Kiedy opłaca się modyfikować rower?

Wpis na ten temat chodził mi po głowie już od dłuższego czasu. Jako, że napływają do mnie różne Wasze rowerowe historie i przemyślenia, którymi dzielicie się w komentarzach na blogu oraz na forum, postanowiłem napisać kilka słów o opłacalności modyfikowania roweru. Z góry zakładam, że nie ma jednej, prostej recepty, ale możemy podyskutować gdzie kończy się pasja, a zaczyna rowerowa choroba. Zacznę od najprostszego przypadku – kupujesz stary, archaiczny rower i zaczynasz go remontować z myślą, że przygotujesz „cukiereczka”. Tak naprawdę w tym hobby można utopić sporo pieniędzy i jeszcze więcej czasu, ale powiedzmy sobie jasno – cel od początku do końca jest wiadomy – renowacja roweru. I w tym wypadku, jeżeli tylko nie jesz suchych liści, bo za ostatnie pieniądze pomalowałeś ramę, wszelkie wydatki jestem w stanie usprawiedliwić.

Zapraszam do obejrzenia wideo, w którym podaję na konkretnym przykładzie, czy opłaca się wymieniać osprzęt w nowym rowerze. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zasubskrybujesz mój kanał.

 

Drugi przypadek to małe modyfikacje, dopasowujące rower do naszych potrzeb i wymagań. Tę grupę naturalnie usprawiedliwię, bo sam do niej należę. Często przy zapytaniach o zakup roweru, pytacie mnie czy opony, które są fabrycznie założone, nadają się do jazdy. A ja zawsze się dziwię tym pytaniom, w końcu wymienić opony na inne (nawet w sklepie przy zakupie, jeśli trafi się na sensownego sprzedającego) to żadna sztuka, tym bardziej, że to część, która się zużywa.

W rowerze, który kupiłem w styczniu (Cube SL Road Pro), wymieniłem siodełko na moje (tu znajdziesz test tego siodełka), choć to akurat nie wiązało się z żadnymi kosztami. Ale założyłem także piankowe chwyty kierownicy, które uwielbiam, a fajne hamulce Shimano BR-M422, wymieniłem na jeszcze fajniejsze Shimano XT. I na tym skończyło się modyfikowanie tego roweru. Nie zawsze jest tak, że producent dobierając podzespoły do nowego roweru, idealnie wstrzeli się w nasze potrzeby i wymagania. A wymiana siodełka czy opon, to po prostu dostosowanie sprzętu do naszych przyzwyczajeń.

Trzecia grupa to osoby, które wymieniają części na lepsze, w miarę zużywania się obecnych. To też bardzo dobra strategia, jeżeli tylko nie niszczy się celowo sprzętu, by móc szybciej go wymienić, mając usprawiedliwienie przed sobą i np. współmałżonkiem :) Kaseta, łańcuch, opony, zębatki na korbie, klocki hamulcowe, czasem obręcze lub całe koła, siodełka – te i inne części prędzej czy później będą wymagały wymiany. I pojawia się u wielu osób naturalna chęć wymiany czegoś na wytrzymalsze, lepsze, lżejsze. Czasem warto wybrać droższą rzecz, czasem nie warto, możemy o tym pogadać w komentarzach, ale na pewno jest to usprawiedliwione, w końcu jeśli ktoś dużo jeździ, to należy mu się od czasu do czasu jakaś rowerowa nagroda :)

Czwarta grupa, to osoby, które kupują rower i od razu zaczynają chorobliwie myśleć o modyfikacjach. Przykładowo ktoś na szybko kupuje rower za 700 złotych. Zapewne uważając, że lepsze rowery są bez sensu, bo pieniądze osoba tego typu na pewno ma, o czym przekonacie się za moment. W każdym razie po kilku miesiącach okazuje się, że ten rower był trochę jak strzał w stopę. Nasz rowerzysta jeździ wcale nie tak mało, waży też nie tak mało, do tego jeździ bardzo siłowo obciążając swoje kolana i napęd. Rower powoli zaczyna się sypać, a nasz bohater w dodatku przejechał się na fajniejszym rowerze kolegi i też zapragnął na takim jeździć.

Co robi nasz rowerzysta? Jeżeli dojdzie do wniosku, że jego rower go ogranicza i może czas zacząć zbierać na nowy, lepszy sprzęt – to w porządku. Przez jakiś czas pojeździ jeszcze na tym, np. przez zimę uzbiera odpowiednią ilość gotówki i kupi porządniejszy rower, który sprosta jego potrzebom.

Ale rowerzysta może mieć też inne podejście. Po co sprzedawać tak wspaniały rower, który tylko trochę niedomaga? Przecież za niewielkie pieniądze powymieniam kilka części i będę miał sprzęt taki jak mój kolega. No i się zaczyna. Na pierwszy ogień idą oczywiście przerzutki razem z manetkami oraz kasetą i korbą, żeby zwiększyć liczbę przełożeń (bo więcej, znaczy lepiej, prawda?). Później koła, bo tych już nie da się wycentrować. Dalej amortyzator, bo ten uginacz, który był zamontowany szybko przestał działać oraz hamulce, bo jednak okazało się, że tarczówki w rowerze za 700 złotych jakością nie grzeszą. Na końcu pedały, opony i niewygodne siodełko. Starych części nasz bohater nie sprzedaje, bo i tak nikt nie chce ich kupić, a jeśli już to w cenie złomu.

Facet staje się posiadaczem mniej lub bardziej wypasionego sprzętu, za mniejsze lub większe pieniądze. Z ramą z roweru za 700 złotych… Mi takie podejście średnio się podoba. Tzn. nic do niego nie mam, to nie moje pieniądze i nie moja zabawa. Ale wolałbym po prostu sprzedać stary rower i kupić nowy, ewentualnie samemu złożyć rower, idealnie dopasowany do swoich potrzeb, ale taki w którym nie byłoby miejsca na części odstające poziomem od reszty.

Myślałem na ten temat naprawdę sporo. Jeszcze raz napiszę, zdaję sobie sprawę, że dla kogoś to może być pasja, zajawka i sposób na miłe spędzenie czasu. Przeglądanie internetu oraz papierowych katalogów, w poszukiwaniu części do roweru potrafi być bardzo fajne. A jeżeli ktoś sam je potem montuje, to tylko pogratulować, bo zdobywa nowe umiejętności, a satysfakcja z własnej pracy też jest olbrzymia.

Ale nadal się zastanawiam, po co inwestować w takie padliny? Żebyśmy się znowu dobrze zrozumieli, jeżeli ktoś ma rower za 700 (czy nawet 1500) złotych i jest z niego zadowolony, to świetnie. Mówię tu tylko o sytuacji wymieniania 70% części na nowe, by mieć miks fajnych podzespołów, z takimi rodem z rowerowego piekła. Nie jedźcie tą drogą, nie ma to sensu.

Lepiej przy zakupie roweru dobrze się zastanowić, popytać znajomych, którzy więcej jeżdżą (ale niekoniecznie tych, którym skala wydawania pieniędzy na rower odleciała na inną planetę :) I zwłaszcza jeżeli od samego początku czujesz, że ten rower to tylko „początek”, to może lepiej odczekać, odłożyć jeszcze trochę pieniędzy i od razu kupić lepszy model. Przypomina mi się anegdotka z motoryzacyjnego świata. Mój daleki znajomy kupił kiedyś nową Skodę Fabię. Przy zakupie wahał się pomiędzy silnikami o mocy 85 koni i 105 koni. Myślał, myślał, chodził na jazdy próbne i ostatecznie kupił wersję 85 koni, bo „po co będę dokładał 2000 zł do mocniejszego silnika, słabszy mi w zupełności wystarczy”. Po pół roku, gdy z nim rozmawiałem, już przebąkiwał, że chyba zrobi chip-tuning tego silnika, żeby podnieść osiągi, a potem zaczął roztaczać wizję wymiany silnika na ten o większej mocy! Nie róbcie tak, zaciśnijcie zęby, odczekajcie i jeśli bardzo chcecie kupić lepszy sprzęt, żeby Was potem nie korciło, to tak zróbcie. Szkoda zachodu i pieniędzy z późniejszym tuningowaniem roweru.

Na zakończenie napiszę coś bardziej optymistycznego :) Warto grzebać w rowerach, warto modyfikować, warto ulepszać. To naprawdę świetne hobby, które potrafi dać dużo radości. Ale nie zatraćcie się w tym za bardzo i od czasu do czasu zimno kalkulujcie. Może się okazać, że lepiej zwyczajnie wymienić rower na nowy, albo samemu go złożyć, niż dłubać przy starym. Zwłaszcza gdy nie chce się nam nawet sprzedać starych części i leżą potem na półce porastając kurzem.

  • as007

    Co do ostatniej tezy, to zgoda. To pasja. Fajnie mieć unikatowy rower. Przeszedłem taką drogę, bo chciałem mieć europejski rower „by Italy” bez części „wędkarskich” (prawie się udało). Efekt jest fajny, bo i przemyślenia techniczne były ale też frajda z budowy.

  • Damian Nowicki

    Moim zdaniem zawsze jest dobrze modyfikować rower…tylko trzeba odpowiedzieć sobie na jedno zajebi*cie ale to zajebi*cie ważne pytanie. Czy jest Ci to potrzebne?
    Ja zadałem sobie to pytanie przed zakupem. Najpierw chciałem kupić sztywniaka do enduro (coś pokroju NS Surge) świetny rower swoją drogą. Myślałem że będzie idealny na teren w którym mieszkam (Bielsko-Biała) ale potem zadałem sobie pytanie- czy na pewno chcę jeździć po górach? czy potrzebny mi amortyzator który ma 150mm skoku? Stwierdziłem że i tak czy siak w większości będę jeździł po mieście. Takim sposobem kupiłem miejskiego pomykacza na Alfine za 1100zł z którego jestem niesamowicie zadowolony. Jedyne co w nim wymieniłem to pedały (były założone standardowe stalowe szosowe. wymieniłem na platformy Dartmoor Candy Pro). Myślę że ta rada jest tak samo ważna przy zakupie roweru jak i przy późniejszych modyfikacjach :).

  • Nno to ja niedługo będę należeć do pierwszej grupy: zamierzam kupić starą, tanią używkę również po to, żeby nie bać się wreszcie zacząć grzebać w częściach. Może w końcu nauczę się dętki wymieniać :)

  • Beny Marcin

    tak naprawdę wszystko zależy od budżetu wyjściowego. Jeżeli mowa o rowerze za np 1kpln to opłaca się wymienić cały jak ktoś ma rower za kilka kpln to będzie wymieniał elementy

    • To się zgadza, ale według mnie kupowanie roweru za 4000 zł od razu z założeniem, że zrobi się z niego maszynkę za 8000 zł też mija się z celem.

      • Piotr

        Mnie po 26 latach piłowania na Wagancie z Rometu zmęczyła ciągła praca przy nim. Zresztą i tak się przez ten czas wyeksploatował, iż tylko na złom ewentualnie do skansenu go oddać. Model, który nabyłem Awol Elite „lekko” przekroczył zamierzony budżet ale na pewno wiem dwie rzeczy lub więcej: na tym czołgu się nie zawiodę i będzie mi służył po wsze czasy, jest wart każdej wydanej złotówki / świetna rama plus ewentualnie jak mi palma odbije możliwość wymiany napędu /. I nic nie będę wymieniał bo producent idealnie trafił w moje potrzeby. Nawet siodło mi pasuje. Nic tylko wrzucić sakwy i zasuwać.

