Jak przewieźć rower pociągiem?

Przewiezienie roweru pociągiem, w teorii nie stanowi w Polsce problemu. PKP stara się dbać o rowerzystów, umieszczając w niektórych pociągach wagony bagażowo-rowerowe lub bagażowe. W pociągach Przewozów Regionalnych (REGIO oraz InterREGIO), rower możemy przewieźć najczęściej w przedziale dla podróżnych z większym bagażem ręcznym, ewentualnie w pierwszym lub ostatnim przedsionku pociągu. Bilet na rower w Przewozach Regionalnych kosztuje 7 złotych, niezależnie od długości trasy. Często pojawiają się różnego rodzaju promocje na takie bilety, warto na bieżąco przed wyjazdem sprawdzić to na stronie Przewozów Regionalnych.

Przewóz rowerów pociągiem oferuje również spółka PKP Intercity (pociągi InterCity, TLK). W nich tak samo jak w PR, rower możemy trzymać w specjalnie do tego przystosowanym przedziale, ewentualnie na początku lub końcu pociągu. W tym przypadku bilet kosztuje 9,1 zł niezależnie od długości trasy. Na stronie Intercity warto zwrócić szczególną uwagę na listę pociągów, w których nie przewieziemy rowerów.  Od pewnego czasu na wiele pociągów można kupić bilet przez internet, co bardzo ułatwia życie, nie trzeba tarabanić się z rowerem na dworzec i stać w kolejce po bilety.

Jest to wpis z 2011 roku

Uzupełniony o najnowsze informacje

Co ciekawe, rower przewożony w pokrowcu, traktowany jest jako bagaż podręczny i nie trzeba za niego nic płacić. Więcej informacji o pokrowcach znajdziesz niżej.

Przedział dla pasażerów z dużym bagażem

fot. Mirek

Tak to wygląda w teorii, praktyka jak pewnie każdy wie – może być trochę inna. Przed wyjazdem warto wstępne sprawdzić w rozkładzie jazdy PKP, czy na danej trasie jeżdżą składy przystosowane do przewozu rowerów. Niestety, czasami bywa tak, że w pociągu którym będziemy jechać – wagonu gdzie zmieszczą się rowery nie będzie, mimo, że powinien być.

Tak zdarzyło mi się w 2010 roku, na wyjeździe Świnoujście-Hel. Do Świnoujścia, pociąg z Łodzi miał podłączony wygodny przedział do przewozu rowerów i innych większych bagaży. Niestety – w drodze powrotnej, już tak szczęśliwie nie było. Wsiadając w Chałupach musieliśmy zmieścić trzy rowery w przedsionku ostatniego wagonu, co nie stanowiło problemu, jednak zablokowaliśmy całkowicie wejście tymi drzwiami. Być może dalej został taki wagon doczepiony (może w Gdańsku), ale tego już nie sprawdzaliśmy – nie byłoby sensu po raz kolejny przenosić wszystkiego na stacji. Mieliśmy sporo szczęścia, że tamtym pociągiem podróżowało mało osób. Byłoby bardzo kiepsko wracać wtedy zatłoczonym pociągiem.

Warto również, po sprawdzeniu numeru pociągu w rozkładzie jazdy, wpisać ten numer (razem z nazwą pociągu, jeżeli jest) w Google. Powinien wyskoczyć nam m.in. link do strony vagonweb.cz, na której dowiecie się jakiego typu wagony zostaną podstawione, w jakiej kolejności doczepione i w wielu przypadkach będą także zdjęcia. To bardzo przydatny serwis, który pomaga wybrać lepszy pociąg, gdy wahamy się między kilkoma.

Ważną rzeczą podczas pozostawiania rowerów w pociągu, jest ich solidne przypięcie do jakiegoś trwałego elementu wagonu. I nie chodzi tu tylko o możliwość kradzieży roweru. Pozostawienie roweru w pobliżu drzwi wagonu, bywa dość ryzykowne. Czasem zdarza się, że drzwi nie zamykają się samoczynnie, a pasażerowie po otwarciu drzwi, widząc „barykadę” w postaci rowerów najczęściej ich nie zamykają, tylko biegną szukać innego wejścia. Nie słyszałem co prawda, o wypadnięciu roweru z pociągu podczas jazdy, ale o kradzieżach jak najbardziej.

Jadąc pociągiem, który nie jest mocno oblegany, można odkręcić koła i wrzucić rowery na półki bagażowe, znajdujące się w przedziałach nad siedzeniami. Konduktor nie powinien mieć żadnych obiekcji, jeżeli tylko rower nie jest brudny. Gorzej może być, gdy pojawią się chętni, by z nami podróżować. Mogą nie być zachwyceni na widok nasmarowanego łańcucha :)

Pomocny może być zakup pokrowca do transportu rowerów. Na rynku znajdziemy różne ich rodzaje. Są wersje lżejsze bez pianki, przystosowane do transportu gdzie ryzyko uszkodzenia jest nieduże (samochód, bus, pociąg). A także piankowe, do przewozu roweru w samolocie. Trzeba się niestety liczyć z tym, że taki pokrowiec waży ok. 2-4 kilogramy i nawet po złożeniu zajmuje sporo miejsca. Bardziej rozbudowane pokrowce, mogą w ogóle się nie składać. Jeżeli planujesz wracać tą samą trasą, pokrowce zazwyczaj można schować w dworcowej przechowalni – jeżeli tylko jest dostępna. Jeżeli jedziesz w jedną stronę, a nie chcesz pokrowca wozić ze sobą, rozwiązaniem może być wysłanie go do domu paczką pocztową, co nieraz robiłem.

A co zrobić, gdy jedziemy większą grupą i nie wiemy na 100% czy będzie przedział rowerowy? Ryzykowanie, że trafi się na taki przedział jest mało komfortowe. Może się również zdarzyć sytuacja, że pociąg będzie pełny i kierownik nie wpuści nas do pociągu, tak jak to miało miejsce ostatnio pod Poznaniem. Oczywiście można próbować podzielić się na kilka grup i rozlokować w całym pociągu, ale nie jest to mile widziane przez konduktorów, by rowery stały gdzie indziej, niż pierwszy i ostatni przedsionek.

