Gdzie się podziała jakość Cateye – test lampek Loop 2



W zeszłym roku potrzebowałem kupić do roweru Moniki zwykłe, sygnalizacyjne lampki. Wcześniej używała zestawu Kelly’s Twins, który kosztuje niecałe 18 złotych i jako oświetlenie – jeszcze raz podkreślę – sygnalizacyjne, sprawdzały się naprawdę dobrze, co pokazałem na YouTube w odcinku o tanich lampkach rowerowych. Główny minus tego typu lampek to zasilanie bateriami CR2032 (to te płaskie pastylki, używane także w wagach kuchennych czy licznikach rowerowych), są to małe bateryjki, a diody w Twinsach nie były mega oszczędne, tak więc czas działania lampek nie był oszałamiający. Ale większym problemem jest fakt, że trzeba jeszcze mieć w domu zapas tych baterii, a on się kiedyś zawsze kończy i zostajemy bez oświetlenia. Można co prawda kupić ładowarkę i akumulatorki CR2032, ale to kolejne urządzenie, które trzeba gdzieś trzymać i to głównie pod kątem jednego urządzenia, bla, bla, hasztag #problemypierwszegoświata :)

Przez lata doświadczeń z różnymi lampkami, doszedłem do wniosku, że najbardziej pasują mi albo akumulatorki AA/AAA, albo wbudowany akumulator ładowany przez USB. Do tych pierwszych mam w domu ładowarkę i co najmniej kilka urządzeń, które zasilam akumulatorkami, tak więc taka ładowarka bardzo się przydaje. No i zawsze można w razie czego kupić takie baterie na każdej stacji benzynowej.

Natomiast wbudowany akumulator jest po prostu bardzo wygodny, podłączamy lampki do komputera albo powerbanku i gotowe. Dlatego właśnie szukałem dla Moniki lampek ładowanych przez USB. Wracamy do domu po dłuższej jeździe (włączamy lampki także w dzień), podłączam lampki do komputera i zapominam o temacie. Żadnego wyjmowania akumulatorków, szukania ładowarki itd. W obudowie podczas ładowania pali się mała, czerwona diodka, która gaśnie po zakończonym ładowaniu. Ot, cała filozofia.

Cateye Loop 2

Cateye SL-LD140RC Loop 2

Wersje lampek Loop 2

Zacznijmy od tego, że w sklepach dostępne są dwa typy tych lampek, które z daleka wyglądają identycznie. Mamy Cateye SL-LD140 (zasilane dwoma bateriami CR2032) oraz Cateye SL-LD140RC (zasilane wbudowanymi akumulatorkami). Komplet lampek na baterie kosztuje ok. 70 zł, natomiast komplet ładowany przez USB kupimy za ok. 98 złotych (do tych lampek dołączone są kabelki USB do ładowania). W tym wpisie skupiam się na tej drugiej opcji, natomiast wiele cech budowy lampek będzie na pewno wspólnych.

Budowa lampek

Lampki są małe, bardzo zgrabne i nawet mogą się podobać. Obudowa jest wykonana z plastiku, a każda lampka waży z paskiem 18 gramów. No właśnie – są one montowane do kierownicy/wspornika siodełka za pomocą gumowego paska, który obejmie rurkę od 22 do 32 milimetrów. Na pasku są dwa miejsca, za które można złapać haczyk znajdujący się z drugiej strony, dzięki czemu łatwiej dopasować mocowanie do potrzeb.

Pasek do lampki Cateye Loop 2

Drugi zaczep do paska przydaje się także wtedy, gdy pasek się nam zerwie na końcu, co niestety stało się w moim przypadku. Lampka nie była intensywnie przekładana z roweru do roweru, nie była także wystawiana na długotrwałe działanie słońca czy mrozu. Ale i tak, przy może dziesiątym zdejmowaniu lampki z kierownicy, mówiąc kolokwialnie – pękła guma. Poratowałem się złapaniem haczyka za drugie miejsce na pasku, ale już na szerszą rurkę nie dałoby rady jej założyć. Niestety, to pierwszy, jakościowy minus tych lampek. Choć żeby oddać sprawiedliwości – mam niestety kilka innych, kiepskich doświadczeń z takimi gumowymi mocowaniami. Chociażby z lusterka Zefal Spy, które bardzo lubię i świetnie sprawdza mi się na baranku, no ale tam też już raz pękło mi mocowanie, choć zdejmowałem je z kierownicy może pięć razy. Producent gdy mu się pożaliłem, że nie da się takiego paska dokupić, wysłał mi nowy, co nie zmienia faktu, że gumki idealnym sposobem montażowym nie są.