  • drott

    A ja mam pytanie: Kiedy jest moment, w którym warto rozważyć kupno roweru a nie ulepszenia?

    • To trudne pytanie i bardzo ogólne szczerze mówiąc. Nie mam na to żadnej zasady ani regułki. Ale według mnie jeżeli masz zamiar zainwestować w rower pieniądze, które przekraczają jego wartość, to można pomyśleć nad innym rowerem.

    • HD

      Części rowerowe są b. drogie. Piszę o częsciach a nie o atrapach. Musisz skalkulować co chcesz wymienić i jaki to będzie koszt. Czy na tym się skończy czy np. za rok znowu Ci padną graty bo będziesz ponownie becelował. Moje zdanie jest takie: Masz rower na porządnych „stałych elementach (RAMA,.mostek, kierownica )” to warto wymieniać częsci ale jeśli masz 25letnie pordzewiałem padło to postaw je pod śmietnikiem i idź po nowy rower

      • Fred

        Ja mam 25 letniego treka 7000 na pelnym LX i nie mam zamiaru go nigdzie stawiac. Smiga lepiej niz wiele nowszych konstrukcji.

    • Daniel

      Kupno nowego roweru to przede wszystkim zmiana ramy, więc jeśli stara geometria Ci nie pasuje, chcesz nowszą, lżejszą ramę z nowymi rozwiązaniami, to myślę że warto kupić nowy. Wiadomo, że w nowym podzespoły będą słabszej grupy, niż w przypadku modyfikacji starego. Zależy też co chciałbyś zmodyfikować.

    • bartek

      Wtedy gdy stara rama ci nie odpowiada, albo łapiesz się na tym, żę po kilku miesiącach ze zdjętych części, z powrotem moglbys zlozyc rower :D

  • Piotr

    W temacie nie poruszyłeś kwestii co jest złe w ramie z roweru za 700zł ;)
    Ja doskonale rozumiem, że cena nie bierze się znikąd i by rower był tani trzeba wsadzić do niego budżetowe części między innymi ramę.
    Ja osobiście mam złożoną zjazdówkę na młodych częściach a rama i amortyzator to już zabytek z lat ~2004 :)

    Pozdrawiam.

    • Jeżeli rower był za 700 złotych, to rama jest najniższego sortu, ciężka i mało sztywna. Nic aż tak złego w takiej ramie nie ma, dostajesz to za co zapłaciłeś po prostu. Ale nie ma sensu ładować fajnych komponentów do kiepskiej ramy, bo można te pieniądze trochę inaczej zainwestować.

      • piciu256

        To zależy czy ten rower za 700zl był nowy czy używany :P ja mojego z osprzętem deore+ xt kupilem za 600zl i tylko stery oraz opony były do wymiany :D a co do ramy to niezbyt podoba mi się jej waga (mimo że amelinium to prawie 3,5kg :/) ale sztywność jest na wysokim poziomie (zresztą podemna to każda będzie sztywna XD bo waze niecałe 50kg)

        • 3,5 kg? Ale to chyba full jest?

          • piciu256

            Właśnie niestety nie ;) co prawda wazylem prowizorycznie tzn. na podstawie różnicy mojej wagi z i bez ramy w rękach, ale z wkładem sportu, sterami oraz tylną przezutka ważyła prawie 5kg więc oszacowalem że sama rama z 3 kilo waży co najmniej (dokładnie nie mam jak zwazyc bo mam tylko wagę lazienkowa ;))

  • Ju

    Zależy też po co ten remont – w tym roku zrobiłam generalny remont/wymianę praktycznie wszystkiego, na starej ramie miejskiego roweru, koszty kilkukrotnie przekroczyły jego wartość. Bardzo wahałam się ze względu na cenę, ale zwyciężył „rozsądek” – dużo jeżdżę na co dzień, zostawiam ten rower na mieście, na noc stoi przypięty pod blokiem – wygląda marnie (stara rama, kamuflaż dla złodziei), a jak na moje potrzeby jeździ jak marzenie :) I zawsze czeka, tam gdzie go zostawiłam.

    I teraz jestem zadowolona, że jednak wydałam te pieniądze.

  • Alberto

    Hej, może nie w temacie ale jednak zapytam.
    Przymierzam się do zmiany napędu w szosie, bo stary jest już mocno zużyty. Planuję kupić korbę 105 50/39/30 (całą korbę bo aktualna 52/39 jest dla mnie za twarda) do tego kasetę 12-25 10 rzędową np Tiagry, no i do tego potrzebuje 2-3 łańcuchów. Czy jest duża różnica w jakości łańcuchów Tiagry, 105 i Ultegry? a może do kasety Tiagry podejdzie łańcuch także 10 ale z rodziny deore? Wolę kupić 2-3 trochę tańsze łańcuchy, i zmieniać co 600 km niż jeden i męczyć go aż do padnięcia całego napędu :)
    Dzięki

    • radziu

      Pomysl o korbie kompaktowej 50/34, na alegrowie znajdziesz starsze 105 5650 w bardzo dobrej cenie. Jeśli mieszkasz w terenie górzystym pomyśl o kasecie 12-27.
      Co do łańcuchów, te z wyższych grup są lepiej zabezpieczone antykorozyjnie oraz lżejsze. Zadaj sobie pytanie, czy do kasety za 70pln warto kupić łańcuchów za prawie 300 pln?

      • Alberto

        A podejdzie łańcuch z deore do kasety tiagry?
        Mieszkam w beskidach, a szose traktuję jako rower wycieczkowy, na trasy do 400 km, wraz z dużą torbą podsiodłową (bluza, peleryna, rękawki, nogawki, buffy itd) więc potrzebuje korby która po 400 km jazdy z obciążeniem, pozwoli mi w miare komfortowo pokonać ostatnie podjazdy, dlatego 50/39/30 nawet z kasetą 12-28

        • radziu

          hg54 kosztuje ~55 4601 ~59 chyba nie ma sensu kombinować, nie mniej 6701 działał mi bez problemu z dynasysem tak ięc i w druga stronę musi to działać.

    • Rysiubat

      z praktyki nie wiem a teoria kompatybilności tu http://productinfo.shimano.com/#/com/2.7/C-453?cid=C-453&acid=C-454&types=road
      swoją drogą kiedyś używałem bez problemu łańcucha SRAMa PC48 na kasecie Sora HG50

  • lily2013

    Bardzo ciekawy wpis. Mieszkam za granicą i właśnie niedawno kupiłam sobie rower. Jako dziecko i nastolstka spedzałam mnóstwo czasu jeżdżąc na rowerze. Przez ostatnie 8 lat robiłam to jednak bardzo rzadko.

    Mój problem polega na tym, że obecnie mieszkam w miejscu gdzie jest bardzo dużo wzniesień i małych wzgórz. Jazda nadal sprawia mi ogromną przyjemność, ale częste podjazdy są bardzo uciążliwe. Przy kupnie roweru, w sklepie, zwrocilam uwagę na rowery elektryczne i myślę, że kiedyś w przyszłości się w taki zaopatrzę. Szkoda by było w późniejszym wieku i z powodu ukształtowania terenu, miejsca w którym mieszkam, rezygnować z takiej frajdy.

    • Obcyy-krk

      Nie poddawaj się! Też kiedyś miałem problem z podjazdami, a teraz nie mogę się bez nich obejść :)

  • Janek

    To mam pytanko :) kupiłem sobie dwa lata temu rower z lombardu :P nie miałem po prostu pieniędzy i cokolwiek mnie zadowalało. Jest to typowy „stary góral” (zdjęcie na dole) rama stalowa co ciekawe i kierownica 8 co jest bardzo fajne przy dłuższych podróżach. Pierwszą modyfikacją jaką poczyniłem była zmiana siodełka. Niedawno przyszedł czas na węższe opony bo był na typowo górskich a robię głownie asfalty. I teraz praktycznie używam go cały czas nawet dłuższe dystanse i zaczynam widzieć że sporo części już jest zużytych niestety. Korba z przodu 42 nadaje się do wymiany, a z tyłu 13-34 wiec już brakuje mi przełożeń :P Myślałem coś nad 48-38-28 a tył myślałem nad 11-28.

    No i teraz w końcu pytanie :P Czy bawić się w wymianę podzespołów które wyceniłem na około 500zł (koło tył+przód, kaseta, korba, pedały, klamkomanetki) powiem że sama myśl że sam bym sobie wszystko powymieniał mnie ciesz bo lubię takie rzeczy. Czy trochę odłożyć więcej i powiedzmy za 1200zł w moim sklepie rowerowy ( http://www.rowerymerida.pl/produkt922/crossway-5-v-rower-merida.html lub http://www.rowerymerida.pl/produkt971/drakar-freeway-9100-rower-merida.html ) już widziałem bardzo fajny i podobny rower jak ty masz Łukasz krosowo/trekingowy a taki by mi najlepiej przypadł do gustu. Pozdrawiam

    • Pamiętaj jeszcze, że jeżeli chcesz wymienić korbę na taką z 48 zębami, to wymiany może również wymagać przednia przerzutka. Po wymianie korby i kasety, przydałoby się też założyć nowy łańcuch.

      A czy się opłaca kupić nowy? Wszystko zależy od tego w jakim ten jest stanie, poza rzeczami, które chcesz wymienić. Jeżeli za 500-600 złotych wyremontujesz go tak, że będzie w super stanie, to dlaczego by nie jeździć nim dalej :)

  • Maciej Rutecki

    IMO jest jeszcze jedna granica, kiedy warto sobie odpuścić: próbując przerobić rower na zupełnie inny typ. Ostatnio widzę coraz częściej próby przeróbek rowerów MTB/ATB na miejskie. Słabo to wygląda: przeróbki mostka, widelcy, pseudobagażnik z tyłu — taniej i sensowniej już idzie kupić stary rower i go odświeżyć.