Niestety, tutaj mogę tylko bezradnie rozłożyć ręce. System informatyczny nadal jest skonstruowany tak, że pani w kasie może sprzedać dowolną liczbę biletów. Oczywiście są pociągi z miejscówkami, ale to raczej nie dotyczy rowerów. Kilka lat temu, jadąc pociągiem na zorganizowany wyjazd w ok. 40 osób, mieliśmy podstawiony specjalnie dla nas wagon rowerowy. O dostępność oraz cenę takiego rozwiązania należałoby pytać bezpośrednio w PKP, najlepiej kilka tygodni przed wyjazdem. Przy rozłożeniu ceny na kilkadziesiąt osób, koszt nie powinien być wysoki.

Podróżowanie pociągiem z rowerem po Polsce może być przyjemne, jednak warto być przygotowanym na wszelką ewentualność (klucze do pedałów, kół oraz kierownicy to podstawa). Sporo, bardzo życiowych historii i porad znaleźć można na stronie Koło Roweru. W większości przypadków, zwłaszcza jeśli podróżujemy małą grupą, podróż pociągiem będzie komfortowa i przyjemna. Warto unikać zatłoczonych tras (w góry lub nad morze), zwłaszcza w okresach świątecznych oraz w wakacje (szczególnie w weekendy).

Zachęcam również do zapoznania się z (darmowym) poradnikiem przygotowanym przez Urząd Transportu Kolejowego (dziękuję kolejarzykowi za podsunięcie tej publikacji).

Na zakończenie moja wizyta w Telewizji Polskiej, w programie Pytanie na Śniadanie. Temat: Przewóz rowerów w komunikacji miejskiej/pociągu.

Pytanie na Śniadanie

 

 

 
  • Bardzo ciekawy artykuł, dzięki serdeczne – własnie za 3 tygodnie wybieram się na wyjazd i wracamy z Gorzowa pociągiem z rowerem !

  • Roweroholik

    Bardzo ciekawy artykuł, Dużo jeżdżę pociągami z rowerem i muszę napisać jedno – tylko składy osobowe Przewozów Regionalnych dają nam 100% pewności, że przewieziemy rower. EZT mają wspomniane przedsionki i zawsze znajdzie się tam miejsce dla roweru. Lecz co do PKP IC, to przewóz roweru składami tego przewoźnika to jest prawdziwa loteria. Niektóre pociągi oznaczane są w rozkładzie jako „przewóz rowerów”, ale nigdzie nie ma informacji czy jedzie cały wagon, pół wagonu, czy może tylko jeden przedział przystosowany do przewozu rowerów. To jest najgorsza bolączka, bo na przykład w pociągu relacji Kraków – Świnoujście jedzie wagon z zaadaptowanym przedziałem na potrzeby przewozu 3 (słownie: trzech) rowerów! Można się ścisnąć i schować w nim 6-7 sztuk, czyli mniej więcej tyle, ile wsiada rowerzystów już na stacji początkowej. A gdzie Katowice, Opole, Wrocław czy Poznań?

  • Anonymous

    super artykuł. informacje bardzo przydatne! pozdrawiam!:)

  • Anonymous

    Polska to kretyński kraj. Nie ma w nim miejsca dla rowerzystów. Sprawdźcie w pociągach nad i z nadmorza.

  • Łukasz – Rowerowe Porady

    Niestety dużo zależy od szczęścia.
    Dwa razy jechałem pociągiem z rowerem nad morze (i raz wracałem) i zawsze dało radę postawić rower albo na końcu pociągu, albo w przedziale dla rowerów. Ale nie ukrywam, że znam wiele historii gdy takiej możliwości nie było.

    Raz gdy wracałem ze znajomymi z Żywca (tylko ja wracałem z rowerem) i nie było opcji zostawienia roweru – zdjąłem koła i wrzuciłem rower na półkę bagażową.

  • Anonymous

    Masakra… jak z kolegami jedziemy na Skatepark pociągiem to nas konduktor nie chce wpuścić do pociągu po 30 rowerów to za dużo podobno ._.

  • lbt

    Jak myślicie, da radę przewieźć tandem w Przewozach Regionalnych? Rower ma pewnie z 2,5 metra długości i problem może być przy zakręcie po włożeniu przez drzwi.
    Dzięki :)

  • Mam pewne obawy czy da się radę. W niektórych pociągach są specjalne przedziały rowerowe do których wjeżdża się przez szerokie drzwi bez kręcenia się po korytarzykach. Ale trafić taki wagon to loteria.

    Szczerze mówiąc odpuściłbym sobie podróżowanie z tandemem pociągiem, może to kosztować zbyt dużo nerwów.

  • lbt

    Dzięki za odpowiedź. Problem w tym, że jeden raz muszę go przetransportować z miejsca na miejsce, a nie widzę specjalnie innej możliwości. Na samochód nie zapakuję, a na rowerze za daleko.

  • Hmmm… czyli w ten sposób. A to w takim układzie najlepiej będzie go częściowo rozebrać, tzn. zdjąć koła i je jakoś zapakować (np. owinąć stretchem), odkręcić pedały, może kierownicę przekręcić. I to wszystko też jakoś estetycznie zapakować (znowu – może folia stretch).
    W ten sposób jest szansa, że się uda go przewieźć.

    Albo… Namiot, śpiwór, plecak i w drogę ;)

  • kolejarzyk

    Nie ma lekko, na początek trzeba przeczytać 16-stronicowa instrukcję…
    http://kolejblog.wordpress.com/2013/06/20/pociagiem-na-rower-16-stronicowa-instrukcja/

  • kolejarzyk
  • Michał

    Wracałem 3 razy z łodzi pociągiem mając ze sobą rower – zawsze wybieram najtańszy pociąg, czyli poczciwe EN57. Przedział bagażowy i daje radę :) Dwa razy jechałem starym, wysłużonym już składem – rower na stopce, przy ścianie, dodatkowo siedząc nogami go przytrzymywałem, 60 km przeżyłem :) W tym roku miałem to szczęście że wracałem zmodernizowanym EN57 w barwach województwa łódzkiego – wieszaki na rowery takie jak na zdjęciu w artykule – bajka :) Dodatkowo kilka miejsc tuż przy wieszakach – dla mnie bajka ;)

    Byłem na prezentacji Flirt3 – nowego pociągu dla Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej – w dwóch miejscach jest możliwość wrzucenia roweru, znajdują się w mniej więcej 1/3 długości od końców składu – dwa wieszaki stałe i jeden składany – jak to wytrzyma? Mam spore wątpliwości…

  • O, tylko po trzy wieszaki? Trochę mało. Z drugiej strony to składy, które będą kursowały lokalnie, więc nawet podróż z nimi na stojąco w razie czego, to nie będzie duży problem.

