Skocz do zawartości

korbaczek

Użytkownicy
  • Ilość treści

    13
  • Rejestracja

  • Ostatnio

O korbaczek

  • Ranga
    Forumowicz

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Ciągle przeglądam różne rowery, niedaleko swojego miejsca zamieszkania znalazłem sklep szybkie rowery. Są oni dystrybutorem marki Sensa. Szczerze mówiąc - nigdy o takiej firmie nie słyszałem (co nie jest dziwne, bo rowerami zainteresowałem się od około 10 miesięcy), w każdym razie - wydają się atrakcyjne cenowo, ale czy warto? Dalej moim faworytem jest Canyon endurace 6.0, natomiast tutaj sensa na pełnej tiagrze (czyli tak jak Canyon) kosztuje 2900 (być może jeszcze w sklepie wywalczy się jakiś rabat. Podejrzanie mało: https://szybkierowery.pl/produkt/sensa-romagna-shiny-tiagra/ Znalazłem również: https://szybkierowery.pl/produkt/sensa-trentino-sl-shiny-105-2019/ (pełna 105 za 4300zł) https://szybkierowery.pl/produkt/sensa-giulia-g2-carbon-105-2019/ (karbon za 4999zł na 105) Generalnie sklep ma ciekawą ofertę (mają też historyczne modele np. Trek w malowaniu Discovery). Co sądzicie o firmie Sensa?
  2. Dzięki za odpowiedzi, znów wiem coś więcej.
  3. Podłączę się pod temat. Planuje zakup swojej pierwszej szosy. Będzie to najprawdopodobniej canyon 6 al. Ma on pełny napęd tiagry, czyli dwa blaty przód (36,50) i 10 tył (11-32). Na chwilę obecną jeżdżę z napędem 1x10, także problemów z krzyżowaniem łańcucha brak. Jak powinno się prawidłowo zmieniać przełożenia? 36 z pięcioma miękkimi koronkami i 50 z pięcioma ciężkimi, czy można trochę wyjść poza zakres? Ten rower to będzie dla mnie duży wydatek także chciałbym go prawidłowo eksploatować. Czytałem o polbiegach, ale według mnie to częściowo rozwiązuje problem - nie szuramy o przednia przerzutkę, ale łańcuch się krzyżuje. Do jakiego ustawienia jest, nazwijmy to, bezpiecznie dla napędu?
  4. Jeżeli jeszcze autor zajrzy do wątku, to mogę opowiedzieć o roku doświadczenia z modelem 900. Nie mam porównania z 920, ani żadnym innym sensownym rowerem (wcześniej jazda tylko na wynalazkach marketowych do 500zł). Dla mnie ten rower to był ogromny skok jakościowy. Obecnie jeżdzę nim 3-4 razy w tygodniu do pracy (20km w jedną stronę po asfalcie) plus w weekend wycieczka 50-60km asfalt + utwardzone leśne ścieżki. Sprawdza się bardzo dobrze, przerzutka z tyłu chodzi b. dobrze (nie mam porównania z np. grupami shimano), tzn. zmieniaja sprawnie, w górę mozna przełożyć o kilka przełożeń na-raz. Do tej pory nie musiałem regulować. Opony - asfalt ok, las ok, problem jest na sypkim piachu - można stanąć i się nie pojedzie. Ale nie jest to rower górski. Hamulce - hamują według mnie bardzo dobrze (również brak porównania z droższym sprzętem), jedyny problem u mnie - lekko krzywe tarcze hamulcowe przez co dość często muszę regulować ustawienie tarczy w klocku (prawdopodobnie po wjeździe w dużą dziurę albo po nierównościach i dużo drgań). Amortyzator - jest ok, można zablokować, ale nie do końca (być może mam awarię?) - tzn. na zablokowanym, jak położę się na kierwonicy to trochę się ugina. Jeżeli chodzi o korbę z przodu - na początku coś mi tam chrząkało, ale po jakimś czasie przestało, więc pewnie musiało się dotrzeć. Ja osobiście zmieniłbym zębatkę z przodu na większą (domyślnie 36 zębów, przy kupnie można zamienić na 38 i to polecam). Przy 36 zębach ja mam problem żeby kręcić przy 40km/h. Daję radę do 37km/h, ale pewnie to kwestia treningu kadencji. Z biegami miękkimi nie ma problemu chyba nie zdażyło mi się wrzucić na zębatkę 40 z tyłu. Coprawda w górach nie jeżdzę, ale wielkopolska jakieś podjazdy ma. Jako minus mogę dodać, że jest miejsce tylko na jeden bidon (brak otworów na drugi), ale za to jest trochę otworów na bagażnik