Jakie siodełko kupić – radzą blogerzy rowerowi



Złota reguła przy zakupie siodełka mówi, że należy je dobierać indywidualnie do swojego „siedzenia”. To, że konkretny model pasuje Twojemu koledze/koleżance, nie znaczy, że będzie pasował Tobie. Ale przecież od czegoś trzeba zacząć poszukiwania idealnego siodełka :) Postanowiłem zapytać kilku blogerek i blogerów rowerowych, na jakich siodełkach jeżdżą. Myślę, że ten wpis będzie bardzo ciekawą lekturą i ułatwi Wam poszukiwania swojego idealnego siodełka. Może nie konkretnego modelu, ale przynajmniej pomysłu na jego rodzaj. Oczywiście zachęcam do dzielenia się w komentarzach swoimi ulubionymi siodełkami i historiami jak udało się Wam na nie trafić. A może nadal szukacie tego idealnego? Oddaję głos blogerom :)

Blogerzy radzą jakie siodełko kupić
fot. Beverley Goodwin

Siodełka polecane przez blogerów rowerowych

• Piotr Strzeżysz (onthebike.pl) – W sprawie siodełek, to chyba słabo pomogę, bo jedyne, co mogę napisać, to to, że lubię miękkie siodełka i zupełnie nie rozumiem sensu jeżdżenia na cienkich i twardych. A jakie dokładnie mam, to trudno mi teraz napisać, bo rower zostawiłem w USA i zupełnie nie wiem, co to za firma, etc. Co do nawierzchni – to jeżdżę na wszystkich (łączenie ze śniegiem), nie preferuje jednej, wszystko zależy od tego, co się trafi.

blogmtb• TrzecieKoło z For Fun (blogmtb.pl) – Mam 2 rowery, co za tym idzie 2 siodełka: SDG Bel Air RL w rowerze MTB. Przejechane na tym siodle mam jak na razie 4500 km. Jeżdżę tylko w terenie, lasy, czasem góry, lokalne trasy downhillowe oraz typowe cross-country/enduro. Jest wyjątkowo wygodne, można na nim jeździć cały dzień. Na pewno jest też solidne i wytrzymałe, przeżyło wiele sporych wywrotek. Jedyny mankament, to że jest dość sporych rozmiarów (patrząc przez pryzmat ekstremalnej jazdy, dla zwykłego rowerzysty może być za małe). Zdarza mi się o nie przyhaczyć wewnętrzną częścią ud na trasach, gdzie trzeba mocno i często wychodzić „dolną partią pleców” ;) nad tylne koło.

Jakie siodełko MTB kupić
Siodełko SDG Bel Air RL

Drugie to WTB Devo Sport w rowerze do jazdy ekstremalnej (downhill). Tzw. deska ;) Po prostu malutkie, wąskie i krótkie, super twarde siodło. Podczas zjazdów i skoków prawie nigdy się nie siedzi, więc nie ma ono dla mnie jakiegoś wielkiego znaczenia. Jak już zdarzy mi się przysiąść, to o dziwo jest całkiem wygodnie, profil mi odpowiada. Dzięki małym rozmiarom nigdy o nie nie zahaczyłem. Było firmowo zamontowane w rowerze jak go kupowałem i nie planuję go zmieniać. Rower, jak i siodło, używane tylko w górskich Bike Parkach.

• Wojtek (kochamrowery.pl) – Moim faworytem od lat jest Fizik Arione. W „głównym” rowerze mam założoną starszą wersję tego modelu (nie nową wersję CX, która jest wyłożona twardszą pianką – nie przepadam za „deskami” i lubię mieć odrobinę wypełnienia w siodełku). Z Arione jeżdżę wyłącznie po szosie. Za co lubię Arione? Przede wszystkim za kształt; długie, wąskie siodełko idealnie pasuje do mojej budowy ciała oraz zmian pozycji na rowerze podczas jazdy – ale to oczywiście indywidualne upodobanie, dlatego nie zarzekam się, że każdemu będzie on odpowiadał. Natomiast dość obiektywną zaletą tego modelu jest to, że siodełko ma zaprogramowaną elastyczność skorupy (Wing Flex), dzięki czemu pracuje razem z ciałem, co jest bardzo odczuwalne w czasie jazdy. Rekordowo na tym siodełku przejechałem nieco ponad 300 km w ciągu dnia, nie odczuwając przy tym choćby najmniejszego dyskomfortu.