    Muszę niebawem przetestować ŁKA, jak tylko kurz medialny opadnie :)

  • MarcinDl

    A czy możesz polecić jakiś konkretny pokrowiec na rower z pianką? Planuję w tym roku wziąć go w samolot i trochę po Niemczech i Holandii pojeździć, to pokrowiec będzie jak znalazł. :)

  • PKP IC w ubiegłym roku wprowadzając obowiązkowe miejscówki najpierw wyrzuciło rowery z pociągów TLK nie prowadzących wagonów do przewozu rowerów. Następnie w obliczu nadchodzącej poważnej awantury niby przywróciło możliwość przewozu rowerów w tych pociągach, ale jednocześnie wyznaczając w systemie rezerwacji cztery miejsca w ostatnim przedziale ostatniego wagonu dla osób przewożących rower, ograniczyło ilość przewożonych rowerów do czterech w pociągu. Rower w takim układzie jedzie oczywiście w przedsionku.

    Cały czas jest też lista pociągów TLK, gdzie z rowerem wejść się nie da. Lista jest na stronie PKP IC.
    W przypadku EIC, przewóz rowerów odbywa się tylko w wagonach z miejscami do przewozu rowerów.

    Wadą systemu rezerwacji jest też to, że czasem wagon do przewozu rowerów jest w systemie, a nie ma go w składzie pociągu. Bywa też odwrotnie. Wagon jest, a kasjerka nie ma go w systemie sprzedaży biletów.

  • Przewożenie roweru w polskich kolejach to jedna wielka pomyłka. Kolej polska nie lubi swoich pasażerów, potem bardziej nie lubi pasażerów z bagażem, a najwięcej nie lubi pasażerów z rowerem. Ale to jest pochodna braku kultury i przekonania, że rower nie nadaje się do podróżowania. Do jazdy po lesie, albo sportowo po szosach tak. Do podróżowania po Europie i świecie? Ale jak to?

    No i jeszcze kwestia kultury osobistej jako takiej. Pamiętam jak przejechałam pociągiem przez granicę z Niemcami. Zmieniła się obsługa na niemiecką. Z nadętych i naburmuszonych konduktorów, którzy marudzili że wsiadający z rowerami opóźniają odjazd – obsługa zamieniła się w uśmiechniętych panów życzących pasażerom po niemiecku udanej podróży. Rozumiesz, pan nas mijał i przy sprawdzaniu biletów był miły. Miły! A potem na dworcu w Berlinie pan z informacji jak się dowiedział, że nie umiemy obsłużyć biletomatu i szukamy zwykłych kas, wyszedł z informacji, wziął od nas wydrukowaną listę podróży i nam te bilety po prostu kupił. Wyobrażasz sobie w Polsce, że pani z informacji wychodzi z okienka i pomaga kupić obcokrajowcowi bilet? Chyba by zawału dostała z nadmiaru wysiłku, bo do biletomatu jest 10 metrów.

    A wracając do rowerów za granicą. Ostatnio wiozłam rower w Norwegii (wakacje 2013) – kraju samochodów, który jednak bardzo lubi rowerzystów. Dziwne? Oni są w ogóle dziwni. Wsiedliśmy do zatłoczonego pociągu osobowego na malutkiej stacji. Kilkanaście osób. Pan konduktor ani nas nie opieprzył, ani nie wyrzucił z pociągu, tylko wręcz pomagał, żebyśmy jak najszybciej wsiedli i mu nie opóźniali pociągu. Zrozumieliśmy na miejscu, gdzie wysiadaliśmy. Na dworcu stało kilkadziesiąt rowerów do wypożyczenia. Typu górskiego, bo to środek gór był. Pociąg podmiejski, czyli najtańszy, dzieci do lat 16 z opiekunami jadą za darmo. Zero żulii rozpijającej jabole po kątach. Zero cwaniaków bez biletów. My wyszliśmy na chamstwo turystyczne, bo nie wiedzieć czemu jechaliśmy tylko pół trasy (druga połowa z powodu zamkniętego tunelu w innej części tego regionu zamieniła się w premię górską), a nie całą. Pojechalibyśmy dalej, ale się droga skończyła. ;)

    A potem wróciłam do Polski. W bagażowym kolei podmiejskich pan palił papierosa i pił piwo. Wkurzyłam się, jak zaczął rozlewać. Tomi poszedł po kierownika pociągu i ten się kłócił z nimi przez kilkanaście minut. Jednemu wypisał mandat za brak biletu, drugi nie mógł palić. Taki kraj. Człowiek trochę pojeździ pociągami, to mu się odechciewa w nim mieszkać.

