Jak zmotywować się do jazdy na rowerze?


Myślę, że żadnego rowerowego maniaka, nie trzeba nawet przez sekundę namawiać, by wyszedł na rower. Powód jest nieistotny: poszwędać się z kolegami, skoczyć na drugi koniec miasta, by zobaczyć nową drogę rowerową, a może nawet gdzieś dalej jak czas pozwoli. Szybka zmiana ciuchów, sprawdzenie ciśnienia w oponach i już jest upragniona wolność. Wiatr we włosach, promienie Słońca na twarzy, uśmiechnięci ludzie po drodze i chwile w których lepiej się myśli. Powodów do jazdy są tysiące, a może nie być ani jednego. Po prostu się to robi.

Niestety, czasami tak jest, że praca, szkoła, domowe obowiązki – wysysają z nas energię i odbierają chęć do zrobienia czegokolwiek, poza położeniem się na kanapie. Brak chęci zrzucamy na karb przemęczenia, kiepskiej pogody, niskiego ciśnienia (naszego lub atmosferycznego). Czasami wystarczy włączyć „na chwilę” komputer czy telewizor, by pół dnia minęło w mgnieniu oka. A wieczorem przecież iść na rower „się nie opłaca” – mówimy sobie.

Jak zmotywować się do jazdy na rowerze
fot. Joel Bedford

Ja też miewam chwile, gdy czuję się tak, jakby włochata małpa siedziała mi na głowie i uciskała ją z każdej strony. Chwile, gdy ciepły koc i kanapa mają magiczną moc przyciągania do siebie. Po prostu i zwyczajnie mi się nie chce.

Nie trzeba być psychologiem, by wiedzieć, że w takich chwilach najważniejsze jest wykonanie pierwszego kroku. Wystarczy ruszyć się z domu, by po chwili przekonać się, że to był bardzo dobry krok. Już kilka minut na rowerze rozrusza nasze zastane mięśnie, poprawi krążenie i natlenienie organizmu. Od razu zaczniesz się zastanawiać, czemu do jasnej pogody siedziałeś tyle czasu w domu, zamiast w końcu wyjść na rower.

Przedstawię Ci kilka sprawdzonych sposobów, na zmotywowanie się do wyjścia z domu w chwilach słabości. Jeżeli masz własne pomysły, podziel się nimi z nami. Jeszcze raz podkreślę, chodzi o sposoby awaryjne. Nie o zmuszanie się do czegoś, czego się nie lubi. Jazda na rowerze ma być zawsze przyjemnością samą w sobie.

1) Umawiaj się na rower –  jeśli już się umówisz z kimś na konkretną godzinę, głupio będzie się wycofać. Dobrym pomysłem jest też zapisanie się do klubu turystów kolarzy PTTK, takich klubów jest w Polsce jest ponad 40. Zwykle oprócz okolicznościowych imprez, organizują cotygodniowe spotkania rowerowe dostosowane do osób o różnej kondycji i jeżdżących w różnym tempie.

2) Wyznacz sobie cel – nie myślę tutaj o dalekosiężnych planach, typu schudnę 10 kilogramów czy zwiększę swoją średnią prędkość. Zostańmy w przyjemniejszym klimacie i celach na wyciągnięcie ręki. Powiedz sobie, że chcesz zobaczyć jakąś część swojej okolicy, w której dawno nie byłeś. Że chcesz zobaczyć, czy w cukierni na drugim końcu miasta, nadal sprzedają tak dobre lody jak kiedyś. Może odwiedzisz jakąś dawno nie widzianą koleżankę lub kolegę. Pomysł może być spontaniczny, czasami totalnie abstrakcyjny. Ważne by chcieć go zrealizować. Tylko nie jutro, ale właśnie dziś, zaraz :)

3) Lepszy wizerunek – cóż, jesteśmy gatunkiem stadnym i co by nie mówić, zawsze ktoś będzie miał o nas jakąś opinię. Zdecydowanie lepiej mieć opinię (nawet w oczach najbliższych osób, olejmy sąsiadów) osoby aktywnej, niż takiej która tylko siedzi przed telewizorem, popijając piwo.

4) Popraw sobie humor – pisałem to już wyżej, ale jeśli siedzisz teraz, smętny i bez chęci do życia – przypomnij sobie ostatnie wyjście na rower. Jak od razu poprawił Ci się nastrój, problemy uleciały (choćby na chwilę), a organizm przestawił się na aktywny tryb. Warto przemóc się w sobie, by się tak poczuć, prawda?

5) Sportowe aplikacje społecznościowe – jeśli masz zainstalowaną aplikację Endomondo (lub inną tego typu), dołącz do jakiejś rywalizacji, na przykład kto przejedzie więcej kilometrów w danym miesiącu. Albo dołącz do charytatywnej akcji, organizowanej przez dużą firmę – czasami płacą one na szczytny cel pieniądze, za przejechanie odpowiedniej ilości kilometrów. Jeżeli mamy aktywnych znajomych, szybko okaże się, że oni też korzystają z jakiejś aplikacji i będzie można nawzajem śledzić swoje postępy. A (patrz punkt trzeci), mało co tak motywuje jak chęć pokazania innym, że jest się „lepszym” :)

Tak jak pisałem, prawdziwych roweromaniaków nie trzeba przekonywać do jazdy. Zawsze znajdą choć chwilę, by pojeździć. Nie ma się też co przejmować pojedynczymi dniami kryzysu, czasami trzeba wrzucić na totalny luz. Ale to tylko w ramach wyjątku. W pozostałe dni – nie ma opcji – trzeba ruszyć się na rower.



Aby napisać komentarz pod wpisem, nie musisz się rejestrować! Wystarczy, że podasz swoją nazwę i e-mail oraz zaznaczysz ptaszkiem "Wolę pisać jako gość". Trzeba odhaczyć jeszcze dwa okienka od góry, gdzie zgadzacie się na przetwarzanie Waszych danych. Zapraszam do komentowania - odpisuję na wszystkie pytania, nawet w starych wpisach.