Cateye Loop 2 Pasek

Żeby tego było mało, do lampek da się kupić taki pasek (Cateye 5441621), ale… nie w Polsce. Dystrybutor chyba uznał, że nie będzie takiej potrzeby. Można go dostać gdzieś w zagranicznym sklepie, ale razem z wysyłką wyjdzie na to, że lepiej po prostu kupić drugą lampkę. Ewentualnie próbować dosztukować pasek od czegoś innego.

//Aktualizacja Dosłownie dzień po publikacji tego wpisu, pasek od lampki pękł do końca. Trochę szkoda byłoby wyrzucać lampkę, albo kombinować z opaskami zaciskowymi (przekładamy te lampki czasami do innych rowerów). Ostatecznie zamówiłem pasek do lampek Author – kosztuje kilka złotych i choć jest odrobinę za szeroki, to przy pomocy cienkiego śrubokręta udało się go wsunąć do lampki :) Lampka już zamocowana, udało się ją uratować.

Cateye Loop 2

Na froncie obudowy znajduje się jedna dioda LED, a po bokach z jednej strony gumowy przycisk, z drugiej gniazdo micro-USB zabezpieczone gumową zaślepką. No właśnie, dochodzimy do kolejnego zażalenia, jeżeli chodzi o jakość. W tylnej lampce ta gumowa zaślepka idealnie osłania gniazdo i się w nim trzyma. Niestety w przedniej jest z tym problem; gumka niby wpasowuje się w gniazdko, ale po chwili (zwłaszcza przy jeździe po nierównościach) z niego wyskakuje. Znów na ustach pojawia się pytanie o jakość Cateye’a. Od lat miałem (i mam) własne, albo testowe modele ich lampek, w swoim rowerze mam aktualnie z przodu Rapid 3 (niestety produkowana jest obecnie tylko wersja na tył), z tyłu nieprodukowany już Rapid 5. W obu przypadkach jestem zadowolony, nic mi się w nich nie popsuło, a jakość wykonania stoi na naprawdę dobrym poziomie.

Żeby Loop 2 były jeszcze tak tanie, jak 18 złotych za komplet Twinsów od Kelly’sa, mógłbym przymknąć na to oko. Twinsy w tej cenie naprawdę dają radę i nawet gdybym miał je po dwóch latach wyrzucić, to nie byłoby mi szkoda i może nawet kupiłbym drugie. Natomiast za Loopy dajemy aż 70 zł za komplet na baterie i 100 zł w wersji USB. W tej cenie wymagałbym trochę lepszej dokładności wykończenia. A może po prostu ja miałem pecha, trafiając na taką sztukę. Może…

Żeby tego było mało, na spodzie każdej z lampek jest naklejona gumowa podkładka, chroniąca kierownicę/sztycę przed porysowaniem. Fajny dodatek, szkoda tylko, że ta podkładka dość łatwo odkleja się od lampki. Łatwo będzie ją kiedyś wymienić, chociażby przyklejając docięty kawałek starej dętki, niemniej wykonanie tego elementu sprawia wrażenie dość prowizorycznego.

Tryby świecenia

Dostępne są dwa tryby – ciągły i migający. Lampkę włącza się i wyłącza dłuższym przytrzymaniem przycisku, natomiast krótkie przyciśnięcie zmienia tryb świecenia. Lampka posiada pamięć ostatniego trybu, co przy dwóch możliwościach świecenia nie jest może koniecznością, ale to miły dodatek.

Jakość świecenia

Są to typowo sygnalizacyjne lampki do miasta. Przednią absolutnie niczego nie oświetlimy i nie ma co nawet marzyć o tym, że użyjemy jej jako awaryjnego doświetlenia. Może ona stanowić dobre uzupełnienie dużej lampki, która będzie świecić przed przednie koło, a Loop przed siebie, by było nas lepiej widać z daleka.