Fizik Airone Saddle
Fizik Airone

Jakie siodełko polecam? Przede wszystkim takie, które możemy przetestować (wielu producentów udostępnia siodełka do testów, choć możemy też po prostu pożyczyć siodełko od kolegi) lub bezpośrednio porównać do znanego nam, dobrze pasującego modelu. Sugeruję też zachowanie sporej dozy sceptycyzmu przy czytaniu opinii w Internecie, czy wysłuchiwaniu opinii kolegów – nie zawsze produkt chwalony przez większość będzie odpowiedni dla nas.

piotr_mitko• Piotr Mitko (piotrmitko.com) – Aktualnie jeżdżę na siodełku Accent Veno. Co można o nim powiedzieć na pewno, to że jest tanie i zarazem lekkie – 50 zł, 312 g. Trudno znaleźć coś równie lekkiego, w tak niskiej cenie. Jak dla mnie, jest wygodne. Wprawdzie nie przetestowałem wielu siodełek (miałem m.in. Kellys KBIX CRX PRO-Comp, Kellys Cognithor), ale to jest zdecydowanie najwygodniejsze z nich. Veno różni się od tych wymienionych przede wszystkim obecnością otworu, dzięki któremu nie czuję drętwienia przy długiej jeździe (jeżdżę w 99% po asfalcie, na rowerze crossowym z przednim amortyzatorem).  Gdybym miał kupować kolejne siodełko, taki otwór byłby pierwszą cechą, na którą zwracałbym uwagę.

Jakie siodełko do roweru?
Accent Veno

 

na-rower• Maciek (Na Rower) – Około 70% nawierzchni po jakiej się poruszam stanowią drogi asfaltowe lub szutry. Pozostałe 30% to błoto, piach czy ściółka leśna, a więc offroad. W rowerze szosowym mam zamontowane siodło Fizik Pave CX. W połączeniu z dobrą wkładką jazda do 200 kilometrów (około 10-11 godzin jazdy) nie jest niczym strasznym. Jest to dość twarde, wąskie i wypełnione pianką, siodło sportowe. Niestety przejechanie 100 km bez wkładki kończy się ostrym pieczeniem pośladów. Na chwilę obecną jest to moje ulubione siodło, choć znalazłem inne, które ma szanse mu zagrozić, a mianowicie: zacząłem testować siodło Selle Italia C2 Gel Flow. Zakupiłem je z myślą o rowerze górskim (wyprawowym) i tam już raczej pozostanie. Pierwsze wrażenia są bardzo dobre, jednak nie przejechałem na nim tyle, aby móc je polecić z czystym sumieniem. Jest to dość twarde, wąskie, wypełnione żelem i pokryte naturalną skórą siodło. Jeśli się nie sprawdzi, mam w planach zakup legendarnego Brooks’a B17.

Siodełko Brooks jakie kupić
Brooks B17

W mieszczuchu używam starego siodła Ritchey Comp CX wypełnionego pianką i na krótkie dystanse jest w sam raz. Wcześniej używałem miękkiej kanapy, która była montowana w standardzie, jednak siodło było dla mnie za krótkie i jednocześnie za szerokie. Moja dziewczyna w rowerze trekkingowym używa siodła Selle Italia Lady Gel Flow. Siodło ma wymiary 160 mm szerokości oraz 262 mm długości (dla porównania C2 Gel Flow 136 mm szerokości oraz 276 mm długości). W połączeniu z dobrej jakości wkładką, jest naprawdę komfortowe na dystansach do 150 km. Przyjemność z jazdy bez wkładki kończy się po około 70 kilometrach (czyli jakichś 4 godzinach).

• Szymon (szymon.bike) – na jakim siodełku jeżdżę? Na białym Selle Italia SLR. Nie wiem dokładnie który to model, na pewno to ten z carbo prętami, srebrne nie pasowałby do całej bryki którą tworzę powoli i skrupulatnie, tak żeby była jak najbardziej EuroPRO. Bo tak się składa, że jestem zwolennikiem opcji estetycznej, a nie praktycznej jak zapewne zdecydowana większość. Siodło musi być cieniutkie, niczym spoiler dodający dynamicznego wyglądu, musi być białe, bo nie ma bardziej EuroPRO koloru. Pewnie gdybym stawiał na wygodę, wybrałbym jakiś model Speca. Ale nie wybrałem i jakoś wcale specjalnie nie cierpię, z powodu dosiadania Selle Italia.

Siodełko Selle Italia SLR szosowe
Selle Italia SLR

• Rafał (wciazwdrodze.blogspot.com) – Przerobiłem sporo siodełek przez 9 lat swojej jazdy. Aktualnie jeżdżę na San Marco Blaze o szerokości 145 mm. Przejechałem na nim prawie 3000 km w czasie swojej ostatniej wyprawy rowerowej „Czarne->Bałtyckie 2013” i nie miałem najmniejszych problemów z siedzeniem. Do tego używałem prostych spodenek 4F z prostą wkładką z Coolmaxu. O higienę nie dbałem specjalnie, a na pewno nie stosowałem żadnych maści czy kremów. Jeździliśmy typowo po asfalcie.

