Kask rowerowy dla dziecka – jaki kupić?

Czy warto kupić dziecku kask rowerowy? Cóż, to dobre pytanie, ale nie o tym będzie ten wpis. Co nieco pisałem na ten temat we wpisie o tym czy warto mieć kask, choć patrzyłem tam bardziej na osoby dorosłe. Moim zdaniem warto, tym bardziej, że dzieci, z racji swojej ruchliwości są bardziej narażone na upadki.

Na co zwrócić uwagę kupując kask rowerowy dla dziecka? Jest kilka obowiązkowych punktów. Nie warto żadnego pomijać, w przeciwnym wypadku jazda w kasku będzie się kojarzyć z przykrym obowiązkiem. A dobrze dobrany kask w zasadzie staje się neutralny i dziecko powinno szybko zapomnieć, że w ogóle ma go na głowie.

1) Rozmiar kasku – wiadomo jest, że dzieci szybko rosną. Niektórzy rodzice bardzo lubią kupować wszystko na zapas, tak aby starczyło na dłużej. Tak jest m.in. z rowerami, czego w wielu przypadkach dzieci niestety dobrze nie wspominają. Ale jeszcze w przypadku roweru można (delikatnie) pokombinować, inaczej ustawić kierownicę, odpowiednio ustawić siodełko, czy wymienić wspornik kierownicy jeżeli jest taka możliwość. Ale w przypadku kasku nie da się nic zrobić! Rozmiar kasku MUSI być dopasowany do głowy dziecka.

Na całe szczęście dziecięce kaski, tak jak te dla dorosłych, są w pewnym stopniu regulowane. Zazwyczaj dzięki pokrętłu z tyłu, możemy regulować wewnętrzny obwód i dzięki temu dopasować kask do głowy. Jak dobrać rozmiar? Wystarczy zmierzyć obwód głowy dziecka, mierzony 1-2 centymetry nad oczami. I potem dobrać kask z odpowiednim zakresem rozmiarów. Jeżeli chcesz aby kask wystarczył na jak najdłuższy czas, odejmij od obwodu głowy dziecka 1-1,5 cm i popatrz za kaskiem, który będzie miał minimalny obwód na tym poziomie. Np. obwód głowy to 49,5 cm, odejmujemy od tego 1,5 cm, czyli zostaje 48 cm.

I teraz warto poszukać kasku, który będzie pasował na głowę np. 48-54 cm. Z jednym zastrzeżeniem – dość sceptycznie podchodziłbym do kasków pasujących np. na głowę 48-59 cm. Rozmiar 59 cm, to w dorosłych kaskach już L-ka. Mocno zastanawiający jest fakt, że ten sam kask będzie pasował na głowę zarówno dziecka, jak i niejednego dorosłego mężczyzny.

Jak nie zakładać kasku

Dziewczynka na zdjęciu ma zdecydowanie za duży kask. Chłopiec po lewej ma niedokręcone pokrętło regulacyjne. Chłopiec po prawej nie ma podciągniętych pasków do uszu. Fot. jmb_craftypickle

2) Wygoda kasku – rozmiar to jedno. Jeżeli źle go dobierzemy, po prostu nie wejdzie na głowę dziecka, albo będzie po niej latał. A kask nie może latać. Po dopasowaniu pokrętłem, kask nie powinien spaść z głowy, nawet przy przechylaniu czy opuszczaniu głowy i bez zapiętego paska. Ale druga, równie istotna kwestia to wygoda kasku. Mamy różne głowy, o trochę różnych kształtach. Tego nie widać aż tak dobrze, bo ten kształt zasłaniają włosy. Ale po założeniu kasku, może się okazać, że mimo dobrego rozmiaru, po prostu dziecku nie pasuje. Albo gdzieś uwiera, albo nie nachodzi wystarczająco głęboko na głowę, albo po prostu dziecko źle się w nim czuje.

Dlatego najlepszym sposobem na dobre wybranie kasku jest wędrówka po sklepach rowerowych. Też za tym nie przepadam (samo łażenie po sklepach rowerowych uwielbiam, ale nie wtedy, gdy muszę odwiedzić ich kilka w różnych częściach miasta), ale kupienie kasku przez internet może okazać się wielką klapą. Oczywiście kask zawsze można zwrócić, ale lepiej oszczędzić sobie tych loterii, poprzymierzać w sklepie, a potem wytargować internetową cenę :)

Podczas przymierzania istotne jest aby kask dobrze leżał na głowie i aby po skręceniu pokrętła, nic dziecka nie uwierało. Trzeba również ściągnąć paski, które wychodzą spod brody w kierunku ucha. Muszą one schodzić się z każdej strony pod uchem. Tu także trzeba zobaczyć czy dziecka nic nie upija.

