B’Twin Rockrider 900 – poszedł jak dzik w żołędzie

Odkąd zacząłem testować różne modele rowerów B’Twin, coraz wyraźniej widzę w ich działaniach zasadę „więcej za mniej”. Za 3300 złotych nie spodziewamy się otrzymać roweru górskiego z fajnym, powietrznym amortyzatorem, napędem 1x oraz kołami Mavic. A tu jednak taki rower dostajemy. Nie chcę aby z tego tekstu wyszła laurka, bo nie wszystko w tym rowerze jest idealne, ale przypomina mi on swoją koncepcją szosowy model Triban 540, który także oferuje nadzwyczaj dobre wyposażenie, w identycznej cenie co Rockrider 900.

B'Twin Rockrider 900

Ale co takiego nadzwyczajnego znajdziemy w Rockriderze? I czy producent nie przyciął trochę na częściach, które nie są widoczne na pierwszy rzut oka? Drobne oszczędności da się wychwycić, ale na szczęście tylko tam, gdzie nie jest to aż tak istotne. Ale po kolei…

B'Twin Rockrider 900

Tapered Headset

Zacznijmy od ramy – oczywiście jest ona aluminiowa, a sam materiał został dwukrotnie wycieniowany. Nie zabrakło tutaj stożkowej główki ramy (tapered), która powinna być w zasadzie standardem na tej półce cenowej, a nie zawsze tak jest.

Integrated Post Mount

Natomiast zdziwiło mnie zastosowanie w ramie mocowania tylnego zacisku hamulca w przemijającym już standardzie IS. Obecnie w zasadzie wszystkie hamulce górskie są mocowane w systemie Post Mount – tutaj aby się do niego dostosować, użyto adaptera. Okej, robią tak też niektórzy inni producenci, ale zupełnie nie wiem, po co sobie komplikować życie takimi adapterami.

Druga sprawa, w ramie nie poprowadzono wewnętrznie linek. Oba przewody (od tylnej przerzutki oraz hamulca) idą pod górną rurą, a to dobry pomysł, ponieważ błoto tak łatwo tam nie dotrze. Jeżeli taka konstrukcja ramy pozwoliła na obniżenie kosztów produkcji, dzięki czemu przykręcono do niej lepsze podzespoły, to ja jestem na tak. Wewnętrzne prowadzenie linek, choć bardzo estetyczne, nie jest aż tak potrzebne  – tym bardziej, że obecnie panuje trend, aby przewód od tylnego hamulca prowadzić i tak na zewnątrz.

B'Twin Rockrider 900

Rama ma sportową geometrię i jest dość krótka, dzięki czemu mamy lepszą kontrolę nad rowerem. Nie sugerujcie się nisko wysuniętym siodełkiem na zdjęciu powyżej – mimo tego, że mam relatywnie krótkie nogi i tak sztycę wysuwałem wyżej, tylko tutaj specjalnie ją schowałem. Mimo bardziej pochylonej pozycji za kierownicą, jest ona nadal całkiem wygodna, także nie będziecie narzekać na ból pleców po jeździe. A dla chcących uzyskać agresywniejszą pozycję – zawsze jest możliwość obrócenia mostka i wyjęcia spod niego podkładek.

Manitou M30

Za amortyzację odpowiada Manitou M30 – to lekki, powietrzny widelec o skoku typowym dla maszyn do XC, czyli 100 mm. Po odpowiednim ustawieniu ciśnienia oraz tłumienia powrotu, działa naprawdę dobrze i nie ma żadnego porównania ze sprężynowymi amortyzatorami, które często można spotkać w rowerach z tej półki cenowej. Natomiast M30 będzie w zupełności wystarczający dla wszystkich, którzy wchodzą w temat jazdy cross country lub po prostu chcą mieć pewność, że amortyzator będzie działał tak jak trzeba.

