Skocz do zawartości

jano0244

Użytkownicy
  • Ilość treści

    64
  • Rejestracja

  • Ostatnio

O jano0244

  • Ranga
    Forumowicz

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Mrągowo

Ostatnio na profilu byli

424 wyświetleń profilu
  1. Wiem, że mam swój wiek i swoiste podejście do tematyki rowerowej, ale mimo wszystko na kilka rzeczy zwróciłbym uwagę. Jeśli chodzi o docelowy komfort, to nie liczyłbym na to, że znajdziesz TEN rower, który będzie spełniał wszystkie twoje wymagania i z którego będziesz zadowolony w 100%. Ja przez dłuższy czas dopasowywałem rower do swoich preferencji i był to raczej długi proces. I tak np. "delikatność" opon wyeliminowałem poprzez wymianę opon na mocniejsze (choć cięższe) i od ok. 10 tyś km nie złapałem kapcia nie zwracając uwagi na to, po czym jeżdżę, a jeżdżę po wszystkim. Kierownicę też wymieniłem na prawie prostą, z pozostawieniem regulowanego mostka, bo chciałem mieć wygodniejszą pozycję. Klocki hamulcowe wymieniłem na mocniejsze i moje 100kg vbreaki zatrzymują rower bez problemu. Do tego kilka innych modyfikacji. Z mojego punktu widzenia warto być oświetlonym całą dobę (przy jeździe z dziećmi to już na pewno) a tu wbudowane dynamo z dobrymi lampami bardzo dobrze się sprawdzają. Dlatego jeżdżę na trekkingu. Sporo w swoim Krossie wymieniłem, ale dlatego tylko, że chciałem. Przez 11 tys km nie zepsuło się w zasadzie nic. Ot, okresowe wymiany łańcucha i kasety po zużyciu. Poziom osprzętu (jeśli oczywiście jest to jakaś grupa a nie no name) wcale nie musi przekładać się na niezawodność. Natomiast bardzo przekłada się na cenę. Moje, a w zasadzie nasze (bo żonka też na kilkunastorocznym Krossie jeździ) odczucia są takie, że to absolutnie nie jest zła marka. Faktem bywa licha jakość fabrycznego montażu, bo na początku użytkowania trzeba było kilka rzeczy dokręcić lub wyregulować. Ale już potem wszystko było OK. Przerzutek nie regulowałem jakieś 10 000 km i wszystko hula. Koło centrowałem raz, po ostrej wywrotce z mojej winy. Faktem jest oczywistym, że trekkingi są cięższe, ale jeśli nie chce być się demonem prędkości i nie trzeba targać roweru po piętrach, ciężar roweru nie jest (dla mnie) problemem.
  2. Szukając ulgi dla moich kości kulszowych zakupiłem wczoraj siodełko Witkkop Medicus do swojego trekkinga. Pierwszy test jazdy 20km wypadł obiecująco, Na innych posiadanych przeze mnie siodełkach (Selle Royal Looking, Selle Royal Avenue) wspomniane kości czuję już po kilku km, tu na razie spokój. Chciałbym w końcu odnaleźć spokój dla moich ciężkich 4 liter. Może to właśnie to?
  3. Od dawna używam łańcuchów KMC X8.93 i są zdecydowanie lepsze od zakupionego z rowerem Moje Selle Royal Lookin nie jest ani szerokie, ani miękkie. Niby powinno spełniać swoje zadanie, ale widocznie moja d... jest bardzo wymagająca, pewnie dlatego, że jest po prostu ciężka. Wkładka w spodenkach nie rozwiązuje problemu.