czy inne sakwy. Duży plus to kierownica (ale ona jest taka sama w 900 i 920) - mini - rogi robią robotę i przydaje się zmiana pozycji podczas jazdy. Obocnie przejechałem nim około 1500-1700km - bilans: jeden kapeć z tyłu, systematyczne smarowanie łańcucha, zmiana zębatki z przodu na 40T, bardzo dużo frajdy i nowa pasja w postaci roweru. Jeździ się na nim bardzo dobrze. Obecnie planuję kupić szosę, ale ani myślę tego sprzedawać, bo do lasu będzie jak znalazł i bardzo go lubię. Kupiłem ramę L (mam 185cm). Również zaczynałem od 98kg, dzięki temu rowerowi zszedłem już poniżej 90. Według mnie nie ma sensu dopłacać aż tyle do 920. Szkoda pieniędzy, bo 900 sprawdza się b. dobrze. Jak chce się wydać więcej, to według mnie już na rower bardziej wyspecjalizowany (szosa / MTB / gravel / miejski), a nie na rower do wszystkiego. Jako rower do wszystkiego 900 według mnie spełnia wszystkie wymagania (ewentualnie zmienić opony jeśli chce się jeździć więcej po piachach).
  5. I chyba ja też na takie rozwiązanie się zdecyduję żeby w razie czego mieć dwie kasety, lub ją wymienić. Ale na początek myślę, że i z dużym stopniowaniem będzie ok, jeśli do dyspozycji będą dwa blaty z przodu. W kasetach jest zauważalna różnica jeśli np. zdecydowałbym się na całą grupę tiagry, ale dokupił 10 rzędową kasetę poza grupową ciaśniej stopniowaną? Będzie to dobrze działać? Jeszcze takie pytanie z innej beczki - czy Rose albo Canyon robią jakieś posezonowe promocje, czy raczej nie ma co liczyć na obniżkę cen (szukam argumentów żeby nie czekać z akupem do jesieni 🙂 )?
  6. Niedoczytałem, że to asfalt w terenie górskim. Jeżeli chodzi o podjazdy, to może nie będzie tak źle (najlżejsze przełożenie: 36x40, można jeszcze w decathlonie poprosić o zmianę przedniej zębatki na 34 lub 38 - domyślnie jest 36), natomiast pewnie zabraknie przy zjazdach. Powyżej 40km/h trzeba kręcić jak chomik. No chyba, że nie będziecie zjeżdżać z taką prędkością.
  7. W zeszym roku szukałem podobnego roweru. Również Vellberg Explorer 4.1 był moim faworytem, ale ten rower wtedy był nie do dostania. Z tego co widzę teraz jest podobnie. Nie do końca odpowiem na pytanie, ale podrzucę sugestię innego roweru - decathlonowy riverside 900. Kupiłem go w zeszłym roku z podobnymi założeniami jak wasze. Po przesiadce z marketowych rowerów odczułem ogromną różnicę. Rama jest uniwersalna także może być używana zarówno przez mężczyzn jak i kobiety. Z przodu nie ma przerzutki - ogromna zaleta dla mnie, bo nie trzeba myśleć który blat, z którymi przełożeniami z tyłu może wspołpracować. Z tyłu jest 10 koronek, także spokojnie wystarczy i na asfalt i na lasy. Do tego hamulce hydrauliczne (jeżeli będziecie kupować sprawdźcie czy tarcze od hamulców są proste, bo ja do dzisiaj mam z tym problem) i amortyzator (niestety nie powietrzny). Ja jestem bardzo zadowolony, także szczerze mogę polecić.
  8. @miro ja jednak chcę rower nowy, ale dzięki za propozycję. A jak wyglądała ta wysyłka? W sensie - w jakim stanie to przygodzi (zabezpieczenia przed rzucającymi kurierami itp)? Co jest potem do składania? Raczej nie obawiam się samodzielnej pracy przy rowerze, natomiast wkładania supportu, czy centrowania kół wolałbym uniknąć. Trochę teraz jeszcze mi ćwieka zabił @NoOnesThere z tym stopniowaniem kasety. Też zaczynam zauważać, że chyba wygodniej by mi było jakbym miał zębatki stopniowane co jeden, a nie dwa. Widzę teraz na crossie, że brakuje mi czasem czegoś pomiędzy (mam 11-13-15-17-21-24-28-32-36-40). Szczególnie 14 i 16 zębów. Ale może trochę inaczej to będę czuć przy blacie 34. A zawsze kasetę też można wymienić, bo to chyba koszt nie jest jakiś wielki. Zobaczymy. W każdym razie na razie ten Canyon to mój zdecydowany faworyt.