Combo Lock

Amortyzator ma także możliwość blokowania, co przydaje się na stromych podjazdach. B’Twin zastosował tu własną manetkę – ComboLock, która szczerze mówiąc, nie przypadła mi do gustu. Jej pierścień jest dość wąski, więc mimo karbowanej powierzchni, czasem nie tak łatwo go przekręcić. Co ciekawe, B’Twin montuje je nawet w dwukrotnie droższych modelach, więc może to tylko ja się czepiam :)

Korba SRAM NX

Napęd, jaki zamontowano RR 900, może wywołać palpitacje serca u zatwardziałych konserwatystów. Choć myślę, że większość dobrze wie, że przed napędem 1x w rowerach XC nie ma ucieczki. Wielu producentów wkłada jedną tarczę z przodu dopiero w rowerach, które ocierają się o 10 tysięcy złotych, a w naszym pułapie cenowym pozostaje przy „bezpiecznym” trójtarczu 40/30/22 z 9. lub 10. przełożeniami na kasecie. Z tym, że są to zwykle rekreacyjne górale, a nie maszyny z myślą o czymś więcej.

Tu jest zupełnie inaczej i na korbie znajdziemy tarczę z 30. zębami. Niestety, w razie chęci zmiany, maksymalnie wejdzie tylko 32T, a szkoda, bo w bardziej płaskich rejonach, przydałoby się mieć ciut więcej. Natomiast jeżdżący głównie po górach (bo to jest w końcu rower górski), myślę, że będą zadowoleni. Lekkich przełożeń z 11. rzędową kasetą 11-42 nie brakuje, a sam napęd działa bez zarzutu.

Sram NX przerzutka
Końcówka linki się odlepiła temu misiu

Biegi wchodzą pewnie i twardo – jak to u SRAM-a, nie mam tutaj żadnych zastrzeżeń. Przerzutka jest wyposażona w sprzęgło, dzięki czemu łańcuch nie obija się nam podczas jazdy o ramę. Dodatkowo dzięki sprytnemu patentowi (przycisk z kłódeczką), mamy możliwość zablokowania wózka przerzutki pozycji, która ułatwia wyjęcie koła czy rozpięcie łańcucha.

SRAM Narrow Wide

Zębatki na korbie są oczywiście (jak to u SRAM-a) wykonane w technice narrow-wide, czyli zęby są tak ukształtowane, aby idealnie dopasowywać się do łańcucha. Podczas jeżdżenia Rockriderem, łańcuch ani razu nie spadł mi z korby, czyli system spełnia swoje zadanie.

Mavic Crossride

Koła to markowe, systemowe Mavic’i Crossride FTS-X. Producent podaje, że dadzą sobie radę z ciężarem do 120 kilogramów (liczone razem z rowerem), także dla większości będą wystarczające. Mimo braku sztywnych osi (to nie ta półka cenowa), są moim zdaniem wystarczająco sztywne.

Hutchinson Python 2

Opony mamy tutaj w rozmiarze 27,5 cala i B’Twin konsekwentnie trzyma się tego rozmiaru, dając wybór w postaci kół 29″ jedynie w najwyższych modelach. Czy to dobra droga? Nie mi oceniać, na pewno zawiedzione mogą być bardzo wysokie osoby, gdyż rower w rozmiarze XL z kołami 27,5″ niekoniecznie będzie wyglądał dobrze. Natomiast mi ten rozmiar bardzo przypadł do gustu, mniejsze koła są zwrotniejsze i mają szybszą reakcję. Gorzej przetaczają się przez przeszkody i są wolniejsze, jeżeli porównamy je z większym rozmiarem – ale tu mamy klasyczne coś za coś.

Opony to Hutchinson Python 2 o szerokości 2,1″. Sam Decathlon pisze, że sprawdzają się najlepiej na suchej nawierzchni, co zresztą zwiastuje niski i nie tak agresywny bieżnik. Jeżdżąc chociażby po Górach Sowich, nie narzekałem na nie w ogóle, fajnie trzymały się nawierzchni i lekko toczyły na bardziej płaskich odcinkach. Natomiast jeżeli chcielibyście pojeździć trochę ostrzej, pomyślałbym nad dokupieniem drugiego kompletu opon, o mocniejszym bieżniku i trochę większej szerokości.

Sam rower prowadzi się bardzo dobrze i tak jak w tytule tego tekstu, idzie jak dzik w żołędzie :) To ja byłem głównym ograniczeniem podczas jazdy, a nie sam sprzęt. I aż chce się testować granice jego możliwości, choć akurat z tym warto bardzo uważać, aby nie przecenić własnych granic.