Obie lampki są widoczne z większej odległości, ale nie jest to jasność na poziomie modeli z kilkoma diodami, choć do spokojnej jazdy wystarczą. Dzięki wyprofilowaniu lampek, ich światło jest widoczne także pod kątem praktycznie 90 stopni. Generowane światło nie jest w stanie oślepić innych uczestników ruchu, tak więc spokojnie możemy używać trybu migającego także w nocy. W zasadzie jest to przeze mnie zalecane – lampka jest wtedy bardziej widoczna (także w dzień), a dodatkowo dłużej pracuje na jednym naładowaniu akumulatorka.

Przednia i tylna lampka różnią się zastosowaną diodą LED, w tylnej chyba jest ona większa i trochę mocniejsza, choć ciężko mi to obiektywnie ocenić, ponieważ producent nie podaje żadnych parametrów. Różnicę widać w innym czasie świecenia, tak więc raczej coś w tym jest.

Czas świecenia i ładowania

Cateye podaje, że przednia lampka potrafi świecić ciągłym światłem przez 4 godziny. Mi udało się przekroczyć delikatnie ten czas i uzyskać 4 godziny i 13 minut. Producent deklaruje, że lampka w trybie migającym działa 15 godzin i jestem skłonny uwierzyć, że tak jest.

Co ciekawe, tylna lampka świeci krócej, jest to być może związane z jej trochę większą mocą, o czym już pisałem. Cateye podaje 2,5 godziny w trybie ciągłym, mi udało się osiągnąć 2 godziny i 33 minuty, czyli wszystko się zgadza. W trybie migającym producent podaje, że lampka działa 10 godzin.

Czas ładowania lampki rowerowej przez USB

Jeżeli chodzi o czas ładowania, Cateye informuje o 3 godzinach gdy korzystamy z gniazda USB 2.0 w komputerze. Ja użyłem gniazda USB 3.0, które podaje trochę większy prąd i od zera do pełna, lampki naładowały się w godzinę i 54 minuty.

Aha, nie da się mieć włączonej lampki podczas jej ładowania. Nie jest to specjalnie martwiąca kwestia, ponieważ te lampki i tak nie za bardzo nadają się do całonocnej jazdy poza miastem. Ale warto o tym wiedzieć, że gdy wyładuje się Wam gdzieś na mieście, a będziecie mieli pod ręką powerbank, trzeba będzie się zatrzymać, aby ją podładować.

Podsumowanie

Małe, zgrabne, lekkie. W zasadzie idealne dla tych, którzy nie potrzebują oświetlać sobie drogi, bo i tak jeżdżą tam gdzie są lampy uliczne, a nawet gdy wyjadą za miasto, to wracają zanim zrobi się całkowicie ciemno. Takie awaryjne bączki, dla tych, którzy nie jeżdżą zbyt często po nocy.

Cateye Loop 2 Lampki rowerowe USB

Ale… gdyby jeszcze jakość wykonania szła w parze ze skądinąd dość wysoką ceną (jak za takie malutkie lampki) mógłbym napisać, że je polecam. Może na rynku ceny tak mocno poszły w górę, że teraz za solidny komplet takich malutkich lampek ładowanych przez USB, trzeba wydać więcej. Ja, jeżeli miałbym zostać przy lampkach Cateye ładowanych przez USB i mocowanych na gumkę (czyli błyskawiczny montaż i demontaż), chyba rozważyłbym na tył model Rapid Mini, który jest sporo mocniejszy (nadaje się już do jazdy poza miastem) i z gumką, którą w razie czego, w łatwy sposób da się zastąpić. Na przód być może model Rapid X2, ale szczerze mówiąc, jeżeli miałbym wydać 120 złotych na trochę mocniejszego „błyskacza” (100 lumenów), wolałbym odrobinę dołożyć i za te pieniądze kupić tradycyjną, mocniejszą lampkę.

Gdyby te lampki kosztowały 50 złotych za komplet, albo nie mógłbym im niczego zarzucić w kwestii wykonania, mógłbym je Wam polecić, ale niestety nie mogę. W szkolnej skali mogę dać im tróję z małym minusem.

37 komentarzy

    • Powiem Ci tak, leży gdzieś u mnie jeszcze ta lampka, miałem też kiedyś przednią lampkę: https://roweroweporady.pl/cateye-omni-5-test/
      ale oddałem teściowi.

      To nie jest zła lampka, do miasta da radę, a poza miasto używam jej gdy jadę na dłuższe trasy nocą, jako dodatkową. Jeżeli chcesz, aby było Cię widać z większej odległości, polecam lampkę Cateye Rapid 3, używam takiej na przód, ale myślę, że z tyłu też się sprawdzi. Jestem z niej zadowolony, świeci bardzo dobrze i długo, a kosztuje niewiele więcej niż Omni 5.