    Jeśli chodzi o podróże z rowerem pociągiem w Polsce, staram się omijać TLKi. Wolę inter regio, bo jeżdżą starymi składami i jest gdzie upchnąć rower. W jednostkach osobowych typu Koleje Mazowieckie, Koleje Regionalne, Koleje Wielkopolskie – też nie było problemu, nawet w jednostkach zmodernizowanych, w których jest mniej miejsca (a wieszaki to zuo, tylko przeszkadzają, zazwyczaj jest więcej rowerów niż wieszaków i łatwiej je upchnąć bez wieszania). Problemem jest obsługa pociągów dalekobieżnych pkp inter city. To święte krowy, które mają pretensje do każdego. Kiedyś nas jeden taki tłuk próbował nie wpuścić do pociągu w Radomsku. Olaliśmy, wepchnęliśmy rowery za pomocą innych rowerzystów, którzy byli tam wcześniej, upakowaliśmy wszystko, a potem dzielnie znosiliśmy jego awanturę w trakcie sprawdzania biletów. Chciał nas oczywiście wywalić na następnej stacji, ale się nie daliśmy, cierpliwie mu tłumacząc, że mając bilet mamy prawo jechać pociągiem i guzik nas obchodzi, że jemu się pociąg spóźnia.

    p.s. Zauważyłam jedną rzecz. Im starszy konduktor, pamiętający czasy, gdy za miejscówkę dawało się mu w łapę, a on był panem i władcą pociągu – tym bardziej jest chamski i ordynarny. Młodsi – pełna kultura. Kolejom zdecydowanie przydałby się program wysłania niektórych ludzi na wcześniejszą emeryturę. Oni nie pasują do tego systemu. No wiesz, klient nasz pan i tak dalej.

    Link do naszej podróży rowerowej po Norwegii w linku na górze przy moim nicku, poniżej parę linków do fotek ze stacji, na której wsiadaliśmy, z pociągu i z Myrdal, stacji docelowej.
    https://lh6.googleusercontent.com/-QLVKPPlcNwQ/U6GbvCZIGqI/AAAAAAAASNc/ePCSl4-0sFo/s1600/IMG_4759.JPG
    https://lh6.googleusercontent.com/-V4wlvRfQ-D8/U6GbxeR_qgI/AAAAAAAASNk/kZsNbgQc8iE/s1600/IMG_4756.JPG
    https://lh5.googleusercontent.com/-ozrRCSf4hCM/U6Gbys7hkiI/AAAAAAAASNs/YNBZqyxf1Ng/s1600/IMG_4764.JPG
    https://lh3.googleusercontent.com/–D4Q0dXmVnI/U6Gb3VpkYeI/AAAAAAAASN8/erEDGlkXeno/s1600/IMG_4784.JPG

  • Będę Cię oglądał w piątek :)

  • Michał

    Dodatkowym minusem tych składów ŁKA jest to że wieszaki są w środku składu, jedne znajdują się tuż niedaleko biletomatu. Tylne koło będzie opierać się na składanym siedzeniu – ogólnie dość sporo jest takich składanych krzesełek, coś tak jak kiedyś były w pociągach pośpiesznych. Jak jestem pewien że te wieszaki w zmodernizowanych EN57 wytrzymają wiele to tych w nowych składach pewien nie jestem, solidnie jakoś nie wyglądają, szczególnie środkowy który jest składany… No ale zobaczymy jak to wyjdzie w praniu. Może dla niektórych plusem będzie to że nie trzeba wysoko roweru podnosić aby wrzucić do pociągu :)

  • Artur

    W kolejach mazowieckich http://www.mazowieckie.com.pl/ jest miejsce do przewożenia rowerów (pierwszy wagon) i za rower nic nie musimy dopłacać.

  • Khe, khe, od razu widać, że nimi nie jeździsz. Miejsca są trzy. Koniec pierwszego wagonu i początek oraz koniec drugiego. Początek pierwszego to królestwo kierownika pociągu i wpuszcza tam tylko rowerzystów kupujących u niego bilet, a na następnej stacji goni do tyłu. Chyba że skład jest zmodernizowany, wtedy jest miejsce w miejscu rowerowym i w miejscu dla niepełnosprawnych. Oba miejsca ciasne. W piętrusach jest jedno miejsce wspólne rowerowo-niepełniosprawne.

  • Patryk

    Podpisuję się rękoma, nogami, zębami i wszystkim innym co napisała Lavinka. Miałem opisać swoje przygody, ale po co? Skoro już ktoś je napisał. :]

  • kdk

    Od 2011 PR nie wprowadza żadnych promocji, za wyjątkiem tygodnia zrównoważonego transportu (wrzesień), gdy rower jedzie gratis. mała nieścisłość: rower nie wystarczy włożyć do pokrowca – musi być jeszcze złożony, żeby jechał jako bagaż podręczny, zasadniczo za darmo.

  • Od kilku lat w KM-ach nie ma już przedziałów służbowych z przodu w EN57. Ma tam prawo jechać każdy pasażer. Na kierownika, który twierdzi inaczej można spokojnie napisać skargę.

    Natomiast lokalizacja miejsc dla rowerów zależy od tego w czym się jedzie.
    W klasycznych nie przebudowanych EN57 będą to przedziały dla podróżnych z większym bagażem ręcznym na końcach zespołu trakcyjnego. Ale już w zmodernizowanych EN57AKM może to być miejsce na jednym końcu zespołu w miejscu dawnego przedziału dla podróżnych z większym bagażem.

    W mazowieckich Flirtach jest to ściana koło toalety w drugim wagonie zespołu (Nie wiem jak to wygląda w jednostkach śląskich i wchodzących do ruchu łódzkich).
    W elfach może być różnie, zazwyczaj są to pojedyncze miejsca koło drzwi, w pierwszym lub drugim wagonie zespołu. Różnice są np. pomiędzy Elfami z KM i SKM Warszawa.

    Zasadniczym problemem jest moim zdaniem brak wyraźnych i dużych oznaczeń na zewnątrz wagonu, co jest np. stosowane w Niemczech przez DB, gdzie symbol roweru jest duży (cały rozmiar ściany poniżej okien) i wyraźnie widoczny na tle ściany.

    Jeśli mowa o opłatach to obecnie najdalej poszły Koleje Mazowieckie ujednolicając taryfę z ZTM-em w Warszawie. Dzięki temu w SKM-W i KM nie ma opłat za przewóz roweru.

  • Marcin

    Moje przygody z przewozem rowerów:

    1. Rok temu udało się bez problemu przewieżć rower TLK z Wejherowa do Kołobrzegu – tylperon w Kołobrzegu był zbyt niski i wyciąganie cieżkiego roweru z 20kg bagazu stanowilo wyzwanie. Ponadto bez wiekszych problemow.