3) Waga kasku – dobry kask, to lekki kask. W przypadku dzieci, to stwierdzenie jest podwójnie ważne. Ciężki klocek obciążający głowę i kręgi szyjne, to nie jest ani zdrowe, ani wygodne. Kask dla maluszka nie powinien ważyć więcej niż 200 gramów, dla starszych dzieci, od 10-12 roku życia, mogą być ciut cięższe, ale i tak starałbym się nie przekraczać 250-300 gramów. Oczywiście piszę cały czas o markowych kaskach. Taniutkie, tandetne kaski również będą lekkie. Miałem kiedyś (w ręku, nie jeździłem w nim) kask z AliExpress za 25 złotych, który ważył tyle samo co topowy kask za 1000 złotych. Ale zerknijcie na wideo poniżej, co się z tym kaskiem stało.


4) Wentylacja – dziecięce kaski, tak jak i te dla dorosłych, produkowane są w różnych kształtach, z różną liczbą i wielkością otworów wentylacyjnych. Można kupić kask typu „orzeszek”, który przyda się zwłaszcza do bardziej dynamicznej jazdy i skoków, a także te z dużą liczbą otworów, które będą o wiele lepiej wentylowane. Niestety dość często widuję dzieciaki, jadące z przechylonym do tyłu kaskiem, tak aby przewietrzyć czoło. Często za dzieckiem biegnie stroskana mamusia albo tatuś, niespecjalnie myślący o tym, aby poprawić źle założony kask. Takie ułożenie kasku podczas ewentualnego spotkania z ziemią lub inną przeszkodą, może skończyć się gorzej, niż gdyby na głowie nie było kasku.

Warto to przewidzieć i wybrać kask, który będzie odpowiednio wentylowany. W sklepach dostaniemy kaski, które będą miały 15 czy nawet 25 otworów wentylacyjnych (ważna jest również ich wielkość, nie tylko liczba). I często to będzie najlepszy wybór.

W nagraniu poniżej pokazałem, jak prawidłowo zakładać kask. Zrobiłem to na swoim przykładzie, ale u dzieci wygląda to tak samo. Przy okazji zachęcam do subskrybowania kanału, czy jak to mówi dzisiejsza młodzież – daj suba :D

5) Bezpieczeństwo – kask MUSI spełniać warunki normy EN 1078 (kaski rowerowe) i EN 1080 (kaski dla dzieci poniżej 7. roku życia). Musi się na nim znaleźć również oznaczenie CE. Wszystkie kaski sprzedawane w sklepach rowerowych i marketach sportowych, myślę, że takie oznaczenia mają. Wystrzegałbym się kupowania kasków na giełdach, rynkach i w chińskich sklepach internetowych. Cena, ceną, ale jak pokazywałem na nagraniu powyżej, znikąd taka niska cena się nie bierze.

Kask orzeszek

Kask typu „orzeszek”. Fot. Richard Masoner

6) Wygląd – gdy wszystkie podpunkty są już odhaczone, pozostaje nie mniej ważna sprawa wyglądu kasku. Tak jak pisałem wyżej, kaski występują w różnych kształtach, kolorach, rozmiarach. I warto skonsultować z dzieckiem, który kask najbardziej się podoba. Zakładanie go nie powinno się kojarzyć z poczuciem obciachu i zażenowania. Przed wybraniem się na przymierzanie, warto przejrzeć ofertę sklepów, jest ona bardzo różnorodna. Mnie zauroczyły kaski od Crazy Safety, swoim kształtem przypominające głowę smoka, kota, zebry, leoparda i innych zwierząt (można do nich dokupić tematyczne akcesoria). Uwierzcie mi, że jeżeli dziecku kask będzie się podobał, to nie będzie problemu z jego zakładaniem.

No właśnie, a co zrobić jeżeli dziecko nie chce zakładać kasku? Pierwsza i podstawowa sprawa – sami jeździjmy w kaskach. Dzieci biorą z nas przykład i jeżeli opiekun jeździ bez kasku, ale zakłada go tylko dziecku, to ono może się słusznie buntować. Natomiast dając maluchom przykład, na pewno łatwiej jest je przekonać do jazdy w kasku. Druga sprawa – trzeba spojrzeć czy kask spełnia wszystkie podane przeze mnie podpunkty. Sam nie chciałbym jeździć w kasku, który jest niewygodny, słabo wentylowany i brzydki.

Robisz to źle

Robisz to źle! Fot. Richard Masoner

Przyzwoite, markowe, dziecięce kaski zaczynają się od około 40 złotych. Moim zdaniem nie warto patrzeć na tańsze, ponieważ będzie to pozorna oszczędność. Na bezpieczeństwie, własnym, czy maluchów, nie warto oszczędzać. Nie trzeba od razu kupować kasku z wysokiej półki, ale jakiś poziom przyzwoitości warto utrzymać i nie kupować kasków za na przykład 9 (!!!) złotych, które dostępne są na Allegro. Zresztą jeszcze raz odsyłam do obejrzenia crash testu kasków, który pokazałem kilka akapitów temu.