      • Właśnie od kilku dni jestem posiadaczem tylnej Rapid 3. Rzeczywiście daje mocne światło, szczególnie tryb ciągły – jedna dioda większej mocy. Deklarowany czas pracy jest dobry, oprócz trybu ciągłego – to zaledwie 2 do 3 godzin. To dwukrotnie krócej od Rapid 3 przedniej. Nie wiem czym różnią się diody w tych lampkach. Lampka ma uszczelkę, więc jest szansa że przetrzyma na niedużym deszczu. Cena rzeczywiście podobna do Omni 5. Zapłaciłem ok 55 zł. Na obecną chwilę jestem zadowolony z zakupu.

        • O kurde, serio tylko 3 godziny? Aż niemożliwe, może to błąd na stronie Cateye. Jeżeli piszą, że miga 80 godzin, to ciągłym światłem powinna się palić co najmniej 30 godzin. Czyli może komuś zero uciekło :)

          • Raczej zero nie uciekło :) Cateye podaje ok 3 godzin, natomiast w jakiejś recenzji widziałem trochę ponad 2 godziny. Więc słabo. 80 godzin miga 2 słabszymi diodami, bez tej najwiekszej, 20 godzin wszystkie diody w trybie szybkim pulsującym.

          • Teraz spojrzałem, że przy frontowej Rapid 3 (którą mam) podają, że ciągłym światłem pali się przez 6 godzin. Założyłbym się, że u mnie było to więcej, ja co prawda w dzień jeżdżę na miganiu, bo tylko takie będzie dobrze widoczne w słońcu. Ale jechałem z tą lampką włączoną przez całą noc, jako dodatkowe, sygnalizacyjne światło i przysiągłbym, że działała dłużej :) Aż jutro sprawdzę, akurat mam akumulatorek naładowany.

            Co ciekawe, Cateye podaje, że tylny Rapid 5 (którą też mam i której też już nie robią, jak Rapida 3 przedniego, a szkoda) to taki Rapid 3 z dołożonymi diodkami. I zamiast baterii AA, zasilana jest dwiema AAA, czyli teoretycznie ma mniejszy zapas prądu. A podają, że w trybie ciągłym (pali się ta główna i dodatkowe dwie) działa przez 15 godzin. Ech… zakręcone to wszystko.

          • Rapid 5 szukałem, ale już nie do dostania. Natomiast co do porównania z Rapid 3 to podejrzewam, że ta druga ma jednak mocniejszą diodę główną. Bo tak jak zauważyłeś są bardzo duże różnice w czasie działania na 1xAA i 2xAAA na korzyść tych drugich, mimo większej ilości tych samych (info producenta) diod. Z testów, które widziałem na jakiejś zagranicznej stronie wynika, że z odległości ok 20 cm tylna Rapid 3 wyrzuca 12300 lux natomiast Rapid 5 8150 lux. Większa lampka ma delikatnie lepsze świecenie boczne. Dla 45° jest to 600 do 480 lux, natomiast dla 90° 60 do 40 lux na korzyść większej lampki.

          • Tak, Rapid 5 i Rapid 3 w wersji na przód są już nie do dostania.

            Cateye robi przetasowanie w swojej ofercie i niestety na przód z „błyskaczy” zostały albo dość podstawowe Omni 3 i Omni 5, albo już droższa Rapid X montowana na gumki… Z tyłu jest trochę lepszy wybór, ale brak Rapid 5 jest dość dziwny.
            Cóż, może wypuszczą znowu coś ciekawego, będę obserwował, chociaż na razie nie potrzebuję żadnych nowych lampek.

          • Rapid 5 na przód to chyba w ogóle nie produkowali?
            Co do tylnej Rapid 5 to sam nie wiem czemu już nie produkują i nie dali następcy. Też z ciekawości poobserwuję co tam będą wprowadzać nowego na rynek, interesują mnie przede wszystkim tylne lampki na baterie AA lub AAA.

