Piesi na pasach – hiszpańskie przemyślenia

Cały ten tydzień spędzam na Teneryfie, dlatego nie planowałem żadnego poradnikowego wpisu, aczkolwiek mam już w głowie przygotowane kilka fajnych tematów, które poruszę po powrocie. Ale spędzając tu czas i poruszając się po wyspie na pieszo, samochodem oraz rowerem zebrało mi się na kilka przemyśleń. Wydawać by się mogło, że skoro to ciepła, hiszpańska wyspa – to kierowcy pędzą na oślep, piesi chodzą po ulicach, a rowerzyści mają w nosie wszelkie przepisy ruchu drogowego. Hakuna matata :) Nic bardziej mylnego!

Po wyjściu z lotniska poszedłem na parking, na którym czekał na mnie samochód. Niesamowicie się zdziwiłem, gdy przed przejściem dla pieszych zatrzymał się samochód, by mnie przepuścić. Myślę sobie, dobra, może akurat dopiero co ruszał i z litości mnie puścił. Ale na następnym skrzyżowaniu było tak samo… Kolejne dni tylko potwierdziły to, co zobaczyłem. Tutaj kierowcy przepuszczają pieszych. ZAWSZE. Przez pięć dni nie zdarzyło się, żeby kierowca mnie nie przepuścił. Przed każdym przejściem dla pieszych jest wymalowana w poprzek jezdni linia ciągła, która przypomina o tym, kto jest w tym całym zamieszaniu najsłabszym uczestnikiem ruchu.

piesi-na-pasach-w-hiszpanii

Nie wiem jak to jest w kontynentalnej Hiszpanii, ale tutaj jestem po prostu wniebowzięty, jak kierowcy potrafią się zachowywać. Czy to przepisy? Czy to kultura? Pewnie połączenie jednego z drugim.

Gdy jeździliśmy rowerami nie zdarzyło się, żeby jakiś kierowca wyprzedzał nas na gazetę (150 cm dla rowerzysty? Dobry żart). Ba, jeżdżąc po górach (samochodem) widziałem kierowców, którzy czekali chwilę aż rowerzysta dojedzie na szczyt albo minie zakręt, by móc go spokojnie wyprzedzić. U nas to (jeszcze) nie do pomyślenia.

Następna sytuacja. Stoimy samochodem w niedużym korku. Z bocznej ulicy do ruchu chce się włączyć kilka samochodów. Z daleka widzę, że każdy kierowca wpuszcza po jednym samochodzie z bocznej uliczki. U nas? Czekaj aż uschniesz, bo nikt cię nie wpuści.

Z tego co wiem, jest u nas w planach wprowadzenie obowiązku przepuszczania pieszych na pasach. I bardzo dobrze, choć warto pamiętać, że nadal jest wiele przejść dla pieszych, które nie są zbyt bezpieczne i warto je przy okazji przebudować. Ale nie to jest najważniejsze. Najważniejsza jest powolna zmiana mentalności. Pisałem o tym ja (i Wy w komentarzach) niedawno w tekście o pieszych na drodze rowerowej. Trzeba pamiętać o poszanowaniu praw innych uczestników ruchu i to realizować. Nie po to by każdy mógł robić to co chce, bo doprowadziłoby to do Armagedonu, ale po to by każdy mógł się czuć bezpieczniej.

Statystyki podają, że co trzeci martwy pieszy w Unii Europejskiej ginie w Polsce. Wcale mnie to nie dziwi, po tym co widzę poruszając się naszymi drogami. Oczywiście piesi nie są święci i czasami sami proszę się o śmierć, ale nie można zapominać ilu z nich ginie przez brawurę i bezmyślność kierowców.

Zmiana przepisów pomoże także rowerzystom. Teoretycznie kierowcy muszą przepuszczać nas, gdy droga rowerowa przecina ulicę idzie wzdłuż ulicy. Czy tak się dzieje? Jako tako to działa, ale i tak trzeba bardzo uważać na kierowców, którzy się zagapią. Kwestia pierwszeństwa w momencie gdy droga rowerowa przecina ulicę, nie jest jeszcze niestety unormowana w przepisach.

Tutaj według mnie został popełniony błąd. Dając częściowe pierwszeństwo rowerzystom, nie zrobiono tego w całości. Tak samo powinno być z pieszymi. Tak jakbyśmy my mieli zostać „króliczkami doświadczalnymi”. A lepiej było po prostu wprowadzić to jednocześnie, tak by nie było niedomówień i dziwnych luk w prawie.

Kończę, bo znowu powiecie, że wzięło mnie na marudzenie ;) A to nie jest marudzenie, bardziej smutek, że muszę jechać tak daleko, żeby zobaczyć jak można się wobec siebie zachowywać na drogach. I nadzieja, że u nas też tak będzie. I nie za 30-40 lat, tylko niedługo. Zmiana mentalności jest możliwa i bardzo w to wierzę.



Aby napisać komentarz pod wpisem, nie musisz się rejestrować! Wystarczy, że podasz swoją nazwę i e-mail oraz zaznaczysz ptaszkiem "Wolę pisać jako gość". Trzeba odhaczyć jeszcze dwa okienka od góry, gdzie zgadzacie się na przetwarzanie Waszych danych. Zapraszam do komentowania - odpisuję na wszystkie pytania, nawet w starych wpisach.