  • Piotr Fura

    Ja kupiłem ramę i złożyłem swój rowerek sam frajda niesamowita. Wiadomo drożej ale jaka satysfakcja z jazdy

  • HD

    HEHE. Mam ziomka z którym latam czasami i jego rydwan to 20sto letni złom. Chłop wpadł na pomysł że doprowadzi go do stanu godnego. Najpierw wydał 60zł na lakiery, potem 700zl w Deca na różne części itp. Pomalował ramę, sterownice a nawet szczęki. założył nowe opony, nowe siodelko -wraz z torebką:) No i się poddał. Stwierdził ze do serwisu odda żeby dokończyli „montaż” :)

  • Rysiek

    Ja mój rower ciągle modernizuję. Kiedyś pękła mi rama (chromowo-molibdenowa) pod siodełkiem. Pomyślałem czas kupić nowy rower. Obszedłem większość sklepów rowerowych i nie znalazłem takiego roweru który by mi się podobał w cenie do ~2tys. Same takie brzydkie albo ciężkie albo kiepski osprzęt. Znalazłem fachowca który mi zaspawał ramę za 20 zł i git.
    Części się psują, więc powoli wymieniam na nowe. Jak dotąd wymieniłem: siodełko razem ze sztycą, koła, opony, hamulce, tylną przerzutkę z manetkami, kasetę i łańcuch (to akurat kilka razy). Zastanawiam się czy by nie wymienić przedniej przerzutki i korby – może w przyszłym roku. Z jednej strony części się zużywają, a z drugiej takie odświeżanie sprawia że rower jest co raz lepszy, niepowtarzalny i dostosowany do moich potrzeb. No i jest zabawa przy montażu ;-)

  • Jacek Kapela

    Opowiasta pierwsza.
    Moje początki z rowerami szosowymi wygladały tak. Było to dawno temu. Nie wiedząc czy kolarstwo szosowe mi się spodoba stwierdziłem że kupię coś budżetowego ale do szybkiej jazdy, typu rower do triatlonu. Nie mając zielonego pojęcia ani o rozmiarach ani o geometrii ani o osprzęcie szosowym. Znalazłem na Allegro jakiś rower szosowy z kierownica triatlonową za 500 zł. Było napisane że na Shimano 105 co było czyms co z grubsza mi coś mówiło. Gość napisał coś w stylu „na wzrost 170-190” więc wydawał się dobry. Wygladał fajnie ale coś nie za dobrze mi się na nim jechało. Okazało się że była to jakaś samoróbka na sześci czy siedmiobiegowej kasecie z przerzutkami Grip Shift przytroczonymi do kierownicy triatlonowej a wychodzącymi z oldschoolowej ramy która miała stare przerzutki ramowe. Jeździło mi się fatalnie. Po jakimś czasie zorientowałem się że rama jest dla mnie dwa rozmiary za duża a kierownica triatlonowa nie jest na co dzień zbyt wygodna. Kolejnym ruchem było kupienie aluminiowej ramy w moim rozmiarze. Rama prawe nowa, koszt, już nie pamiętam, chyba jakieś 300 zł. Zaniosłem ramę do serwisu i poprosiłem o przekładkę częsci z tego drugiego roweru. Okazało się że trzeba zmienić przednią przerzutkę i coś tam jeszcze. Koszt częsci i robocizny jakies 500 zł. Niestety okazało się że efekt końcowy jest podły. Nadal miałem rower w którym biegi przerzucały się z ramy i działało to fatalnie. Komfort był fatalny i po paru próbach rower skończył rdzewiejąc na balkonie. Dopiero po jakichś dwóch latach, jak zacząlem jeździć na trekkingu z grupą szosowców znowu podszedłem do tematu. Tym razem upolowałem kompletny rower w Decathlonie. Cena 2199. Był to świetny rower na ramie alu z karbonowym widelcem i karbonowymi tylnymi widełkami i na napędzie Campagnolo Mirage. Jeździłem na nim kilka lat i był to wyśmienity zakup. Szkoda tylko że wyrzuciłem 1300 zł na początku. Ale po jakimś czasie odzyskałem 500 bo znalazłem kupca na te stare graty.
    Moje początki z rowerami szosowymi wygladały tak. Było to dawno temu. Nie wiedząc czy kolarstwo szosowe mi się spodoba stwierdziłem że kupię coś budżetowego ale do szybkiej jazdy, typu rower do triatlonu. Nie mając zielonego pojęcia ani o rozmiarach ani o geometrii ani o osprzęcie szosowym. Znalazłem na Allegro jakiś rower szosowy z kierownica triatlonową za 500 zł. Było napisane że na Shimano 105 co było czyms co z grubsza mi coś mówiło. Gość napisał coś w stylu „na wzrost 170-190” więc wydawał się dobry. Wygladał fajnie ale coś nie za dobrze mi się na nim jechało. Okazało się że była to jakaś samoróbka na sześci czy siedmiobiegowej kasecie z przerzutkami Grip Shift przytroczonymi do kierownicy triatlonowej a wychodzącymi z oldschoolowej ramy która miała stare przerzutki ramowe. Jeździło mi się fatalnie. Po jakimś czasie zorientowałem się że rama jest dla mnie dwa rozmiary za duża a kierownica triatlonowa nie jest na co dzień zbyt wygodna. Kolejnym ruchem było kupienie aluminiowej ramy w moim rozmiarze. Rama prawe nowa, koszt, już nie pamiętam, chyba jakieś 300 zł. Zaniosłem ramę do serwisu i poprosiłem o przekładkę częsci z tego drugiego roweru. Okazało się że trzeba zmienić przednią przerzutkę i coś tam jeszcze. Koszt częsci i robocizny jakies 500 zł. Niestety okazało się że efekt końcowy jest podły. Nadal miałem rower w którym biegi przerzucały się z ramy i działało to fatalnie. Komfort był fatalny i po paru próbach rower skończył rdzewiejąc na balkonie. Dopiero po jakichś dwóch latach, jak zacząlem jeździć na trekkingu z grupą szosowców znowu podszedłem do tematu. Tym razem upolowałem kompletny rower w Decathlonie. Cena 2199. Był to świetny rower na ramie alu z karbonowym widelcem i karbonowymi tylnymi widełkami i na napędzie Campagnolo Mirage. Jeździłem na nim kilka lat i był to wyśmienity zakup. Szkoda tylko że wyrzuciłem 1300 zł na początku. Ale po jakimś czasie odzyskałem 500 bo znalazłem kupca na te stare graty.

  • Jacek Kapela

    Opowiastka druga.
    Jeździliśmy wraz moim najlepszym kumplem na tych szosówkach z Decathlonu parę lat. Miały jednak tę wadę że przy długodystansowej jeździe po kiepskich drogach bolały nas na nich kręgosłupy i tyłki. Zmiana siodełek, mostków i kierownic nie pomogła. Wpadłem na pomysł żeby sprawdzić na czym jeżdżą zawodowcy po najgorszych drogach czyli po kocich łbach na wyścigu Paryż – Roubaix. Okazało się że mają inne ramy niż na innych wyścigach. Przede wszystkim karbonowe ale z łagodniejszą geometrią i pewnymi technologiami poprawiającymi komfort. Ale w ciemno nie chcieliśmy kupować bo „marketing bullshit” to jedno a „real life test” to zupełnie co innego. W krajach zachodnich, jak się okazuje, jest powszechne udostepnianie rowerów do testów przed zakupem. U nas jest to jednak system nieistniejący. Okazało się jednak że jeden z najbardziej znaych producentów na świecie, firma Specialized, udostępnia za opłatą, rowery do testów. Dogadaliśmy sie z ich dealerem i sprowadził dla nas rower Specialized Roubaix. Cena wypożyczenia 200 zł dzienie. Pojechaliśmy we dwóch i pojechaliśmy 100 km po najgorszych asfaltach okolicy. 50 km kolega w jedną stronę, 50 km ja w drugą a każdy jednoczesnie 50 km na naszej szosie z Decathlonu. Test wypadł zdecydowanie na korzyść Roubaix. Dużo mniej trzęsło, jechało sie dużo bardziej komfortowo. W efekcie obaj zdecydowaliśmy sie kupić ten model mimo jego wysokiej ceny. Po długich poszukiwaniach kolega kupił cały rower przeceniony po sezonie za 1500 Euro. Z tym że musiał wziąć z takim osprzętem jaki był czyli z w miarę nowym Shimano 105 ale z korbą compact 50-34 i kiepskimi kołami. Ja kupiłem samą ramę bo uznałem że wolę dołozyć ale mieć dokładnie to co potrzebuję. Złożyłem więc sobie rower na Campagnolo Centaur Triple z korbą 52-39-30 i fajnych kołach Campagnolo Zonda. Kosztowało mnie to 2000 zł więcej. Decathlona pozbyłem się za 1500 zł. Efekt jest taki że ja jeżdżę moim rowerem na każdy wspólny wyjazd a koledze niestety brakuje koronek w górach, w wyniku czego na wyjazdy w cięższe góry zabiera swojego starego Decathlona który ma triple 50-39-30 i kasetę 13-29 bo jest nim znacznie łatwiej jechać po cieżkich podjazdach.

  • Jacek Kapela

    Moje wnioski są takie. Nauka kosztuje czas i pieniądze. Jeśli masz możliwość to poradź się kogoś kto się na tym zna zanim kupisz starszy sprzęt. Nie kupuj żadnych przestarzałych technologii. Stare strucle są kosztowne w obsłudze chyba że jesteś mechanikiem i wiesz co robisz. Bądź też ostrożny z kupowaniem najnowszych technologii póki nie okrzepną (parę lat) bo kiedy będziesz czegoś szybko potrzebował to możesz mieć problem z dostaniem. Kolega ostatnio szukał w Warszawie tylne koło po 11-tkę Shimano i okazało się to dużym wyzwaniem. Wielu sprzedawców nic od ręki nie miało. Jeśli masz taką możliwość, to kup rower na takim samym osprzęcie jaki mają kumple z którymi często jeździsz. Będziesz wtedy mógł wymieniać uwagi i zyskiwać cenną wiedzę a jak trzeba to i koło pożyczysz jeśli będzie w takim samym standardzie. Czasem możesz tez od nich coś odkupić jak będą robić upgrade lub odsprzedać. W moim przypadku zdecydowana większość kolegów jeździ na Campagnolo 10s ze względu na to że wymagają minimum serwisu. Łańcuchy przeżywają ok. 15 tys km a kasety i przednie koronki 30-50 tys km. Kolega rekordzista który żonglował łancuchami zrobił na 3 łancuchach i jednej kasecie 100 tys km. Jeśli możesz to staraj się w kilku rowerach mieć pewne podobne komponenty. Ja dla przykładu mam 3 rowery z średnicą sztycy 27.2 i często zdarza mi się przekładać sztyce wraz siodełkiem między nimi oraz koła pomiedzy trekkingiem i góralem bo oba są na kasetach Shimano 9s.

  • tomeq77

    He, he! Ten gość co kupił rower za (niecałe 700), pojeździł parę miesięcy i spostrzegł, że można lepiej, szybciej, lżej i fajniej… to ja. Kupiłem rok temu Romet Rambler 2.0 (model z 2013 r.): wolnobieg, revoshift, uginacz a nie tepeskop, v-brake’i. Na początku ekstaza, że za tak mało kasy taki fajoski se rower kupiłem. Ale cóż, jeżdżę. Nic nie skrzypi, nie dzwoni. Rower się przemieszcza tam gdzie chcę. Jak wygram jakąś kaskę to zmienię, a puki co jest OK.
    Tu mój wpis sprzed 7 miesięcy: https://disqus.com/home/discussion/roweroweporady/jaki_rower_kupic_do_1000_zotych/#comment-1753402515

  • Grzegorz Dzieńwyzysku

    Mam takie pytanko. Potrzebuje kupić rogi rowerowe gdyż jak jeżdzę to czasami wkładam łokcie na kierownicy ( tak mi jest po prostu wygodniej :D ). Zauważyłem gdzieś coś takiego http://kolmatej.republika.pl/rower/inne/rogi.JPG (takie rogi wewnątrz) i moje pytanie brzmi gdzie coś takiego kupie gdyż wszędzie są tradycyjne rogi na zewnątrz kierownicy oraz czy jest wogóle w tym sens czy jeżdzenie z trzymaniem rąk w środku kierownicy będzie niewygodne?

