Test koszulki, spodenek i kasku Škoda

Do jazdy na rowerze, nie są niezbędne specjalne ciuchy. Śmiało możemy jeździć w bawełnianych T-shirtach i ulubionych spodenkach. Ale gdy chce się pojeździć trochę szybciej i dalej, nagle okazuje się, że bawełna nie jest idealnym materiałem. Szybko naciąga naszym potem i nie schnie zbyt szybko. W dodatku nie chroni przed odparzeniami od siodełka. Dlatego właśnie, w wielu wypadkach, warto pomyśleć nad zaopatrzeniem się w odzież rowerową. Lekką, przewiewną i wygodną. Dziś na tapetę biorę trzy elementy ubioru, czyli koszulkę, spodenki oraz kask, które dostarczyła mi Škoda, z którą współpracuję od kwietnia tego roku. Mam je od kilku miesięcy, więc zdążyłem wyrobić sobie na ich temat zdanie. Test będzie do bólu szczery, bo nie dałem im żadnej taryfy ulgowej (jak zawsze zresztą).

 

Kask Skoda

Na pierwszy ogień idzie kask – model Crimeo. W tym roku miałem już sporo kasków w swoich rękach, ponieważ na YouTube robiłem ich crash test :) Ten od Škody nie przeszedł jeszcze takiego sprawdzianu, ale kto wie, może pokuszę się kiedyś o taki test. Głównie dlatego, że ciekawi mnie informacja podana przez producenta, że w jego konstrukcji znajduje się aluminiowy szkielet, wzmacniający konstrukcję. Choć przyznam szczerze, że kaski które rozwalałem, były albo tanie, albo stare. Natomiast ten model jest bardzo porządnie wykonany, że już po wzięciu go w rękę czuć, że nie miałby problemów ze zdaniem mojego „testu arbuza”.

Już powłoka zewnętrzna zdradza, że nie jest to najtańszy produkt. Ciężko oddać mi to słowami, ale kask jest po prostu dobrze wykonany. Nic nie odłazi, nic się nie odkleja, a jego skorupa jest po prostu ładna. Konstrukcja jest bardzo sztywna, mimo tego, że moja waga pokazała tylko 290 gramów – czyli bardzo przyzwoitą masę. Wagi kasku nie czuć na głowie i o to chodzi.

Kask wchodzi na głowę dość płytko. Na tyle płytko, że gdy pokazywałem Wam ten kask na Facebooku, jeden z czytelników pytał się, czy to rozmiar dziecięcy. Nie orientował się, że juniorskiego kasku nawet bym na głowę nie wcisnął. Taką ma konstrukcję i jednym to pasuje, innym nie. Ja wolę kaski, które wchodzą ciut głębiej na głowę, ale można się przyzwyczaić.

Wentylacja to bardzo ważna sprawa w kasku, zwłaszcza jeżeli jeździmy w upalne lato. Kask posiada 18 dużych otworów wentylacyjnych, z naciskiem na dużych. Oprócz oczywiście bezpieczeństwa oraz wygody, jest to najważniejsza funkcja w kasku. Musi być przewiewny, inaczej będzie zalewać nas podczas jazdy pot z czoła. Tutaj pod względem wentylacji jest naprawdę dobrze.

Wygoda – kask dostępny jest w dwóch rozmiarach M (52-58 cm) i L (58-62 cm). Mam dość dużą głowę i rozmiar L jest na mnie dobry prawie na styk. Warto pamiętać o zmierzeniu głowy przez zakupem. Sam chyba nie zdecydowałbym się na zakup kasku w takim rozmiarze (sam mam kask 62-64 cm),  ale jeżeli tylko obwód Twojej głowy znajduje się bliżej 60-61 centymetrów, to nie masz się czego obawiać. Tak czy owak, kask na głowie leży bardzo dobrze i nic mnie nie uwiera. Paski i pokrętło dają możliwość szybkiego dopasowania kasku do głowy. Ale jak zawsze w przypadku kasków – polecam przymierzenie go przed zakupem. Głowy mamy różne i warto poszukać takiego kasku, który będzie leżał na głowie idealnie. Do kasku dodana jest także druga wkładka, która ma siateczkę przeciwko owadom. To bardzo przydatny dodatek, zwłaszcza gdy jeździmy wieczorami. Ja bardzo lubię podrapać się po głowie podczas jazdy, tak więc jej nie zakładałem :)