  • Polecam Mactronic SOLIS. Solidny zestaw pozwalający na bezproblemową jazdę nawet w ciemnosci, mimo że przód ma tylko 150 lumenów

  • Dzień dobry, ja tu nowy jestem. To ja polecam chińskie wynalazki przyczepiane na sztycę, w cenie 1 USD z kawałkiem, wliczając dostawę. Ładuje się przez USB, świeci w trybie migającym 8 h., składa się z kilku diód i ma bardzo ładny tryb, gdy jasność nie spada do zera, przez co nie oślepiam innych kierowców. Doskonały wynalazek na miasto. Całą rodzinę w to wyposażyłem, i wszyscy znajomi w robocie też w to idą. Rewelacyjny stosunek jakość/cena. Wyleczyłem się ze wszystkich Cateyów, Sigm, i innych śmieci.

  • Jak na tak małe i proste lampki to cena dość nieadekwatna do jakości.
    Jeśli chodzi o tylne lampki to sam mam 2 proxy. jednego malutkiego na pastylki jako backup (gdyby aku się wyładował w głównej) a drugiego Prox Minor na akumulator, którego bardzo chwalę. kosztował mnie 40zł (czarny piątek), świeci doskonale (nawet w dzień mnie widać z daleka) i bardzo długo (producent deklaruje do 40h). poszedlem w rozwiązanie 1+1, bo bardzo dużo jeżdżę nocami (dzieciaki idą spać to można ruszyć w trasę)
    Jeśli chodzi o lampkę przednią to mam Sharka 1000lm, ale do niego mam zastrzeżenia co do jakości. guma pękła jak w Twoim Loopie, a zaślepka na gniazdo ładowania po prostu odpadła. Jak padnie to mam na oku Krossa Turismo Race/Pro

    • Fajnie ten Prox wygląda :) A jeżeli w przedniej lampce korzystałeś z większej mocy, to ten Kross może być za słaby, z tego co widzę, mają one raptem po 140 lumenów.
      Ciekawi mnie nowa lampka Mactronica – Scream 3.1. Miałem kiedyś tę lampkę, w wersji na paluszki AAA. I poza zasilaniem, które do takich lampek się nie nadaje (za krótko trzyma), to byłem z niej zadowolony.
      Nowy Scream nie dość, że jest dużo mocniejszy, to jeszcze można go ładować przez USB. Na razie mam Infini Tron 800 z której jestem zadowolony, ale kiedyś może o tym Scream’ie pomyślę :)

      • Korzystałem z większej mocy, ale nie wszystko zależy od mocy. Dlaczego w ogóle napisałem o tym Krossie:
        Mam tego sharka, który ma 1000lm a kolega ma tego Krossa (130+/-15lm). Wjechaliśmy w nieoświetloną leśną drogę i porównaliśmy obie lampki. Okazało się, że świecą bardzo podobnie. Nie było widać tej różnicy 800lm. Wygląda na to, że tak naprawdę bardzo wiele zależy od dobrze wykonanego rozbłyśnika. Shark ma słaby, a Kross dużo lepszy i to niweluje różnicę w mocy. Oczywiście nie umniejszam mocnym lampkom z dobrym rozbłyśnikiem, które pewnie miażdżą krossa i sharka, ale w tym przypadku Kross ma sens.

        • Nie napisałeś dokładnie co to za lampka, ale jeżeli to Shark „1000 lm” za 40 złotych, to nie ma się co dziwić, że tyle nie ma. Chińczyk mógł na obudowie napisać i 10.000 :) To tak jak akumulatorki AA. Markowe mają pojemność maksymalnie 2700 mAh. A na Allegro można kupić akumulatorki, które kosztują 5 razy mniej za sztukę, a mają pojemność np. 5500 mAh (a przynajmniej tyle jest napisane na akumulatorku). I schodzą jak ciepłe bułeczki, ktoś sprzedał ich ponad 2000 sztuk, nabijając kupujących w butelkę. Widać wiele osób nie naszła refleksja, jak np. taki Jiabao produkuje 2x pojemniejsze akumulatorki od Varty, Duracella, Sanyo i sprzedaje je 5 razy taniej. Przecież to nie ma prawa działać :)

          Tak więc nie dziwi mnie, że lampka z prawdziwymi 130 lumenami świeciła lepiej od „1000 lumenów”.

          • Chyba źle mnie zrozumiałeś.
            Lampka, której używam to Force Shark 1000lm, ale to nie chińczyk i nie za 40zł (ta kwota dotyczyła Minora, który był akurat w promocji). Force to dosyć znana czeska firma, a ich Shark kosztuje około 100zł.
            Tak więc trzymam się tego, co napisałem powyżej – lumeny to nie wszystko.