  • regiz

    Ja jestem zawieszony gdzieś między opcją 3 a 4. :) Swój rower odkupiłem za 400 PLN używany od kolegi, początkowo miał mi służyć do dojazdów do pracy. Z czasem zacząłem jeździć rekreacyjnie, coraz częściej wyjeżdżać w lekki teren. Kumple zaczęli mnie wyciągać na wypady w góry i wtedy postanowiłem sztywny widelec wymienić na amortyzator. Na razie to była jedyna wymiana „bo mnie ogranicza”, do tego dochodzi trochę części sprezentowanych od bardziej zaawansowanych kumpli (fajna kierownica i sztyca, które oni wymienili na jeszcze fajniejsze i używane sprezentowali mi). Sporo części wymieniłem na skutek zużycia (kompletny napęd, tylna przerzutka, tylny hamulec, koła… W tej chwili ze starego roweru za 400 PLN zostały mi przedni hamulec, przednia przerzutka, rama, revo shifty, manetki i linki. W ramach chciejstwa planuję w tym roku wymienić ramę (aktualna jest stalowa więc przy wypadach w góry trochę ciąży) i założyć z przodu hamulec tarczowy (stary v-brake już się ledwo trzyma, wiec można to od biedy podciągnąć pod wymianę na skutek zużycia), przy okazji założyć nowe linki. Ostatnio stwierdziłem, że grzebanie przy rowerze daje mi równie dużą radochę, co jazda na nim. :)

  • “To mój rower, chcę wydać 500 zł na upgrade – co wymienić?”
    To jest najgorszy forumowy przypadek – chęć wydania pieniędzy dla samego faktu poprawienia CZEGOŚ.

    Każdy z postępującą cyklozą musi jednak przejść etap (za) daleko idących modyfikacji, ucząc
    się przy tym:
    – jak poszczególne zmiany wpływają na jazdę?
    – co/ile się opłaca, a co/ile już nie?
    – jakie się ma „osobiste preferencje”?

    Zwłaszcza ostatni punkt jest ważny. Łukasz, napisałeś w artykule że drobne modyfikacje pod kątem własnych preferencji są usprawiedliwione (zgadzam się!). Ale osoba, która właśnie
    kupiła swój pierwszy rower za 700 zł kierując się radą sprzedawcy czy znajomego (zwykle pasjonata rowerów, niekoniecznie śledzącego najniższe segmenty rynku), nie ma własnych preferencji.

    Dopiero poprzez modyfikacje można dojść do wniosku, że np. woli się osprzęt Shimano od SRAM-a, że lepiej się jeździ bez przedniej przerzutki, że koła 29” to jednak nie to itd. Nie wspominając np. o ulubionym modelu opon czy optymalnej (dla siebie) szerokości kierownicy.

    A często temat rozbija się już o totalne podstawy, jak dobór TYPU roweru do sposobu użytkowania. Ktoś może jeździć na tym góralu za 700 zł i „odkryć Amerykę” po przejażdżce na szosówce kumpla. Albo przeciwnie: na fullu enduro.

    Ogólnie jednak bardzo zgadzam się z tekstem – trzeba w pewnym momencie powiedzieć „stop” i po prostu kupić najlepszy rower, na jaki można sobie pozwolić. Tyle że wydając te kilka(naście) tysięcy trzeba już mieć wyrobione te nieszczęsne „własne preferencje”, bo wartość roweru nie ma związku z ilością możliwych/potrzebnych upgrade’ów ;)

  • I jeszcze jedna kwestia: standardy. Producenci po cichu, ale skutecznie starają sie nas zniechęcać do modyfikacji, wprowadzając nowe rozwiązania, takie jak koła 27,5″/27,5+, ośki Boost, stożkowe rury sterowe, geometria progresywna itd.

    To wszystko zmiany w dobrym kierunku, ale dla kogoś, kto lubi stopniowo udoskonalać rower, jest to prawdziwe utrapienie. Zwłaszcza biorąc pod uwagę spadek wartości rowerów wyposażonych w „przestarzałe” rozwiązania. To kolejny argument za wymienianiem całego roweru (oczywiście dotyczy to bardziej sprzętu z wyższej półki).

    Pisałem o tym na swoim blogu, mam nadzieję że się Łukaszu nie obrazisz za linka ;)
    http://www.1enduro.pl/nowe-standardy-czy-antystandardy/

  • Akado

    W moim przypadku sprawa była bardziej skomplikowana. Miałem stary rower aluminiowy kupiony kiedyś za 1.5 k zł – osprzęt klasy Altus/Acera. Ale ramę miał dla mnie wymarzoną – idealnie wygodną. Chciałem też mieć bardzo konkretny osprzęt, którego w żadnym nowym rowerze nie było. Zatem ze starego roweru pozostawiłem ramę a resztę wymieniałem po części. Aż doszedłem do sytuacji, gdy z oryginału pozostała tylko rama. Dzięki temu mam:
    a) dokładnie takie podzespoły, ajkie chciałem (kupując nowy rower coś musiałbym z niego wyrzucić bo na sprzedawanie nie mam czasu ani nerwów)
    b) wydatki rozłożyły się w czasie
    c) mam perfekcyjną ramę (dziś nie do dostania nawet za grube tysiące)
    Dodam, że nie jestem fanatykiem samodzielnego dłubania przy rowerze i wolę pozostawić to fachowcom

  • Remigiusz Marondel

    Bardzo ciekawy temat.Ja swojego mtb składałem traktując to jak zakup na raty.
    Swoją drogą gdy ma się miejsce na trzymanie powiedzmy trzech rowerów wszystkie warianty dla kogoś takiego tracą na sile.Mam nie typową szosę którą jeżdżę dwa trzy razy w miesiącu,mtb tylko turystycznie i mieszczucha,każdy inny i nie ma nudy.Co do pasji grzebania to polecam kupić jakąś ruinę i uciekać do niej od codzienności w wolnych chwilach,a sprzęt do jazdy po prostu utrzymywać w stanie należytym ja tak robię,zawsze coś tam mam do ożywienia.

  • bartek

    Grube modyfikacje nie maja sensu. (co nie zmienia faktu ze tak zrobiłem) nazywa się to składania od podstaw :D wymiana jednej części, zwykle wiele nie daje. w dodatku często jest niemożliwe żeby zachować kompatybilność. Z kolei wymiana np. całego napedu o dwie klasy wyżej to gruby często nieopłacalny koszt. poza tym jesteśmy w plecy podwojnie. placac za rower, a potem za 90% jego części :P
    Do tego dochodzi fakt, ze w tańszych rowerach rama do najlepszych nie należy, wiec w ktoryms momencie złapiecie się na tym, ze z markeciaka i tak wyscigowki nie zrobicie. Lepiej na starcie kupic dobra i dobrac to co się nam podoba, a ewentualny stary rower, zostawić jako zimowke/bulkowoz.
    Jednakże są rzeczy które warto wymieniać. Np. Vki na tarczówki (przy założeniu ze masz piaste z mocowaniami) Albo amortyzator. Na naszym rynku jest bardzo dużo rowerów nawet po >2500 z czyms co tylko udaje amortyzator przedni. A przy wymianie nie trzeba wymieniać poł roweru żeby odczuć wyraźną poprawę tylko jeden element. Wyłożenie wtedy tych 500-600zł pomoze dobrac amortyzacje komponujaca się z reszta części i uczyni naprawdę fajny rowerek. Ogólnie warto wymieniac, jeśli jakas czesc wyraźnie odstaje od reszty w doł. (w górę nie ma sensu :D)

    • Ze wszystkim się zgodzę, oprócz tego, że warto wymienić V-brake na tarczówki. Do ostrej jazdy w terenie, oczywiście tak. Ale poza tym, jest to niepotrzebne wydawanie pieniędzy moim zdaniem. Bo dobre V-ki z dobrymi klockami hamulcowymi spokojnie wystarczają do codziennej jazdy.

      • bartek

        A racja, tutaj był taki skrót myslowy. Wymiana jeśli faktycznie ich potrzebujemy. Aczkolwiek teraz jeśli składamy/kupujemy mtb ,z polki ciut wyżej niż najnizsza to ciężko jest znalesc pivoty do V-breakow
        Co do samej siły, nie wypowiem się, ponieważ nigdy nie jezdzilem na porządnych vkach, a majac przykre doświadczenia z wcześniejszymi słabymi vkami, i sporą mase własną, stwierdziłem ze pojde w hydraulikę, dla własnego spokoju ;)

  • WOjtek

    Wpis czasowo prosto w punkt – kupiłem na początku sezonu moją pierwszą szosówkę, zachęcony przejażdżkami zarówno na starej kolarce z lat 80 jak i na nowym Focusie. Stwierdziłem, że na początek nie ma co przesadzać i kupiłem używanego dwulatka B’Twin za 1k. Okazało się, że przednia przerzutka jest kompletnie zdewastowana i zaraz zagłębiłem się w otchłanie internetu aby zasięgnąć wiedzy, co kupić. Zachęcony niską ceną używanej Ultegry, którą znalazłem na olx podjechałem i kupiłem z myślą „ah, może resztę też wymienię na Ultegrę, jak troszeczkę więcej odłożę”, zamontowałem i śmiga. Tyle, że nie jest do końca kompatybilna (czego byłem świadom), i teraz stoję pod ścianą – z jednej strony mam ochotę wymienić ten cały Decathlonowy Micro Shift na używaną Ultegrę, tylko to pociąga za sobą koszty klamomanetek, kasety, tylnej przerzutki i łańcucha, czy zostawić to tak jak jest i po prostu po kolejnym sezonie odłożyć na coś lepszego. Rozum podpowiada, aby poczekać, ale ochota na modyfikacje nie daje o sobie zapomnieć :).

    • Niech rozum Ci podpowie, że rama w tym rowerze waży prawie dwa kilogramy, a mogłaby sporo, sporo mniej. Tak więc dłubanie przy niej, jeżeli chcesz założyć Ultegrę, mija się trochę z celem. No i obstawiam, że reszta osprzętu też wybitna nie jest.

      • WOjtek

        Racja, przemyślałem to na chłodno – spuszczam potulnie głowę i czekam na kolejny sezon, aby przesiąść się na coś lepszego :).