 

Koszulka rowerowa Skoda

Koszulka rowerowa – odprowadzanie potu w koszulce to podstawa. I tutaj działa to dobrze. Koszulka mocno przylega do ciała i jej krój jest zdecydowanie szosowy. Mi to średnio pasuje, bo wolę luźniejsze kroje i nie tylko dlatego, że ta opinała mi się trochę na brzuchu ;) Dodatkowo musicie wiedzieć, że jest wykonana z dość grubego materiału, który jest ciepły. Niestety w temperaturze powyżej 25 stopni, nie do końca się sprawdzała, było w niej po prostu ciepło. Dlatego rewelacyjnie sprawdzi się na wiosnę i jesień.

Jakość wykonania koszulki jest bardzo dobra. Materiał jest przyjemny w dotyku, podczas jazdy nic nie drażni, ani nie obciera. Z tyłu mamy trzy, spore kieszonki, szkoda tylko, że jedna z nich nie jest zapinana na ekspres. Z przodu koszulkę możemy mocno rozpiąć, mniej więcej do 2/3 długości. Aczkolwiek ja byłbym bardzo zadowolony, gdyby ekspres był do końca. Wtedy zakładałoby się i zdejmowało ją o wiele łatwiej. Na dole koszulki wszyto gumowy pasek, natomiast na rękawach znajdują się elastyczne gumki. Pomaga to w utrzymywaniu koszulki w jednym miejscu i to się faktycznie sprawdza.

Podsumowując – koszulka jest bardzo dobrej jakości, świetnie uszyta (made in Czech Republic) i po prostu ładna. Warto tylko pamiętać, że średnio nadaje się na gorące, upalne dni.

 

Spodenki rowerowe Skoda

Spodenki rowerowe – są ponoć osoby, które potrafią przejechać rowerem 200 kilometrów jednego dnia i nie zastanawiają się nad spodenkami z wkładką. Bardzo im zazdroszczę, ja mimo dobrego siodełka, w pewnym momencie wymiękam. Raz przejechałem 260 km jednego dnia i będę ten dzień pamiętał do końca życia. Nie powiem przez ile dni, nie mogłem potem usiąść na czterech literach :) Od tamtej pory przestałem krzywo patrzeć na „pampersy” i sam zacząłem jeździć w spodenkach. Nie zakładam ich na każdą przejażdżkę, bo nie są mi aż tak potrzebne. Ale wybierając się na całodniowy przejazd czy kilkudniowy wyjazd – takie spodenki są u mnie obowiązkowe.

Po tym gdy okazało się, że koszulka, którą przysłała mi Škoda, jest dość ciepła, bałem się trochę, że w spodenkach będzie podobnie. Na szczęście okazało się inaczej i w tych pampersach śmiało można jeździć przy wysokich temperaturach. Jakość wykonania, podobnie jak w przypadku kasku i koszulki – stoi na wysokim poziomie. Czesi postarali się i spodenki w dotyku przypominają modele innych, topowych producentów odzieży kolarskiej. Uszyte są (też w Czechach) z wielu paneli, dzięki czemu dobrze przylegają do ciała. Na dole wszyte są elastyczne gumki, które dobrze utrzymują nogawki przy nodze. Natomiast szelki, co bardzo ważne, są wykonane z siateczki, dzięki czemu przepuszczają pot.

Co do szelek, przydałaby się mała wstawka. Wiele osób pyta się, po co w ogóle takie szelki. Niestety jest tak, że podczas długich przejazdów, każde spodenki z czasem robią się lekko zapocone i ciepłe. Przez to zaczynają „tańczyć” po siodełku, zsuwając się z bioder. Szelki utrzymują je po prostu w odpowiedniej pozycji. Jeżeli tylko jeździsz przez cały dzień, albo nie lubisz poprawiać spodenek, to szelki są dla Ciebie.

