Kilka akcesoriów do spakowania się na wyjazd rowerowy

Za oknami robi się coraz cieplej, zbliża się więc czas w którym rozbudzi się na nowo turystyka rowerowa. Okej, zimą też można podróżować, ale nie oszukujmy się, większość z nas robi to wtedy, gdy słupek rtęci jest na plusie. Warto dobrze przygotować się, czy to do dłuższego wyjazdu rowerowego czy krótkiej wycieczki. Podstawową sprawą, oprócz dobrego stanu technicznego roweru, jest to, w co zapakujemy rzeczy (a także w razie potrzeby osoby), które chcemy ze sobą zabrać. Pokażę Wam dziś kilka produktów, które wybrałem z oferty firmy BIKEMAN, a które na pewno pomogą w miłym spędzeniu czasu na wyjeździe.

Pierwsza rzecz, która przychodzi mi do głowy, gdy myślę o pakowaniu się, są sakwy. Koniecznie pyło- i wodoszczelne, dzięki czemu nasze ubrania dojadą suche i czyste do celu w każdych warunkach. Sam kiedyś miałem zwykłe, proste i niestety przepuszczające wodę sakwy. Nie był to taki zły wybór – do pierwszego deszczu. Pakowanie wszystkiego w torebki foliowe wcale nie załatwiało sprawy, a moje sakwy niestety nie miały opcji założenia pokrowca przeciwdeszczowego, który uratowałby sprawę. Moja przyjemność z podróżowania zdecydowanie zwiększyła się, gdy zacząłem używać sakw Ortlieb – dostępnych w przeróżnych rozmiarach, kolorach, kształtach. Jedno co je łączy to odporność na deszcz i błoto, co sprawdzałem już podczas niejednej ulewy.

Za jakiś czas pokażę Wam na blogu model, którego sam używam czyli Back Roller Plus, gdzie wyjaśnię dlaczego zdecydowałem się właśnie na nie. Ale tu opowiem o trochę innej serii sakw i toreb czyli High Visibility. Są to w zasadzie te same sakwy i torby, co standardowe modele wykonane z Cordury – różnią się tym, że w materiał wszyte są specjalne, odblaskowe nici. Zwiększa to naszą widoczność podczas jazdy, a co za tym idzie bezpieczeństwo.

Dostępne są sakwy o pojemności 40 i 25 litrów, a także torba na kierownicę, torebka podsiodłowa, plecak i torba na ramię. O zaletach tego typu sakw napiszę już niedługo, pokażę Wam ile można do nich zapakować, jak się je mocuje i czy faktycznie są odporne na wodę :)

Sakwy (a także fotelik dla dziecka czy koszyk na zakupy) trzeba jeszcze mieć do czego przyczepić. Ortlieb w tym roku wprowadził do swojej oferty bagażniki, które kształtem są dopasowane do ich sakw i toreb.

Bagażnik aluminiowy Ortlieb

Do modelu na zdjęciu powyżej można zamontować różne modele sakw. Jest on także wyposażony w specjalne mocowania, dzięki którym w szybki sposób założymy do niego sakwy z systemem QL3. Bagażnik jest bardzo lekki, waży 610 gramów, a jego nośność to aż 30 kilogramów. Pasuje do rowerów z kołami 26 i 28 cali.

Ciekawy patent na przewożenie bagaży ma w swojej ofercie także firma Topeak. Jej system mocowania MTX sprawia, że do bagażnika zamontujemy torbę albo koszyk, które w łatwy sposób można ze sobą zamieniać. Dostępne są nie tylko małe, kilkulitrowe torby do przewożenia drobiazgów, ale także większe modele, które po odpięciu boków zamieniają się w transportowe sakwy.

Niestety sakwy MTX TrunkBag DXP nie są całkowicie wodoszczelne, ale można założyć do nich pokrowiec przeciwdeszczowy. Topeak ma w swojej ofercie także nieprzemakalną torbę, ale bez rozwijanych sakw – jest to model Trunk DryBag.

Świetne w nich jest to, że można bardzo szybko i pewnie zamocować do bagażnika różnego rodzaju torby. I jednocześnie nie będą się telepać, ponieważ mocowane są na specjalnej szynie. Dostępne są w tym systemie tradycyjne bagażniki montowane do ramy, a także takie, które zakładamy na wspornik siodełka – z opcją szybkiego montażu. Do takiego bagażnika można dokupić boczne podpórki, które zabezpieczą sakwy przed wkręcaniem się w szprychy.

Jeżeli zastanawiasz się nad zabraniem dzieci na wyjazd czy wycieczkę rowerową, warto rozważyć zakup przyczepki rowerowej. Jest to świetna sprawa, zwłaszcza gdy chcemy zabrać dwójkę dzieci, albo dodatkowo schować w przyczepce część bagaży. Okej, fotelik na bagażnik będzie tańszy, ale na rower tak naprawdę nic więcej się już nam nie zmieści – chyba, że wyposażysz go w przednie sakwy. Hmmm… tylko sam nie wiem czy to dobry pomysł, aby aż tak obciążać rower.