 
  • „Zakładanie go nie powinno się kojarzyć z poczuciem obciachu i zażenowania.”
    ” Uwierzcie mi, że jeżeli dziecku kask będzie się podobał, to nie będzie problemu z jego zakładaniem.”
    … wszystko prawda, do momentu kiedy dziecko nie wyjdzie w tym dobrze dobranym, wygodnym i względnie podobającym się kasku na podwórko, a inne dzieci zgodnie krzykną, że łaaahaha, Malinowscy mają kaski, łaaahaha, kaskaderzy, kaskadeerzy, łahaha, idźcie jeździć gdzie indziej i nie róbcie nam wstydu! Przerobiłam osobiście, nic dziwnego że zdejmowałam ten kask za pierwszym zakrętem i bardzo szybko zupełnie przypadkiem gdzieś się zgubił :)
    Nie mam pojęcia jak przekonam do kasku swoje potencjalne przyszłe dziecko, pozostaje liczyć na to że do czasu pierwszego kasku będzie to już normą wśród rówieśników :)

    • A Twoi rodzice jeździli w kaskach? Cóż, dzieciaki bywają okrutne, dorośli zresztą też. Ale to już jest temat na wpis o nabieraniu pewności siebie. A z tym sam miewam czasami problem (ale z kaskiem już nie ;)

      • radziu

        Dokładnie, jeśli rodzice jeżdżą w kasku, dzieci też będą kask zakładać.
        Jak z młodymi wychodzę na rowery i zapomnę któremuś dać kask, to zaraz w drzwiach jest: ” tata daj kask”.
        Ba, nawet bez rękawiczek rowerowych już nie chcą wychodzić.

    • sparky

      Ej, ale to już nie te czasy. Ja też tak miałem jak piszesz, ale obecnie jest zupełnie odwrotnie. W moich okolicach prawie wszystkie dzieciaki jeżdżą w kaskach i to właśnie te bez kasków są „napiętnowane”…

  • Czy są jakieś wyniki badań, które pokazują *istotne* *statystycznie* zwiększenie się bezpieczeństwa *miejskiej* jazdy *dziecka* w kasku?
    Bo co do dorosłych to wiem – nie ma takich wyników badań.

    • Nie spotkałem się z takimi badaniami. Ale nie są potrzebne, każdy powinien według własnego uznania decydować czy zakłada sobie i dziecku kask.

    • aaa

      nie wiem czy są takie warygodne badania, ale sam się przekonałem o przydatności kasku gdy uderzyłem bokiem głowy (w kasku) o asfalt, podczas spektakularnego ślizgu na czerwonej farbie którą była wymalowana ścieżka rowerowa na skrzyżowaniu.

  • Daniel

    Teraz na całe szczęście coraz więcej dzieci jeździ w kaskach, zwłaszcza w fotelikach. Moja córka ma 4 lata i nie muszę jej namawiać na założenie kasku. W wieku 3 lat zaliczyła małą wywrotkę na rowerku biegowym. Nic poważnego, położyła się na boku. Kask miał styczność z chodnikiem, ale strach pomyśleć co by się stało gdyby to głowa dotknęła chodnika. Nawet lekkie uderzenie, mogłoby się źle skończyć. Dlatego lepiej go mieć.

  • mr T

    To co zauważyłem na filmie – dezintegracja Chińczyka.
    Wg mnie wymiernym wynikiem byłoby obrzucenie kamieniem innego, markowego, kasku niewykonanego w technologii in-mold. To rozwiązanie wydatnie wpływa na pozostanie kasku w stanie integralnym, nawet jeśl popęka. Do testu uczciwie byłoby wziąć kask chiński wykonany w tej technologii – jestem prawie pewien że wynik byłby inny.
    Czy jeśli rodzice jeżdżą w kaskach to dzieci też będą? Niekoniecznie. Nie sądzę żeby był problem gdy pojedzie z rodzicami (tak jak było w moim przypadku, dzieci nigdy nie widziały mnie bez kasku) za to wyjście na podwórko to zupełnie inna bajka. Można wojować i wojować, skutek będzie różny. Z czasów mojego dzieciństwa nie pamiętam dwóch rzeczy – kasków na głowach moich kolegów i wypadków kończących się urazami głowy. Oczywiście zawsze może być ten pierwszy raz…

    • Opieranie się tylko na własnym przykładnie nie jest zbyt dobre. Przypomina mi się rysunek na którym dziennikarka pyta faceta, który pływa w stawie, popijając piwo: – Nie boi się pan, że pan utonie? – Pani, ja tak już dwadzieścia lat pływam i jeszcze nigdy nie utonąłem!

      Ja gdy byłem dzieciakiem, dwa razy przygrzmociłem na rowerze w drzewo. Miałem na całe szczęście tylko wielkiego siniaka i strupy na głowie przez kilka dni. Ale co by było, gdybym jechał wtedy szybciej… Ale to też nie są argumenty za tym, aby od razu jeździć w kasku. Niech każdy sam (i za swoje dziecko) decyduje.

  • Niestety to prawda, niby mamy być odpowiedzialni za swoje dzieci a w takich błachych sprawach nie potrafimy być za nich odpowiedzialni. Z kaskami na rower jest jak z fotelikiem do samochodu. Jeśli chodzi o zdrowie i życie dzieci to nie ma znaczenia cena a jakość. Część tych tandetnych kasków powinna być zabroniona do sprzedaży.