Saddle San Marco Blaze
San Marco Blaze

W zeszłym roku w Alpach miałem Selle Royal Mach. Przejechałem wtedy 2000 km zdecydowanie w terenie. Również nie miałem problemów z siedzeniem. Ponownie żadnych maści, wielkiego dbania o higienę i spodenki jeszcze prostsze niż na Czarnym-> Bałtyckim (miałem wtedy dwie pary, jakby wewnętrznych majtek z pampersem, z luźnych szortów z Decathlona z „serii niebieskiej”). Obie propozycje są dla mnie świetne. Jednak aktualnie wybieram Blaze, wolę jednak mniej wyściełania. Blaze byłoby idealne gdyby miało jeszcze dziurę…

agressiva• Agnieszka – Moje ulubione siodełko znalazło się razem z rowerem Scott SUB. Wcześniej miałam albo zbyt małe siodełko lub zbyt miękkie (typowe damskie żelowe), które o ile dawało komfort siedzenia o tyle przy dłuższych trasach i dość wysokiej temperaturze latem, powodowało nieprzyjemne przegrzanie. Scott w serii SUB zastosował konstrukcyjnie proste siodełko, bez dziurek, dodatkowej wentylacji czy żelu. Ale kształt i powierzchnia jest wg mnie optymalna i bardzo dobrze sprawdza się na co dzień i na dłuższych wyjazdach. Nie jest to tylko moja opinia, ale też mojego męża, który już wcześniej chwalił sobie takie samo siodełko.

• Marek Masalski (trasymasy.pl) – Posiadam żelowe siodełko Selle Royal Lookin Moderate. Nie jest to oryginalne siodło montowane w Centurion Back Fire 500. Oryginalnie montowane siodło Centurion Comp, było zbyt twarde oraz wąskie i kompletnie nie nadawało się na dłuższe wyjazdy. Kupując swój rower prawie 4 lata temu nie zdawałem sprawy, że będę wypuszczać się tak daleko. Siodełko wg mnie sprawuje się całkiem dobrze. Na dłuższe wyprawy nie zakładam pampersa. Po całym dniu czuć lekki dyskomfort (100-150 km), jednak na drugi dzień dolegliwości są praktycznie nieodczuwalne, czego nie mogę powiedzieć o poprzednim siodle. Ból dało się odczuć nawet parę dni później.

Poruszam się głównie po utwardzonych drogach tempem turystycznym ok. 22-25 km/h, pokonuję od 70 km do 150 km dziennie, raz zdarzyło mi się przejechać 190 km. Nawet po takim odcinku siodło sprawdziło się dobrze. Przypuszczam, że gdybym jechał ze starym siodłem, byłoby to masakryczne przeżycie ;) Siodło mam 2 sezony, przejechało ze mną około 8 tysięcy kilometrów. W tym czasie rower zaliczył niejeden kontakt z ziemią. Wytrzymałość siodła jest na dobrym poziomie.

Selle Royal Lookin Moderate Saddle
Selle Royal Lookin Moderate

• Łukasz Przechodzeń (Rowerowe Porady) – Przez dobrych kilka lat jeździłem na San Marco SKN (tej tańszej wersji ważącej 260 gramów). Kosztowało mnie około 70 złotych, a kształtem przypominało serię Aspide, dziesięciokrotnie droższą :) Jeździło się na nim całkiem wygodnie, jak na taką „deseczkę”, jest dość szerokie i dobrze podpiera to co ma podpierać. Istotne jest też wycięcie odciążające wrażliwe części ciała. Na krótszych dystansach jeździłem na nim bez „pieluchy”, powyżej 150 kilometrów dziennie lepiej jednak ją założyć.

Niestety musiałem je wymienić i chętnie kupiłbym je jeszcze raz, niestety nie jest już produkowane. Jest nadal w bardzo dobrym stanie jeżeli chodzi o poszycie, ale niestety wypełnienie „zbiło się” i siodełko zrobiło się bardzo niewygodne. Ale po tylu latach miało prawo. Następcą mojego SKN-a zostało siodełko Selle Italia Man Gel Flow, którego test znajdziecie na blogu.

62 komentarze

  • Witam
    Ostatnio trafiłem na siodełka wydawać by się mogło nowej generacji bo są nietypowe kształtem i zastanawia mnie czy ktoś miał może z nimi styczność i może o nich coś napisać ?
    1. Manta MS9 http://wrower.pl/wiadomosci/manta-ms9-zupelnie-inny-pomysl-na-siodelko-rowerowe,6482.html
    ten artykuł mnie zaintrygował i przeglądając net trafiłem na kolejne siodełka tego typu
    2. Spongy Wonder bike seat https://www.youtube.com/watch?v=vhZmf8SgnGw
    3. Functions & skills of All-wings saddle type-Falcon https://www.youtube.com/watch?v=zmRK6kq9GBI

    a jest też inny typ
    http://wrower.pl/wiadomosci/infinity-seat-niewidzialne-siodelko,5908.html

    siodełka wyglądają bardzo niezwykle to fakt ale na tej stronie wrower są pokazane nawet zdjęcia z testów laboratoryjnych więc może faktycznie te siodełka to przyszłość a ból związany z jazdą na rowerze to tylko kwestia kiedy starego typu siodełka przejdą do lamusa ?