          • Okej, a to inna sprawa. Niemniej zastanawia mnie jedno, tego Force Shark 1000 da się kupić za 85 zł. W tej samej cenie jest Force Pen 200 lm :) Co jeszcze ciekawsze, obie mają według producenta tę samą diodę CREE XPE-R3. Nie znam się zupełnie na diodach i elektronice w lampkach, ale wygląda to cokolwiek dziwnie.

            A lumeny to oczywiście nie wszystko, kwestia jeszcze soczewki i tego jak będzie ukształtowany snop światła. Niemniej, jeżeli będziemy mieli PRAWDZIWE 1000 lumenów, to nie ma bata, żeby lampka świeciła gorzej od lampki 300 lumenów :)

      • Mam od niedawna Mactronica – Scream 3.1 o czym juz wspominałem na blogu z 2016r o poprzednim Scream którego testowałeś…

        Jak bede juz po pierwszych jazdach nocnych to moge sie podzielić wrażeniami, do tej pory jeździłem na chińskiej lampce Ultrafire na paluszku 18650 4000mAh i diodzie Cree XM-L2

  • Proste lampki sygnalizacyjne to powinny być naprawdę proste.
    Jest duży wybór lampek z dwiema bateriami AAA.
    W takich lampkach baterie powinny wystarczyć na rok.

  • Ze względu na mocowanie niema regulacji góra-dół w tylnej lampce więc nie wiem czy lampka nie będzie aby na pewno oślepiać kierowców.
    Miałem lapmpke która migała „delikatnie” tzn migała wolno. Gdy się zepsuła kupiłem taką samą ale nowy model już napiernicza jak na dyskotece techno, czego nie lubie choć i tak najgorszy jest tryb która miga jakby walił jak lampa błyskowa. I teraz pytanko do was. Jak nisko macie ustawione lampki aby nie oślepiać kierowców? Ja ustawiam tak że staje za rowerem i patrze czy na wysokości oczu kierowcy nie oślepiam go światłem. Zastanawiam się czy nie ustawić lampki na wprost ale rozproszyć światło matowym plastikiem, może da to lepszy efekt.

  • Cateye… Oj pamiętam dawno temu, w połowie lat 90-tych kiedy zaczął się boom na „górale” to właśnie ta firma była takim swoistym szpanem na podwórku:) Kosztowały dużo ale wyróżniały się na tle tego co było wtedy w sklepach… Do dzisiaj ta marka kojarzy mi się z wysoką jakością, ale chyba bardziej przez sentyment, co potwierdza ten artykuł.

    Jeśli chodzi o mój zestaw oświetlenia to niedawno kupiłem (trochę przez przypadek, bo oświetlenie mam, ale bardziej sygnalizacyjne – przód Trelock ls340, tył to jakieś pchełki z biedronki)
    świetne i atrakcyjne cenowo oświetlenie Falcon eye – do przodu model Alpha 160 (do używania również jako latarka ręczna) a do tyłu Falcon eye model Magic – mocne światło (50 LM) z dużym kątem świecenia. Obie kupiłem za ok 30 zł każda, co jest po prostu śmieszną cenę w stosunku do tego co oferują. Na co dzień i tak mam włączonego trelocka, bo jeżdżąc w mieście chodzi głównie o to, żeby być widocznym a do tego nie trzeba super mocnych reflektorów.

    Osobiście polecam przyjrzeć się marce Falcon eye (należy do bardziej znanej Mactronic); z tego co zauważyłem szukając informacji o ich produktach bardzo chwalona przez środowisko rowerowe jest ich lampka tylna Mactronic model Walle.

  • Wcale nie jestem jakoś zaskoczony „jakością”.Ogladałem kiedyś tego Ketaja i już wizualnie mnie odrzuciło. Wybrałem Kryptonite Boulevard F-14 i też rozczarowanie.W jednej przekoszona dioda,a o samym włączniku nie warto wspominać. Kilka dni miałem cos a’la Walle tylko rodzimej produkcji EverActive na tył/2XAAA/. Światło super ale samo spięcie po włozeniu baterii to już sztuka.O włożeniu aku można zapomnieć.Te które miałem były o 0,6mm grubsze od standardowych baterii i już nie można było zamknąć lampki wcale. Teraz zakończyłem sprawę na Prox Gemma i jestem zadowolony.Dobra jakośc za 25zł.Przyzwoite światło,klips,obudowa z elastycznym uszczelnieniem.Żadne tam USB.W torebce zapasowe aku na tył czy przód i po kłopocie. Pozdrawiam.