Elastic Interface

No i najważniejsza sprawa w spodenkach – wkładka. Wszyto tutaj pampersa włoskiej marki Elastic Interface. Włosi generalnie są potentatami w szyciu wkładek i także ta firma wywiązała się z tego zadania wyśmienicie. Wkładka ma odpowiedni, anatomiczny wkład. Jest dość gruba i zapewnia bardzo dobrą amortyzację. Jednocześnie jest dobrze oddychająca, więc nie grozi nam jazda w mokrej od potu pielusze :) Jeździłem w tych spodenkach przez ostatni czas i mogę powiedzieć Wam tyle, że po prostu o nich zapominałem. Szwy są płaskie (o czym zdarza się niektórym producentom zapomnieć), więc nic mnie nie ocierały. A wkładka tak wygodna, że nawet po przejechaniu 170 kilometrów, nie odczuwałem dolegliwości związanych z siedzeniem.

Podsumowując – jeżeli jeździsz dużo na rowerze, warto zainwestować w dobre spodenki. Znacząco podniosą komfort jazdy i uchronią przed pewnymi, nieprzyjemnymi dolegliwościami.

Skoda odzież rowerowa

Na koniec kilka słów o cenach i opłacalności. Wszystkie akcesoria rowerowe dostaniecie w salonach Škody, a także w czeskim sklepie internetowym.

Kask w czeskim sklepie kosztuje ok. 300 złotych, koszulka ok. 180 złotych, spodenki ok. 260 złotych. W Polsce będzie to trochę więcej, w zależności od salonu. Czy to dużo? Są to normalne ceny, markowych produktów rowerowych z wyższej półki. Na pewno jeżeli wydacie takie kwoty, nie będziecie rozczarowani. Zwłaszcza spodenki są po prostu świetne i mogłyby nawet kosztować więcej. Przy kasku zastanowiłbym się chwilę, czy nie poczekać na jakąś wyprzedaż, natomiast koszulka jest wyceniona normalnie.

Ja poczekam jeszcze rok i postaram się dodać uzupełnienie do tego testu, jak ciuchy od Škody sprawdziły się w teście długodystansowym. Ale już czuję, że nie będą miały z tym najmniejszego problemu.

 
  • pyczy

    Łukasz możesz polecić z garderoby dla kolarza amatora? Coś na początek co da kolosalną różnicę i nie zrujnuje portfela. Po około 50 km czuję pupę. Fakt nowy rower i siodełko ale chciałbym poczuć różnicę;)

    • kolarz

      Zerknij kolego na ciuchy krossa. Mam ich bib shorty za 199 zł i są super, dziennie robię w nich 60 km trening. Świetnie wykończone, wygodne. Na spodenkach kolarz amator nie powinien oszczędzać, wiem to z doświadczenia.

    • Decathlon ponoć ma niezłe spodenki, np. model 500. Ale nie mam pojęcia czy są naprawdę przyzwoite. Oczywiście nie spodziewałbym się, że będą się nadawać na dalekie wyprawy po sto kilkadziesiąt kilometrów dziennie, ale na krótsze wycieczki… czemu nie.

      • Kamil

        Nie dramatyzowałbym aż tak. Niektórzy jadą na długie wyjazdy z sakwami i robią tyle kilometrów dziennie w spodenkach z lidla i sobie chwalą.

        • Jeździłem kiedyś w spodenkach, które miały zwykłą, gąbczastą wkładkę, mało anatomiczną. Na 100 km była spoko, potem nie dawała już nic. Dużo zależy od anatomii, indywidualnych preferencji, siodełka itd.

  • Paweł S.

    Musiałbym przed zakupem obejrzeć takie spodenki czy koszulkę na żywo. Nie wszystko na mnie dobrze leży i wolałbym uniknąć rozczarowania. No chyba, że do czeskiego sklepu też jest 14 dni na zwrot.

  • Korlen

    Warto dodać, że szelki służą również temu, by spodzień nam się nie podwijał podczas jazdy i chronił nerki – gdy np. koszulka podwinie się nam ku górze.

    Wkładka nie wygląda na jakiś topowy model jak za spodenki za 260zł – wiesz moze co to jest?

