Podłączę się do tematu by nowego nie zakładać. Również przychodzi mi do głowy sprawdzenie przygody z szosą. Obecnie jeżdżę Rockriderem EXPL 540 na oponach 29x2.6 - ciężki czołg ale wszędzie pojedzie. Często zdarza mi się nim zrobić jednak trasę 30-50km po asfalcie/drodze utwardzonej gdzie typowego terenu trzeba na siłę szukać. Stąd myśl o drugim rowerze. Teoretycznie dobrze by pasował gravel lub szosa na oponie 35-38C no ale koszty... Na pierwszy kontakt celowałbym w coś do ok 1000-1500zł (używane). W tym budżecie zostają szosy na hamulcach szczękowych i oponie max 28C (a więc przełaj jako opcja awaryjna i dojazdowa). Pytanie czy jest sens się w taki rower ładować? Z jednej strony jak nie siądzie to mała strata, z drugiej jest szansa że sam sprzęt zniechęci. Choć przez długi czas jeździłem rowerami no name oraz chyba pełnoletnim giantem boulder i też było ok, więc jakaś tolerancja na sprzęt jest. Rockrider to pierwszy poważniejszy i współczesny sprzęt. Z barankiem jazdę testową miałem (jakiś gravel treka za ok 10K) i wrażenia był pozytywne.
Mam ok 180cm wzrostu i ważę 105kg wiec zastanawiam się czy wąskie jak na obecne standardy opony dadzą radę. Przy wysokim ciśnieniu sam asfalt będzie wyczuwalny, a jakieś nierówności czy kamyczki mogą być niebezpieczne dla opony i mnie. Jest sens oglądania się za wynalazkami typu Serious Valparola 28" czy lepiej poczekać i dołożyć do czegoś bardziej gravelowatego/endurance co zmieści chociaż to 35c a i ramę z hamulcami może mieć solidniejsze.