  • Tragedia Panie, tragedia. Ja jak widzę takie mocowanie to do razu trytytki zapinam. Tylko że ja mam lampki na baterie AAA. Nie wiem ile mi świecą w godzinach, ale z tyłu zmieniam raz na sezon, a z przodu max 2 razy na sezon. Ale jak trzeba lampkę odpinać i doładowywać co 2,5 godziny to szach i mat. Dla mnie to za mało nawet na jedną wycieczkę, nieraz wieczorem dłużej jeździłem. Ale trytytki trzeba mieć zawsze przy sobie na czarną godzinę. Zawsze można przymocować coś co dopadnie.

    • Do mnie nigdy opaski zaciskowe nie przemawiały (poza jakimiś awaryjnymi naprawami), ale to dlatego, że często zdarza mi się przekładać akcesoria z roweru do roweru :)

      A lampki mam włączone także w dzień, więc choćby nie wiem jak długo trzymały, to akumulatorki ładuję dość często. Co do 2,5 godziny tylnego Loopa, to na jej obronę powiem, że i tak lepiej włączać tryb migający, na którym działa 10 godzin.

      • Według mnie cena 100 zł za czas działania nawet te 10 h przy miganiu to żenada i ciągłe odpinane do ładowania i mówiąc o samym ładowaniu i pamiętaniu o tym. Dodam tylko że już drugi sezon używam właśnie lampek kellys twins i jest to strzał w 10. Cena do jakości jest bezkonkurencyjna. Co to czasu działania to jeszcze w nich baterii nie zmieniałem a używam ich przy dojazdach do pracy a więc przez 3/4 roku. Tak więc o wymianach baterii można zapomnieć. Warto też wspomnieć że czas pracy lampek na akumulator mocno spada przy niskich temp. W Kellysie w jednej lampce pękła guma i jest zamocowania na trytytki. W drugim rowerze też mam jako sygnalizacyjne kellys twins i również od zakupu czyli ponad rok temu dalej świecą oryginalne baterie. Te lampki mają tak naprawdę tylko jedną wadę tzn jeśli zajdzie konieczność wymiany 4 szt. Baterii CR 2032 w komplecie lampek to może się okazać że koszt kupna nowego kompletu lamp będzie taki sam jak koszt baterii do nich :)

        • No właśnie ja mam takie sobie doświadczenie z Twinsami, jeżeli chodzi o czas działania na bateriach. Ale może kupiłem z jakimiś leżakami magazynowymi. No i ja włączam lampki nawet w dzień, więc dla mnie czy lampka świeci 10 czy 30 godzin, to i tak stosunkowo szybko muszę wymieniać/ładować baterie.

  • Ja już od dawna omijałem tę firmę. jakość taka sobie, wygląd dyskusyjny, a ceny niekiedy wg mnie mocno zawyżone. Za 60 zł można mieć też komplet frogów Knog’a, ale tutaj z jakością różnie bywa. Pasek urwał mi się po kilku miesiącach, ale do -15 C, co mogło go osłabić. Teraz jeżdżę na Knog Blinder Mini Chippy. Mocno świeci, nie trzeba kabla do ładowania i awaryjnie da radę jechać na nim w nocy. Dałem 80 zł. Oby wytrzymał dłużej, ale w razie czego będzie można na trytytkę przymocować ;)
    Za to szukam czegoś przyzwoitego zamiast wysłużonej Pavy. Lampka naprawdę świetna, ale po latach zaczyna się rozpadać, a mocowanie mnie wkur***. Mam już chyba czwarte i kończą się źródła zakupu nowych. Polecicie coś przynajmniej tak samo świecącego, najlepiej spełniającego StVZO?

    • Ja mam solarstorm x2. Świeci lepiej niż światła w aucie. Naprawdę godna polecenia jeśli nie razi cię kabel do akumulatorów

  • Wg mnie wadą tych lampek jest wysoki koszt. Jeśli przypniemy gdzieś rower i spuścimy go z oka, to jeżeli ktoś nam te lampki ukradnie będziemy bardzo wściekli. A jak lampki kosztują 20-25 zł góra, to nie jest tak bardzo żal.
    Chyba płaci się sporo za nazwę Cateye.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.