  • Zmora

    Witam
    Nie wiem czy to dobry temat na dyskusje na ten temat bo mam bardzo konkretne techniczne pytania. Kupiłem rower, nie za drogi… Ze średniej półki cenowej. Rower markowy, więc w tej cenie nie grzeszył super osprzętem. I tak tył to sram x4, przód to jakiś sis, korba i suport to też jakiś tani badziew. Ale pomyślałem sobie, że w miarę zużywania się sprzetu będę podmieniał elementy na nieco lepsze. Zjeździłem już dwie kasety, ze 4 łańcuchy, sypie mi się już przedni suport, myślę, że powoli też czas na przednie zębatki. Więc czas na zmiany i pomysł aby już pójść nieco do przodu. Rowerem targam głównie po górach. Wykorzystuję głównie przełożenia „terenowe”. Rzadko kiedy w ogóle wciągam łańcuch na największy blat z przodu. Stąd idea aby wskoczyć już na system 2×10. Wydaje mi się, że będzie dla mnie wygodniejszy, prostrzy. Z tego co liczyłem to rozpiętość przełożeń w zupełności mi wystarczy. W sieci czytałem, że polecają do jazdy niezawodniczej, nie profesjonalnej 3×9. Ale jakoś nie przekonuje mnie wchodzenie w technologię, która właściwie jest już schyłkowa. Za rok może być problem aby dokupić ewentualne części itd. Dobrze myślę? Druga sprawa, już czysto techniczna – policzyłem zęby z tyłu i z przodu. I teraz mniej więcej wiem jaką mogę mieć kombinację w nowym sprzęcie – abym wjeżdżał tam gdzie wjeżdżałem równie skutecznie. I teraz opcja – czy mam postawić na większą rozpiętość kasety z tyłu czy większą rozpiętość dwóch blatów z przodu. Np czy wybrać z tyłu na kasecie opcję z 34 a nawet 36 zębami i z przodu relatywnie większa zębatkę czy raczej zagęścić tył i np maksymalnie wybrać z tyłu 32 zęby a przedni najmniejszy blat wtedy maksymalnie mały? Czy ma to jakieś praktyczne znaczenie czy nie zawracać sobie nawet tym tyłka? I sprawa trzecia – równie techniczna. jak widzicie dobór osprzętu – chciał bym się kupić cały nowy napęd w 1000 – 1100 zł. Patrzę, że np za 950 kupię kompletnego SLX od shimano. Tylko, że…. Obecnie jeżdżę na SRAMie np z tyłu i bardzo sobie chwalę tą przekładnię pomimo, ze to tani badziew. Jeździłem też na Shimano i stwierdzam, że jednak zdecydowanie wolę obsługę manetek SRAMA i tylną przekładnię SRAMA – nic a nic się nie reguluje. Niestety nie stać mnie aby kupić cały napęd SRAMA – koszty są niestety spore. Tym bardziej, że wszyscy jednak chwalą i kasety Shimano i przednie suporty i korby. Więc jak widzicie pomieszanie tych dwóch systemów. Czyli przedni suport, korby i blaty od Shimano, tylna kaseta od Shimano, łańcuch od Shimano – wszystko s serii SLX. Tylna przerzutka SRAM x7, manetki Sram X7 i powiedzmy przednia przerzutka SRAM X5. Wszystko z systemu 2×10 obu producentów. Jak widzicie takie rozwiązanie? ktoś coś takiego użytkował, składał, czytał na ten temat? Spotykałem się z opiniami, że jak najbardziej niektóre elementy można mieszać. Czy w tym przypadku jest szansa aby to dobrze działało?

    • Cześć,

      1) „W sieci czytałem, że polecają do jazdy niezawodniczej, nie profesjonalnej 3×9. Ale jakoś nie przekonuje mnie wchodzenie w technologię, która właściwie jest już schyłkowa.”

      W sieci nadal kupisz kasety XT 9-rzędowe, choć faktycznie, jeżeli miałbym teraz składać rower, postawiłbym na 10-rzędową kasetę, zwłaszcza jeżeli zależy Ci na lepszym osprzęcie. Ten klasy Deore, nie martw się, będzie jeszcze przez wiele, wiele lat dostępny.

      3-rzędowe korby też szybko nie znikną. Tutaj zrobisz jak lubisz, bo dobre manetki są dostosowane do 2/3-rzędowej korby, więc nawet jak ją kiedyś zmienisz, to manetka zostanie.

      2) „czy mam postawić na większą rozpiętość kasety z tyłu czy większą rozpiętość dwóch blatów z przodu.”

      Na to pytanie tak naprawdę odpowiedzieć musisz sobie sam. Najlepiej sprawdzić na jakich konkretnie przełożeniach jeździsz najczęściej, wyliczyć stosunek tych przełożeń (przód dzielony na tył) i wykombinować tak, żeby w układzie 2×10 było optymalnie.

      4) Jeżeli chodzi o kompatybilność osprzętu, to musiałbyś popytać na forum: https://roweroweporady.pl/f/

      Ale tak naprawdę najważniejsze, żeby manetka i przerzutka były od jednego producenta. Jeżeli zrobisz tak jak piszesz, moim zdaniem wszystko powinno śmigać.

      • Zmora

        Dzięki za opinię i zwrócenie uwagi na jedną rzecz. Dotychczas myślałem, że sumuje się ilość zębów – przód i tył a z tego co rozumiem to trzeba to podzielić. Wnioskuję, że to jest kolosalna różnica. To dopytam – jak stosunek wychodzi mniejszy to tym wolniejsze przełożenie? Jeśli chcę zachować dolną granicę na obecnym poziomie to muszę szukać stosunku liczbowego zbliżonego do tego co miałem i tyle? Ok, powalczę z tymi przełożeniami i chyba będę decydował się na taką mieszankę SRAM – Shimano w systemie 2×10.

        • To jest akurat proste jak konstrukcja cepa. Masz dajmy na to korbę 38×24, a kasetę 11-36

          No to przy najtwardszym przełożeniu masz 38:11=3.45
          A przy najlżejszym 24:36=0.66

          Tak więc jak widzisz, im twardsze przełożenie, tym większa liczba. Jeśli przygotowałbyś tabelkę dla wszystkich przełożeń, zobaczysz, że część z nich się pokrywa, ale i tak ze wszystkich się nie korzysta, bo łańcuch się kosi.

          I nie trzeba tego liczyć ręcznie, można skorzystać z wygodnego kalkulatora: http://www.sheldonbrown.com/gears/

          P.S. Pamiętaj przy dobieraniu przedniej i tylnej przerzutki o dobraniu dobrej pojemności: https://roweroweporady.pl/tylna-przerzutka-dlugi-czy-krotki-wozek/

          • Zmora

            To w sumie oczywiste, że nie każdy bieg jest użyteczny. Jednak czy teoretycznie ustawiając maksymalny przekos łańcucha w systemie 2×10 mamy go mniejszego jak w systemie 3×10? Czy jak mamy tylko dwa blaty to są one odsunięte od suportu mocniej niż w przypadku 3 blatów?
            Chodzi o to, czy „unowocześniając” tak napęd teoretycznie zwiększamy użyteczność naszych przekładni eliminując więcej biegów, których używać nie powinniśmy?
            I jeszcze pytanie odnośnie wózka – od czego zalezy czy montujemy wózek krótki a długi? Pozdrawiam i dziękuję za zaangażowanie:)

            • Tak, przekos będzie trochę mniejszy, ale nadal będzie. No i pozostaje kwestia ocierania łańcucha o prowadnicę przedniej przerzutki.

              A informacje o długim i krótkim wózku przecież podlinkowałem. Tam jest wszystko opisane.

  • Robert

    Witam Łukaszu zastanawiałem się pod jaki dział podpiąć moje zapytanie o poradę ale myślę że modyfikacja może być właściwym działem. Moje pytanie brzmi czy jest szansa na zmodyfikowanie mojego roweru czy lepszą opcją będzie zakup kolejnego.
    A teraz w czym rzecz. Mianowicie jestem posiadaczem roweru Cube Reaction Sl 29 o geometrii dość sportowej. Czyli dokładnie taki w ramie 19 cali:

    http://katalog.bikeworld.pl/2014/web/produkt/rowery/mtb_29er_hardtail/cube/37911/reaction_sl_29/2

    Rowerek jeździ pięknie bez najmniejszych zastrzeżeń, wybrałem go ze względu na bdb niezawodny osprzęt niską wagę a dodatkowo chciałem mieć mtb29 ze względu na grube opony które jak dla mnie dają niewspółmiernie duży komfort jazdy w stosunku do cienkich opon oraz możliwość wjazdu w każdy teren a przyznam że dużo bardziej wolę jeździć terenami mniej ucywilizowanymi niż asfaltem. Ogólnie wszystko jest ok natomiast na długie trasy rzędu 100km i więcej rower do końca wygodny nie jest – jeśli chodzi o plecy, nogi, obręcz barkową wszystko jest ok natomiast odczuwam problemy z dłońmi i pewnie wiele osób ma tego typu dolegliwości – po prostu geometria wymusza że ciężar ciała przenoszony jest na ręce i zabiegi typu odwrócenie mostka czy wygodne gripy ergona owszem pomogły ale nie do końca – mimo wszystko po pewnym dystansie czuć mrowienie w dłoniach. I teraz moje pytanie brzmi czy mogę coś jeszcze pokombinować, zmodyfikować czy moje zabiegi niestety spełzną na niczym bo z zasady jest to rower do ścigania a nie długich wycieczek i geometrii nie przeskoczy się ?

    Jeśli miał bym wybrać coś teoretycznie wygodniejszego ale mimo wszystko z MTB 29 to wiem że rowery Cube z serii CMPT czyli AIM Analog Attention Acid mają z założenia wygodne geometrie ram. Dla ramy 19 cali wygląda to tak:

    http://cube.pl/rowery/mtb-hardtail/cmpt/cube-attention-sl-29-green-n-black-2015/

    I teraz pytanie do Ciebie sam masz rower Cube i pewnie też analizowałeś geometrie przed zakupem – gdybyś mógł zerknąć na obie geometrie czyli mojego Reaction Sl oraz dla przykładu tego Attention czy różnice są diametralne w tych geometriach które mogą mieć faktycznie odczuwalny wpływ na pozycje na rowerze ? Czy to kompletnie dwa inne rowery jeśli chodzi o pozycje czy jednak te różnice nie są aż tak duże i spokojnie dam radę zmodyfikować te różnice może innym mostkiem lub giętą kierownicą i pozycja zrobi się bardzo zbliżona ? Niestety ewentualna przymiarka w sklepie nie wiele da bo to przejażdżka kilku metrów w koło sklepu tak więc dodatkowo chciał bym się wesprzeć wiedzą teoretyczną. Jednym słowem czy dam rade zmodyfikować mój rower czy na długie wycieczki jednak zakupić coś z serii CMPT lub być może jeszcze inny rower ?

    • Cześć, tak jak napisałeś, Reaction to świetny rower sportowy. I różnica w geometrii ramy między tym rowerem, a Attentionem jest spora. Chociażby główka ramy jest inna czy stosunek Stack do Reach wychodzi naprawdę dużo inny.

      Czy da się to ratować? Szczerze mówiąc – nie wiem. Najlepszym rozwiązaniem byłoby wybranie się do profesjonalnego bike fittera, który pomógłby Ci doradzić w tej kwestii. Cóż, z takiego roweru i tak nie zrobisz turystycznej, mega-wygodnej maszyny. Ale na pewno coś da się trochę poprawić. Tylko każdy z nas ma inną budowę ciała i warto byłoby gdyby ktoś to na żywo zobaczył i spróbował doradzić.

      Oczywiście możesz też spróbować sam pokombinować, ale to i tak podjechałbym do sklepu i poprzymierzał, żeby nie kupować w ciemno. Warto spróbować wymienić mostek na taki o większym wzniosie, kierownicę może bardziej giętą. Ale nie jestem w stanie Ci powiedzieć, czy to wystarczy do Twoich potrzeb.