    2. Jako obywatel miejscowosci nieopodal polwyspu helskiego czesto w sezonie jezdze na Hel i wracam sobie godzinke do domu pociagiem gdy zepsuje sie pogoda – niestety zdarzylo mi sie, ze nie zabrano mnie z rowerem, gdyz rowerow mozna przewiezc 6 – choc czasami tych rowerow mozna przewiezc wiecej – wszystko zalezy jak ludzie ustawia rowery, czy maja duzo bagazu i czy jest duzo podroznych – nalezy tez zwrocic uwage na to 2 inne aspekty m.in. konduktor/kierownik pociagu – jak sa spoko i wyluzowani to i 50 rowerow przewioza w szynobusie relacji Hel – Gdynia, ale tez na to, ze w sezonie wakacyjnym na polwysep puszczane sa pociagi z pietrowymi wagonami – tam problemu nie bedzie. Jesli chcemy ruszac z Helu to jest zasada – kto pierwszy ten lepszy.

    3. Fajnie i spokojnie jest jak chcemy przewozic rowery w SKM Trojmiasto – zero oplat i miejsca na rowery jest masa.

    4. Ten punkt tak do konca o pkp nie bedzie – ale jeszcze do 15go czerwca pociagi miedzy Helem a Gdynia byly odwolane ze wzgledu na remonty peronow i torow miedzy Helem a Redą. Uruchomiono Autobusowa Komunikacje Zastepcza, gdzie mowy o przewozeniu rowerow nie bylo, zatem pozostaly autobusy PKS i tu zaczyna sie cyrk – czesc kierowcow bez problemu otwiera drzwi i mozna rower przewozic, czasami autobus nie jest przystosowany nawet do przewozu wozka dzieciecego lub inwalidzkiego a jednak kierowca nie robi problemu, inny zas kierowca robi afere. Na szczescie jest zapis w regulaminie PKS ze nie jest pobieraba oplata za przewoz roweru (a nie jak PKP – zdziercy – ani czysto, ani papieru w toalecie, mydla, ani orzewania lub klimatyzacji, ani szczelnych okien, internetu – a za wszystko chca pieniadze brac) oraz ze nie zabrania sie przewozu rowerow – wszystko zalezy zawsze od kierowcy tudziez konduktora/kierownika pociagu.

  • MaciekR

    „3. Fajnie i spokojnie jest jak chcemy przewozic rowery w SKM Trojmiasto – zero oplat i miejsca na rowery jest masa.”

    Powiem szczerze, że stare sypiące się* składy mają więcej miejsca. Ale fakt, faktem: SKM w Trójmieście jest przyjazna rowerzyście. Osobiście nie korzystałem, ale w sezonie dużo osób preferuje transport kombinowany (rower+pociąg) i to widać na peronach.

    * z drugiej strony niech je remontują, bo konserwator zabytków się wreszcie nimi zainteresuje ;-)

  • lavinka

    W elfie upchnęliśmy kiedyś 9 rowerów, także ten. Kwestia wprawy. W zwykłym bagażowym maksymalnie widziałam kilkadziesiąt rowerów (trasa na Otwock, jakaś grupa rowerowa z Bemowa się wbiła). W ogóle podróżowanie pociągiem to przygoda sama w sobie, nigdy człowiek nie wie, na kogo i na co trafi. Bo przedziały rowerowe w TLK zazwyczaj są, chyba że zapomną doczepić konkretny wagon… to wtedy ni mo.

    Taka tam fotka z trasy na wschód:
    https://lh3.googleusercontent.com/-uyXPO0ms0iY/SrjnuSsZMZI/AAAAAAAAPcU/K1WCaQEL6pQ/s640/P9200428.JPG
    A poniżej upakowanie 9 rowerów na 3 miejscach we Flircie :)
    https://lh6.googleusercontent.com/-_pLToHoPDPA/Sq7Pj0qMXII/AAAAAAAAPBg/D8d3rZpJe0w/s640/P9130475.JPG

  • lavinka

    Tfu, we Flircie miało być (trasa od Siedlec).

  • Miałam jedną ale niezapomnianą przyjemność podróżowania PKP z rowerami:
    http://renataidarek.blogspot.com/2014/05/jak-to-z-koleja-i-rowerami-byo.html
    Sądząc z opisów i relacji innych rowerzystów im bardziej na zachód i północ od naszego pięknego kraju, tym turystyka rowerowa i co za tym idzie przewożenie rowerów pociągami należy do zdecydowanie większej przyjemności. Już nie mogę się doczekać na nasza wakacyjna „wyprawę” z Polski do Holandii i powrót stamtąd właśnie pociągiem.

  • Marcin

    Ponoć za 60 czy 70zl mozna kupic bilet miesieczny na przewoz rowerow. Czy ktos wie cos wiecej?

  • kdk
  • kdk

    P.S.
    Na bilet powrotny w PR wystarczy jeden bilet na rower, więc należy w miarę możliwości brać taki, a nie oddzielnie tam i powrót.

  • lavinka

    Tak naprawdę najtrudniej jest łączyć koleje. Niektóre honorują zniżki, inne nie. Jadąc osobowymi do Wrześni niestety musieliśmy płacić 100%, bo koleje mazowieckie i regionalne mają swoje umowy, ale nie obejmują już kolei wielkopolskich. Milion spółek wprowadza milion problemów. Poszczególne spółki powinny mieć spójny program zniżek i opłat, a nie że każde sobie rzepkę skrobie. Pomyśleć, że taniej jest osobowymi jechać małą grupą przez Niemcy niż przez Polskę. Dlatego jedziemy pociągiem do polskiej granicy zamiast przepłacać za pociąg międzypaństwowy, przekraczamy granicę rowerami i dalej jedziemy DB – dużo taniej. Tam jest fajny bilet bodaj 20 ojro za jedną podróż z dowolną liczbą przesiadek dla 5 osób. Tylko trzeba bilet na rower dokupić (może ceny się zmieniły, jechałam 3 lata temu). Nie pamiętam za ile jeżdżą dzieci, trza posiedzieć w regulaminach.

    W ogóle mógłbyś (jak nie masz nic lepszego do roboty) prześledzić zniżki w krajach zachodnich, nie każdy umie się przebijać przez regulaminy, a jakiś mini przewodnik by się przydał.