  4. Dawno mnie tu nie było... Kilka miechów temu obiecałem Łukaszowi przygotować taką bardziej profesjonalną recenzję i choć zwykle słowa dotrzymuję, tym razem tak się nie stało. Sporo się u mnie działo, dzieje i pewnie jeszcze dziać będzie. Brak chłodnej głowy i czasu. A ja należę to tych, którzy starają się coś zrobić albo dobrze, albo wcale. Niestety tym razem wyszło to drugie. Łukasz - przepraszam. Wracając do mojego Trans Alpa - aktualny przebieg to 9600km. W okresie zimowym rzadko używany, bo od "brudnej" roboty, czyli jazdy po zasolonych ulicach mam odrestaurowanego Gianta. Od ostatniego opisu w Alpie zmieniło się niewiele. Przednią lampkę AXA Echo15 przełożyłem do Krossa żonki, która nie lubi jeżdzic po zmroku i rzadko się jej to zdarza. U mnie pojawiła się lampka AXA Blueline50-t Steady Auto. Jak dla mnie rewelka !!! Świeci doskonale, solidny zasięg, plama światła zbliżona do reflektorów samochodowych, z wyraźnym odcięciem. Szczerze polecam amatorom jazdy z wbudowanym w koło dynamem. Kolejna zmiany wynikły bardziej z nadgorliwości niż potrzeby. Zaczęło się od wymiany kółek tylnej przerzutki, bo "na oko" wygłądały niewyraźnie. Podeszły od Shimano7. Pewnie przerost formy nad treścią, ale kto mi zabroni ? Jednocześnie wymieniłem też łańcuch, bo przymiar pokazywał wyraźne rozciągnięcie. No i trafił się ZONK! Nowy łańcuch ślizgał się po koronkach jak wściekły. Zdezorientowany przypuszczałem, że to wina nowych kółek i trafiłem do serwisu, żeby fachman mi to wyjaśnił. Okazało się, że z kółkami wszystko OK, lecz kaseta, która wcale źle nie wyglądała, tym razem nowego łańcucha przyjąć nie chciała. Na stanie była tylko HG41 11-34 i musiałem ją wziąć, bo następnego dnia wyjeżdżaliśmy z żonką z rowerami w Polskę. I ta przypadkowa decyzja okazała się jak najbardziej udana, bo 11-34 w miejsce 11-32 wydatnie zwiększyła możliwości roweru na stromych podjazdach. Serwisman na podstawie swoich doświadczeń uświadomił mi moją nadgorliwość. Wymiana łańcuchów wg wskazań przymiarów, bez jakichkolwiek oznak problemów z działaniem napędu jest przerostem formy nad treścią. Oczywiście w przypadku napędu tej ceny i klasy (niskiej ceny i klasy). Lepiej i taniej wymienić komplet łańcuch+kaseta dopiero, gdy zasygnalizują problematyczną współpracę. Tarcze korby powinny przeżyć kilka takich wymian. I jeszcze jedna sprawa. Niestety po prawie 10000km doszedłem od absolutnej pewności, że moje 4 litery nie dogadają się z oryginalnym siodełkiem Selle Royal Lookin. Ta współpraca od początku dobrze się nie układała. Ja wiem, że po 100km, może i nawet 50km można odczuwać ból, ale po 15 ? Czas na zmianę. Podpowiedzcie, jakie siodełko ma szanse tę współpracę poprawić ?
  5. Na początek trzeba mieć pewność, że kabelki biegnące z wtyczki dynama nie są gdzieś przełamane lub przetarte, albo zaśniedziałe w samej wtyczce. Może nie dynamo a okablowanie jest winne.
  6. A może coś takiego ? https://123budujemy.pl/otoczenie/kompresor-black-decker-asi300/ Ja do trzech rowerów i auta zdecydowałem się poprosić o to św. Mikołaja.