  9. Odpowiednie ciśnienie to jakie? Bo obecnie w swoich oponach mam limit od bodajże 2.5 do 4 barów i dmucham do 4 właśnie żeby swoją wagą (97kg) nie spowodować, że przy krawężnikach opona ugnie się zbyt mocno i uderzę obręczą. Ale może własnie powinienem myśleć odwrotnie? Wczoraj robiłem przegląd innych marek i chyba znalazłem rower dla siebie. Pasuje mi w nim prawie wszystko. Jedyny minus to to, że jest produkcji niemieckiej, a ja niemieckich produktów nie lubię. Ale to tak pół żartem, pół serio. Chodzi o rower Canyon Endurance AL 6.0 (rozważam jesze 7.0, ale to chyba nie ma sensu na moje potrzeby): https://www.canyon.com/pl-pl/road/endurace/2019/endurace-al-6-0.html Jakieś doświadczenia z tym rowerem / producentem?
  10. Po raz kolejny - dzięki za wszystkie odpowiedzi. Piszcie, piszcie, każdy post to dużo informacji dla mnie. Odpowiadając na pytania - najbliżej mi do tego nowego tribana 520, natomiast ja dalej się upieram, że stary 540 wydaje się lepszy (koła, hamulce). Natomiast obawiam się, że już nowych sztuk nie będzie bo przerzucą się tylko na produkcję tych nowych modeli. Inną kwestią jest to, że również gravel jest jakimś kompromisem, a od kompromisów mam crossa, więc jestem trochę sceptyczny. Jak jeżdżę? Na razie uczę się jeździć i staram się schudnąć. Droga do pracy to prawie w całości płaskie odcinki z 2-3 podjazdami po 100-300m, ale podjeżdzanymi z prędkościami 18-22km/h i kadencją około 90. Aktualnie staram się uczyć jeździć z wyższymi kadencjami. Na chwilę obecną wygodna kadencja dla mnie to około 80. Ulubione przełożenie, albo może raczej takie, na którym spędzam najwięcej czasu to: 36 przód i 13 tył. Natomiast zdecydowanie brakuje mi przełożeń cięższych (najcięższe przełożenie w moim obecnym rowerze to 36x11) na zjazdach. Na płaskich odcinkach rzadko wrzucam 36x11, bo nogi są za słabe na razie (mam nadzieję, że tylko na razie). Na najstromszych podjazdach jakie mam w okolicy i na które do tej pory próbowałem wjeżdżać, nie zdarzyło mi się żebym wrzucił na lżejsze przełożenie niż 36x28. Moje średnie prędkości to około 22-24km/h na odcinkach 20-40km.