  • Marcin

    Nie ma to jak pociagi w Szwecji. Piekne, szybki, wygodne, czyste i choc mega kosztowne to PUNKTUALNE. Wszystko tam jest robione by czlowiekowi ulatwic zycie.

  • lavinka

    Ale podobno jak się pojeździ pociągami w Indiach, to nasze wydają się superanckie. Przynajmniej tak twierdzi moja wiecznie podróżująca część rodziny. Właśnie siedzą w Szwecji i opowiadają mejlem, że w Sztokholmie mają chyba lżejszy klimat niż u nas, bo wszędzie jest infrastruktura rowerowa i masa ludzi jeździ na rowerach ;)

  • Marcin

    Racja. Byłem w Sztokholmie miesiąc temu. Oprocz tego ze jest tam cudownie to naprawde rowetrystow jest masa. Nawet panowie w garniturach jezdzili do pracy na rowerze w upale. Gdyby kazdy z roweru przesiadl sie do auta, to by to miasto bylo wiecznie zakorkowane.

  • lavinka

    Sztokholm zdaje się był jeszcze 30 lat temu mocno zakorkowany, jak większość stolic w Europie „cywilizowanej”. Oni po prostu wcześniej się obudzili, że miasto się im w parking zamienia.

  • Marcin

    Krótko mówiąc – uczmy się od Skandynawii i naśladujmy ich – tylko z mentalnością Polaków i z naszymi Politykami nie zmienimy niczego na lepsze.

  • lavinka

    Mentalność rzecz nabyta, myślę że da się zmienić. Wierzę w młode pokolenie wychowane na rowerkach biegowych. :)

  • MaciekR

    Olać polityków i mentalność reszty społeczeństwa.

    Ja nie wierzę w żadne masy itp. Po prostu zacząłem jeździć udowadniając kolegom i koleżankom w pracy, że rowerem może jeździć każdy, niezależnie jak się ubiera i jaką ma kondycję. To najlepsza forma promocji.

    A jak nas będzie więcej, to będziemy mieć większą siłę przebicia. Trójmiejskie SKM jest jednym z najbardziej przyjaznych przewoźników, ale kilka lat temu nie było to takie oczywiste. Presja dużej liczby rowerzystów, będących jednocześnie klientami swoje robi.

    Np. podczas rozmowy o pracę rekrutera nie dziwi pytanie od kandydata czy jest możliwość przyjeżdżania i parkowania roweru. Więc już powoli zmienia się podejście do rowerzystów i osób jeżdżących rowerem. Oczywiście nie wszędzie, ale w dużych miastach już tak.

  • lavinka

    Maciek ma w sumie rację. Promuję jazdę rowerową z małym dzieckiem, koleją wszak też podjeżdżaliśmy, by na rowerach pojeździć po Warszawie. Podróż trwała prawie godzinę. Dało się. Już dwie moje znajome mamy kupiły dzieciom foteliki. To jest zaraźliwe ;)

  • Marcin

    Zauważyłem, że jest nas więcej. Rower jest o tyle fajny, że mogę założyć sakwy i zrobić duże zakupy w markecie, podjechać do urzędu, na pocztę, w wiele innych miejsc (mieszkam w małej miejscowości). Jeszcze 4 miesiące temu gdy żył mój ojciec (jako jedyny miał prawo jazdy) to wszystko załatwiało się autem by było szybciej i nie trzeba było dźwigać. Jednak szukanie miejsc parkingowych duży ruch dowiodły, ze rower idealnie się sprawdza :-)

  • Michał

    Łukasz, ŁKA chciałem na szlaku upolować, lecz z rozkładem jazdy się nie dogadałem, ale na stacji znalazłem tabliczkę a na niej interesujące dane :)

    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/15ba208c2b0938b4.html

  • @MarcinDL – ja używam pokrowca bez pianki z firmy Zator. Ale mają też wersje z pianką. Jakość wykonania jest bardzo dobra i nie żałuję zakupu. Jedynie bardzo nie podobał mi się fakt, że producent mnie oszukał i wysłał zamiast etui na pokrowiec (widoczny u nich na zdjęciach) – jakiś worek z ich logiem, który wyglądał gorzej niż taki na buty do szkoły.

    Widzę, że do dziś nie zmienili zdjęć na stronie, aż chyba kiedyś o tym na blogu napiszę ;) Ale jak się upomniałem, to mi dosłali fajne etui.

  • MaciekR

    Dobra wiadomość dla jadących na Hel:
    http://www.rynek-kolejowy.pl/52860/gdynia_hel_wagon_rowerowy_doczepiony_do_kazdego_autobusu_szynowego.htm

    sam nie jeżdżę tam, ale wiem, że to bardzo popularna trasa.

  • Marcin

    @MaciekR – to jest norma – albo puszczaja „Kaszubską Banę” z tym wagonem albo piętrowe wagony. Niestety sa jeszcze spoznienania do 20minut ze wzgledu na to, ze pociagi zwalniaja na przejazdach nawet polnych drog. Dzis we Władysłąwowie akurat tylko 10 minut było spóżnienia. Jakimi trasami jezdzisz? Jak jestes z okolic to możnaby w wakacje razem sobie pośmigac.

  • MaciekR

    @Marcin

    Ja rower używam tylko jako transport: zakupy, praca itp. Ostatni raz turystycznie jeździłem rowerem rok temu w maju na Żuławach. :-) Jednak wolę szlajanie się pieszo z aparatem. Wszędzie (np. wnętrza ruin, wiatraków) z rowerem nie wejdziesz, a strach go zostawić.

    Aktualnie chcę zwiększyć swoją mobilność (poza trójmiasto, kaszuby oraz żuławy) i rozglądałem się za platformą na hak do samochodu (z racji nieco nietypowej ramy i roweru, mocowania na dach już nie używam). Po wstępnym sprawdzeniu cen i kosztu montażu haka na razie sobie odpuściłem. :D

    Coraz bardziej myślę o pociągu bądź tramwaju wodnym. Dlatego też zwróciłem uwagę na tą informację.