  • Cześć Wszystkim,

    Wszystko ładnie, pięknie, ale wszystkie artykuły, które czytam na blogach rowerowych, czy nawet przerzucając forum dla rowerzystów, które pomagają kupić i ustawić właściwe siodło i nawet dotykają problemy związane z bólem pośladków i kości ogonowej, które często towarzyszą rowerzystom długodystansowym i tym, którzy korzystają z roweru jako środka transportu, to jednak nigdzie nie ma mowy, jakie siodło (chodzi o markę) i w jaki sposób prawidłowo je dobrać oraz o związanych z tym problemach w przypadku osób ciężkich lub otyłych. Bardzo często takie właśnie osoby, pomimo ich wielkości i wagi są sprawne fizycznie na tyle, żeby cieszyć się rowerowym szaleństwem. Ja mam 192 cm i 135 kg żywej wagi, choć nie jestem wybitnie otyły mam lekką nadwagę, a co za tym idzie, jestem ciężki. Chociaż nie zawsze byłem z lekka otyły, zawsze jednak byłem ciężki. Uwielbiam jazdę na rowerze po mieście, po prostu jestem od roweru uzależniony i robię wszystko, żeby zawsze i wszędzie jechać na rowerze.

    Niemniej jednak, od 3 lat walczę z potwornym bólem pośladków i kości ogonowej i do tej pory wybudowałbym willę z basenem za pieniądze, które już wydałem na siodełka, które powinny być komfortowe i spełniać swoje zadanie, ale niestety nie były i nie spełniały. Mam największy rower jaki można było nabyć (29″ koło i rama 23″), a mimo to jest dla mnie za mało miejsca między mną (tzn. siodełkiem) a kierownicą i często tyłek mi spada za siodełko.

    Najgorsze jest jednak to, że po przejechaniu kilkuset metrów, boleśnie odczuwam odbijanie się pośladków o siodło. W tej chwili używam siodło „SELLE ROYAL Respiro Soft Moderate 60° żelowe + elastomery – męskie” i wydaje się być najlepsze, choć nie rozwiązuje w pełni problemu. Uważam też, że większość super firm, które produkują super siodełka dla super rowerzystów, zupełnie nie bierze pod uwagę faktu, że osoba ciężka też może jeździć rowerem. Zaznaczam jednak, że nie trzeba być otyłym, żeby być ciężkim (przypomina mi się tutaj zapaśnik Adam Sandurski lub mistrz judo Rafał Kubacki). Jeżeli ktoś jest ciężki, nie ma siły żeby guz kulszowy, a nawet kość łonowa nie były obciążona na tyle, żeby nie sprawiać bólu i długich stanów zapalnych tego regionu.

    Jak już wspomniałem wcześniej, chociaż ilość i wybór modeli i marek dla przeciętnego wysportowanego atlety jest ponad miarę, to jednak rynek dla osób naprawdę ciężkich nie istnieje, więc tyko można się kierować metodą wielu prób i błędów, wydając sporo hajsiwa, znosząc ból, frustrację i okresy długich rekonwalescencji pośladków, wymagające tony maści VoltarenMax, dopóki nie znajdzie się forum lub bloger, który zaadresuje ten problem i znajdzie jakieś konkretne rozwiązanie na nasze bóle.

    • Cześć,
      mój tata swoje waży (nie mam pojęcia ile, ale ponad stówkę na pewno). Od kilku lat jeździ na siodełku Brooks B17 (w wersji z wycięciem odciążającym wrażliwe miejsca). Przejeżdża po ponad 200 km jednorazowo i ani razu się nie żalił na siodełko. Oczywiście, jakieś otarcia czy odparzenia zawsze mogą się pojawić,
      ale od pewnego dystansu na to nie ma mocnych i trzeba sobie radzić Sudocremem :) Na początku takie skórzane siodło musi się dopasować do budowy ciała konkretnej osoby, ale potem jest już super. Zresztą poczytaj o tym siodełku w internecie.

      Jeżeli chodzi o rower i rozmiar ramy, to nie wiem jaki rower kupiłeś, ani jaki masz przekok, ale to mało prawdopodobne, żeby rama 23″ w rowerze górskim była za mała na 192 cm wzrostu. No chyba, że to jakieś oszukane 23 cale. Na takich ramach nawet dwumetrowcom powinno być dobrze.
      Sprawdzałeś czy masz dobrze ustawione siodełko przód-tył? https://roweroweporady.pl/jak-ustawic-siodelko-w-rowerze/

  • Czesc w tamtym roku za twoją poradą zakupilam rower trekkingowy Kross model trans 3.0. Jestem z niego bardzo zadowolona ale małym problemem jest dla mnie niewygodne siodełko, mógłbyś mi doradzić na jaki model wymienić żeby komfort jazdy był większy??? z góry dziękuję za odpowiedz

      • Hej mam wrażenie że jest i za twarde i za szerokie, próbowałam już różnych kombinacji ale nadal czuję dyskomfort nawet na krótkich dystansach. Gabarytowo nie jestem jakas niewymiarowa, jestem średniej budowy, mam 170 cm wzrostu i 60 kg więc nie wiem skąd ten problem.