  11. Dzięki za odpowiedzi. Starałem się jasno napisać co do moich wymagań, ale chyba jednak do końca się nie udało. 🙂 Ja jestem zdecydowany na szosę, chcę szosę i szosę kupię. Tutaj nie ma żadnych wątpliwości. Doskonale rozumiem na czym polega jazda na takim rowerze i że jest mniej wygodna. Po prostu są szosowe ramy wyścigowe i bardziej komfortowe. Dlatego też chciałbym tą bardziej wygodną. Chociaż szczerze mówiąc jak patrzę na geometrie ram, to wydaje mi się, że 2-5cm różnica na długości główki nie może robić takiej różnicy, no ale widocznie robi. Również sztywność ramy ma znaczenie, także wolałbym taką, która jest bardziej elastyczna. Czytam sporo także poszerzam swoją wiedzę, ale trudno mi przenieść teorię na wybór odpowiedniego roweru. Fitness odpada, bo chcę baranka. Przełajówki czytałem, że są dość niewygodne jak na standardy niektórych szosowych rowerów endurance. Długo myślałem nad gravelem, ale obawiam się jednego - to znowu będzie kompromis, czyli nie do końca przeznaczony na szosowe jeżdżenie rower. A ja po jeździe crossem jestem zmęczony kompromisami. Jeżeli chodzi o jakość asfaltów, to raczej chodziło mi o to żeby mi się rower nie rozleciał jak po większych wybojach przez 1-2km będę musiał przejechać. Będę wybierać asfalt dobrej jakości. Natomiast jeśli w tej kwestii decyduje tylko szerokość i ciśnienie w oponie - tym lepiej - wiem coś więcej. 🙂
  12. Hej, Tak, wiem że prawie taki sam temat jest kilka postów niżej, niemniej poszedł on w trochę inną stronę (tak, przeczytałem cały) i jak wiadomo - każda sprawa jest inna, a jak już jest nasza, to w ogóle - przypadek jeden na milion. Także pozwoliłem sobie założyć kolejny temat. Ale do meritum: -- to będzie długi wpis -- Obecnie jeżdżę na crossie riverside 900 z decathlonu i jestem bardzo zadowolony z tego roweru. Na chwilę obecną mam już 50km trasę za sobą (pierwszy milowy krok) i jest bardzo fajnie. Ale jako, że lubię dużo czytać na tematy, które mnie interesują, to właściwie od zakupu tego crossa czytam o tym jak lepiej i fajniej jest na rowerach szosowych na asfalcie. Chwilowo właściwie wyłącznie jeżdżę po asfaltach, jazda po lesie mnie chwilowo nie cieszy dlatego sądzę, że szosa, to będzie dla mnie dobry wybór. Także chciałbym rower szosowy, który poradzi sobie na naszych nienajlepszych asfaltach (mieszkam na wsi, a tam drogi nieraz składają się z dziur i asfaltu - dokładnie w tej kolejności). Chciałbym poczuć jak to jest i jakie możliwości daje rower typowo przeznaczony do jazdy po asfaltach z niezłą prędkością. Nie planuję startów, ani jazdy w peletonie. Raczej samotne wyprawy około 50-80km i dojazdy do pracy (20km w jedną stronę). Także rama jak najbardziej wygodna w segmencie szosowym. Jako, że to będzie mój pierwszy rower szosowy i chciałbym z niego korzystać przez lat parę, to mam zamiar przeznaczyć na niego do 5000. Oczywiście im mniej tym lepiej. Sam zakup raczej planuję dopiero na jesień (chyba, że trafi się jakaś okazja po drodze), ale chce być dobrze przygotowany do tego co potrzebuje. A najlepiej to mieć wybranych kilka rowerów i czekać na odpowiednią okazję. Przygotowałem sobie stosownego excela i zapisuję rowery, które z jakichś powodów mnie zaciekawiły. Na razie jest tam 9 rowerów: 3 krossy: vento 3.0 https://www.kross.pl/pl/2019/road/vento-3-0 vento 4.0 https://www.kross.pl/pl/2019/road/vento-4-0 vento 5.0 https://www.kross.pl/pl/2019/road/vento-5-0 2 romety: huragan 3 https://www.romet.pl/Rower,HURAGAN_3,10,752,753,15025,2019.html huragan 4 https://www.romet.pl/Rower,HURAGAN_4,10,752,753,15024,2019.html I decathlon: nowy triban 520 https://www.decathlon.pl/rower-szosowy-triban-rc-520-id_8502389.html stary 540 https://www.decathlon.pl/rower-szosowy-rc-triban-540-id_8377756.html ultra 500 AF https://www.decathlon.pl/rower-szosowy-ultra-500-af-gf-id_8393116.html ultra 105 af https://www.decathlon.pl/rower-szosowy-ultra-105-af-id_8529249.html Pierwszym wyborem był decathlon - lubię ten sklep i mam z nim dobre doświadczenie. Czekałem na premierę nowych tribanów z najdzieją, że znajdę tam coś dla siebie, ale obecnie tego