    Tak więc na razie 30-60km dziennie po Trójmieście musi mi wystarczyć. :-)

  • Marcin

    @MaciekR – no ja kupiłem nowy rower ostatnio i najpierw jako, że to NOWOŚĆ trzeba było z zapałem jezdzic, teraz glownie tez sluzy mi jako sprzet do przewozenia 20kg zakupów w sakwach :-P .Na szczescie mieszkam w malej miejscowosci to ruch nie jest taki straszny i wszedzie blisko. Co do drog rowerowych w 3city to widze, ze fajnie sie to rozwija – czasami jezdze sobie do Gdanska. Jesli chodzi o transport tramwajami wodnymi to rowery mozna za 10zl przewozic. Nie wiem jak cenowo kosztuje przewoz rowerow wiekszymi promami typu Polferries czy Stena Line. Ja co do tej turystyki to pol na pol – pojechac rowerkiem gdzies, cyknac fotki, pozostawic rower (zabezpieczony) i dalej :-)
    Fajne mocowania rowerow maja u Żu******kiego na Morskiej (przy Rumi), ale cenowo – troche kosztuje. Widzisz moje auto w garazu stoi a uprawnien do kierowania autem jeszcze nie mam a walcze 6 lat :-P

  • MaciekR

    @Marcin

    Stena Line chyba ma jakieś opłacalne taryfy, bo niedawno kogoś odprowadzałem na prom i sakwiarzy było zatrzęsienie.

    Zastanawiam się nad wycieczką na Hel i powrotem pociągiem/tramwajem wodnym. W sumie to 75km w jedną stronę, więc mieszczuchem spokojnie dam radę. Wiatr jedynie potrafi być tam dokuczliwy.

    A zabezpieczenie mam solidne: łańcuch AXA do podkowy, trelock składany (fs455) i myślę jeszcze o łańcuchu ABUS CityChain X-Plus 1060, dziewczynie kupiłem i wygląda na solidny. Dziewczyna twierdzi, że przesadzam. Nie zna się. ;-)

    Akurat o wspomnianym przez Ciebie sklepie mam mieszane uczucia. Pewnie dlatego, że mało ma fajnych rzeczy do mieszczuchów. Ale to problem większości polskich sklepów. Parę rzeczy tam kupowałem i były ok, ceny są różne, ale nie odbiegają od konkurencji. Za to jest spory wybór.

    Ja mam ramę w rowerze, która z profilu owalnego przechodzi w prostokątny (rama jest też wykorzystywana w „elektrykach”). Myślałem o uchwycie na dach, który trzyma rower za przedni widelec. Tutaj z kolei zauważyłem inny problem: większość ciężaru roweru spoczywa na tylnym kole; po pewnym czasie wykończyłbym widelec i przedni amortyzator. Brak męskiej ramy też sprawia problemy.

    Z platformami na hak nie ma takiego problemu, ale za to są inne. :D

    A mianowicie fakt, że typowe haki do Yaris mają dopuszczalny nacisk 50 kg na hak, trudno o 70kg. Myśląc przyszłościowo (platformę kupuje się na lata) o rowerze elektrycznym, który — po wyjęciu baterii — waży 21kg i konieczności włożenia sumarycznie dwóch rowerów miejskich (niekoniecznie obydwu elektrycznych) sama platforma musi być lekka. I są takie. Cena jest odwrotnie proporcjonalna do wagi. A jak sobie marzę o takiej platformie, co dodatkowo chroni dobrze przed brudzeniem się rowerów (duży problem bagażników innych niż dachowe), to cenowo robi się tak, że taniej wyjdzie sobie kupić np. bardzo jasny teleobiektyw do pełnoklatkowej lustrzanki. Liczę oczywiście z hakiem.

    Zastanawiałem się kiedyś nad posiadaniem dodatkowych rowerów tylko z myślą o turystyce, ale nie mam ich gdzie przechowywać.

    20 kg? Szacunek. Ja typowo do 10kg brutto. W zimę raz zakopałem się w śniegu i musiałem zejść. Przesiadka z auta na rower w mieście pozwoliła mi odkryć wiele ciekawych sklepów w centrum Gdyni. :-)

    Ale wracając do tematu: porównując problemy rowerzystów w innych częściach Kraju, to trójmiejscy mają komfortowe warunki (nie licząc TLK). Zastanawiam się skąd taki fenomen. Popularność roweru pewnie ma na to wpływ, ale np. w Wrocławiu, subiektywnie oceniając, rowerzystów jest więcej. Łódź czy Warszawa też nie może mówić, że jest ich mało. Większa siła przebicia, czy turystyczne rejony?

  • Marcin

    @MaciekR – ja sie nie znam tak dokladnie, dla mnie lancuch to lancuch, ja kupilem sobie Unibike Expedition GTS z 2013r po 14 latach jezdzenia na goralu bez zadnych amortyzatorow. Zmiana z gorala na cos calkiem innego. Ja czasami jade na Hel lub Jastarni i potem tramwajem z rowerem za 12 – 20zł do Sopotu lub Gdańska i dalej. Dzis slyszalem, ze Jastarnia czy okolice sa rozkopane ale pojade sobie rowerkiem moze w niedziele to sprawdzic i wroce pociagiem.

    No 20kg – wiesz ja zaopatruje sie od razu np w 5 kartonow mleka niz codziennie latac po 1 litr :-P owocow na caly tydzien itd.

    Uwazaj na PKP bo moze byc ciezko z przewozem rowerow. Dopiero puscili pociagi na Hel i pociagi spozniaja sie do 20minut.

    Musisz kupic sobie jakies kombi – ponoc nowy Avensis ma najwiekszy bagaznik. Ja zawsze wyciagalem kolo przednie i po zlozeniu tylnej kanapy miescilem do passata sedan caly rower. Fajnie tez brat przewozil rowery – Mercedes Sprinter jest to zmiesci i 20 rowerow.

    Jak jade z Pucka to patrze w jakim kierunku wieje wiatr – widac po trawach. Dopiero od Wladyslawowa fajnie sie smiga na Hel, choc miedzy Jurata a Helem mi sie nie chce juz pedalowac wiec czesto skrecam do portu w Jastarni na najlepsza rybe na pomorzu :-P
    Z Gdyni do Rewy jest ciezko bo ciagle pod gore, zwlaszcza przy estakadzie wiec zawsze wybieram Gdansk za cel a nie poczatek podrozy.