  • Ja się w tym temacie zaskoczyłem mocno. Zawsze jeździłem na miękkich, ale przy trasach 70-150 była masakra (już od 30 km zaczynała się nieraz męka). Średnio miękkie niewiele lepiej (orientacyjnie podam 50 km). W końcu zaryzykowałem i na promo kupiłem deskę – inaczej się nazwać nie da :D minimum pianki, lekko elastyczna konstrukcja – decha. Było perfekcyjnie, ale się z czasem zużyło, ja znów się naczytałem że średnio twarde będzie lepsze …. i na takim teraz jeżdżę, jeżdżę i tęsknię do deski (miała niezrównany komfort, niby niewygodna ale tylko pierwsze kilka km, potem już poezja) Średnio twarde niby fajnie, ale po ok 70-90 km tyłek mówi – ja dalej nie jadę. Na desce po 150 noki odpadały, ręce pękały a siedzieć się dalej chciało …

    Wiem, wiem, temat dinozaur, ale na pewno nie tylko ja czytam w 2019 ;)

    • Wszystko zależy od indywidualnych preferencji. Oczywiście – bardzo miękkie siodełko na długiej trasie da się we znaki. Ale już średnio miękkie – niekoniecznie. Jeszcze zależy co ma się na myśli pisząc średnio-miękkie i twarde :) Ja od dawna jeżdżę na Selle Italia Man Gel Flow: https://roweroweporady.pl/selle-italia-man-gel-flow-test-siodelka/

      które bardzo lubię i dogadywało się z moimi czterema literami nawet na trasach po 300-400 kilometrów. Oczywiście takie kilometry tylko w dobrych, wygodnych spodenkach z pamperem, co polecam nawet na 150 kilometrów, bo wkładka bardzo dużo daje, w kwestii komfortu i braku otarć.

      • To też indywidualna sprawa :D. Ja, że tak to określę, mam sporo naturalnej amortyzacji … i ze spodenkami się nie polubiłem, a próbowałem kilka razy. Ostatni raz, wręcz zdejmowałem je w trakcie trasy ….

  • Jeżdżę turystycznie, rocznie średnio 5000-7000 km, w pozycji nachylonej około 45 st. rowerem trekkingowym. Od 2014 roku stałem się właścicielem SELLE ROYAL ALPINE GEL. Przeżyłem na nim miłe, przytulne 4 lata i jakieś 20 000 km. Robiłem na nim dłuższe trasy (choćby ostatnio trasę z Kalisza do Opola 150 km z sakwami) i tyłek nigdy nie bolał.

    Siodło wygodne, z grubą warstwą żelu, ale o atletycznym kształcie, czyli łączące zalety kanapy i siodełka sportowego. Same zalety. Jedyna wada to poszycie z tworzywa, mające tendencję do pękania. Obecnie mam na tym siodełku 4 kilkucentymetrowej długości pęknięcia (pojawiały się średnio raz do roku), które wyglądają, jakby siodło ktoś pochlastał nożem. Siodło jest przez to poklejone taśma naprawczą, co nie wygląda ładnie (ale może odstrasza złodziei?). Z bólem serca szukam innego, podobnego siodła, ale żeby się tak szybko nie niszczyło. Rozważam SR Mach, bo mnie bardzo intryguje jego kształt i złączka na akcesoria. Gdyby nie to nieszczęsne pękające poszycie, to SR ALPINE GEL byłoby moim siodłem idealnym, świętym gralem, siodełkiem do grobowej deski.

    Wcześniej miałem różne siodełka, ale najgorsze było takie marketowe , na którym jeździłem w okresie 2011-2013. Marketowe, piankowe, chyba było źle wyprofilowane, bo choć dość miękkie, to sprawiało ból po około 70 km.

    Mówią, że aby nie bolały okolice kości kulszowych (lub jak to się mówi „aby szanowna nie bolała”) należy dobrze dobrać szerokość siodełka do swojej budowy ciała.

    • Może poprawię – robiłem na nim dłuższe jednodniowe trasy (np z Kalisza do Opola 150 km, która była częścią dwunastodniowej wycieczki łącznie 1200 km) i tyłek nigdy nie bolał.

      • Hej, mam pytanie, czy testował ktoś z was może taki model siodełka: SELLE ROYAL RESPIRO SOFT MODERATE ? szukam czegoś na dłuższe trasy aby było wygodnie

    • A mi z kolei kompletnie nie pasują dziurawe siodła, uwierają i cisną. Np selle italia sl z dziurą musiałem wymienić na bez dziury i od razu było ok

  • Może się ktoś podzielić doświadczeniem z Cambium Brooksa? Jestem właśnie w trakcie poszukiwań siodełka na dłuższe wyprawy. Ciekaw jestem jak spisuje się C15/C17 po wielu dniach jazdy przy około 100km dziennie?
    Pozdrawiam :]

  • Najbardziej śmiać mi się chce, jak Wy blogerzy wypisujecie tu o wytrzymałości siodełek podczas wielu wywrotek. To jeździć nie umiecie czy co? Ja już ponad 40 lat jeździłem rowerami i tylko raz w życiu się wywaliłem i to jak miałem 13 lat.

