Kilka akcesoriów do spakowania się na wyjazd rowerowy

Zapraszam do obejrzenia najnowszego odcinka Rowerowych Porad. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zasubskrybujesz mój kanał.



Za oknami robi się coraz cieplej, zbliża się więc czas w którym rozbudzi się na nowo turystyka rowerowa. Okej, zimą też można podróżować, ale nie oszukujmy się, większość z nas robi to wtedy, gdy słupek rtęci jest na plusie. Warto dobrze przygotować się, czy to do dłuższego wyjazdu rowerowego czy krótkiej wycieczki. Podstawową sprawą, oprócz dobrego stanu technicznego roweru, jest to, w co zapakujemy rzeczy (a także w razie potrzeby osoby), które chcemy ze sobą zabrać. Pokażę Wam dziś kilka produktów, które wybrałem z oferty firmy BIKEMAN, a które na pewno pomogą w miłym spędzeniu czasu na wyjeździe.

Pierwsza rzecz, która przychodzi mi do głowy, gdy myślę o pakowaniu się, są sakwy. Koniecznie pyło- i wodoszczelne, dzięki czemu nasze ubrania dojadą suche i czyste do celu w każdych warunkach. Sam kiedyś miałem zwykłe, proste i niestety przepuszczające wodę sakwy. Nie był to taki zły wybór – do pierwszego deszczu. Pakowanie wszystkiego w torebki foliowe wcale nie załatwiało sprawy, a moje sakwy niestety nie miały opcji założenia pokrowca przeciwdeszczowego, który uratowałby sprawę. Moja przyjemność z podróżowania zdecydowanie zwiększyła się, gdy zacząłem używać sakw Ortlieb – dostępnych w przeróżnych rozmiarach, kolorach, kształtach. Jedno co je łączy to odporność na deszcz i błoto, co sprawdzałem już podczas niejednej ulewy.

Za jakiś czas pokażę Wam na blogu model, którego sam używam czyli Back Roller Plus, gdzie wyjaśnię dlaczego zdecydowałem się właśnie na nie. Ale tu opowiem o trochę innej serii sakw i toreb czyli High Visibility. Są to w zasadzie te same sakwy i torby, co standardowe modele wykonane z Cordury – różnią się tym, że w materiał wszyte są specjalne, odblaskowe nici. Zwiększa to naszą widoczność podczas jazdy, a co za tym idzie bezpieczeństwo.

Dostępne są sakwy o pojemności 40 i 25 litrów, a także torba na kierownicę, torebka podsiodłowa, plecak i torba na ramię. O zaletach tego typu sakw napiszę już niedługo, pokażę Wam ile można do nich zapakować, jak się je mocuje i czy faktycznie są odporne na wodę :)

Sakwy (a także fotelik dla dziecka czy koszyk na zakupy) trzeba jeszcze mieć do czego przyczepić. Ortlieb w tym roku wprowadził do swojej oferty bagażniki, które kształtem są dopasowane do ich sakw i toreb.

Bagażnik aluminiowy Ortlieb

Do modelu na zdjęciu powyżej można zamontować różne modele sakw. Jest on także wyposażony w specjalne mocowania, dzięki którym w szybki sposób założymy do niego sakwy z systemem QL3. Bagażnik jest bardzo lekki, waży 610 gramów, a jego nośność to aż 30 kilogramów. Pasuje do rowerów z kołami 26 i 28 cali.

Ciekawy patent na przewożenie bagaży ma w swojej ofercie także firma Topeak. Jej system mocowania MTX sprawia, że do bagażnika zamontujemy torbę albo koszyk, które w łatwy sposób można ze sobą zamieniać. Dostępne są nie tylko małe, kilkulitrowe torby do przewożenia drobiazgów, ale także większe modele, które po odpięciu boków zamieniają się w transportowe sakwy.

Niestety sakwy MTX TrunkBag DXP nie są całkowicie wodoszczelne, ale można założyć do nich pokrowiec przeciwdeszczowy. Topeak ma w swojej ofercie także nieprzemakalną torbę, ale bez rozwijanych sakw – jest to model Trunk DryBag.