      • Robert

        Wielkie dzięki za podpowiedź. Ja wnioskuję podobnie jak Ty że różnica w geometrii jest spora i biorąc na logikę po coś jednak zrobili dwie różne geometrie i różnie sklasyfikowali te rowery, więc różnica w jeździe i pozycji na pewno jest pytanie tylko czy wyraźnie odczuwalna. Uparłem się na mtb 29 z dwóch powodów raz że jeżdżę trasy mocno mieszane z przewagą dróg leśnych szutrów dróg polnych itp a dwa chętnie zakupił bym jakiegoś trekkinga lub crossa i na pewno te rowery podołały by tym trasom ale bardzo boję się przeżycia niemiłego rozczarowania z powodu wąskich opon. Chodzi mi o komfort jazdy na obecnych oponach 2.25 jakie mam w reactionie rower pięknie wybiera wszelkie nierówności. Mam obawę że na wąskich oponach typu 1.5 komfort drastycznie spadnie. A bywają piękne rowery crossowe choćby ten bardzo mi się podoba i przypuszczam że był by wygodny w sensie geometrii na długie wypady ale mam wielkie obawy co do komfortu na takich oponach i nie zmęczyły by mnie przebyte kilometry ale brak komfortu od przenoszenia drgań przez wąskie opony. Nie wiem czy słusznie myśle ?

        http://allegro.pl/wyprzedaz-z-6500zl-na-4000zl-nowe-cannondale-20-5-i5974044497.html

        • Jeżeli chodzi o Cannondale’a, to weszłyby tam szersze opony. Kwestia tylko jak szerokie. Do pionowej rurki ramy jest jeszcze daleko, ale nie widzę za bardzo ile miejsca jest między rurkami dolnego trójkąta. Najlepiej byłoby to zmierzyć, a jeszcze lepiej podjechać do sprzedającego ze swoją oponą, żeby przyłożyć i przymierzyć. Tak samo zresztą z przodu sprawdzić czy opona nie zacznie ocierać o czubek buta. W każdym razie nie spodziewałbym się, żeby weszła tam opona np. 2.25″, ale już 1.75″ być może tak. Ale to moje luźne rozważania, bo równie dobrze może się okazać, że nie wejdzie tam nic szerszego niż 40C.

      • Robert

        W Twoim Cube masz wąskie opony i pewnie nie zapuszczasz się w teren jak sądzę 90% jeździsz asfaltami – czy miałeś może okazje pojeździć na oponach szerokości 2.25 – czy komfort to przepaść w stosunku do opon które masz w swoim Cube ?
        Jednak wychodzę z założenia że dużo dalej zajadę rowerem na komfortowych grubych oponach które fakt może nie dają takich prędkości, niż rowerem bardzo szybkim na oponach wąskich ale zmęczą mnie nie kilometry a brak komfortu przenoszony przez drgania. Idealny był by rower o komfortowej geometrii + grube opony ale do trekkinga raczej takie nie wchodzą a rowery typu crossowego mają już geometrie nieco sportową stąd pomysł o ewentualnym zakupie czegoś z serii CMPT może to będzie jakiś złoty środek ?

        • Rowery crossowe nie mają specjalnie sportowej geometrii. Fakt, faktem pozycja jest bardziej pochylona niż w trekkingach, ale nie powinna być bardziej sportowa niż w górskich z serii CMPT. Zresztą to ciężko porównać 1 do 1.

          Jeżeli chodzi o opony, to każdemu wedle potrzeb. Różnica między oponami 2.25″ (57 mm), a 35 mm oczywiście, że będzie kolosalna. To opony o zupełnie innym przeznaczeniu i charakterystyce jazdy. Aczkolwiek jeśli chce się szybciej pośmigać po asfalcie, jednocześnie nie rezygnując z komfortu, producenci mają opony szerokie, ale całkiem szybkie, chociażby Schwalbe Kojak o szerokości 2 cali.

          Natomiast jeżeli szukasz roweru o całkiem komfortowej geometrii z szerokimi oponami, zerknij na Cube Hyde: http://www.ceneo.pl/;szukaj-cube+hyde;0192.htm#crid=58719&pid=7269

          • Robert

            Tak dochodzę do takiego samego wniosku jak Ty że rowery Cube z serii CMPT mają praktycznie taką samą geometrię jak rowery crossowe Cube ta sama długość główki prawie taka sama długość rury górnej i pionowej a dodatkowo w rowerach z serii CMPT amortyzator ma skok 100mm w crossach 63mm a więc w CMPT kokpit będzie wyżej. Skoro rowery crossowe z założenia są wygodne to na logikę te z serii CMPT przy podobnych parametrach też muszą być. Jeśli chodzi o Cube Hyde widzę że wreszcie ktoś pomyślał i wstawił do roweru z założenia miejskiego konkretne grube opony które mają za zadanie wybierać wszelkie miejskie nierówności ale patrząc na geometrię to rower wydaje mi się mniej wygodny – ma dużo niżej umieszczony kokpit w stosunku do crossów czy mtb ale to pewnie głównie za sprawą braku amortyzatora.
            Tak że docelowo zaryzykuje i wejdę chyba w coś serii CMPT widzę że najlepszy z tej serii jest Acid – wyposażony już całkiem sensownie a dodatkowa możliwość montażu bagażnika super sprawa.

            Przy okazji zapytam być może miałeś okazję jeździć lub słyszałeś opinię o oponach w które teraz wyposażony jest wspomniany przez Ciebie Cube Hyde czyli Schwalbe Big Apple 28×2.35 – czy Twoim zdaniem takie opony są jeszcze bardziej komfortowe i lepiej wybierają nierówności niż typowo opona MTB np: Schwalbe smart sam 29×2.25 które mam obecne, czy komfort będzie bardzo porównywalny ?

            • W Big Apple zakres ciśnienia zaczyna się od 2 atmosfer, tak więc o komfort bym się nie bał. Będą porównywalne do Smart Samów czy ogólnie opon o tej szerokości. Zresztą do górala, którym się jeździ po mieście czy asfalcie takie Big Apple z powodzeniem można założyć.

              Natomiast jeżeli chodzi o przełożenia, to dużo zależy od wielkości tarczy i zębatki z tyłu. W tym wypadku jest to 42T i 20T. Według kalkulatora Sheldona Browna: http://sheldonbrown.com/gear-calc.html najtwardsze przełożenie jakie można uzyskać na tej piaście odpowiada przełożeniu 40×12 na tradycyjnych przerzutkach, co przy kadencji 70 obrotów na minutę pozwala jechać 37 km/h :)

              Na pewno taka piasta nie będzie się nadawała do ostrej, sportowej jazdy. Ale do typowego przemieszczania się na pewno da radę i będzie wygodniejsza od zewnętrznych przerzutek.

          • Robert

            A ten Cube Hyde faktycznie fajny rowerek szczególnie z tą piastą nexus praktycznie bezobsługowy czyszczenie sprzętu ograniczone do minimum. Na zimę też super opcja. Jako rower miejski moim zdaniem ideał. Nie mam tylko pojęcia jak ten rower spisywał by się na dłuższej trasie z tą przekładnią nexus czy można na tym osiągać fajne prędkości i czy chodzi to równie płynnie jak standardowe przerzutki.

  • Michal P

    Cześć! Już pisałem pod innym tematem. Opcja modernizacji roweru jest bardzo ciekawa. Ale tak jak Masz rację. Nie ma sensu dla tanich rowerów. Taki błąd zrobiłem jeszcze mieszkają w Polsce. Rower się prędzej rozpadł niż ja w nim zmieniłem podzespoły. Część tego roweru wykorzystałem do starego rometowskiego Orion. Dopiero wtedy miałem wypasiony rower miejski :) Niestety padł on ofiarą kradzieży… Następny rower miałem już za granicą ale nie był to żaden coś techniki. Parasolem się na podwójne zawieszenie… Od 4 lat mam używanego Land Rovera Visalia. Rocznik bodajże 2007. Kupiłem za grosze. Nie wiele na nim jeździłem. W zeszłym roku prawie wcale. Na tamten okres to był chyba odpowiednik w cenie 1500-2000zl. Zastanawiałem się nad kupnem nowego w podobnej kwocie czyli max 350funtow ale raczej wszystko jest podobne do siebie. Postanowiłem, że zmodernizuję mojego cross’a. Jak na razie zaczynam jeździć i wyrabiać formę na tym co mam później przyjdzie czas na zmiany. A osprzęt już wybrałem Stosunkiem jakości do ceny wybrałem serię Deore. Nie wiele drożej od Alivio a znacznie tańsze od XT. Jeśli chodzi o angielski Ebay. Problemem może być tylko kaseta 9rzedowa. Nie wiem czy będzie pasowała do piasty. Ale 8 rzędów też dla.mnie może być.

    • Ryszard

      A po co ci podwójne zawieszenie na Wyspach? Mieszkasz na wsi i jeździsz po wrzosowiskach? Po mojemu w mieście w UK najlepszym wyborem jest brak amortyzacji w ogóle.

      • Michal P

        Ryszard, ja napisałem, że miałem taki rower. Miałem go bardzo krotki okres. Teraz mam crosa z SR Suntour NEX 4010. Na początku mi nie przeszkadzał. Teraz wychodzi jego wiek i kondycja. Jest na liście do wymiany ale pewnie na samym końcu. Na pewno zmienię na jakiś z blokada skoku na kierownicy.

  • Ryszard

    Jak mi padł mój ukochany rower (po 25 latach eksploatacji) to postanowiłem sobie kupić jakiś tani, bo w końcu byłem mężem i ojcem, i nie miałem czasu na poważne jazdy, a rower służył juz tylko sporadycznej rekreacji. I całkiem dobrze służył mimo taniości. To i owo zmieniałem w miarę zużywania, aż po 15 latach nadszedł czas wymiany napędu, bo łańcuch już skakał niemożliwie. W 2013 chciałem zmienić tylko zębatki i łańcuch. Z wolnobiegami był pewien problem, no to trzeba zdecydować się na kasetę. Kupiłem wiec kasetę 8-rzędową i do tego piastę. Przejście na 8 biegów wymusiło zmianę przerzutki (okazja alivio za 1 zł na allegro), oraz niezbędne stały się nowe manetki (były sis-6). Jako że mam zamontowana lemondkę, stwierdziłem, że nowe manetki ni się nie pomieszczą i kupiłem zestaw klamkomanetek. Tak to za niecałe 400 zł sprawiłem sobie nowy napęd, w tym roku dokupiłem przerzutkę przednią i korby, zamieniłem pedały na spd i rowerek chodzi jak nowy. Inna rzecz, że poza ramą, siodełkiem, kierownicą i przednim kołem nie ma już nic oryginalnego. Rower ma dziś 18 lat, w sumie nie zainwestowałem w niego wiele, ale chyba z 8-10 jeszcze posłuży.
    Zgadzam się z tym, że należy kupować nowy rower tak, aby pasował pod nasze potrzeby, ale czasem taniej jest z założenia kupić coś, do czego i tak na początek trzeba dodać swój „wkład”. Na przykład pedały i tak się zmienia na dzień dobry, a jeśli się kupuje używkę, to wymiana łańcucha (a czasem i kasety), linek, klocków jest oczywista. Czasem warto kupić używkę, bo jest tania, a ma np. złamany widelec (oczywiście jest ryzyko, że i rama jest uszkodzona w niewidoczny sposób). zakup + drobna naprawa może wyjść taniej niż zakup sprzętu nieuszkodzonego.
    Bywa i tak, że ktoś kupuje szosówkę nie bedąc pewnym, czy mu się spodoba ten sport. Kupuje po taniości i po sezonie-dwóch wie, że złapał bakcyla. I tu ma wybór – uzupełnić to co ma, czy kupować nówkę za niebagatelne pieniądze.
    Biedny kupuje dwa razy – często się sprawdza, ale czasem nie :)

  • @triban

    Hej mam prośbę czy mógłbyś mi pomoc zaraz opisze w czym problem szukam budżetowych kol do szosy (triban 520) wybór padł na WH R501 i tu od razu pytanie czy warto dokładać ok 90zl do stożka 30mm mi najbardziej chodzi o wytrzymałości waga ~85kg do tego zestawu wtedy założył bym kasetę sora i łańcuch hg 53
    1) czy tym kluczem odkręcę kasetę sora (obecnie mam sunrace 9rz) https://www.centrumrowerowe.pl/narzedzia-i-smary/narzedzia-rowerowe/do-kaset-i-wolnobiegow/p,sciagacz-do-trybu-fr-5g-z-prowadnikiem-park-tool,37328.html
    2) rozumiem ze w nowym łańcuchu spinki nie ma to lepiej kupić nowa spinkę czy użyć stara ze starego łańcucha?
    3) czekam na propozycje innego osprzętu kaseta łańcuch kola może polecasz coś sprawdzonego
    z góry dzięki za odpowiedz szerokości i pozdrawiam :)

    • Hej, niestety nie wiem czy wysokość stożka wpłynie w jakikolwiek sposób na wytrzymałość kół. Tutaj w zasadzie patrzyłbym na wygląd, które bardziej Ci się podobają. Oczywiście 30. będą trochę bardziej aerodynamiczne, ale jednocześnie bardziej podatne na boczny wiatr. Ale głównie i tak patrzyłbym na wygląd. 85 kg to nie jest jeszcze waga, która mogłaby zabić takie koła :)

      1. Tak, takim kluczem spokojnie zdejmiesz kasetę.

      2. Hmmm.. powiem Ci tak, są różne szkoły. Ja mam w rowerze już trzeci łańcuch i cały czas tę samą spinkę i wszystko działa jak trzeba.