  • MaciekR

    Przypomniałeś mi jak się chodziło po półwyspie Helskim w poszukiwaniu pozostałości po fortyfikacjach. Muszę zrobić powtórkę po tych „krawężnikach” jak moja dziewczyna je nazywa.

    „Z Gdyni do Rewy jest ciezko bo ciagle pod gore, zwlaszcza przy estakadzie wiec zawsze wybieram Gdansk za cel a nie poczatek podrozy.”

    Gdynia — jak się do niej przeprowadziłem — zrobiła mi twardą szkołę nauki jazdy rowerem pod górkę. Początki były ciężkie. :D

    „Uwazaj na PKP bo moze byc ciezko z przewozem rowerow. Dopiero puscili pociagi na Hel i pociagi spozniaja sie do 20minut. ”

    Ciekawe czy nadal takie oblężone, a w składzie obsługi pociągu jest ciągle ta sama pani (słusznych rozmiarów), która krzyczy na pasażerów, którzy nie zamykają drzwi. Nie było odważnego, który by jej się postawił. Za takie coś zawsze lubię transport zbiorowy, jest co wspominać. :)

    BTW nigdy na Helu nie widziałem pociągu, który by przyjechał punktualnie. To już tramwaje wodne są punktualniejsze.

  • Marcin

    :-) MacikR – podaj jakiś kontakt do siebie. Nie wypada sobie chyba tak użądzać czatu na moim ulubionym portalu :-)

  • MaciekR

    @Marcin
    maciej.rutecki……gmail.com

  • Panowie, jeśli tylko w miarę tematycznie (rowery w środkach transportu), to piszcie sobie śmiało w komentarzach :)

  • MaciekR

    @Łukasz: problem w tym, że „trochę” odbiegliśmy od tematu. :)

    A ja od 1 lipca będę mógł codziennie testować przewóz rowerem w trójmiejskim SKM (Gdynia-Gdańsk). Prawie 2x25km to jednak ciut za dużo dla mnie jak na codzienną jazdę i przetestuję transport mieszany, szczególnie że takie rozwiązanie bije na głowę samochód. Do pracy rower-skm-rower (maks. 40-50 min), a powrót tylko rower (1,5h przy mojej kondycji). Widzę innych rowerzystów jak tak robią więc jestem ciekaw jakie będą moje wrażenia.

    No i jak skm się „rozkraczy” (nie jest to rzadkie zjawisko), to zawsze mogę pojechać dalej rowerem.

    Auto odpada: od 35 minut do 2godzin (korki, korki…). No i nie ma gdzie zaparkować. Rowerem mogę wręcz wjechać do budynku.

    Dodaj do tego urok jazdy po uliczkach Starego Miasta, wśród innych, lubię jeździć rowerem po mieście, nawet za cenę dłuższej jazdy. :-)

  • Zabawnie jest, jak pociąg zatrzymuje się na pięć minut, a do środka trzeba wrzucić 4 rowery, sakwy + przyczepę dziecięcą. Wyższy poziom logistyki :-) Ale da się. Sprawdzone.

  • kolejarzyk

    Jest bezterminowa oferta promocyjna Kolei Dolnośląskich „Rower za 1 zł”. Szczegóły: http://kolejblog.wordpress.com/2014/07/20/rower-za-1-zl-na-dln-slasku-mozna-ale-w-wielkopolsce-nie/

  • bartek kozłowski

    W sobotę pojedziemy z Katowic do Gdyni pociągiem nocnym IC-TLK, wraz z rowerem. Chcieliśmy jechać kuszetką, a rowery przewieźć odpłatnie w innym wagonie przystosowanym do rowerów. Nie da się, bo rower musi jechać pod opieką pasażera. Więc kupiliśmy przez e-IC bilety na przejazd w w promo za 29 zł, ale system e-IC w ogóle nie umożliwia zakupu biletu na rower – na moje pytanie, dlaczego, padło „bo się nie da”. Trzeba iść do konduktora po wejściu do pociągu i on wypisze bilet rowerowi, podobno bez dodatkowej opłaty za czynność wypisania. Ale pewności nie mam, bo w regulaminie e-IC nie ma takiego zapisu – wiem to na gębę od kobiety z informacji.

    I teraz największy hicior: rower jedzie pod opieką właściciela w przeznaczonym do tego wagonie nr 17, ale właściciel ma rezerwację z e-IC w wagonie nr 13 :D I nikomu to nie przeszkadza w IC. A kuszetka, to wagon 15, więc miałbym o 2 wagony bliżej do pilnowania swojego podopiecznego. Niestety, żadnemu supermózgowi w IC nie przychodzą takie udogodnienia do łba pustego. A tak w ogóle, to do tej Gdyni jedziemy, bo będziemy bawić chwilę w Szwecji, w ramach http://www.stenaline.pl/do-szwecji/rejsy-turystyczne/rowerowy-potop

  • k.olejarzyk

    PKP obiecuje zainstalować około 3000 stojaków na rowery przy dworcach w 466
    miejscach w ciągu najbliższych kilku lat. Jedynym województwem gdzie
    stacyjne stojaki się nie pojawią jest lubuskie…

  • Ola

    Mam pytanie, mianowicie jak włożyc rower w te stojaki w pociągu dodatkowo jeśli jest on załadowany w sakwy z namiotem, karimatą itd. (8-godzinny wyjazd nad morze) Trzeba ściągnąc to wszystko i sam rower włożyc i przypiąc zapinką? On nie wyleci?

    • Sakwy zawsze najlepiej zdjąć z roweru. A jeżeli chodzi o wieszak, który widać na zdjęciu, to tak, po prostu rower wiesza się na haku. W kwestii zapięcia, to najczęściej nie da się wtedy zapiąć roweru za ramę, chyba, że linką.

      • Ola

        Dziękuję za odpowiedź ;) Mam nadzieję, że uda mi się to wszystko ogarnąc ;))

  • Mariusz

    Pociągi nie są przystosowane do przewozu rowerów trójkołowych i odmawiają tego.