Słuchanie muzyki na rowerze a bezpieczeństwo

Zapraszam do obejrzenia najnowszego odcinka Rowerowych Porad. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zasubskrybujesz mój kanał.



Muzyka na rowerze – jedni są jej kategorycznymi przeciwnikami, inni bez słuchawek w uszach, nie potrafią sobie wyobrazić jazdy. Pojawiają się różne argumenty, zarówno mądrzejsze, jak i te trochę mniej. Różna jest też nasza wrażliwość na bodźce. Niektórzy przy muzyce sączącej się do uszu nie mogą się skupić, inni wręcz przeciwnie – cisza, zwłaszcza trwająca wiele godzin – zaczyna przeszkadzać. Spróbuję trochę rozszerzyć ten temat, opierając się na własnych doświadczeniach. Jeżeli chodzi o kwestię legalności, to w przepisach nie ma nigdzie zakazu słuchania muzyki przez słuchawki. Ba, dozwolona jest rozmowa przez telefon, z założonym na uszy zestawem słuchawkowym. Oczywiście można otrzymać mandat, za rażące niedbalstwo, wystarczy słuchać bardzo głośno muzyki i nie usłyszeć przejeżdżającej karetki.

Jazda rowerem w słuchawkach
fot. Kurt Bauschardt

Po co słuchać muzyki na rowerze? Przecież odgłosy świata (i pełny kontakt z naturą) są o wiele piękniejsze!

Nie sposób się z tym nie zgodzić i jeżeli ktoś nie chce – nie musi wspomagać się muzyką. Jednak osobiście ten „argument” uważam za nietrafiony – podczas jazdy pęd powietrza skutecznie neutralizuje ćwierkanie ptaszków :)
Muzyka to bardzo dobry „dopalacz”. Pomaga przezwyciężyć znużenie podczas dłuższej drogi oraz dodać sił podczas intensywnych podjazdów.

Słuchanie muzyki na rowerze jest niebezpieczne!

Nie jestem w stanie się z tym zgodzić. Częstym argumentem przeciwników MNR jest brak możliwości usłyszenia nadjeżdżającego samochodu (zwłaszcza z tyłu). Tylko, że samo słyszenie samochodu tak naprawdę NIC nam nie daje. Chyba, że ktoś za każdym razem gdy usłyszy jego dźwięk, odwraca się do tyłu by sprawdzić czy przypadkiem auto nie zjeżdża jednym kołem na pobocze lub chodnik by trafić w rower (a to już zakrawa na paranoję).

Zdecydowanie lepiej (jeżeli ktoś ma obawy tego typu) zamontować sobie sensowne lusterko rowerowe oraz pamiętać, by jechać rozsądnie blisko krawędzi jezdni.

Chcę słuchać muzyki na rowerze, ale tak bym czuł się w pełni bezpiecznie!

Oprócz rad, które podałem akapit wyżej jest jeszcze kilka sposobów by poprawić nasz odbiór dźwięków z otoczenia.

Muzyka rowerowa

1. Słuchawki otwarte – ich budowa zapewnia brak pełnego odizolowania od świata zewnętrznego. Dodatkowym plusem jest dobra wentylacja uszu oraz brak uczucia uciskania po kilkugodzinnym słuchaniu. Nie zapewniają tak dobrych wrażeń dźwiękowych podczas jazdy, jak słuchawki zamknięte czy douszne, ale coś za coś.

Muzyka do słuchania na rowerze

2. Głośniki przenośne – małe głośniczki, zasilane najczęściej bateriami typu paluszek (AA, AAA). Małe, co nie znaczy, że cichutkie. Oczywiście imprezy z nimi nie zrobimy, ale do włączenia np. podczas jazdy na rowerze nadają się nieźle. Warto wydać kilkanaście złotych więcej, by nie kupić „bzyczków”, które będą za ciche (cały czas pamiętajmy o szumie powietrza).

Minusem takich głośników jest po pierwsze obciach, jeżeli jeździmy po zamieszkałych terenach, po drugie jeżeli jeździmy w kilka osób – wszyscy muszą słuchać takiej samej muzyki co my.

Zapraszam do MERYTORYCZNEJ dyskusji w komentarzach.