Świetne w nich jest to, że można bardzo szybko i pewnie zamocować do bagażnika różnego rodzaju torby. I jednocześnie nie będą się telepać, ponieważ mocowane są na specjalnej szynie. Dostępne są w tym systemie tradycyjne bagażniki montowane do ramy, a także takie, które zakładamy na wspornik siodełka – z opcją szybkiego montażu. Do takiego bagażnika można dokupić boczne podpórki, które zabezpieczą sakwy przed wkręcaniem się w szprychy.

Jeżeli zastanawiasz się nad zabraniem dzieci na wyjazd czy wycieczkę rowerową, warto rozważyć zakup przyczepki rowerowej. Jest to świetna sprawa, zwłaszcza gdy chcemy zabrać dwójkę dzieci, albo dodatkowo schować w przyczepce część bagaży. Okej, fotelik na bagażnik będzie tańszy, ale na rower tak naprawdę nic więcej się już nam nie zmieści – chyba, że wyposażysz go w przednie sakwy. Hmmm… tylko sam nie wiem czy to dobry pomysł, aby aż tak obciążać rower.

Porównam tutaj dwie przyczepki marki Burley: Bee oraz D’Lite. Są to modele z przeciwnych krańców skali cenowej, ale nawet tańszy Bee jest już świetnie wyposażony i przygotowany do jazdy.

Jaką przyczepkę rowerową dla dziecka

Przyczepka ma ładowność 45 kilogramów, można w niej przewozić dwójkę dzieci, ale jeżeli mamy tylko jednego pasażera, w bardzo łatwy sposób można przenieść pasy na środek, tak by dziecko miało więcej miejsca po bokach. Przyczepka zbudowana jest na lekkiej, aluminiowej i składanej ramie, całość waży jedynie 8 kilogramów i można ją złożyć do wymiarów 94 x 62 x 28 cm, dzięki czemu łatwo ją przechowywać czy przewozić w samochodzie.

Burley Bee

Przyczepka jest wyposażona we wszystkie niezbędne dodatki – osłonę przeciwdeszczową, pasy bezpieczeństwa, wewnętrzną kieszeń do przewożenia bagażu, a także wiele mniejszych kieszonek. Oczywiście uchwyt do roweru zapobiega przewróceniu się przyczepki w momencie, gdy rower się przewróci.

Druga przyczepka, którą chciałbym Wam pokazać jest model D’Lite. Co prawda „lite” w nazwie niezbyt odpowiada jej wadze, ponieważ ten model jest cięższy i waży 12 kilogramów. Ale skąd się wzięła taka waga? D’Lite jest większy od Bee (wewnętrzna pojemność to 48 litrów, a Bee to „tylko” 34 litry), dzięki czemu dzieci będą miały w niej więcej swobody. Ten model jest także wyposażony w amortyzowane i regulowane zawieszenie, dzięki czemu jazda po nierównościach będzie wygodniejsza.

przyczepka dlite burley

Tak jak w przypadku Bee, przyczepkę można złożyć do płaskiego pakunku. Mamy tutaj jednak dużo więcej udogodnień. Przyczepka jest wyposażona w regulowany uchwyt oraz możliwość założenia dodatkowego koła lub kółek. Dzięki temu w prosty sposób możemy przerobić ją na wózek spacerowy albo do biegania. Przyczepka jest także wyposażona w hamulec postojowy oraz regulowaną osłonę przeciwsłoneczną.

przyczepka burley dlite

Podsumowując – Bee to podstawowy model, ale dający już sporo możliwości. Natomiast D’Lite warto rozważyć jeżeli oprócz jeżdżenia rowerem, będziemy chcieli wykorzystać przyczepkę jako wygodny wózek dla dwójki dzieci czy biegówkę. Obie przyczepki można wyposażyć w specjalny fotelik dla małego dziecka, tak więc przewożenie 6-miesięcznego malucha nie będzie stanowiło problemu.

Ostatni produkt o którym chciałbym opowiedzieć, to torebki podsiodłowe marki Ortlieb. Z takiego udogodnienia korzysta wielu rowerzystów i wcale im się nie dziwię. Do takiej torebki, w zależności od jej wielkości, zapakujemy zapasową dętkę, pompkę, narzędzia, telefon, a nawet kurtkę przeciwdeszczową. Torebki produkowane przez Ortlieba mają tę samą zaletę co ich sakwy – są wodoszczelne. Dzięki temu, bez strachu o zamoczenie, możemy tam schować np. telefon czy ważne dokumenty.Bikeman Sakwy Ortlieb

Torebki dostępne są w kilku rozmiarach: 0,6L (wersja Micro), 0,8L (wersja S), 1,3L (wersja M) i największa 2,7L (wersja L).

