90 km/h na rowerze za ciężarówką

Nie jestem pewny czy to montaż czy naprawdę facet jechał 90 km/h na rowerze za TIR-em, ale oczywiście nie pozostaje mi nic innego jak ostrzec: Nie próbujcie tego robić sami w domu :) Widywałem już ludzi jadących za autobusami czy PKS-ami (także tych którzy doczepiali się do nich by w ogóle nie pedałować). Ale czy prędkość 90 km/h to już nie jest za dużo? Jadąc w tak bliskiej odległości facet nie miał przecież praktycznie czasu na reakcję by zahamować w razie potrzeby. Jak myślicie? Szaleniec czy sprytny kolarz?

 
  • Wojtek Grzeszkowiak

    W najmniejszym nawet stopniu nie imponują mi takie wyczyny. Wiem, że brzmię teraz jak stetryczały dziad, ale ani mnie to nie ekscytuje, ani nie robi na mnie wrażenia.

    A na koniec my, rowerzyści, dziwimy się, że kierowcy uważają nas za wariatów notorycznie łamiących przepisy…

  • Łukasz – Rowerowe Porady

    Ja się jeszcze zastanawiam co by było gdyby nagle w asfalcie była dziura. Nawet niewielka.

  • t.przechlewski

    Gdyby była dziura toby się wyłożył. Dlatego zwłaszcza w PL lepiej tego nie naśladować…

  • Wojtek Grzeszkowiak

    @Łukasz – dziura jak dziura – to się da przewidzieć, jeżeli wcześniej sprawdzisz trasę. Ale strach myśleć, co w sytuacji, kiedy na drodze znajdzie się choćby przywiana z pobocza gałąź, a to akurat może się zdarzyć nawet na najlepszej drodze.

    @t.przechlewski – na pewno jest to wykonalne, ale skrajnie niebezpieczne. Ciężarówka faktycznie hamuje mniej dynamicznie, ale rowerzysta potrzebuje czasu, aby ten manewr zauważyć i zinterpretować, zanim w ogóle rozpocznie hamowania. W praktyce może to oznaczać, że nawet nie zdąży nacisnąć klamki, a już wbije się w naczepę.

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie do odwiedzenia mojego bloga :)

  • t.przechlewski

    Nie jest to mądre ale wykonalne (modulo polskie dziurawe drogi). TIR ma dużą masę dlatego wolniej przyśpiesza/hamuje niż coś mniejszego…

  • Wojtek Grzeszkowiak

    @Łukasz – dziura jak dziura – to się da przewidzieć, jeżeli wcześniej sprawdzisz trasę. Ale strach myśleć, co w sytuacji, kiedy na drodze znajdzie się choćby przywiana z pobocza gałąź, a to akurat może się zdarzyć nawet na najlepszej drodze.

    @t.przechlewski – na pewno jest to wykonalne, ale skrajnie niebezpieczne. Ciężarówka faktycznie hamuje mniej dynamicznie, ale rowerzysta potrzebuje czasu, aby ten manewr zauważyć i zinterpretować, zanim w ogóle rozpocznie hamowania. W praktyce może to oznaczać, że nawet nie zdąży nacisnąć klamki, a już wbije się w naczepę.

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie do odwiedzenia mojego bloga :)

  • Anonymous

    NIc to nowego wielokrotnie widziałem takie popisy i to 20 lat temu.Pozdrawiam szaleńców ale szkoda zdrowia

  • Ironman

    We Wrocławiu znam przynajmniej jednego, który zamierzał się na złamanie 100km – jest kilka dróg, gdzie przy odrobinie „szczęścia” jest to możliwe ;)

    Czy szaleństwo, to już kwestia własnej oceny. Osobiście dochodziłem do około 60 km/h – w większej odległości od naczepy. Problemem jest nie tylko awaryjne hamowanie tira ale również jego… przyspieszenie. Jak nie nadążymy, wypadamy z tunelu i robi się naprawdę nieciekawie :P

  • Anonymous

    Na szosie w tunelu najbezpieczniej jest jadąc za koparką lub traktorem z przyczepą (pustą, oczywiście). Przy średniej prędkości ~30km/h można trochę odpocząć, a i bezpiecznie się hamuje.

  • nikt

    Polecam oglądnąć to : https://www.youtube.com/watch?v=HEEJyYtCsLQ (ma chłop kopyto)…

  • Mikołaj

    Ja to bym powiedział, że to jest nawet bardzo sprytny kolarz!

  • Wojciech

    Praktykowałem to regularnie parę lat temu wraz ze znajomym, sporo mam wspomnień. Jeździłem za tirami, ciężarówkami, dostawczakami,autobusami pks i mpk, ciągnikami itp. Jego rekord to >80, mój 76kmh. Trudno było o więcej ze względu na brak przełożeń (mtb). Hamowanie raczej nie jest problemem – jeżeli tir lub ciężarówka przyspiesza na tyle ociężale, że jesteśmy w stanie nadążyć, równie powoli hamuje. Teraz nie szukam takich wrażeń, ale kiedy jadąc z A do B trafia się ciężarówka starego typu lub ciągnik to zajeżdżam i traktuje to jak „podwózkę”

  • Mr Big T

    Generalnie główny problem jest zupełnie inny niż prędkość, a wie o tym chyba każdy „lubiący poczuć speed-a” na zjeździe – rower nie jest przystosowany do takich prędkości, już nie mówię nawet o hamulcach, ale ogólno-mechanicznie. Niska stabilność i duża wrażliwość na jakość nawierzchni.
    „Robiłem” na zjazdach po 60+, kilka razy 70km/h + i nie jest to wyczyn który należy powtarzać, a każdy najmniejszy dołek sprawia że wyrywa kierę z łap..

  • TUKAN TOM

    Gdy dojeżdżałem do pracy to często wykorzystywałem okazje jazdy za traktorem ( zwłaszcza gdy miał wysoka przyczepę ) ale zanim schowałem sie za przyczepę jechałem przez kilka minut
    tak by kierowca widział mnie w lusterku i co jakiś czas wychylałem mu się na widok by wiedział że nadal ma „pasażera”. Oczywiście prędkości nie przekraczały 40 km/h i za traktorem jest o tyle bezpieczniej, że słychać kiedy zwalnia a droga była spokojna więc nigdy nie miałem przygód
    a i kierowcy się nie gniewali za jazdę na „przyczepkę” – wiem bo często mi machali na pożegnanie :D

    PS.Film się nie wyświetla :( komunikat – ten film jest prywatny .

  • Marcin Ciok

    Napewno HardCoreowiec!!!