  7. Rowerowy i Elle dobrze gadają. Jakieś 14 lat temu kupiłem żonce trekkinga Kross Mansfield Park Pro. Koła 28, amortyzator tani, ale był. 7 biegów w piaście - to najbardziej żonce pasuje. Ogólnie rower ciężki, ale żonka bardzo go polubiła i przyzwyczaiła się do niego. Sporo km razem przejechaliśmy, ja obok na Giancie GSR 800 rocznik 1997, 26 cali. Śmiesznie przy niej zapewne wyglądałem. Kross okazał się bardzo solidnym i trwałym rowerem. Niewiele pracy konserwacyjnej ode mnie wymaga, a wygląda wciąż jak nowy. 2 lata temu na 50-tkę żonka zafundowała mi nowy rower. Wybrałem Krossa Trans Alp z roku 2016. Sporo przy nim pomajstrowałem, by dostosować go do moich predyspozycji. W sumie jest teraz jeszcze cięższy niż w momencie zakupu. Przejechałem, a w dużej części przejechaliśmy razem prawie 10000km. I kilka razy miewałem myśli, by zmienić go na coś znacznie lżejszego i szybszego. Jednak jest jedno duże ale... W międzyczasie moja żonka przeszła chorobę, w wyniku której ma trwale uszkodzoną rękę, co determinuje posiadanie wysokiej kierownicy i przedniego amortyzatora. Kupując żonce tego Krossa nie mogłem przypuszczać, że będzie to dokładnie taki sprzęt, na którym będzie mogła realizować się w turystyce rowerowej. I tak wciąż ma rower komfortowy, choć z drugiej strony bardzo ciężki klamot. I mój też komfortowy i też klamot. Gdybym zmienił swój na lżejszy, oboje stracilibyśmy na przyjemności wspólnych wypadów. Ja męczyłbym się wciąż hamując, ona męczyłaby się próbując mi dorównać. A tak 40-60 czy nawet więcej km dziennie nie jest dla nas problemem. I mamy radość wspólnego rowerowania.
  8. Lepszym rozwiązaniem przysunięcia chwytów bliżej siodełka jest wykorzystanie mostka, przez jego skrócenie , zmianę kąta itp. W moim przypadku właśnie zgięta kierownica powodowała dyskomfort nadgarstków, zwłaszcza na podjazdach. Zmieniłam kierę na bardzo lekko zgiętą, wyregulowałem kąt mostka, użyłem chwytów ergonomicznych z krótkimi rogami i teraz jest idealnie.
  9. Droższy zwykle znaczy lepszy, przynajmniej w obrębie tego samego producenta. Tylko, czy każdy element tej lepszości będzie ci na pewno konieczny? Na podstawie swojego doświadczenia... Kupiłem trekkinga za 2100zł, nie czytając wcześniej nic na temat rowerów. Po prostu bardzo mi się podobał. Gdybym dzisiaj miał podjąć decyzję, być może wybrałbym inny, a być może nie. Dlaczego? Dlatego, że nie istnieje rower uniwersalny, który pod kazdym względem będzie pasował wszystkim i będzie lepszy od innych. Przede wszystkim trzeba być świadomym, co w rowerze wydaje się dla ciebie niezbędne, przynajmniej na początek. Trzeba być świadomym, że pewne elementy roweru będzie można niewielkim kosztem modernizować, pewne elementy już nie, bo często za podniesieniem elementu do wyższej grupy sprzętowej idzie konieczność jednoczesnej wymiany innych. A to już może nieść za sobą poniesienie zbyt wysokich kosztów. Musisz wiedzieć, co jest dla ciebie ważne. Komfort, waga czy może coś innego. Ja postawiłem na komfort, ale taki mój komfort. Wymieniłem opony na "pancerne" i mam komfort nie-łapania kapci. Wymieniłem sztycę amortyzowaną na pantograf i moje cztery litery mają komfort jazdy po korzeniach, wybojach, itp. Wymieniłem mocno giętą kierownicę na prostą z chwytami ergonomicznymi i krótkimi rogami i mam teraz komfort dla dłoni i na stromych podjazdach. Dołożyłem obustronne sakwy i mam komfort przewożenia ze sobą sporo bagażu, a czasem po prostu zakupów. Dołożyłem solidne zabezpieczenie i mam komfort zostawić go przynajmniej na krótko bez opieki. Itd. itd. itd... W ten sposób rower za 2100 stopniowo stał się rowerem za 3500, bo tyle