Wielkość toreb możecie porównać na nagraniu powyżej. Dwie najmniejsze wersje nadają się do schowania głównie dętki i małych narzędzi. Do średniej zmieści się już cieniuteńka kurtka przeciwdeszczowa albo mała pompka. Do największej zmieścicie wszystkie te akcesoria i jeszcze zostanie sporo miejsca. Torebki montuje się w bardzo prosty sposób i w równie łatwo można je odpinać, aby zabrać je ze sobą. Bardzo podoba mi się ten system, nie trzeba będzie za każdym razem walczyć z zapięciami, aby wygodnie zapakować taką torbę.

Ortlieb, Topeak i Burley mają jeszcze całą masę innych produktów, których tutaj nie opisałem. Jedne z sakw Ortlieba już niedługo pojawią się w teście na blogu. A może uda mi się pokazać Wam trochę dokładniej też inne akcesoria, które przydają się podczas podróżowania rowerem :)

Wpis powstał przy współpracy z firmą BIKEMAN.

 


 
  • Ania

    Mam przyczepkę co prawda Croozera, ale też takiego którego można przerobić na biegówkę. Nie wyobrażam sobie innej możliwości, żeby był tylko zwykłą przyczepką.

  • Marekk

    Ortlieb robi świetne sakwy, ale cena niektórych jest naprawdę zaporowa :P.
    Z drugiej strony to jednorazowy wydatek na lata użytkowania i warto je kupić…

    • Ja zawsze powtarzam, że to nie cena jest zaporowa, tylko my za mało zarabiamy :) Trzeba się jakoś pocieszać, jak się patrzy na ceny wielu rzeczy.

      • Remigiusz Cichocki

        zarabiamy za mało… a jaka jest skala porównawcza? z drugiej strony – mamy mieszkania i samochody na kredyt i sami się na to godzimy. ja wiem – nie ma innej mozliwości kupna mieszkania niz kredyt – tak myślą wszyscy i akceptuja warunki dyktowane przez rynek. jak się patrzy na ceny wielu rzeczy to dochodzi się do wniosku, ze mozna kupić 1kg ziemniaków za cenę połowy bochenka chleba, ale można tez kupić cały chleb za połowę butelki wódki. zależu jaki chleb, jaki ziemniak, jaka wódka i kto czego potrzebuje. niechciałbym wrócić jako dorosły człowiek do lat swojej młodości, gdzie roweru nie możnabylo kupić wcale, a jeśli były to tylko jeden model, bez przerzutek, bez części zamiennych, ale za to – niezniszczalnych :)

        • Skala porównawcza? Proszę bardzo. W Nowym Jorku minimalna płaca wynosi 8,75 USD za godzinę, co daje w przeliczeniu na miesiąc ok. 1540 dolarów. U nas jest to w tym roku 1355 zł netto.

          I teraz pomijam koszty życia w USA i u nas, bo oczywiście są różne. A Nowy Jork, który na pewno jest drogim miastem (są tańsze), podaję jako przykład. U nich najnowszy iPhone kosztuje 649$ czyli 42% minimalnej płacy, u nas 3200 zł czyli 236% minimalnej płacy.

          Dla porównania w Niemczech minimalna stawka to 8,5 euro za godzinę, co daje nam 1496 euro miesięcznie. A iPhone kosztuje 745 euro czyli 49% minimalnej pensji.

          Dlatego właśnie gdy pojedziesz chociażby na Wyspy Kanaryjskie, z każdej strony usłyszysz Niemców. Nie chcę tutaj gadać o polityce, ale nieraz się zastanawiam czy to na pewno Niemcy przegrali wojnę.

          • Miłośnik roweru.