    • Widocznie nie jeździsz downhillowo, jak autor bloga blogmtb, który na to zwrócił uwagę.

    • endriu zapewne w ogóle nie wie co to downhill, ani o tym, co dzisiaj ludzi wyczyniają z rowerami i stąd jego „mędrczy” ton. Zapewne nie wie tez, co znaczy „faux pas”.

  • W artykule jest tylko jedna opinia kobiety. Ok, szkoda że nie ma podanego modelu siodełka. Znalazłam kilka wersji tego roweru, z różnych lat i z różnymi siodełkami. Aktualnie zmieniam moje siodełko do szosy. tzn. przesiadłam się niedawno na szosę i po 8 h w siodełku czuję, że potrzebuję damskiego, z otworem. Pytanie do dziewczyn, czy kiedyś coś takiego testowały ?

  • Znajomy ma na sprzedaż damskie siodełko Brooksa B17 w cenie 150zł, używane sporadycznie, ale jednak… mój tyłek nie byłby pierwszym, którym na nim usiądzie:) Pytanie: czy warto wydać to 150zł za używanego Brooksa z nadzieją, że anatomicznie będzie potrafiło dostosować się pod jeszcze jeden tyłek?

    • Ciężko powiedzieć, jest to kwestia bardzo indywidualna i zależy co znaczy „używane sporadycznie”. Najlepiej pożycz je od niego na kilka dni i pojeździj trochę więcej, po pierwszych dwóch-trzech przejazdach poczujesz czy ono jest dla Ciebie. Teoretycznie powinno się poczekać aż się „dopasuje” do Ciebie, ale myślę, że już po jakimś czasie będziesz wiedzieć czy jest okej czy nie.

  • Aktualnie śmigam na siodle selle italia gel flow i niedługo ruszam w długą podróż po Europie, wczoraj w Berlinie udało mi się po bardzo okazyjnej cenie kupić brooksa B17, nówka sztuka, myślałem o sprzedaniu siodła dalej w Polsce, ale zacząłem się zastanawiać czy nie pojechać na nim zamiast na selle italia… Duży dylemat, start już za kilka dni a zmiana siodła może mieć duże znaczenie, zarówno w pozytywnym jak i negatywnym sensie. Nigdy nie jeździłem na siodle typu brooks, ale widzę, że dosyć dużo podróżników rowerowych śmiga na takich siodłach. Co o tym myślicie?

    Pozdrawiam wszystkich :)

    • Jeżeli masz kilka dni, to szybko montuj Brooksa i zacznij jeździć. Te siodełka tak mają, że muszą się „wysiedzieć” i przez pierwsze 100-200 kilometrów dopasować do anatomii użytkownika.

      Jeżeli tylko typ siodełka Ci podpasuje, to będziesz z niego bardzo zadowolony. Mój tata ma takiego Brooksa i nie chce o innym słyszeć :)

  • Chce kupic siodelko brooks b66 lub b 17 special jezdze turystyczie ok 200km tygodniowo glownie asfalt i nadmorskie sciezki utwardzone na płd wloch prosze o rade ktore z wyzej wymienionych

    • Producent model B17 opisuje jako „idealny do długodystansowych wycieczek rowerowych”. Natomiast B66 jest skierowany bardziej na miasto i krótkie wycieczki.

      Oba te siodełka są świetne, a ja postawiłbym na B17. Do siodełek ze sprężynami w turystyce jakoś specjalnie przekonany nie jestem. Mój tata ma B17 i sobie bardzo chwali, a jeździ naprawdę fajne i dalekie trasy.

      • Dzięki Lukasz, podpowiedź bardzo przydatna, dzięki Tobie zaczynam pomału ogarniać rożne rowerowe tajniki.

    • Cześć. Powiedzcie, czy ktoś z Was jeździł na damskiej wersji siodła Brooks i czy ma to jakiś wpływ na jego wygodę? Zastanawiam się nad zakupem używanej wersji Brooksa B66 lub B67, lecz większość z siodeł w dobrym stanie to wersja „S”, czyli damska.

  • Trochę się rozpiszę, ale może ktoś na tym skorzysta, czytając to w przyszłości:

    Tomas, skoro kupiłeś Brooksa, przejeździłeś na nim 8000 km i sprzedałeś bo „zjeżdżałeś”, to miałeś podobnie jak ja. Nawet kiedyś już zwątpiłem w tą całą magię „dopasowywania się do tyłka” tej skóry i też myślałem o zmianie siodła. Z tą różnicą, że ja wytrwałem i znalazłem chęci na żmudne ustawianie pozycji siodła pod kątem moich oczekiwań i po prostu wygody.

