Czy warto jeździć na rolkach?

Gdybym miał wymienić sport, który stawiam na drugim miejscu po rowerze, to byłyby to z pewnością rolki. Pływać nie lubię, do biegania nadal nie mogę się przekonać (o czym napiszę więcej za chwilę), gry zespołowe nigdy nie były moją mocną stroną, a siłownia mnie bardzo nudzi. Ale dwa lata temu mój przyjaciel, który po latach przerwy wrócił do jazdy na rolkach i bardzo się w to wkręcił, pożyczył mi je na parkingu i od pierwszego przejazdu bardzo mi się to spodobało. W dzieciństwie pamiętam, że miałem łyżworolki, ale nie było za bardzo gdzie jeździć, więc wtedy zapał szybko mi się wyczerpał. Teraz okazało się, że mam więcej chęci i miejsce do jeżdżenia też znalazłem :)

Choć w całym moim życiu byłem może cztery razy na łyżwach i zawsze trzymałem się blisko bandy, na rolkach nie było już tak źle. Oczywiście jazda wymaga wprawienia się, ale udało mi się całkiem szybko ogarnąć jazdę po prostej i skręcanie. Nadal niestety nie czuję się pewnie podczas jazdy po mieście i dlatego trzymam się prostych, asfaltowych terenów. Może po prostu nie jestem stworzony do jazdy typu urban :)

Wieczór na rolkach :) Polecam każdemu na wyrobienie mięśni (nie tylko nóg). #rolki #rollerskates #rollerblade #twister #konstantynow

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Łukasz Przechodzeń (@roweroweporady.pl)

Ale do sedna – co dała mi jazda na rolkach? Wydawać by się mogło, że na rolkach ćwiczy się tylko nogi. I choć faktycznie najbardziej pracują mięśnie nóg, to nie są one osamotnione. Swój udział podczas jazdy mają także pośladki, brzuch i plecy. Tak, tak, plecy. Po pierwszych jazdach najbardziej czułem nie mięśnie nóg, a właśnie obolałe plecy nad czterema literami. Dodatkowo fajne jest to, że pracują trochę inne mięśnie niż na rowerze. Daje to bardzo, bardzo wiele podczas późniejszych rowerowych przejazdów. I mówię to z perspektywy totalnego amatora, ponieważ nigdy nie trenowałem i trenować nie zamierzam żadnej dyscypliny sportu. Po prostu dzięki rolkom, podczas jazdy na rowerze czuć, że mięśnie pracują lepiej.

W łyżworolkach (tak jak w jeździe na rowerze) fajne też jest to, że jeśli tylko nie przesadzisz na pierwszy raz z jazdą, nie będzie skutków ubocznych. Jeśli już opanuje się utrzymywanie równowagi (co naprawdę nie jest trudne), to jazda jest przyjemna i dopóki nie będziesz się forsował, będziesz mógł przejechać naprawdę spory odcinek bez zniechęcenia. Z tego powodu – niestety – bieganie nie zostało moim ulubionym sportem. Choć miałem kilka podejść i nadal planuję do tego wrócić, to nie jest to taka aktywność jak rower czy rolki. Na nie możesz wrócić nawet po dłuższej przerwie i chociaż nie przejedziesz zbyt wiele, będzie się jechało z przyjemnością. Bez wypluwania płuc i problemów ze złapaniem tchu, a ja tak przy rozpoczynaniu biegania mam, nawet jeżeli robię to wolnym tempem, przeplatając marszem. Z rolkami po prostu o wiele łatwiej zacząć.

Co jest ważne przy jeździe na rolkach – zanim wybierzesz konkretny typ i model, w pierwszej kolejności kup ochraniacze na nadgarstki. Do jazdy agresywnej konieczne są też ochraniacze na kolana, łokcie i kask. Sam kask ogólnie byłby wskazany, m.in. dlatego, że na rolkach o wiele łatwiej stracić równowagę niż na rowerze, zwłaszcza na nierównej nawierzchni. Ale ochraniacze na nadgarstki powinny być pierwszym zakupem – podczas przewrotki leci się na ręce, a ochraniacz zapobiegnie obdrapaniu dłoni i późniejszym problemom z nadgarstkami.