            Naprawdę masz jakieś wątpliwości czy Niemcy przegrali wojnę ?
            Bo ja uważam,że wojnę przegrali naziści. Druga linia przegranych to Polska i ówczesne kraje komunistyczne. Niemcy i kraje kapitalistyczne dostali gigantyczną pomoc w postaci planu Marshala ( z wyjątkiem Hiszpanii ). A my dostaliśmy „pomoc” od kogo… Niemcy z punktu widzenia ekonomicznego na wojnie zrobili interes życia. Gdyby nie ona,nigdy tak by się nie rozwinęli,a Polska nie zatrzymała by się w rozwoju na prawie 50 lat.
            Twoja skala porównawcza jest najbardziej racjonalna. Wystarczy wszystko w ten sposób porównać,a dowiemy się ile tak naprawdę zarabiamy. Nie patrzeć na kursy walut.

            Pozdrawiam

        • Mariusz

          Największa tragedią była zgoda społeczeństwa na decyzję rządu zakazującą bez powodu inwestowania spółdzielniom mieszkaniowym w budownictwo. Wcześniej miałeś mieszkania na przydział, teraz ich nie masz przez co cena opłat miesięcznych za mieszkanie wzrosła czterokrotnie.

      • Piotr

        O to, to, to! Np. koszt takiego zestawu: Nikon D4 + 400/2.8 + Gitzo Systematic + głowica gimbal. I jeszcze weź to człowieku dźwigaj! :)) I jak tu się pocieszyć? No jak?

    • Też mnie bolały te ceny, więc kupiłem sakwy Crosso. Po pierwszej wycieczce pojawiła się mała dziurka od jakiegoś przetarcia i już po wodoszczelności. Później kupiłem sakwy Ortlieba (na kierownicę) i nie mam żadnych zastrzeżeń, choć już przeżyła ulewne burze z elektroniką w środku. Czyli klasycznie: albo tanio albo dobrze :)

      • O Crosso słyszałem wiele dobrego (a o Ortliebie jeszcze więcej). Może trzeba było reklamować te sakwy.

        • Zepsuły się podczas wycieczki, a nie miałem taśmy, więc kilka razy zmokły mi rzeczy w środku. Tej sakwy dalej używam, ale teraz zabieram taśmę i zaklejam dziurkę. To z drugiej strony się przydaje, bo pozwala odróżnić identycznie wyglądające sakwy i łatwiej odnaleźć, gdzie trzymam np. jedzenie, a gdzie biwakowe wyposażenie :)

      • Skoczny Jozef

        mam Crosso Expert wiele lat (okolo 10, jeden z egzemplarzy z pierwszych lat produkcji) , podobnie jak moj ojciec i siostra (nowsze modele). NIc sie nie dzieje. One sa z Cordury, ktore sa najlepszym materialem do produkcji plecakow czy toreb. Sama sakwa jest podwojna, wiec nawet jesli sie cos przetrze, to i tak jest druga wewnetrzna sakwa (tak jest w moich sakwach, nowsze modele sa troszke inne, mniej toporne, ale wydaje mi sie, ze nie gorsze, na pewno lzejsze) . Nie chce mi sie wierzyc w to przetarcie . Poza tym nie ma sakw na kierownice, jest tylko na przedni i tylni bagaznik, chyba ze tego Ortlieba byl to po prostu mapnik. W takim razie to jednak inny produkt niz sakwy. Na pewno na dobre sakwy warto wydac pieniadze , bo sluza wiele lat , tak jak dobry plecak.

  • www.facebook.com/28cali

    A ja mam sakwy czeskiej firmy za 100 zł, 10 letniego Arkusa, 15-letnie clio i nie narzekam tylko jeżdżę, jeżdżę i jeżdżę…

    • Jeśli spełniają Twoje wymogi to super, ale na cenę produktu wpływa wiele czynników, poczynając od materiału, odporności na czynniki zewnętrzne, wytrzymałości, przez pojemność, kolorystykę, względy estetyczne, kończąc na tak prozaicznych, jak dobre opinie innych klientów, renoma marki czy wielkość sprzedaży. Jeśli tak Ci się udało to super, choć większość po prostu woli dopłacić i mieć wielokrotnie sprawdzony w boju sprzęt. I spokojny sen, bez wątpliwości: co ja zrobię gdy mi sakwa zacznie przemakać w połowie Pamir Highway.

    • Sakwy są wodoodporne? Też miałem sakwy, tyle, że akurat słowackiego producenta i mogłem o nich powiedzieć wiele dobrego, ale system montażu był koszmarny i nie były w ogóle odporne na wodę.

