Idealny telefon jako nawigacja na rowerze

W ostatnich latach mieliśmy w elektronice użytkowej kilka dużych rewolucji. Do największych mogę zaliczyć m.in. pojawienie się płaskich ekranów LCD, cyfrowe odtwarzacze muzyki czy pojawienie się smartfonów. Nie tak dawno pisałem Wam, że trochę obawiam się, w jakim kierunku zmierza, na razie nieśmiałe wprowadzanie elektroniki do rowerów. Ale zdaję sobie sprawę, że to kupujący zweryfikują portfelami co się sprawdzi, a co nie. Natomiast jeden produkt nie przestaje mnie cieszyć – smartfon. W jednym urządzeniu mamy zamkniętą nawigację (także rowerową), aparat fotograficzny, odtwarzacz muzyki, przeglądarkę internetową, konsolę do gier, słownik, notes i wiele, wiele innych funkcji. Wiele z tych funkcji może się bardzo przydać podczas jazdy rowerem. Jest tylko jeden problem, który prędzej czy później stanie nam na drodze – bateria.

Producenci cały czas ulepszają telefony, wkładają większe i ładniejsze ekrany, mocniejsze procesory czy lepsze aparaty. Ale niestety wszystko to zostaje ograniczone przez pojemność baterii. Szybko okazuje się, że aby skorzystać z nawigacji na wycieczce rowerowej (a do tego robić zdjęcia, czytać o zabytkach, które mijamy po drodze czy poszukać noclegu) – potrzebujemy najczęściej zewnętrznego źródła zasilania w postaci powerbanku lub dynama. Można też wozić ze sobą kilka baterii i je wymieniać, ale jest to chyba najbardziej uciążliwy sposób.

test asus zenfone max

Dlatego gdy zgłosił się do mnie Asus, z prośbą abym przetestował ich telefon Zenfone Max, którego czas działania na jednym ładowaniu miał mnie zadziwić – postanowiłem przyjąć to wyzwanie. To czym najbardziej wyróżnia się ten telefon na pierwszy rzut oka, jest pojemność baterii, która wynosi 5000 miliamperogodzin. Biorąc pod uwagę, że w naszych telefonach najczęściej goszczą akumulatory o pojemności od 1800 do maksymalnie 3000 mAh – zaczyna się zachęcająco. Postanowiłem zacząć z wysokiego C i pomęczyć trochę Zenfona, ale w taki sposób, jaki mógłby się zdarzyć podczas normalnej eksploatacji.

Mój plan zakładał, że przejadę rowerem po Łodzi, odwiedzając najfajniejsze moim zdaniem murale oraz instalacje. Zrobię im zdjęcia, a pomiędzy kolejnymi punktami będzie mnie prowadzić nawigacja z non stop włączonym ekranem. Jednocześnie całą trasę zarejestruję na Endomondo.

Asus Zenfone Max Bateria

Żeby było trudniej, wyłączyłem w telefonie wszystkie funkcje oszczędzania energii. Dodatkowo okazało się, że Asus mieści się co prawda do mojego pokrowca, ale górną część zasłania trochę czarny pasek (przydałoby się kupić większe etui). Przez ten pasek czujnik światła myślał, że jest noc i ściemniał ekran. Co zrobiłem? Ręcznie ustawiłem maksymalną jasność ekranu :) Trochę przesadziłem, bo nie jeździłem w pełnym słońcu, ale w końcu to miał być trudny test. Włączam odbiornik GPS oraz transmisję danych i ruszam.

Dlaczego na celownik wziąłem murale? Nie ma się co oszukiwać, choć moja kochana Łódź powoli pięknieje, nadal jest traktowana jako miasto rozpadających się kamienic i meneli (pozdrawiam Bogusia Lindę!). I trochę coś w tym niestety jest. Stawiając na murale, moje miasto stało się ich niekwestionowaną stolicą :) Mamy do tego po prostu dobre warunki, w mieście jest sporo dziur w zabudowie i nie brakuje dużych, pustych ścian, które idealnie nadają się na płótno pod taki wielkoformatowy obraz. Dodatkowo dodają trochę kolorytu i są bardzo, bardzo chętnie odwiedzane przez turystów. Do czego i ja Was zachęcam.

