prostota i możliwość naprawy w razie awarii w czasie jazdy.

Opublikowano

W rowerach szosowych mamy wyłącznie hamulce obręczowe. O ile w przypadku z piwotem po środku, czasem wymagały drobnej korekty, to w przypadku Direct Mount z dwoma piwotami nie ma zupełnie takiej potrzeby. A te korekty, które czasem trzeba było zrobić można nawet zrobić w czasie jazdy kręcąc baryłką i zbliżając lub oddalając klocki od obręczy.

W rowerach mtb mamy tarczówki hydrauliczne. Na przestrzeni lat miałem dwie pary XT, MT500, Deore i Sram Level TL. Żadne z tych hamulców nie wytrzymują więcej niż pół roku bez serwisu przy intensywnej eksploatacji. W XT padły mi zaciski, które zaczęły sikać olejem, co jest częstą przypadłością w Shimano. "Gumowa" klamka" wynikająca z zapowietrzenia lub jakiejś nieszczelności układu pojawia się co chwilę. Być może jest to kwestia tego że w niższych modelach są gorszej jakości przewody hamulcowe. Po wymianie koła nieustająco trzeba regulować zaciski w przypadku szybkozamykaczy a jak ma się sztywną oś to po wymianie koła na inne, z inną tarczą. W rowerze z hamulcami obręczowymi zajmuje to maks 15-30 sekund.

Jeśli chodzi o tarczówki mechaniczne to miałem do czynienia z Tektro/TRP Spyre, Hayes-CX5 i Avid BB7. Wszystkie one jak na potrzeby rekreacyjne hamowały wystarczająco dobrze. Kolega na Hayesach jeździł ze mną po Alpach a nawet przejechał na nich słynne Rychlebskie Ścieżki. Oczywiście siła hamowania i modulacja w przyzwoitej jakości hamulcach hydraulicznych, czyli począwszy od MT500, jest dużo lepsza. Tu nie ma co do tego wątpliwości. Blokuje się koło jednym palcem.

Jeśli chodzi o hydrauliczny amor powietrzny to wszystkie Suntour z którymi miałem do czynienia, Raidon, Epixon i Axon, prędzej czy później stawały się szrotem. A z kolei RockShox czy fox wymagały w miarę regularnego i nietaniego serwisu. Dla przeciwwagi, dwóch moich kolegów ma stare rowery na olejowo-sprężynowych RockShoxach. Nigdy ich nie serwisowali. Pracują do dziś bardzo przyzwoicie i do rekreacji uważam że są w pełni wystarczające. I takie bym chętnie miał w rowerze do okazjonalnej jazdy. 

Pełny serwis amora powietrznego typu Fox, robocizna 200-250 plus cena Service Kit zł, ostatnio było 150
RockShox powietrzny robocizna 200-250  zł, plus Service Kit, ostatnio było 80
Mały serwis czyli tylko wymiana oleju i czyszczenie bez wymiany uszczelek i gąbek 100-120
Pełny serwis hamulców hydraulicznych z przelaniem i odpowietrzeniem, 100

Ponieważ mamy w sumie ok. 10 rowerów, to koszty serwisowe mają dla mnie spore znaczenie. A nie wszystko się zrobi samemu, nie do wszystkiego ma się narzędzia i chęci grzebania się w tym. O ile proste czynności serwisowe robimy sami, to do hydrauliki się nie dotykamy. Mamy przykłady kolegów, którzy uszkodzili drogiego amora czy hamulce.

Przykładowy cennik tu:
https://elita-serwis.wixsite.com/serwisrowerow/cennik

Opublikowano

Jak ktoś ma zdolności manualne i czas i chęć do uczenia się to bez problemu. Aczkolwiek pewne narzędzia trzeba kupić albo przelecieć się do serwisu żeby wymienili kasetę, łańcuch czy ściągnęli korbę.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...