Koła rowerowe – systemowe czy składane?

Dopóki nie kupiłem nowego roweru, specjalnie nie interesowałem się czymś takim jak koła systemowe, czyli gotowe konstrukcje projektowane i przygotowywane przez producentów. Zazwyczaj jeździłem na kołach złożonych z różnych podzespołów przez producenta roweru albo sam dobierałem części do złożenia koła. Dopiero kręcące się w moim rowerze koła Fulcrum Racing 77 zmotywowały mnie do głębszego poszperania w tym temacie. To znaczy zawsze wiedziałem, że są koła od takich producentów jak Mavic, DT Swiss, Lightweight, Zipp czy Shimano. Nie zastanawiałem się tylko czym się różnią od kół, które można złożyć samemu z dostępnych w sklepach części. Jeżeli poszpera się w internecie w poszukiwaniu informacji na ten temat, można zauważyć ciekawą rzecz – są grupy zdecydowanych zwolenników gotowych kół, są też osoby, które twierdzą, że lepiej zlecić złożenie (lub złożyć samemu) kół z wybranych przez siebie części. Dylemat trochę podobny do tego czy kupić gotowy rower czy składać samemu.

Koła szosowe Mavic jakie

Główna różnica tkwi w dopracowaniu szczegółów, które są jednocześnie ich błogosławieństwem i przekleństwem. Koła systemowe są tworzone zazwyczaj z części jednego producenta, które są zaprojektowane pod konkretny model koła. Są one testowane i dopracowywane pod kątem dobrego współdziałania wszystkich elementów. Często też takie koła są ładniejsze, dzięki użytym niestandardowym piastom, obręczom czy szprychom. No właśnie, niestandardowym… Gdy w takim kole będzie potrzeba wymiany szprychy czy obręczy, najczęściej okaże się, że nie można użyć części z najbliższego sklepu rowerowego, tylko trzeba fatygować się do serwisu producenta. Ba, wiele kół wymaga stosowania specjalnych kluczy do ich przeglądu, nie da się użyć typowych. Za to zaletą takich gotowych kół jest ich przemyślana konstrukcja, zaplot oraz optymalne dobranie części, tak by były wytrzymałe i sztywne.

Jednak szperając w internecie można znaleźć sporo historii osób, którym udało się z powodzeniem zastąpić fabryczną szprychę jakimś markowym zamiennikiem. Wychodzi nie tylko taniej (przyzwoita szprycha Sapim kosztuje 2-3 złote, za najtańszą szprychę Fulcrum trzeba dać 14 złotych), ale także szybciej, ponieważ zwykłe szprychy są do kupienia w każdym sklepie rowerowym. Niestety nie w każdym kole będzie możliwość użycia zamiennika.

Składając samodzielnie koła nie jesteśmy zdani na łaskę i niełaskę producentów. Wszystkie części można w szybki sposób wymieniać w razie potrzeby. Zazwyczaj w tej samej cenie co koła systemowe da się złożyć lżejsze własne. Pierwszy z brzegu przykład: systemowe koła szosowe Shimano WH-RS21 ważą 1850 gramów (komplet) i kosztują ok. 640 złotych. A na przykład koła złożone przez firmę Velotech z Krakowa na piastach Novatec i szprychach Sapim ważą 1600 gramów i kosztują 670 złotych.

Przykład jest oczywiście pierwszy z brzegu, są koła cięższe i lżejsze, są też promocje i wyprzedaże gdzie da się kupić markowe koła sporo taniej. Sama masa kół to też nie wszystko. Bardzo istotna jest ich wytrzymałość. Producenci kół systemowych popularne modele przygotowują w ten sposób by wytrzymywały wagę kolarza rzędu 100-110 kilogramów. Oczywiście w droższych modelach limit wagowy może być różny, zawsze warto to sprawdzić przed zakupem. Jednak byłem bardzo mile zaskoczony, że np. karbonowe koła Lightweight Meilenstein Obermayer Weiss, które ważą nieprawdopodobne 975 gramów za komplet (i kosztują nieprawdopodobne dwadzieścia tysięcy złotych) mają limit aż 90 kilogramów wagi kolarza wraz z rowerem.

Natomiast składając koła samodzielnie trzeba samemu dobierać części pod kątem swojej wagi. Nie jest problemem złożyć relatywnie niedrogie i dość lekkie koła, ale jeżeli będzie na nich jeździł dajmy na to 90 kilogramowy mężczyzna, może się szybko okazać, że koła nie wytrzymają tak długo jakby się chciało. Nie można przy wyborze komponentów patrzeć tylko i wyłącznie na stosunek waga/cena, nie można zapomnieć o wytrzymałości całego zestawu.

Sporo myślałem o kwestii gwarancji. Na koła systemowe dostajemy oczywiście gwarancję, z kołami składanymi samodzielnie niekoniecznie. To znaczy jest gwarancja, ale bardziej na poszczególne części pojedynczo. No i podczas jakiejś awarii takiego koła, powiedzmy pęknięcia obręczy – jej producent/dystrybutor może nas odesłać z kwitkiem twierdząc, że np. użyliśmy złych szprych. Oczywiście to tylko moje luźne przemyślenia. Nigdy na szczęście nie musiałem reklamować obręczy czy piast, bo wymieniałem je w miarę ich naturalnego zużycia. Ale dobrze wiem, że problemy z gwarancją mogły by się pojawić. Z gwarancją na koła systemowe będzie mniej problemu, ale ciekawi mnie czy macie z tym jakieś doświadczenia. Ewidentne wady produkcyjne na pewno są uwzględniane, ale pytanie co się dzieje w niejednoznacznych przypadkach.

Jako, że dopiero zacząłem „przygodę” z kołami systemowymi, ciężko mi powiedzieć jakie koła bym wybrał, gdybym stanął przed zakupowym wyborem. Z kołami systemowymi jest mniejszy problem podczas wyboru. Patrzysz na opinie, wagę, cenę i można kupować. Ze składaniem jest trochę więcej zabawy, chociaż jeżeli nie zależy Ci na niskiej masie, tylko na wytrzymałości, to też można całkiem szybko dobrać komponenty.

Na pewno mocno zastanowiłbym się nad sensem zakupu systemowych kół, jeżeli chcesz używać roweru do dalekiej turystyki, wszystko jedno czy to będzie rower górski czy szosowy/trekkingowy. W takiej sytuacji postawiłbym na koła o których wiadomo, że da radę samodzielnie na przykład wymienić szprychę w trasie.

W każdym razie ja nie ustanawiam zwycięzcy, pojeżdżę trochę na nowych kołach, to może za jakiś czas się wypowiem co na ten temat myślę. Chociaż mam nadzieję, że będą pracować bezproblemowo i nie będę musiał nic pisać na ten temat :)



Aby napisać komentarz pod wpisem, nie musisz się rejestrować! Wystarczy, że podasz swoją nazwę i e-mail oraz zaznaczysz ptaszkiem "Wolę pisać jako gość". Trzeba odhaczyć jeszcze dwa okienka od góry, gdzie zgadzacie się na przetwarzanie Waszych danych. Zapraszam do komentowania - odpisuję na wszystkie pytania, nawet w starych wpisach.