Murale Łódź

Pierwszy na mojej trasie znalazł się mural na bloku przy alei Wyszyńskiego 80, wykonany przez chilijskiego artystę INTI. Wszystkie zdjęcia odwiedzanych miejsc zrobiłem Zenfonem. Nie poddałem ich żadnej obróbce, a po kliknięciu na każde z nich, otworzy się ono w pełnym rozmiarze.

Mural Aleja Politechniki Łódź

Drugi mural  jest moim ulubionym. Babcia z kurą jest po prostu rewelacyjna. Znajdziecie go przy alei Politechniki 16. Robiąc zdjęcie zacząłem się zastanawiać czy koronę, która jest nad kurą, domalował jakiś wandal. Ale nie, korona jest oryginalna. Za mural odpowiada polska ekipa ETAM CREW.

Mural Łódź Rzgowska

Trzeci mural, przygotowany przez Francuza o pseudonimie 3TTMAN znajduje się przy ulicy Rzgowskiej 52. Tutaj doceniłem bardzo fajną funkcję w aparacie. Można wybrać czy zdjęcie ma być zrobione w formacie 4:3 (i maksymalnej rozdzielczości 13 megapikseli) czy panoramicznej 16:9. W drugim przypadku rozdzielczość spada do 10 megapikseli (nie ma to żadnego wpływu na jakość zdjęcia), ale w kadrze zmieścimy o wiele wyższe lub szersze obiekty.

Jerzyk ptak Łódź Kilińskiego

Kolejne miejsce to jerzyk, instalacja przygotowana przez Bordalo II z Portugalii. Artysta tworzy swoje dzieła z odpadów, przedstawiając naturę i jednocześnie to co ją niszczy. To bardzo wymowny symbol, a przy tym robi niesamowite wrażenie. Jerzyk z daleka wydaje się płaski i dopiero gdy podejdzie się bliżej, okazuje się, że jest trójwymiarowy i wykonany z różnych plastikowych odpadów.

Murale Łódź

Kolejny mural, który odwiedziłem znajduje się przy ulicy Nawrot 81. Wykonała go ta sama ekipa, która malowała babcię. Świetnie dopasowali okienko, które znajduje się w ścianie kamienicy.

Murale Łódź

Łódzki robot (wszystkie nazwy sam wymyśliłem :) znajduje się na ścianie kamienicy przy ulicy Jaracza 59.

Murale Łódź

I następny, przy ulicy Pomorskiej 67. Tutaj bez szerokiego kąta nie dałbym rady złapać całego muralu.

Eduardo Kobra Artur Rubinstein Lodz

Na tym muralu widać Artura Rubinsteina. Malunek przygotował przez Eduardo Kobra, który w swoich dziełach wykorzystuje kolorowe pasy i kwadraty. Na zdjęciu pojawił się też stary, reklamowy mural Pewexu. Takich starych malunków jest w Łodzi naprawdę sporo, a jeżeli ktoś jest zainteresowany taką historią, znajdzie ich więcej tutaj.

Po drodze chciałem pokazać Wam bardzo fajny, industrialny mural przy Tuwima 16. Niestety przysiedli sobie pod nim konsumenci trunków wszelakich i zachowywali się dość agresywnie. Cóż, przekonałem się, że sztuka uliczna jest naprawdę uliczna :) I może dotrzeć do każdego, nie tylko do tych, którzy odwiedzają galerie sztuki.