TEKTRO TKD 32

Hamulce, to produkowany przez Tektro model TKD 32. Zaciski wyposażono w półmetaliczne klocki, które współpracują z tarczami o średnicy 160 milimetrów. Mogę o nich napisać tyle, że działają i robią co mają robić. Modulacja jest na niezłym poziomie, a siła hamowania wystarczająca.

Wygoda siodełka czy chwytów, to oczywiście rzecz gustu, natomiast mi one pasowały. Siodełko pozostawało wygodne nawet po dłuższej jeździe i to mimo braku „pampersa” w spodenkach. Natomiast to już każdy musi ocenić indywidualnie – pamiętajcie, że nie ma nic złego w wymienianiu siodełka, nawet w nowym rowerze, jeżeli fabryczne Wam nie pasuje. I nie oznacza to, że takie siodełko jest kiepskie, po prostu nie pasuje do Waszej budowy ciała.

B'Twin Rockrider 900 Test

Podsumowując – za 3300 złotych dostajemy rower przygotowany do udziału w maratonach czy amatorskim XC. Warto oczywiście rozważyć, czy wielkość kół oraz stopniowanie napędu będzie Wam odpowiadać, a także dopasować opony do warunków, w których będziecie jeździć. Ale Rockrider da masę przyjemności także tym, którzy chcą po prostu pojeździć dla przyjemności, bez startowania w jakichkolwiek zawodach. Taki rower pozwala na szlifowanie umiejętności na różnych trasach, gdzie dla początkujących ograniczeniem będą oni sami, a nie sprzęt na którym jeżdżą :)

Sam rower jest lekki (nieco ponad 12 kg bez pedałów w rozmiarze M), zwinny i dobrze wyposażony – same koła kosztują w detalu 800 zł, amortyzator 1000 zł, napęd 1000 zł, co już daje 2800 złotych, a gdzie rama, hamulce, opony i reszta elementów? :) W kategorii wyposażenie/cena ten rower jest po prostu świetny.

Dziękuję marce B’Twin za użyczenie roweru do testów.

  • kanka

    Z Btwinami ciężko jest rywalizować. Mam Rockridera 560 za 2700 zł i też w tej cenie nie znalazłem nic, co miałoby pełna grupę Sram X5 (lub równorzędną), Rock Shoxa i ważyło 13 kg.

    • Jakby poszukać na dobrej wyprzedaży, to coś by się znalazło. Ale no właśnie, na wyprzedaży, wyszperanej i wyczekanej (bez gwarancji, że się coś znajdzie), a DC ma swoje rowery od ręki :)

  • Gro

    Kurcze, mogliby choć troszkę przeszlifować spawy. Niedużo, ale rama odrazu zyskałaby na „jakości”

    • A cena od razu poszłaby w górę. Tak jak pisałem, B’Twin poszedł w stronę wyposażenia roweru, a nie „picowania” detali (właśnie brak lepszego wyszlifowania czy wewnętrznego prowadzenia linek). Coś za coś :)

  • Marek Kaniasty

    Ja mam pytanie odnośnie hamulców w rowerze. U mnie z jakieś 2-3 dni temu podczas użycia klamki przedniego hamulca szczękowego słyszę takie świszczenie z przedniego koła. Czy to mogą być zużyte wkładki hamulcowe ocierające o obręcz?

  • Gregrex

    Rok temu prawie kupiłem Rockridera 560 za 2499zł, niestety po kilku dniach dostałem z Decathlona maila że nie mają już na stanie i muszą anulować zamówienie.
    Nie ma tego złego…
    Dwa tygodnie temu kupiłem w Decathlonie Rockridera 900, ostatni egzemplarz w województwie, to rower marzeń:
    – napęd z jedną przerzutką to jest to, wybrałem z pełną świadomością – raczej nie potrzeba mi w rowerze przełożenia na ponad 40km/h, to nie szosa a ja nie Szurkowski
    za to zalety nie do przecenienia.
    – cena/jakość bezkonkurencyjna
    – lekki, zwrotny, efektowny
    Do zmiany jedynie gripy na ergonomiczne z rogami bo do takich się przyzwyczaiłem.