      3. HG-53 to przyzwoita grupa i powinieneś być z niej zadowolony. Ale niżej bym nie schodził.

  • Sebastian Narkiewicz

    Witam mam takie pytanie posiadam stary rower jakiejś dziwnej firmy GTX zdjecie w załączniku rower ma grubo ponad 12 lat caly napęd nie żyje 😊 moje pytanie czy warto wymienić cały napęd na shimano Alivio klamnkomanetki itp .dodam ze rower by służył na wypady do lasu bo mój evado 6.0 na szuter tak ale las raczej nie 😊 Dodam może jakaś lista co będzie mi potrzebne itp Dodam jeszcze ze nigdy wcześniej nie robilem nic taniego przy rowerach jak wymiana kasety korby itp .😊

    • Cześć, jeżeli dobrze Ci się jeździło na tej ramie i nie masz do niej zastrzeżeń, to zawsze możesz go podreperować.

      Jeżeli chcesz sam wymieniać w nim części, to proponuję poszperać po blogu i moim kanale na YT, znajdziesz tam sporo tutoriali. A jak czegoś nie znajdziesz, to na YT u innych na pewno znajdziesz :)

      Zerknij czy przypadkiem przerzutka nie jest mocowana hakiem do osi koła. Jeżeli tak jest, będziesz potrzebował przejściówki, która umożliwi zamontowanie przerzutki do osi koła. Jeżeli jest mocowana hakiem do ramy – to w porządku, przejściówka nie będzie potrzebna.

  • Radek Żyła

    Witam
    Mam taką prośbę abyś mógł mi doradzić w kwestii modyfikacji roweru szosowego chodzi mi o przerzutki kasetę itp. Czy jest wogole sens inwestowania w niego czy porostu lepiej wymienić na inny. Specyfikację roweru https://www.giant-bicycles.com/pl/defy-4-2014 .Rower ma mi służyć do jazdy rekreacyjnej jeśli tak to można nazwać. W tygodniu odcinek około 60 km a na weekendy dłuższe trasy ponad 100km. Rower ten zakupiłem 3 lata temu. Ma przejechanych około 2tys km. W tym roku planuje dostałem dużo pojeździć więc był bym wdzięczny za sugestie co by było można udoskonalic

    • Hej, proste pytanie – a co Ci w tym rowerze nie odpowiada :) Po 3 tysiącach kilometrów zakładam, że nic się w nim nie psuje. Jeżeli spełnia Twoje oczekiwania, to ja bym nim śmiało dalej jeździł i przy nim na razie nie grzebał. Wymiana napędu, poza chwilową poprawą humoru i spustoszeniu w portfelu, nie da Ci aż tyle.

      Oczywiście, zmieniając cały napęd (nie tylko przerzutki, ale także korbę, klamkomanetki) na przykład na Shimano 105, napęd będzie pracował trochę płynniej, szybciej i pewniej zmieniał biegi itd. Ale do rekreacyjnej jazdy to nie ma absolutnie żadnego znaczenia.

      Ja na co dzień jeżdżę fitnessem, z korbą i przerzutkami 105 + manetki Tiagra. Natomiast moja dziewczyna jeździć na rowerze z napędem z grupy Altus/Acera (to jak szosowy Claris) + tylna przerzutka Alivio (coś klasy Sora). I jak czasem jeżdżę jej rowerem, to czuję delikatne opóźnienie w zmianie biegów. Manetki są może ciut mniej wygodne. I… to wszystko. Napęd pracuje tak jak trzeba i podczas jazdy w ogóle nie czuć tego, jakiej klasy to napęd.

      Na pewno, jak wyciągnie Ci się łańcuch (zainwestuj 10 zł w przymiar do łańcucha, aby wymieniać go na czas), warto założyć jakiś fajny, dobrej klasy. Będzie trochę lepiej pracował na trybach i wolniej się wyciągnie. Poza tym – jeździj, a jak się coś rozsypie, to dopiero wymień.

  • Bartek Szpila

    Od jakiegoś czasu śledzę Twojego bloga i kanał YT. Wkręciłem się ostatnio w jazdę na rowerze, odłożyłem trochę pieniedzy i kupilem sobie swój pierwszy konkretny rower (ten z komunii sie nie liczy).
    Jest to używany rower crossowy Bulls Cross Street z roku 2013 (foto w załączniku). Bardzo wygodnie mi się na nim jeździ i w związku z tym, że lubię troche pomajsterkować chciałbym poddać go kilku modyfikacjom.
    Oglądając twoje filmy nie natknąłem się na taki temat a że cenię sobie Twoją opinię chciałbym poznać Twoje zdanie.
    Otóż rower posiada hamulce typu v break ale bardzo chciałbym w przyszłości zaopatrzyć go w mechaniczne tarczowe. Wymieniłem już klamkomanetki współpracujące z takimi hamulcami. Problem w tym, że z przodu są odpowiednie mocowania do tarcz a z tyłu nie. Czy spotkałeś sie może z jakimiś adapterami do mocowania tarczowych hamulców do ram bez odpowiednich mocowań i czy jest sens takiego rozwiazania jesli chodzi o uzyskany efekt i bezpieczeństwo?
    Przymierzam się do wymiany kół i najchętniej kupiłbym takie przystosowane do tarcz ale nie wiem czy jest możliwość ich montażu.
    Chciałbym również zapytać czy uważasz ze warto samemu brać się za malowanie elementów roweru? W moim przypadku mostek i kierownica maja przetarcia i braki lakiernicze i zastanawiam się czy by ich nie pomalować po prostu sprayem na czarny mat.
    Tylko czy nie pogorsze tylko sprawy jak farba po roku zejdzie? Moze warto było by oddać ramę i elementy do piaskowania i malowania proszkowego, tylko znów, czy w wyniku piaskowania rama się nie odkształci?
    Jeśli masz jakieś doswiadczenie w tym temacie i chwilę czasu to proszę o pomoc i z góry bardzo za nią dziękuję.

    Pozdrawiam i życzę wielu wyświetleń.

    Bartek

    • Hej,

      1. Tak, można kupić taki adapter: http://rowerowy.com/sklep/czesci/adaptery/is-is/prod/a2z-dm-uni

      Nigdy nie testowałem takiego rozwiązania. Jestem trochę sceptycznie do niego nastawiony, ponieważ podczas hamowania jest tam przenoszone sporo siły. Ale kto wie… może to jednak fajnie działać. W każdym razie takie adaptery są dostępne na rynku od lat i nie zniknęły, więc widać, że się sprawdzają.

      2. Jeżeli chodzi o koła to nie będziesz miał problemu z założeniem kół z piastami, które będą miały mocowanie pod tarcze.

      3. Malowanie ramy można zrobić samemu. Zajrzyj do Szajbajka, on pokazywał jak ściągnąć lakier z ramy, a potem jak ją przygotować do malowania i pomalować: https://www.youtube.com/results?search_query=szajbajk+malowanie

  • Bartek Szpila

    Od jakiegoś czasu śledzę Twojego bloga i kanał YT. Wkręciłem się ostatnio w jazdę na rowerze, odłożyłem trochę pieniedzy i kupilem sobie swój pierwszy konkretny rower (ten z komunii sie nie liczy).
    Jest to używany rower crossowy Bulls Cross Street z roku 2013 (foto w załączniku). Bardzo wygodnie mi się na nim jeździ i w związku z tym, że lubię troche pomajsterkować chciałbym poddać go kilku modyfikacjom.
    Oglądając twoje filmy nie natknąłem się na taki temat a że cenię sobie Twoją opinię chciałbym poznać Twoje zdanie.
    Otóż rower posiada hamulce typu v break ale bardzo chciałbym w przyszłości zaopatrzyć go w mechaniczne tarczowe. Wymieniłem już klamkomanetki współpracujące z takimi hamulcami. Problem w tym, że z przodu są odpowiednie mocowania do tarcz a z tyłu nie. Czy spotkałeś sie może z jakimiś adapterami do mocowania tarczowych hamulców do ram bez odpowiednich mocowań i czy jest sens takiego rozwiazania jesli chodzi o uzyskany efekt i bezpieczeństwo?
    Przymierzam się do wymiany kół i najchętniej kupiłbym takie przystosowane do tarcz ale nie wiem czy jest możliwość ich montażu.
    Chciałbym również zapytać czy uważasz ze warto samemu brać się za malowanie elementów roweru? W moim przypadku mostek i kierownica maja przetarcia i braki lakiernicze i zastanawiam się czy by ich nie pomalować po prostu sprayem na czarny mat.
    Tylko czy nie pogorsze tylko sprawy jak farba po roku zejdzie? Moze warto było by oddać ramę i elementy do piaskowania i malowania proszkowego, tylko znów, czy w wyniku piaskowania rama się nie odkształci?
    Jeśli masz jakieś doswiadczenie w tym temacie i chwilę czasu to proszę o pomoc i z góry bardzo za nią dziękuję.

    Pozdrawiam i życzę wielu wyświetleń.

    Bartek

  • Paweł Pasztaleniec

    Witam. Po przeczytaniu artykułu i komentarzy postanowiłem, że też poproszę o poradę. Mam następującą sytuację: stareńki „góral”, na którym jednak fajnie mi się jeździ (geometria ramy mi odpowiada), ale który wymaga wymiany pewnych elementów.

    Jeżdżę lekko, kilkaset km rocznie, ale po wyboistych drogach w polu i w lesie. Rower stał w piwnicy pierwszego właściciela nieużywany chyba z 10 lat. Następnie, 5 lat temu trafił do mnie jako premia za wykonanie pracy. Gdy go dostałem wyglądał jak nowy ze sklepu. Nadal sprawuje się bardzo grzecznie, nic się samo nie rozkręca, nie odpada, nie skrzypi nadmiernie.

    Jednak po mojej jeździe poza szosą, tylna obręcz robi się wygięta. Nie potrafię tego wyprostować, wszystkie nyple jak przyspawane. Przydałaby się wymiana koła.

    Martwi mnie jednak, czy da się przełożyć starą piastę z zębatkami do nowego koła? Czy będzie pasować rozmiarem?