Pasaż Róży Piotrkowska Łódź

W zamian podjechałem do Pasażu Róży przy Piotrkowskiej 3. W bramie znajdziemy genialną instalację, stworzoną przez Joannę Rajkowską, która powyklejała ściany kawałkami szkła. Za tym pomysłem stoi większa historia. Córeczka artystki – Róża, chorowała na nowotwór oczu. Na całe szczęście leczenie się udało, a mała odzyskała wzrok. Zacytuję fragment materiału prasowego, ponieważ sam bym tego lepiej nie napisał: „Intencją artystki jest zatrzymanie widza na poziomie oczarowania samą możliwością widzenia. Architektoniczna skóra, jaką obrosły oficyny Hotelu Polskiego, to nic innego jak siatkówka, światłoczuły instrument, w jaki wyposażone są oczy. Tak więc oczy widza widzą tak naprawdę same siebie.”

Pasaż Róży Łódź

P_20160305_144224_HDR

Ostatnim artystycznym przystankiem na mojej drodze, była Cisza przy ulicy Wólczańskiej 13. Instalacja przygotowana przez Łukasza Bergera oraz Łódzkie Centrum Wydarzeń, powstała z ponad tysiąca długich, stalowych prętów wbitych w ścianę kamienicy. Robi ogromne wrażenie i będąc tam wystarczy stać (w ciszy) i cieszyć oczy.

Cisza Łódź

Asus Zenfon Max

 

Trasa wyniosła prawie 22 kilometry, a jej zapis znajdziecie tutaj. Wszędzie udało się bez żadnego problemu dojechać rowerem.

Blog Rowerowy

 

Po objeżdżeniu wszystkich murali zrobiło mi się trochę chłodno, wpadłem więc do jednego z lokali przy Piotrkowskiej na naleśniki. Przyszedł czas na pierwsze, wstępne podsumowanie czasu pracy na baterii Asusa. I zostałem bardzo miło zaskoczony. Ekran był włączony przez równo dwie godziny, a bateria była naładowana w 75 procentach. Cała trasa przejazdu została zarejestrowana, a z nawigacją nie miałem żadnych problemów podczas jazdy.

Jerrys Burger Łukasz Przechodzeń

Wyszłoby na to, że telefon poradzi sobie z pracą na włączonym ekranie przez co najmniej 8 godzin. Oczywiście wiele zależy od tego, czym go obciążymy. Być może w wymagających grach, ten czas będzie krótszy. Przyznaję się, nie sprawdziłem tego – nie gram w gry na telefonie zbyt często :) Ale postanowiłem zmienić front i po prostu zacząć zwyczajnie go używać. Bez specjalnego drenowania baterii i z automatyczną regulacją jasności ekranu. Jedynie zostawiłem wyłączone oszczędzanie energii – wolę gdy procesor w telefonie pracuje z pełną mocą w każdej sytuacji.

jerrys-burger-2

I gdy telefon z którego dotąd korzystałem, już wieczorem wołał o podłączenie do ładowarki, tak Zenfone Max dzielnie zniósł prawie trzy dni rozmów, grzebania w internecie, robienia zdjęć, czytania. I faktycznie dobił do 8 godzin pracy z włączonym wyświetlaczem. Gdybym nie był tak uzależniony od telefonu, mogę się założyć, że popracowałby jeszcze dużo dłużej. Ale szczerze mówiąc nie miałem serca, żeby to sprawdzać – nie wytrzymałbym, żeby telefon leżał spokojnie na półce :)

A mamy się tutaj czym pobawić. Wyświetlacz ma 5,5 cala i rozdzielczość HD. Na początku trochę się martwiłem, że nie ma tutaj Full HD, albo jeszcze większej liczby pikseli, ale moje obawy okazały się bezzasadne. Ekran jest wyśmienity, bardzo wyraźny i ładnie oddaje kolory. A to, że ma mniej pikseli, to nawet dobrze, dzięki temu procesor ma mniej roboty i mniej zjada baterię.