    Jeżeli chodzi o mnie – polecam Decathlon (serię za 199zł – wkładka jest rewelacyjna) lub BCM Nowatex – tutaj niestety trzeba zapłacić trochę więcej.
    Trzeba o tym pamiętać podczas kupna stroju rowerowego, gdyż – na moim przykładzie – wkładka w stroju za ~240zł (100 koszulka i 140 spodenki), od BCM Nowatex stała się płaska po jakichś ~600km. Ta z decathlonu jest rewelacyjna.

    • Wkładka przypomina trochę model Endurance 3 z oferty Elastic Interface: http://www.elasticinterface.com/products/roadoff-road/

    • Przy tej cenie spodenek ad. „i 140 spodenki), od BCM Nowatex stała się płaska po jakichś ~600km.” to nie jest to takie dziwne.

      Łukasz, spodenki faktycznie dobre. Czekamy na wpis po dłuższym używaniu. Wtedy zobaczymy jak to będzie wyglądało z oceną.
      pozdrawiam!

  • Piotr

    @ pyczy – co do garderoby nie powinieneś zawieść się na ciuchach Vezuvio. Sam od jakiegoś czasu po pożegnaniu definitywnym z odzieżą ze sklepu z literką D jestem bardzo zadowolony z kompletu spodenki plus koszulka za 130 zł i po przejechaniu już dość znacznego dystansu na siodle typowo szosowym wniosek z użytkowania – zero otarć, duży komfort zadka oraz szybkie odprowadzanie potu. Lekko zabrudzoną koszulkę można wyczyścić zwilżoną gąbką z mydłem i jest ok. Nie trzeba robić wielkiego prania. Więc z czystym sumieniem polecam produkty tej firmy. W przyszłym roku planuję zakup drugiego kompletu.

  • rowerowy365

    Ja też mogę polecić firmę BCM Nowatex z Puszczykowa pod Poznaniem. Mam ich spodenki i jestem bardzo zadowolony (przejechane kilka tyś. km). Poza tym to „nasz” producent. Wiem, że niektóre ceny są dość wysokie ale jak ktoś ma blisko to warto podjechać i osobiście popytać o przeceny, których na stronie czasem nie ma. Jeśli ktoś jeździ na krótkich dystansach to spodenki z Lidla też dają radę. Są relatywnie tanie i do 30, 50 km wystarczają. Z Decathlona mam dwie koszulki i „szału ni ma”. Może dlatego, że były kupione jako „budżetowe” więc cena odzwierciedla jakość. Ponoć”wyższe” modele są całkiem przyzwoite.

  • Nigdy nie chciałam korzystać z kasków i różnego typu ochraniaczy, bo był to dla mnie zbędny balast, w którym dziwnie się wygląda na przejażdżkach po wiejskich drogach. Takie ubranie już by mi się przydało, bo jednak pocenie się w zwykłej bawełnie lub syntetyku fajne nie jest. Nawet całkiem stylowo wyszło, artykuł nadaje się na lifestylowe kategorie :P
    Szczere opinie – tylko takie są nam potrzebne.

    • „Dziwnie się wygląda” to nie jest specjalnie żaden argument przeciwko kaskom. Tym bardziej, że odkąd stały się obowiązkowe w zawodowych peletonach (nareszcie), nie wiem czy kogokolwiek dziwią. Poza tym, opinią innych można się ew. przejmować w podstawówce. Później warto się z tego otrząsnąć :)

      Ja kiedyś jeździłem w kasku sporadycznie, bo po prostu nie czułem potrzeby. Ale od dwóch lat zawsze mam go na głowie: https://roweroweporady.pl/prawie-dwa-tygodnie-w-szpitalu-i-co-dalej/

    • Czy ja wiem, czy balast? Kask to waga 250-300g. A ten argument z wyglądem to tak trochę z tyłka wyjęty. Da się kupić kask, który będzie stylowo wyglądał a zarazem będzie bezpieczny.

  • Dominika P.

    A może macie coś godnego polecenia dla kobiety ?Jak wiadomo oprócz funkcjonalności liczy się też po części dla wygląd stroju. Niestety oferta decathlonu u mnie w mieście jest dość uboga.

  • Duża część producentów odzieży rowerowej tak robi. Cóż, taka moda :) A są i takie przypadki, zwłaszcza w koszulkach w barwach klubowych, gdzie jest to istotne dla kupujących, aby te nazwy były :)