nie widzę. Według mojej laickiej oceny stary triban 540 był lepszy od nowego 520. Głównie obawiam się hamulców. Nie wiem jak działa ta hybryda plus dodatkowo - obecnie mam hamulce hydrauliczne i mam kłopot żeby je ustawić (prawdopodobnie tarcza jest lekko krzywa i nie da się poprawnie ustaić zacisku). Także wolałbym albo - tarczówki mechanicznie albo v-brake. Plus - stary Triban miał lepsze koła (przynajmniej tak mi się wydaje). Inna kwestia czy 540 będzie jeszcze dostępny, bo od jakiegoś czasu jest brak rozmiarów i być może już ich nie wyprodukują. Jeżeli chodzi o Ultrę 500 - minusem jest to, że ma tylko Sorę (chociaż z tego co czytam powinna być ok, tylko czy w tej cenie nie powinna być tiagra?). Druga rzecz - czy rama nie będzie dla mnie już zbyt niewygodna. Bo to segment już bardziej pod ściganie niż endurance (triban 540 główka: 195, ultra: 175). I ta sama kwestia co z tribanem - czy będzie jeszcze do kupienia? 105 już ma grupę 105 (chociaż z drugiej strony czytałem, że może dla amatora nie warto, bo może się szybciej zniszczyć i lepiej mieć grupę niżej bardziej wytrzymałą), natomiast ciągle pozostaje kwestia ramy, czy mnie nie zniechęci jeśli będę cierpiał na stały ból pleców. W związku z powyższymi wątpliwościami zerknąłem na innych producentów - lubię wspierać lokalne firmy (tak wiem, że pewnie wszystko i tak z Chin albo Tajwanu, ale niech sobie zarobi Janusz, a nie John), także pojawił się Kross i Romet. W temacie Rometu i huraganów - naczytałem się, że one niewygodne, że ramy (coprawda w MTB), się łamią i generalnie tandeta żerująca na sentymencie. No więc byłem już w sumie zdecydowany na Krossa Vento tylko kwestią otwartą pozostawało z jakim numerkiem. Karbonowe ramy odrzucam, bo są mi niepotrzebne i przyjmuję argument, że lepiej mieć dobrą ramę aluminiową niż tanią karbonową. Stosunek cena / jakoś wydaje się najlepszy przy 4.0. Ale... Poczytałem między innymi to forum i opinie o krossach są raczej kiepskie niż dobre. Głównie w tematach obsługi posprzedażowej. I znowu mam dylemat. Wiem, że jest mnóstwo innych firm, jednak ja jako laik, amator i człowiek bez znajomości w grupach rowerowych czuję się trochę zagubiony w wyborze. Dlatego zwracam się z pytaniem do was. Być może nawiąże się jakaś dyskusja, z której coś konstruktywnego dla mnie się narodzi. W dwóch słowach: chciałbym relatywnie wygodny rower szosowy, który umożliwi mi czerpanie przyjemności z jazdy po asfalcie, nie połamie się na dziurach i miło by było gdyby był pozbawiony hydraulicznych hamulców. Jeżeli doszłoby do wyboru rozmiaru ramy, to mierzę 185 i waże 95kg. Pozostałe wymiary dopiero muszę pomierzyć. To co, może coś znajdziemy do czasu wyprzedaży jesiennych?
  13. Sam około roku temu miałem podobny problem. Zdecydowałem się na crossa z decathlonu - Riverside 900. Byłem (właściwie dalej jestem) pod jego ogromnym wrażeniem. Do tej pory jeździłem jedynie na starych składakach znalezionych w szopach i starym rowerze z marketu. Różnica jest ogromna. Także polecam. Jest jedno 'ale' - jeśli chcesz głównie jeździć po asfaltach, to może jednak lepiej coś szosowego? Też kupiłem crossa, bo myślałem sobie - bardziej uniwersalny, moge jeździć po piachu, lesie, błocie, a jednocześnie po asfalcie. Owszem - mogę, ale jak piach jest zbyt sypki, to koło i tak się zapda i jest bardzo ciężko (często musiałem rower prowadzić), a na asfalcie brakuje szybkości. Coprawda akurat ten rower jest pozbawiony przedniej przerzutki (co jest dla mnie plusem), ale daje to o sobie znać na asfalcie, kiedy przy 40km/h musisz kręcić z kadencją ponad 100 (dla mnie problem). Także, tak jak piszą - cross jest do wszystkiego, ale przez to nie pozwoli Ci się cieszyć w pełni ani jazdą w terenie, ani po asfalcie. Także ja pomimo tego, że bardzo lubię ten rower i tak od miesiąca szukam szosy, która pozwoli mi na czerpanie pełnej satysfakcji z jazdy po asfalcie (bo u mnie ona oboecnie przeważa), natomiast jeśli chciałbym więcej jeździć w terenie, to pewnie wygodniejszy byłby góral. Natomiast tego crossa i tak nie sprzedam, bo uwielbiam ten rower.
×
×
  • Utwórz nowe...