    Teraz mam świetne, wygodne siedzisko. Najprawdopodobniej miałeś zbyt wysoko siodełko (być może też zbyt blisko/daleko), bo: cisnęło Cię w klejnoty, gdy czubek był zadarty (nie powinno przy dobrym ustawieniu, ale ja też tak miałem). Gdy czubek był skierowany do dołu – zjeżdżałeś (tu akurat niczego dziwnego nie widzę, taka kolej rzeczy – również mnie to spotykało). Jednak Brooks-y lubią mieć zadarte nosy do góry (wystarczy wejść w grafiki google i podejrzeć jak wiele rowerów na zdjęciach ma tak ustawione siodła tej firmy – trekking/mieszczuch/czasami inne).

    Wszystko jeszcze zależy od typu roweru, geometrii ramy itd. Ja też zawsze uważałem, że mam wszystko dobrze, że inaczej nie może być itd, ale pobawiłem się ustawieniami i jest zupełnie inne siodło. Ja też na początku zjeżdżałem i też mnie to mocno irytowało i uciskało – klejnoty. Mogłeś nie sprzedawać – pewnie byś się przekonał na własnej skórze, że wystarczyło zniżyć wysokość.

    Mam trekkinga bez amortyzatorów (wyrzuciłem je dla obniżenia masy roweru), siodło Brooks Special Flyer od dwóch lat i trasa nad morze 650 km w dwa dni (2x12h) z bagażem dla dwóch osób (spokojnie z 45 kg) bez zająknięcia. Nic mnie nie bolało. Rower używany codziennie, nie tylko na wyprawy (w mieście/lesie, itp i również bez przeszkód).

    Dodam tylko, że siodło dodatkowo lekko przerobiłem związując je na środku (po dwa otwory z każdej strony siodła przewiązane czymś w rodzaju smyczy na szyję), co pozwoliło na uwypuklenie środkowej części skóry. Rocznie spokojnie nabijam 8000 km i nic. Siodło mam drugi rok i nie chcę innego, mimo, że swoje waży. Także Ci co mówią, że te siodła są niewygodne mają rację – są niewygodne jeśli są źle ustawione.

    Ci, którzy mówią, że te siodła są bardzo wygodne również mają rację, zwłaszcza jeśli chodzi o dalekie trasy, ale nie ma co się spodziewać kanapy na sprężynach. Raczej twarde, dopasowane i długotrwałe, ale niestety drogie. Coś za coś. Pozdrawiam wszystkich!

  • Siodło dopasowuje się przede wszystkim do:
    1. kąta pochylenia ciała na danym rowerze (im siedzimy bardziej pionowo tym szersze siodło)
    2. „rozstawu” guzów kulszowych miednicy
    3. indywidualnych preferencji twardości

    ad.
    1. np. dla rowerów szosowych i sportowych górskich wąskie siodła, do holenderskiej gazeli szeroka kanapa
    2. generalnie kobiety mają ten rozstaw większy. Renomowani producenci wyróżniają siodła męskie i damskie oraz kilka odmian szerokości dla każdego z nich
    3. z doświadczenia wynika, że im dłużej człowiek jeździ tym 4 litery twardsze i miękkie siodełko zaczyna przeszkadzać

    Co do legendy Brooks’a – siodło należy „wyklepać” przez miesiąc, dwa. W tym czasie dobrze jest je nawilżać specjalnymi pastami. Nie spotkałem się jeszcze z osobą, której Brooks by nie odpowiadał, z wyjątkiem tych, którzy kupili je używane i ułożone pod czyjeś kości. Moja żona ma B67s i jest bardzo zadowolona. Ja też się pochwalę – San Marco Regal Titanium. Twardo i wygodnie.

  • United bardzo fajne filmiki kręcą :)

    A co do chwalenia się siodełkiem, to jest to jedynie baza wyjściowa. Od czegoś trzeba zacząć poszukiwania.

  • Ja mam siodełko Author Comforter i jak sama nazwa wskazuje jest mega komfortowe. To szeroka kanapa w zasadzie z masą żelu.

    Ale ja jeżdżę tylko po mieście, nie wiem jak na dłuższych trasach wytrzymały by mi cztery litery na tym siodełku.

  • @Tomasz – po pierwsze tym, by nie zostawiać tu linków prowadzących do innych miejsc niż rowerowo-turystyczno-lajfstajlowych :)

    A po drugie oczywiście wygodą. Na pewno masz jakieś siodełko w rowerze, musisz się zastanowić czy wolałbyś trochę szersze, węższe, twardsze, bardziej miękkie. To niestety czasami loteria i trzeba niekiedy nieźle się naszukać…

  • Ja jeżdżę na Fizik Aliante XM. Wiele przeszło i nie mogę złego słowa o nim powiedzieć.
    Niektórym może wydawać się trochę długie jednak wszystko kwestia gustu i budowy ciała. Nie ma wycięcia jednak w jego miejscu jest miękki materiał. Trzeba jednak brać pewne poprawki na nie i na rozpoczęcie sezonu trasą 70 km na pewno się nie nadaje. Średnio twarde, ale bardzo wygodne w środku sezonu jak już się dupa usiedzi.

