-
Postów
266 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Ostatnie wizyty
Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.
Osiągnięcia Rot
Stały bywalec (3/4)
-
Nie mam pracy siedzącej. Pracuję od paru miesięcy w sklepie rowerowym, wcześniej bezrobotny, ale też zasuwam na siłkę ile dam radę.
-
O to to. Tzn większość czasu jestem w górnym, na podjazdach i zjazdach łapię za dół i się bardziej pochylam. Mostek jest tam strasznie długi ogółem, też nie jestem pewien czy nie wziąłem za dużej ramy (191cm, 91 przekrok, rama 61). Ale fakt jest taki, że im więcej jeżdżę, tym później mnie boli. Też lekko mi lewa ręka drętwieje po jakimś czasie, ale to samo miałem na początku z XC.
-
Bierz 50, jest na XT i ma manetki SLX. Jedyny minus dla mnie to ta czerwona żarówa.
-
Dół, tak jakbym robił martwy ciąg złą techniką. Ciśnienie - szczerze nie wiem. Nie sprawdzałem, ale nie na kamień. Vittoria Zaffiro, 28c, waga jakieś 80kg. Większej nie potrzebuję, właśnie chcę jak najmniejszą ale wciąż żeby zmieściło się co potrzebuję, nie wiem czy 0.6 wystarczy czy brać 1.0l.
-
Dobra, minął miesiąc prawie, pora na parę spostrzeżeń. Po pierwsze - na XC jeżdżę już właściwie tylko na siłownię. Po drugie - ból pleców na dłuższych trasach, ale najpierw się pojawiał po 20km, teraz bardziej po 40. Po trzecie - przywykłem do tubeless. Ktoś mnie musiał ratować po drodze łatką. Po czwarte - rower jest diabelnie szybki. Ja niestety jeszcze nie. Na trasie 80km pod Krakowem średnia wg Stravy wyszła 25, wliczając w to wyjazd i dojazd przez mimo wszystko centrum miasta. Jakiś sensowny licznik / GPS by się kiedyś przydał, ale to bardzo droga zabawka, więc może kiedyś. Muszę się też zaopatrzyć w jakąś torbę podsiodłową, żeby nie jeździć wiecznie z plecakiem - łańcuch jednak nie jest potrzebny, jeśli nie zamierzam robić po drodze zakupów. No i finalnie - to praktycznie samo jedzie. Na płaskim dwa machnięcia korbą, i przez sto metrów utrzymuję te 20km/h. Co do roweru samego w sobie - owijka w Sensach jest tragiczna. Twarda, wąska, śliska. Obręcze takie sobie, ale karbon za 6k na pełnej 105 to praktycznie deal życia. Teraz pora ogolić nogi, złapać zniżki na Assossa i podjąć walkę z elektrykami na podjazdach. BTW - nie mam ani tyle pary w nogach ani w płucach, żeby wejść wyżej niż połowa kasety na dużym blacie. Póki co V-max jaki miałem lekko z górki to 50 (też trochę się boję szybciej, szczególnie póki co bez SPD), na płaskim te 40+ przez chwilę, więc nie szybciej niż XC, ALE średnie, szczególnie poza miastem, są sporo lepsze - tam gdzie XC bym jechał powiedzmy 25, tu z tym samym wysiłkiem lecę 30. Nie pomaga też to, że ostatnio ciągle był wiatr w twarz.
-
Tu akurat dobrze mi się siedzi na długość, jak było mokro to miałem tylko lekko spięte te mięśnie kciuków, ale tak to ok. Jedyne z czym mam problem to właśnie to jak ciężko mi mocniej depnąć w te pedały, kompletnie inaczej niż na MTB. Spróbuję jeszcze jutro trochę podnieść to siodło, tak o pół centymetra, i zobaczę czy lepiej.
-
Nie nie, przekrok już mierzyłem, 91cm. Mam na myśli wysokość siodełka jak zmierzyć w ten sposób.
-
Nie mam tak długiej linijki, a to w ogóle się mierzy pionowo czy wzdłuż rury podsiodłowej? Chwilowo to wygląda tak: Chciałem w formacie wideo ale coś mi stronę blokuje wtedy.
-
Przejechałem dopiero jakieś 20km, droga do pracy i z powrotem, i moje wrażenia do tej pory: nie jestem ani trochę szybszy niż na XC. Rower super przyspiesza, lekko się podjeżdża, ale za nic nie mogę dać tyle samo mocy, co na MTB. Mam takie miejsce wracając z pracy, lekko pod górkę, gdzie na XC w sprincie potrafię osiągnąć po 40km/h, na szosie nie jestem nawet w stanie zrobić sprintu. Nie jestem przyzwyczajony do pozycji, cały czas mam wrażenie że siedzę za nisko - wysokość siodełka dobrana metodą z piętą na pedale w dolnej pozycji, ale mam wrażenie że normalnie kręcąc mam ciut zbyt ugięte kolano jednak. Też stając mogę bez problemu dotknąć palcami obu stóp do ziemi, na XC tylko jedną stopą, czubkiem palców. Pewnie by się przydało żebym zrobił zdjęcie i pokazał jak na tym siedzę?
-
Dopiero wczoraj kupiłem, nie zdążyłem jeszcze nim jeździć porządnie. A i tak będę na zmianę z moim XC.
-
Update żeby się pochwalić - kupiłem. Po pierwsze, zdecydowanie drożej niż zakładałem. Po drugie, carbon. Sensa Giulia GF Comp. Dziwnie mi się jeździ, kompletnie inaczej niż na MTB, muszę prawdopodobnie poprawić fit na nim. Rower jest szybki, bardzo nawet, tylko że ja nie jestem - wracając nim do domu w ogóle nie byłem w stanie użyć drugiego blatu. Ale jak to przyspiesza, to jest nieziemskie.
-
Problemy z tym są dwa: 1. Nie jestem przekonany do carbonu - to przede wszystkim ma być rower którego nie będę się bał uszkodzić np. zapięciem albo obiciem 2. W tym Cube akurat tych rat 0% jest max 10, zakładałem bliżej 20. Nie przelewa się chwilowo, ale te ~200 miesięcznie bym był w stanie odłożyć, 450 już niekoniecznie
-
Wyciągam łopatę i odkopuję temat. Śmieszna sprawa - padłem ofiarą masowych zwolnień, po pół roku bezrobocia trafiłem do pracy w pewnym znanym sklepie rowerowym. Jak dobrze pójdzie, to za jakiś czas będę mógł wykorzystać zniżkę pracowniczą - ale ile jej będzie na konkretne rowery tego nie wiem, kwestia indywidualnej wyceny. Dla przypomnienia - 191cm, przekrój 91 o ile dobrze zmierzyłem, 80kg wagi, zdecydowanie szosa, do ok. 4k, raczej nowa (zniżki! i raty 0% koniecznie). Zaopatrzyłem się na Sensa Romagna / Veneto 105 - w zasadzie dokładnie to samo, ta sama geometria, niemal ten sam osprzęt, inny kolor. Jest coś lepszego do znalezienia w takich pieniądzach?
-
OnePlus 13
-
No właśnie ta torba z okienkiem wydaje się ok o tyle, że chroni przed deszczem, ale jednocześnie muszę być w stanie obsługiwać telefon, obracać / powiększać mapę, przeskakiwać między funkcjami w Komoot / Strava itd. Z kolei te garminopodobne mocowanie ma ten problem, że nie ufam klejom, a też martwi mnie że musi być na stałe przyklejone do etui, więc przeszkadza w ładowaniu indukcyjnym i ogółem w użytkowaniu na co dzień.