mnie w sumie kosztował. Inna sprawa, że jego początkowo i tak spora waga 17,5kg wzrosła do 21kg bez bagażu. Ale dla mnie waga nie kojarzy się z komfortem, bo nie jeżdżę na czas. Z drugiej strony nie przywiązuję wagi do być może już przedpotopowych rozwiązań sprzętowych w moim rowerze, takich jak suport na kwadrat, hamulce klockowe (choć same klocki wymieniłem na lepsze) i układ przełożeń 3x8. Ważne było jednak, by na tylnym kole pracowała kaseta, a nie wolnobieg. I tak sobie na takim sprzęcie i osprzęcie przejechałem od połowy 2016 r. praktycznie bezawaryjnie ponad 8 tys. km i jeżdżę dalej, czego i tobie życzę po udanym zakupie.
  10. Sprawdź, czy linka przerzutki swobodnie porusza się w pancerzu. Jeśli występują opory lub zacięcia, nie ma możliwości na wyregulowanie i poprawne dzialanie przerzutki.
  11. Sztyce na zwykłej sprężynie to porażka. Lepsze już dobre siodełko na sprężynach. Ja w rowerze swoim i żonki zamontowałem sztyce amortyzowane NCX. No ale to już wyższy koszt, ~250 zeta. Ale warto.
  12. Przerabialem taki sam temat wczoraj. Zgodnie z wskazaniami miarki, po osiągnięciu 1% zużycia wymieniłem łancuch na nowy i mimo że kaseta nie wykazywała wzrokowo istotnego zużycia, łańcuch na najczęściej wykorzystywanych koronkach (3,4,5) skakał jak opętany. Skończyło się na wymianie także kasety i teraz jest OK. Byłem zaskoczony, gdyż poprzednie kaseta miała widoczne ślady zużycia, ale nowy łańcuch przyjęła. Jak widać, czasem się udaje zmienić sam łańcuch, czasem nie...
  13. W tym tygodniu przewiozłem rower z Mazur na Mazowsze, by pojeżdzić po stolilcy i jej okolicach. We wtorek przejechałem z Pruszkowa do Warszawy, tu pokrążyłem sporo, następnie powrót do Pruszkowa. Razem 104 km. I powiem szczerze, jestem bardzo pozytywnie zaskoczony zachowaniem kierowców aut wobec mnie i mojego roweru. Starałem się jeździć ostrożnie, obawiając się powszechnych wymuszeń. No i takowe się zdarzały, ale naprawdę sporadycznie. Widać, że kierowcy nauczyli się już "współżyć" z rowerzystami. Szczerze mówiąc, znacznie gorzej jest z niektórymi rowerzystami, którzy bezkrytycznie wierząc w swoje pierwszeństwo przejazdu z impetem wpadają na przejazdy rowerowe. No ale cóż, może wierzą, że jeśli coś pójdzie nie tak, dostaną kolejną szansę na tym levelu.
  14. i to chyba jest właściwe podejście
  15. Warto byłoby przyjrzeć się temu, co tam wewnątrz piast się dzieje. Pewnie zero smaru, bieżnie ze śladami zużycia. Ale jeśli kulki nie są kwadratowe, solidne przesmarowanie i skręcenie z eliminacją luzu przynajmniej na jakiś czas ożywiło by sprzęt. Warto też przy okazji luknąć, czy oś się nie skrzywiła, bo wówczas koło również może dostać luzu.. Udostępniając rower z uszkodzoną osią dość ciężkiej osobie ryzykuje się całkowite jej pęknięcie, a wówczas może nie być wesoło. Jeszcze prawie 2 lata temu ważyłem 105kg i obawiałem się jeździć na moim starym Giancie. Stare obręcze, szprychy, piasty mogły zawieść. M.in. z tego powodu zmieniłem sprzęt na nowszy. Gdy udało mi się zrzucić kilkanaście kg, poczułem się pewniej i po remoncie napędu i hamulców stary Giant wrócił do łask. Jeżdził pode mną całą minioną zimę i myślę, że jeszcze mi posłuży.
×
×
  • Utwórz nowe...