Uważajcie na swoje dzieci

Do napisania tego tekstu, zainspirował mnie wpis Konrada Kruczkowskiego z bloga Halo Ziema „Moi święci nieuznani”. Mam nadzieję, że Konrad nie będzie miał nic przeciwko, jeśli zacytuję fragment z jego tekstu, a Was przy okazji zaproszę do lektury całości na blogu Konrada – warto!

„Jarka zgubił rower. Jeździł jak opętany i wszyscy mówili, że kiedyś się zabije. Wykrakali. Parę lat temu, jak zjeżdżał z górki, która kończyła się skrzyżowaniem z trasą szybkiego ruchu, to hamulce odmówiły posłuszeństwa. Podobno sto metrów przeleciał za samochodem i wyglądało na to, że nie ma co zbierać. Pozbierali jednak i jeszcze miesiąc bił się ze śmiercią w szpitalu.”

Dziecko na rowerze
fot. Gustavo Devito

Do napisania tego wpisu zbierałem się już od dawna. Co jakiś czas wrzucałem na Facebooka filmy, które znalazłem w internecie, pokazujące bezmyślność dorosłych w puszczaniu dzieci w miejsca, w których nie powinny się były znajdować. Pisałem o tym również w tekście „Matki na drogach rowerowych”. W tekście Konrada mój wzrok automatycznie przykuły trzy słowa: hamulce odmówiły posłuszeństwa. I przed oczami pojawił mi się ojciec chłopca, który mówi: no faktycznie coś gorzej hamuje, ale jedź synek, to tylko rower. Nie chcę tutaj pić do autentycznych rodziców bohatera tekstu, nie znam jego sytuacji rodzinnej, piszę ogólnie. To rodzice powinni zadbać o przyzwoity stan techniczny roweru. Umożliwiający bezpieczną zabawę. Oczywiście wypadki się zdarzają, ale nie powinny.

Pierwsze nagranie jaki chciałbym Wam pokazać, to bardzo duża niefrasobliwość opiekunów chłopca. Puścili go samego, by łaził po torze do jazdy rowerem górskim. Rowerzysta, który sfilmował całą sytuację, na szczęście zachował zimną krew i zmniejszył ryzyko zrobienia miazgi z dziecka. Tutaj nie było szans, by rowerzysta zauważył dzieciaka wcześniej.

Druga sytuacja jest równie nieprzyjemna. Facet jedzie sobie bardzo spokojnie przez kemping, gdy nagle wpada na niego dziecko na rowerze. Na Facebooku pojawiły się spekulacje, że to mogły być jakieś zawody dla dzieci. Dziewczynka ma kask typu full-face i numer startowy na rowerze. Jeżeli tak było, to największą winę ponoszą organizatorzy imprezy, którzy nie zabezpieczyli trasy wyścigu. Jeżeli było już po wyścigu – cała odpowiedzialność spada na rodziców, którzy jak widać nie przekazali wystarczającej wiedzy, jak bezpiecznie poruszać się po drogach, nawet tych lokalnych. Całe szczęście kierowca jechał na tyle wolno, że nie stało się nic gorszego.

Kolejne dwie sytuacje to takie, w których po raz kolejny nóż się w kieszeni otwiera. Pierwszy to rodzice z dzieckiem, przejeżdżający rowerami po przejściu dla pieszych, na czerwonym świetle. Szczerze? Nie widzę nic strasznego w tym co zrobili. Pusta droga w obie strony, pal sześć, można przeskoczyć na czerwonym. Ale nie z dzieckiem! Dzieci niestety mają tendencję do bezrefleksyjnego powielania naszych zachowań, nie mają doświadczenia i wyczucia. Gdy następnym razem dziewczynka będzie sama, może nie zauważyć samochodu, albo źle ocenić sytuację i nieszczęście gotowe.

Ostatni film jaki chcę Wam pokazać, to ojciec wiozący syna na bagażniku. Na początku wydawało mi się, że tatuś chce rozweselić dziecko i jedzie zygzakiem. Ale po chwili wyraźnie widać, że to ojczulek się sam rozweselił i po prostu jest pijany. Jechałby sam i wpadł do rowu albo pod TIR-a, stało się. Ale wioząc niewinne dziecko ze sobą, staje się przecież odpowiedzialny również za nie. Nawet bardziej niż za siebie.

Ten tekst nie jest skierowany do stałych czytelników Rowerowych Porad. Dobrze wiem, że jesteście rozsądni i macie głowy na karku. Ale możecie się nim podpierać w dyskusji na temat bezpieczeństwa dzieci. Nikt nie jest absolutnie święty i nie o to mi tutaj chodzi. Wiem również, że czasami dzieci ciężko upilnować. Ale potem człowiek włącza wiadomości, a tu informacja, że czternastolatek jechał pijany samochodem i jeszcze wiózł kilku kolegów. I dachowali. Szczęście, że nikogo nie rozjechał.

Wolę jednak czytać i słuchać o dzieciach, które zadzwoniły na pogotowie, gdy mama straciła przytomność. Albo o takich, które zainteresowały się błąkającym się dzieckiem i wezwały Straż Miejską. Lepiej uczyć dzieci takich zachowań.

Bo ja dochodzę do prostych wniosków. Jeździłeś z pijanym tatą na rowerze, to czemu sam tak nie spróbujesz. Rodzicie na drodze rowerowej uczyli Cię jeździć, to czemu tam nie pobiegasz między rowerami. Przejeżdżałeś z rodzicami rowerem na czerwonym świetle, to przecież nic się nie stanie jak wyprzedzisz jakiś samochód na przejściu dla pieszych.

Uważajcie na swoje dzieci. Nie trzymajcie ich pod kloszem, ale po prostu uczcie odpowiednich zachowań, uczciwości i zdrowego rozsądku.



Aby napisać komentarz pod wpisem, nie musisz się rejestrować! Wystarczy, że podasz swoją nazwę i e-mail oraz zaznaczysz ptaszkiem "Wolę pisać jako gość". Trzeba odhaczyć jeszcze dwa okienka od góry, gdzie zgadzacie się na przetwarzanie Waszych danych. Zapraszam do komentowania - odpisuję na wszystkie pytania, nawet w starych wpisach.