    Zastanawiam się nad kołem w cenie około 60 zł, rozważam Wheels MFG Swift (nie wiem czy mogę tu podlinkować konkretny typ na ceneo). Czy w takiej cenie nie będzie za słabe, lub z drugiej strony, za drogie do mojego zastosowania?

    Druga kwestia: hamulce. Obecnie mam cantilever z gatunku „czarny plastik” i nie sprawują się dobrze. Chciałbym zmienić na v-brake ale znowu, czy będą pasować (np rozstawem, średnicą montażu…) do kilkunastoletniej ramy?

    I trzecie pytanie, dalej w podobnym stylu. Napęd obecnie działa dobrze i nie będę go zmieniał bez potrzeby. Ale jeśli się zużyje/rozsypie, czy dam radę założyć nowy? Np. wkład suportu, czy nie czeka mnie tu jakaś niespodzianka z archaicznym rozmiarem gniazda do którego nic nie będzie pasować? Jako nowy napęd wziąłbym Shimano Acera lub Alivio, w zależności od możliwości budżetowych.

    Rozumiem dobrze, że na takie pytania nie da się odpowiedzieć 100% precyzyjnie na odległość. Jednak wszelkie porady i opinie, zwłaszcza poparte doświadczeniem, będą ogromnie pomocne w zdecydowaniu, co i jak robić!

    • Hej, a ile ważysz? Niestety koło za 60 złotych będzie miało tę przypadłość, że szybko padnie. Jeżeli nie piasta, to właśnie szprychy czy obręcz. I na pewno nie będzie to za drogie koło, wiele osób może się ze mną nie zgodzi, ale i tak będę stał na stanowisku, że 60 złotych to jest nadal za tanio jak na koło, które ma wytrzymać jazdę po bezdrożach. Za tyle kupisz niezłą oponę, ale nie całe koło. Warto zainwestować raz trochę więcej i mieć spokój na dłuższy czas.

      Hamulce będziesz mógł zmienić na V-Brake. Z tego co wiem, powinny pasować bez większego problemu. Trzeba też wymienić klamki, tak jak napisałeś.

      Jeżeli chodzi o napęd, to nie wiem co masz założone w tym rowerze, ale jeżeli to 15. letni rower, to spokojnie uda się kupić potrzebne części.

      • Paweł Pasztaleniec

        Przede wszystkim, wielkie dzięki za rzeczową odpowiedź!

        W paru innych miejscach za moje pytanie zostałem wyszydzony, że chcę jeździć „truposzem”. Ale widzę, że tutaj podobne praktyki nie są tolerowane (widziałem też twoje wideo na temat stopek rowerowych oraz odpowiedzi na forach – mam niestety podobne doświadczenia, dosłownie w *każdym* temacie, nie tylko rowery). Wielkie brawa za twoje podejście do sprawy!

        Nie jeżdżę po całkowitych bezdrożach, jakaś droga zawsze jest, choć często wyboista (w lesie korzenie, w polu koleiny i grudy ziemi). Teren jest ogólnie mało kamienisty i bardzo płaski. W sumie zdarza mi się też wyskoczyć na asfalt, zwłaszcza po deszczach, bo nie lubię jeździć w błocie. Stare opony (26 cali) trzymają się zaskakująco dobrze, żadnych problemów z przyczepnością, wręcz odwrotnie. Jeździ się trochę ciężko, podejrzewam że mogą być ogólnie „zbyt terenowe” z ich grubym kostkowym bieżnikiem. Kusi mnie żeby spróbować semi-slicki. Jaka jest twoja opinia, miałbyś może coś do polecenia?

        Ważę pomiędzy 80 a 90, dokładnie nie wiem bo ważę się tylko u lekarza, a to na szczęście rzadko. Do tego trzeba pamiętać, że rower nie jest najlżejszy, rama stalowa.

        Bardzo dobrze wiem, że jak kupi się coś zbyt tanio, to wkrótce trzeba kupować drugi raz. Z drugiej strony, dobrze byłoby nie przepłacić: będzie to koło pod wolnobieg, więc nieprzyszłościowa technologia, jeśli dobrze rozumiem. Poniżej jakiej ceny radzisz nie schodzić w kwestii kół?

        Czy masz jakiś dobry sposób na zapieczone śruby? Podejrzewam że będzie z tym problem w wielu miejscach.

        • Jeżeli chodzi o opony, to ja czasami zakładam Schwalbe CX Comp: https://roweroweporady.pl/schwalbe-cx-comp-test-opony/

          Z tym, że one w rozmiarze 26 cali, mają jedynie szerokość 2 cali, co może być za szeroko. Jeżeli chciałbyś coś węższego, to trzeba byłoby poszukać.

          Jeżeli chodzi o koło, to jednak proponowałbym przejście na kasetę, jeżeli akurat zmieniasz koło. Jeżeli masz 7 przełożeń, to bez żadnego problemu kupisz kasetę pod taką liczbę rzędów. To tylko moja sugestia, ale mimo wszystko warto, zwłaszcza jeżeli wolnobieg i łańcuch też masz do wymiany.

          Co do koła, to jeżeli ma to być jakiś budżetowy model, to może zaryzykowałbym i kupił koło od Krossa: http://allegro.pl/kolo-tyl-26-wzmacniane-stozkowe-kross-kaseta-alu-i6752663013.html

          Przynajmniej nie będzie problemu z gwarancją w razie czego. A koło trochę na pewno wytrzyma.

          Co do zapieczonych śrub to nic poza WD-40 i tego typu specyfikami nie znam. Przydają się też mocne klucze, bo te z plasteliny tylko pogarszają sprawę przy odkręcaniu.

  • Maria

    A ja mam pytanie, czym różni się rama z roweru niższej klasy, od roweru za powiedzmy 3000 zł? Mam 11-letni rower crossowy, który był strzałem w 10-kę jeśli chodzi o geometrię ramy. Na baaaardzo długich dystansach nigdy mnie nie zawiódł, kręgosłup nie boli, ręce się nie męczą. Ale z racji że był kupowany za oszczędności nastolatki, był rowerem jednym z tańszych w klasie Kellys’a. Czas mijał, rower się zużywał, części trzeba było wymieniać. Ale w zeszłym roku fala napraw była tak duża, że pochłonęła bardzo wiele części. Wyjdzie na to że ze starego roweru zostanie właśnie opisana stara rama z roweru za jakieś 1200 zł. Ciężko mi z tą ramą się pożegnać, bo jest idealna. Ale czy podążanie tą drogą ma dalej sens?

    • Hej, to jest zawsze trudne pytanie – czy stale wymieniać i naprawiać części rowerze, czy w końcu kupić nowy. Co do jakości ramy, to wątpię abyś zobaczyła jakąś ogromną różnicę – pamiętaj, że te 11 lat temu ceny były inne i Twój rower za 1200 złotych, dziś kosztowałby więcej, więc nie można go porównywać do dzisiejszych rowerów w tej cenie.

      Często jest też tak, że producenci na jednej ramie składają rowery w sporym przedziale cenowym, np. od 2000 do 3800 złotych, różniące się osprzętem, ale z tą samą ramą.

      W każdym razie, póki z ramą nic się nie dzieje, nie przejmowałbym się tym i jeździłbym dalej.

  • Tom Ford

    Chciałbym
    zasięgnąć Twojej opini, a mianowicie:

    Zakupiłem
    rower kross Evado 6.0 z rocznika 2016, za który zapłaciłem
    2800 zł, rower mi się bardzo spodobał nie ukrywam, po 3
    tygodniach intensywnej jazdy zacząłem zagalebiac się w jego
    wyposażenie, przerzutki, korba, amortyzator etc…, czytając
    różne serwisy zacząłem się zastanawiać czy nie zrobiłem
    nieprzemyślanego zakupu, gdyż mogłem zakupić Evado 7.0
    również z 2016 roku za 800 zł więcej.

    Moje
    pytanie jest następujące:

    Czy
    jest różnica użytkowania obu rowerów, odczuwalna dla
    początkującego, czy rzeczywiście zamontowany sprzęt w Evado
    7.0 jest zdecydowanie lepszy?

    Przeglądając
    ceny za poszczególnuch podzespołów ich ceny się różnią
    małymi kwotami 20-100 zł.

    Czy
    jest sens na tym etapie mojego zaawansowania , wymienić te
    elementy do poziomu Evado 7.0, co jest oczywiście kwota
    większa niż 800 zł.

    Ewentualnie
    co byś Ty wymienił w Evado 6.0.

    • Cześć, szczerze mówiąc nie opłaca się za bardzo modyfikować Twojego roweru do poziomu Evado 7.0 Wydasz na to sporo kasy i będziesz się bujał ze sprzedażą części zdjętych z roweru. Szkoda zachodu.

      Evado 6.0 to bardzo dobry rower, na pewno nie masz powodu aby żałować jego zakupu. Na Twoim miejscu po prostu bym nim jeździł i wymieniał części na lepsze w miarę ich zużywania się, co tak szybko nie nastąpi, bo kupiłeś wytrzymałą maszynkę :)

      Co najwyżej warto zainwestować w łańcuch wyższej klasy, np. Shimano CN-HG93, ale to oczywiście dopiero gdy ten się wyciągnie. Kup przymiar do łańcucha (kosztuje ok. 10 zł), przydaje się aby sprawdzić kiedy wymienić łańcuch (dzięki czemu kaseta dłużej pożyje).

  • MalyNicki

    Witam. Jakiś czas temu kupiłem rower avenue (zdjecie w zalaczniku) i mam pytanie. Czy jest sens inwestowac w ten rower czy kupić szosowke bo jazda zaczęła mnie wciągac coraz bardziej. Chcialbym wymienic kierownice na baranka , wymienic kasete na 10 lub 11 obecnie jest 8 tiagra. Na korbie jest tylko jedna tarcza 46T nie wiem czy jest możliwość zamontowania przedniej przerzutki ze wzgledu na ksztalt ramy. Hamulce sa rolkowe shimano. Czy gra jest warta świeczki czy odpuscic i obejrzeć się za czymś nowym. W tym podoba mi sie rama. Proszę o poradę. Pozdrawiam https://uploads.disquscdn.com/images/7a7a8bb75b1b451700897f5303c3aa518d02444989fe3344a8ebe63cf6a89a5e.jpg

    • Cześć, to, że masz jedno przełożenie z przodu w niczym nie przeszkadza, a tak naprawdę upraszcza całą konstrukcję i jeżeli tylko nie brakuje Ci przełożeń to wszystko w porządku. A zakładając 10. czy 11. rzędową kasetę będziesz miał dostęp do szerszego zakresu, aby w razie czego mieć bardziej miękkie przełożenia na kasecie 11-32 czy 11-34 (jeżeli będziesz tyle potrzebował oczywiście).

      A czy jest sens przerabiać? Musisz usiąść i policzyć koszty. Na Twoją piastę powinna bez żadnego problemu zmieścić się kaseta 10. rzędowa. Z 11. rzędową może być różnie, trzeba byłoby przymierzyć w sklepie. Ludzie mówią, że tylko kasety MTB będą pasować (co nie przeszkadza w zastosowaniu przerzutki szosowej).

      Potrzebna będzie kierownica szosowa, klamkomanetki, być może także wymiana tylnej przerzutki. Jeżeli tylko cała operacja nie pochłonie budżetu idącego w tysiące złotych, to może to być dobry pomysł :)