  • Jacek Kapela

    Firmę Bikeman polecam, przynajmniej sklep na Beli Bartoka w Warszawie gdzie obsługuje bardzo pomocny gość z Irokezem na głowie. Nie znając się na sakwach zwróciłem się o poradę do kolegi, starego globetrottera rowerowego. Powiedział mi: jak chcesz mieć porządne sakwy na lata to jest tylko jedna firma, Ortlieb. Zapłacisz drożej ale będziesz miał je na kilkanaście lat. Pojechałem kiedy z kolegą, który ma Crosso. Jego sakwą pojemność. Ale stukanie metalowych haków o bagażnik na wybojach jest mega denerwujące. Więc coś za coś. Mam też tę podsiodłówkę ze zdjęcia 2,7L. Bardzo dobry zakup. Latem wkładałem do niej klapki, ręcznik, kąpielówki i aparat foto i jechałem nad jezioro. Nie potrzeba było żadnego plecaka ani sakwy. Wchodzi do niej mnóstwo gratów.

    A Bikeman sprzedaje też Topeaka i fajne lampki, firmy bodajże Apollo. Polecam. Natomiast bagażniki Topeaka podobno masowo się łamią pod sakwami.

  • Piotr Wieczorek

    Na 5 dniowy wypad założyłem do 29era ten bagażnik podsiodłowy Topeaka i dwie podstawowe torby Ortlieba … Sprawdziło się chociaż ten bagażnik ma limit do 9 kg, a jechało na nim pewnie z 14… Wytrzymał, chociaż gdzieniegdzie chyba widać ślady przeciążenia… Używał z was może ktoś przyczepki ExtraWheels ? – wynalazek z naszego kraju ..,

    • Krzysiek z Lublina

      Ja używam i uważam to za genialne rozwiązanie, chociaż w moim przypadku finalnie rola Extrawheela sprowadza sie do jednego celu – odciążenia roweru. Sam ważę ponad 90 kg, więc pchanie większej ilości bagażu na rower(mniejsza o to, czy przód, czy tył) jest obarczone sporym ryzykiem, więc robię tak: maksymalnie dużo bagażu(tego najcięższego) pcham w Extra, a to co zostanie rozkładam na rower po równo. W okresie Wielkanocy w tym roku tak spakowany pojechałem z Lublina do Solca nad Wisłą(ok 80 km). Sporo narzędzi, ubrań, garnitur, jeszcze rodzinka zażyczyła sobie zapas pieczywa z naszej ulubionej osiedlowej piekarni…. Cały rower był załadowany, a garnitur i pieczywo musiały mieć oddzielne sakwy – bez Extra nijak nie dałoby rady. A tak – bez spiny :)

  • Piotr Wieczorek

    Pytanie z sali – na jednodniowy wypad w teren nie chcę brać plecaka ani zakładać „torebeczek” na rower a tego szpeja jest trochę do zabrania … Jakieś pomysły ? Widziałem gdzieś na polskim portalu rowerowym jakaś taką kamizelkę jakby cargo dla rowerzystów terenowych – przeczesałem Googla ale jakoś nie mogę odnaleźć – ktoś, coś ?? To moja aktualna obsesja cyklozowa ;-)

  • Bagaznik Topeak (ten mx), jest wytrzymaly. Narzeczona wozilem jak jeszcze 50 wazyla ;-)

    Teraz mam Ortlieba doczepionego adapterem i do niczego nie ma sie przyczepic.

    Torby Topeak vs sakwy maja te roznice, ze waga jest inaczej rozlozona. Np w las, to sakw bym jakos niechetnie bral, aby nie lataly na boki. Ale taki Topeak centralnie nad bagaznikiem, to juz predzej. Chociaz, to i tak klopot w odroznieniu od golego roweru

    Polecam torby, male trojkaciki pod rame – waskie, a czasem pojemne ;-)

    (A przyczepka burley to klasyka. Dzieciaki wniebowziete. Kazdemu wygodnie. I jest bardzo pojemna i lekka)

  • Sklep Bikeman godny polecenia. I zawsze komunikatywni przedstawiciele sklepu na targach rowerowych Kielce Bike Expo :) Zakupiony Ortlieb na aparat spisuje się bez zarzutu. Na sakwy, póki co, nie mogę sobie pozwolić. Udało mi się na pchlim targu zakupić używane sakwy Vaude z systemem mocowania jak Ortlieb. Czy się sprawdzą? Zobaczymy. A wyższość Ortlieba nad Crosso chyba nie tylko tkwi w cenie :)