  • Ja wiele lat temu kupiłem siodło żelowe o dość spoko kształtach. Sprawuje sie swietnie. Tedaz gdy wspomaga mnie stroj z pianka w portkach jest idealnie. Kto by pomyslal, ze ludzie nawet z siodelkami sie bawia jak z autem :-) marka, seria, kolor :-)

    PS. Kiedys rower to byl zwyczajny sprzet, byleby jechal a teraz… :-)

  • Mój najważniejszy przyjaciel (ten, na którym jeżdżę na wyprawy) ma Specialized Avatar. U nas dość drogi dlatego kupiłem go w Londynie za 50 funtów. Ma 143 mm szerokości i tyle powinno mieć przy tej pozycji, jaką mam na moim Specialized Tricross Sport. Szosóweczka gianta ma prelogo, deseczkę o szerokości 133 mm. Tam jestem bardziej pochylony. A mój najstarszy rowerek ma założonego troszkę szerszego Specialized’a body geometry. Tam jestem najbardziej wyprostowany i siodełko jest najszersze, chyba 156 mm. No cóż na własnej d… nie można oszczędzać :)

  • Bączku – o to właśnie chodziło też w mojej wypowiedzi. Kiedyś dałam się namówić w sklepie rowerowym na damskie miękkie siodełko, kilka razy byłam z nim na dalszym wypadzie i w ciepłe dni czułam się jak na poduszce elektrycznej. Coś strasznego. Twardsze jest o wiele lepsze. Do tego pieluszka i wio :)

  • Wychodzi na to, że dość mało osób używa siodeł skórzanych.

    W moim miejskim rowerze mam Brooks B67. Jest szerokie, ciężkie i kosztuje ponad $100 co oznacza, że kosztuje 1/4 mojego miejskiego roweru i bardziej zmartwiłaby mnie kradzież siodełka niż koła. Mimo tego jest to najwygodniejsze siodełko do jazdy w mieście jakie mogę sobie wyobrazic.

    W rowerze turysyczno-szosowym mam za to Selle An-Atomica Titanico (raczej zupełnie niedostępne na polskim rynku), które waży ponad 470g, też jest ze skóry i kosztuje dużo powyżej $100. Ale znowu – komfort jaki zapewnia wart jest tej ceny i wagi. W porówaniu z Titanico, siedząc na szosowym Fizik Arione mam wrażenie siedzenia na cegle albo klocu drewna.

  • Miałem Brooksa B17 profesjonal team,kupione jako nowe,zrobiłem na nim 8000km i sprzedałem bo miałem go dość.
    Mimo „wysiedzenia” go,nie mogłem tego siodła optymalnie ustawić,zawsze było tak że albo czubek mi się wbijał w klejnoty,albo po minimalnym ustawieniu czubka do dołu czułem że zjeżdżam na nim w dół i ono zamiast mnie podpierać to masa ciała spadała na pedałujące nogi..
    Do tego twarde jak kamień i śliskie – nie wiem skąd ta legenda brooksa się wzięła.. Ja już w to nie wchodzę!
    P.S.
    Jeżdżę teraz na selle italia freccia za 70zł i jest nie gorzej jeśli chodzi o trasy 8-10godzinne,z tą różnicą że jest jest jakaś miękkość a nie deska,nie wiem skąd ta fama się wzięła na temat brooksa..

    • Może powinieneś wybrać inny model. Ja mam Brooksa, a dokładniej 4 sztuki i na każdym jest mi wygodnie mimo, że różnią szerokością. Najwygodniej jest mi na najszerszym ale tego używam na najdłuższe trasy.
      Kilkanaście lat już jeżdżę na Brooksie więc jednak potwierdzam tę renomę.

  • Mam ten sam rower i to samo siodełko co Agnieszka, nie narzekam. Ale planuję nieco odchudzić rower to pewnie zmienię.

  • Ja mam siodełko Brooks B17 S i bardzo je sobie chwalę. Na początku było trochę twarde, ale potem – gdy dopasowało się do mojej budowy ciała zrobiło się super.

    Trochę pieniążków trzeba na nie wydać i nie do każdego roweru pasuje, ale jeżeli chodzi o komfort jazdy to nie ma sobie równych.

  • W niektórych sklepach rowerowych można zrobić sobie profesjonalne pomiary ciała i wybrać odpowiednie siodełko.

  • Po kilku próbach sporo już lat temu zorientowałem się, że dobre siodełko w moim przypadku to takie, które z szerokością mieści się w przedziale 14-15cm i nie jest zbyt miękkie, przy nisko ustawionej kierownicy. Szerokość siodełka ma znaczenie bo wiąże się z rozstawem kości biodrowych i kulszowych.

  • A moje siodełko jest miekkie jak cholercia i nie dawno dowiedziałam się, że na długi trasy lepiej zainwestować w twardsze…
    Wiosno wróć :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.