Asus Zenfon Max Test

O baterii już pisałem, ale wspomnę jeszcze o jednej ciekawej funkcji. Bateria jest tak pojemna, że producent do telefonu dołącza przejściówkę, która umożliwia skorzystanie z Zenfona jak z powerbanku. Możemy do niego podłączyć inny telefon bądź urządzenie i podładować. Bardzo fajny pomysł, zwłaszcza gdy nie chce się wozić ze sobą dodatkowych baterii.

asus-zenfon-max-test

Wielkość samego telefonu z początku onieśmiela. Wiecie, do tej pory miałem telefony z ekranami 4″, 4.3″ i 4.7″. A tu nagle 5.5″. Kiedyś trochę śmiano się z posiadaczy tak dużych telefonów, że rozmawiają przez nawigację. Dzisiaj już nikt się z tego nie śmieje, a 5.5 cala nikogo nie dziwi. Ten telefon nie jest może najporęczniejszym urządzeniem na świecie, ale dobrze leży w dłoni i po ponad tygodniu używania zdążyłem się z nim oswoić. A taki duży ekran jest mega wygodny przy korzystaniu z nawigacji czy choćby podczas oglądania filmów. Tak przy okazji, subskrybujecie już mój kanał na YouTube? :)

zenfon-max

Nie chcę się za bardzo zagłębiać w dane techniczne samego telefonu, znajdziecie je na stronie producenta. Mi wystarczyło, że Asus chodził płynnie, ani razu się nie zaciął i miał wszystkie potrzebne mi funkcje. Telefon wyposażony jest w złącze kart pamięci oraz ma miejsce na dwie karty SIM. Tej funkcji nie testowałem, ale to fajne rozwiązanie, gdy wyjeżdża się za granicę, albo chce się połączyć w telefonie numer prywatny i firmowy.

Nie byłbym sobą, gdybym nie znalazł w nim jakichś wad. Pierwsza z nich to brak podświetlanych klawiszy funkcyjnych na dole ekranu. W dzień to zupełnie nie przeszkadza, ale wieczorem… no cóż, pewnie po dłuższym użytkowaniu bym się przyzwyczaił, ale brakowało mi tego podświetlania bardzo. Domyślam się, że chodzi o oszczędność baterii.

Drugi minus, to tak sobie działający głośnik. Do oglądania filmów wystarczy, ale głośniej muzyki nie posłuchamy, ponieważ trochę zaczyna buczeć. Z żadnym smartfonem na rynku nie zrobimy dyskoteki, ale jeżeli lubisz posłuchać sobie głośno muzyki w autobusie, to ten telefon nie jest dla Ciebie.

Wierzę, że Rowerowych Porad nie czyta nikt, kto słucha muzyki w autobusie bez słuchawek ;)

Zenfon Max Asus Test

Podsumowując – wycieczka mi się udała i każdego kto odwiedzi Łódź, zachęcam do takiej przejażdżki. Niedługo ma ruszyć u nas rower miejski (nareszcie), więc będzie okazja do zrobienia tego rowerem. Czy Zenfone Max okazał się dobrym towarzyszem do jazdy? Zdecydowanie tak. Przekonał mnie do siebie baterią i bardzo fajnym wyświetlaczem. Może w końcu przekonam się do wożenia telefonu ze sobą jako nawigacji :) Wcześniej byłem do tego sceptycznie nastawiony, właśnie ze względu na kiepskie baterie. Teraz spojrzałem na to z innej perspektywy. Czy ten Asus jest warty swoich pieniędzy? Moim zdaniem tak. Został bardzo rozsądnie wyceniony, ponieważ kosztuje 1000 złotych i jeżeli tyle kosztuje na wolnym rynku, to myślę, że u operatorów będzie dostępny w przystępnych abonamentach.



Aby napisać komentarz pod wpisem, nie musisz się rejestrować! Wystarczy, że podasz swoją nazwę i e-mail oraz zaznaczysz ptaszkiem "Wolę pisać jako gość". Trzeba odhaczyć jeszcze dwa okienka od góry, gdzie zgadzacie się na przetwarzanie Waszych danych. Zapraszam do komentowania - odpisuję na wszystkie pytania, nawet w starych wpisach.