    • Chętnie zrobię kiedyś długodystansowy test sakw firmy Crosso, bo na razie mogę się opierać jedynie na tekstach takich jak ten, który przygotował Karol: http://kolemsietoczy.pl/jakie-sakwy-rowerowe-torba-na-kierownice-kupic-porownanie-wodoodporne-modele/

      • HikingTours

        Używam sakw Crosso Dry od ponad dwóch lat. Z jedną z nich praktycznie codziennie (także w zimie) dojeżdżam do pracy. Mechanicznie widać po niech zużycie i przejechane kilometry ale nadal nic nie przecieka i mocowanie działa bez zarzutu. Ogólnie bardzo dobrze dają radę nawet wypchane na maxa. Ale dłużej jak jeszcze ten sezon nie wytrzymają. Materiał opinający od dołu usztywnienie sakwy zaczyna się już przecierać. Co ciekawe widzę że firma reaguje na opnie swoich klientów i seria sakw na ten rok ma rożny (do wyboru) system mocowań. Mi ten stary system się dosyć podoba – jest bardzo solidny i na razie nie widzę żadnych oznak jego zużycia. Na pewno są sakwy ładniejsze, o bardziej uniwersalnym systemie mocowania i równie dobre ale w takim wypadku są na pewno sporo droższe. A crosso to w 100% polska firma. Tyle mojej opinii w dyskusji.

        • Krzysiek z Lublina

          Podpisuję sie wszystkimi czterema kopytami. Różnice to:
          1)używam Crosso Expert od niecałych dwóch lat;
          2)Gdy jest ekstremalnie zimno/śnieżnie/ulewnie/ślisko to raczej nie jeżdżę;
          3) na jednej dorobiłem sie małego przetarcia, ale jeździłem w deszczu i nie przemakała;
          także jestem mega zadowolony. Ortlieba wprawdzie nie znam, ale dopóki Crossiaki mi służą, jest ok :)

  • Piotr

    Ja wybierając się na jednodniową wycieczkę to zawsze mam dylemat w co się zapakować – sakwę czy torbę fotograficzną. W sumie do sakwy też można wrzucić całą szklarnię i dwie puszki plus parę drobiazgów i jest miejsce na ewentualne wrzucenie jakiegoś zbędnego ciucha gdy zrobi się cieplej lub cieplejszego względnie przeciwdeszczowego luzem bez upychania nogą. :) Natomiast z torbą jest problem. Szklarnia owszem się zmieści, zaś cała reszta to już niekoniecznie i zaczyna się kombinowanie co wyrzucić lub bardziej upchnąć. W dodatku torbę muszę trochę lepiej przytroczyć do bagażnika taśmami co przy fajnych i wymagających szybkiej reakcji kadrach bywa wkurzające. Z sakwą mam luz / nieraz za dużo / i możliwość błyskawicznego otwarcia.
    Generalnie mam prośbę do osób zorientowanych. Dotyczy ona przedniego bagażnika. Otóż, tak sobie sprytnie wymyśliłem, iż zamiast wywalania kasy na torbę na kierownicę / Ortlieba lub Sport Arsenala /poszukam sobie bagażnika na przedni widelec, który będzie wyglądał podobnie jak tylny. Owszem, znalazłem takowy szwedzkiej firmy Thule, jednakże cena troszku wyjęta z sufitu. Bo to prawie 4,5 stówki na blacik oraz jakieś 130 zł za ramkę na sakwy. Świetny patent tego bagażnika – można go zamontować z przodu jak i z tyłu na każdym niemal rowerze. No i niezły udźwig. Widziałem jeszcze fajny bagażnik zamontowany na rowerze Specialized Awol Evo. I to by był taki jakiego szukam. Idealny! Podobny bagażnik ma jeszcze Trek 920 tylko on jest dopasowany pod prosty widelec i u góry platformę ma wąską.
    Moje pytanie i prośba zarazem – czy Ty Łukaszu lub ktoś z czytających wie, gdzie mogę coś podobnego nabyć nie sprzedając nerki? Kurczaki, przecież nie może być tak, że w Polsze jest tak trudno kupić przedni bagażnik do roweru!
    A propos sakw. Fajne sakwy robi wspomniana już wcześniej firma Thule. Chętnie obejrzał bym jakiś test video. Zwłaszcza patent na magnes jest intrygujący.