Porównam tutaj dwie przyczepki marki Burley: Bee oraz D’Lite. Są to modele z przeciwnych krańców skali cenowej, ale nawet tańszy Bee jest już świetnie wyposażony i przygotowany do jazdy.

Jaką przyczepkę rowerową dla dziecka

Przyczepka ma ładowność 45 kilogramów, można w niej przewozić dwójkę dzieci, ale jeżeli mamy tylko jednego pasażera, w bardzo łatwy sposób można przenieść pasy na środek, tak by dziecko miało więcej miejsca po bokach. Przyczepka zbudowana jest na lekkiej, aluminiowej i składanej ramie, całość waży jedynie 8 kilogramów i można ją złożyć do wymiarów 94 x 62 x 28 cm, dzięki czemu łatwo ją przechowywać czy przewozić w samochodzie.

Burley Bee

Przyczepka jest wyposażona we wszystkie niezbędne dodatki – osłonę przeciwdeszczową, pasy bezpieczeństwa, wewnętrzną kieszeń do przewożenia bagażu, a także wiele mniejszych kieszonek. Oczywiście uchwyt do roweru zapobiega przewróceniu się przyczepki w momencie, gdy rower się przewróci.

Druga przyczepka, którą chciałbym Wam pokazać jest model D’Lite. Co prawda „lite” w nazwie niezbyt odpowiada jej wadze, ponieważ ten model jest cięższy i waży 12 kilogramów. Ale skąd się wzięła taka waga? D’Lite jest większy od Bee (wewnętrzna pojemność to 48 litrów, a Bee to „tylko” 34 litry), dzięki czemu dzieci będą miały w niej więcej swobody. Ten model jest także wyposażony w amortyzowane i regulowane zawieszenie, dzięki czemu jazda po nierównościach będzie wygodniejsza.

przyczepka dlite burley

Tak jak w przypadku Bee, przyczepkę można złożyć do płaskiego pakunku. Mamy tutaj jednak dużo więcej udogodnień. Przyczepka jest wyposażona w regulowany uchwyt oraz możliwość założenia dodatkowego koła lub kółek. Dzięki temu w prosty sposób możemy przerobić ją na wózek spacerowy albo do biegania. Przyczepka jest także wyposażona w hamulec postojowy oraz regulowaną osłonę przeciwsłoneczną.

przyczepka burley dlite

Podsumowując – Bee to podstawowy model, ale dający już sporo możliwości. Natomiast D’Lite warto rozważyć jeżeli oprócz jeżdżenia rowerem, będziemy chcieli wykorzystać przyczepkę jako wygodny wózek dla dwójki dzieci czy biegówkę. Obie przyczepki można wyposażyć w specjalny fotelik dla małego dziecka, tak więc przewożenie 6-miesięcznego malucha nie będzie stanowiło problemu.

Ostatni produkt o którym chciałbym opowiedzieć, to torebki podsiodłowe marki Ortlieb. Z takiego udogodnienia korzysta wielu rowerzystów i wcale im się nie dziwię. Do takiej torebki, w zależności od jej wielkości, zapakujemy zapasową dętkę, pompkę, narzędzia, telefon, a nawet kurtkę przeciwdeszczową. Torebki produkowane przez Ortlieba mają tę samą zaletę co ich sakwy – są wodoszczelne. Dzięki temu, bez strachu o zamoczenie, możemy tam schować np. telefon czy ważne dokumenty.Bikeman Sakwy Ortlieb

Torebki dostępne są w kilku rozmiarach: 0,6L (wersja Micro), 0,8L (wersja S), 1,3L (wersja M) i największa 2,7L (wersja L).

Wielkość toreb możecie porównać na nagraniu powyżej. Dwie najmniejsze wersje nadają się do schowania głównie dętki i małych narzędzi. Do średniej zmieści się już cieniuteńka kurtka przeciwdeszczowa albo mała pompka. Do największej zmieścicie wszystkie te akcesoria i jeszcze zostanie sporo miejsca. Torebki montuje się w bardzo prosty sposób i w równie łatwo można je odpinać, aby zabrać je ze sobą. Bardzo podoba mi się ten system, nie trzeba będzie za każdym razem walczyć z zapięciami, aby wygodnie zapakować taką torbę.

Ortlieb, Topeak i Burley mają jeszcze całą masę innych produktów, których tutaj nie opisałem. Jedne z sakw Ortlieba już niedługo pojawią się w teście na blogu. A może uda mi się pokazać Wam trochę dokładniej też inne akcesoria, które przydają się podczas podróżowania rowerem :)

Wpis powstał przy współpracy z firmą BIKEMAN.