Nad rodzajami i typami rolek nie będę się specjalnie rozwodził. W dużym skrócie mamy rolki fitnessowe z miękkim butem, rolki do slalomu/urban (ale też normalnej jazdy) ze sztywnym butem, rolki do jazdy szybkiej i rolki do jazdy agresywnej. Przed napisaniem tego wpisu zastanawiałem się co napisać o najtańszych rolkach, które można kupić w dużych marketach sportowych za ok. 150-160 złotych. Z jednej strony wiadomo, że to szajs, który nie będzie dawał aż takiej przyjemności z jazdy. Z drugiej strony, nie każdy chce wydawać więcej na coś, co może mu się nie spodobać.

Ze swojej strony polecam każdemu pożyczenie od kogoś przyzwoitych rolek :) Choćby na godzinę. Jak się założy świeże skarpety (najlepiej długie i ciut grubsze, bo w takich lepiej się jeździ), to nie jest to nic niehigienicznego. Taniutkie rolki nie dają takiej przyjemności z jazdy, bo łożyska słabo się kręcą, kółka kiepsko toczą, a but słabo wentyluje stopę. Tak więc jednak lepiej albo kupić coś z trochę wyższej półki, czyli spojrzeć na rolki od 250 złotych, albo po prostu pożyczyć.

Jakie rolki łyżworolki kupićRollerblade Twister 80

Ja na pierwsze rolki wybrałem Roces Y200, fajny, rekreacyjny model. Chyba dystrybutor Rocesa wycofał się z ich sprzedaży, zapewne zastępując jakimiś podobnymi. Niestety miały od początku coś nie tak z butem, a zauważyłem to dopiero po jakimś czasie. Przez to nie mogłem ustawiać prosto stopy podczas jazdy. Po ich dwukrotnym reklamowaniu, dostałem zwrot pieniędzy i postanowiłem zainwestować w lepsze, bardziej popularne wśród dużo jeżdżących rolki, czyli Rollerblade Twister. Wyjściowo nie są tanie, ale jeśli się dobrze poszuka promocji lub używanych na Allegro, można kupić je, zwłaszcza po sezonie w naprawdę dobrej cenie.

Na Twistery złego słowa nie powiem. To bardzo porządne i pancerne rolki, z dobrą wentylacją i świetnym trzymaniem stopy. Ja nie wykorzystuję ich możliwości nawet w 30 procentach, bo nadają się idealnie do slalomów czy szybkiej jazdy po mieście, ale doceniam w nich najbardziej to, że doskonale usztywniają stopę, dzięki czemu jeździ się na nich o wiele lżej i szybciej niż w łyżworolkach z miękkim butem. Oprócz Rollerblade’a, z firm, które są obecne w Polsce, mogę polecić rolki marek takich jak: SEBA, PowerSlide, K2, Fila. Znam sporo osób, które jeżdżą na rolkach tych marek i są bardzo zadowolone.

Powrót na rolki po pół roku nie był taki straszny :) #rolki #skates #lodz #mosir

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Łukasz Przechodzeń (@roweroweporady.pl)

Podsumowując – czy warto jeździć na rolkach? Oczywiście, że warto :) Ja nikogo nie będę przekonywał, że to super sport i lepszy od wszystkich innych. Bo tak nie jest. Każdy lubi co innego. Ale podskórnie czuję, że jeżeli dobrze czujesz się na rowerze, to i rolki mogą Ci się spodobać. Zwłaszcza, że jak dobrze się człowiek rozejrzy, to znajdzie w okolicy rolkowych zapaleńców, którzy potrafią jeździć cały rok – w ciepłe i suche dni na zewnątrz, a zimą gdzieś pod dachem. W swoim życiu testowałem sporo różnych nowych dyscyplin sportowych, ale z większością nie było mi po drodze. Rolki zostały i to zapewne na długo :)



Aby napisać komentarz pod wpisem, nie musisz się rejestrować! Wystarczy, że podasz swoją nazwę i e-mail oraz zaznaczysz ptaszkiem "Wolę pisać jako gość". Trzeba odhaczyć jeszcze dwa okienka od góry, gdzie zgadzacie się na przetwarzanie Waszych danych. Zapraszam do komentowania - odpisuję na wszystkie pytania, nawet w starych wpisach.