    • Poszukaj na: http://www.ceneo.pl/;szukaj-baga%C5%BCnik+przedni;0192.htm#crid=66719&pid=7269

      Albo na Allegro. Po prostu wpis „bagażnik przedni” to coś trafisz.

      • Marek

        Witam. ja kupiłem na selkendhendzie (czyt. Szmateks) firmy Xtention(???) za 20 zł dołożyłem 5 zł za części i do pozszywania i klejenia wyszło mi 30 zł za 2 sakwy o pojemności użytkowej około 8 litrów każda. Jak się będą sprawować zobaczę, ale na 1-o dniowa wyprawę wystarczą i cenową i jakościową. Mój rower wart 350, sakwy za 600 – przesadą są. Pozdrawiam wszystkich cenowych Guru (czyt, góra – czyli przerost treści nad formą. Pozdrowienia.

        • Jestem bardzo ciekaw jak Ci się sprawdzą te sakwy, aczkolwiek unikałbym myślenia, że „droższe to złe i bez sensu”. Warto dopasowywać sprzęt do zamiarów. Pisałem o tym dość dosadnie tutaj: https://roweroweporady.pl/my-vs-oni-czego-nie-lubie-w-dyskusjach/

          Warto zawsze spojrzeć z kilku perspektyw, nie tylko swojej.

          • Marek

            Może trochę przesadziłem. Z moimi sakwami na 2 tygodnie w trudny terem z pewnością bym się chętnie nie wybierał (ale może). Mam sprzęt (skompletowany ułamkowo – po troszku) na miarę moich możliwości, a także potrzeb. Jeżdżę bardzo rekreacyjnie i spokojnie. Z pewnością wyczynowe, profesjonalne jazdy wymagają więcej. Dla mnie wystarczy, abym mógł zapakować trochę żarcia, więcej wody, nie odparzyć i poocierać 4-ech liter. I jeszcze w jednym kawałku wrócić do domu. Aby Was rozśmieszyć lub wywołać egzaltację to napiszę, że sam mój rower waży ponad 22 kg. Nie dziwcie się szanowni koledzy i koleżanki, że bardzo dobra jakość, czy cena zawsze mnie dziwi. A może tylko zazdroszczę (w sensie pozytywnym). Pozdrowienia i sukcesów.

          • Marek

            Nie bez radości powiem – miałeś rację kolego – moje tanie cudowne sakwy wymagają miliona przeróbek, kombinacji itd. – dlatego jak nie masz czasu, chcesz jeździć to kup dobre sprawdzone sakwy (i inny sprzęt także) – i zaliczaj kilometry. Pozdrowienia i dzięki za bardzo dobre rady. Dużo się uczę od Ciebie.

    • Krzysiek z Lublina

      nie wiem, czy bagażnik na przód z platformą nad kołem to dobry pomysł. Pamiętaj, że im wyżej bagaż tym mniejsza stabilność, co w przypadku koła sterującego może mieć niemiłe konsekwencje, poza tym potem cały ten ciężar będziesz musiał własnoręcznie „przepychać” za każdym ruchem kierownicą; dźwignia może i niewielka, ale przy większej masie i dłuższej jeździe może naprawdę potężnie zmęczyć ręce. Eksperymentowałem z takim rozwiazaniem, i gdy po kilku kilometrach łapy mi mdlały, dałem sobie spokój. Rozważ raczej bagażnik typu lowrider – taki który pozwoli opuścić ten bagaż jak najniżej – co najmniej w okolice osi koła, i możliwie jak najbliżej osi obrotu sterów – tak, żebyś podczas kręcenia kierownicą możliwie najmniej czuł że masz cokolwiek na przednim kole

      https://www.google.pl/search?q=lowrider+tubus&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjt-dHT7OvLAhXTKCwKHYUsC78Q_AUIBygB&biw=980&bih=496#imgrc=-69QmcRPxKCq2M%3A

      jakoś tak może?

  • Kinga

    Witam! Planuję zakup roweru na przejażdżki po drogach asfaltowych i leśnych ścieżkach, a także by zrzucić kilka kilogramów. :) Nie jestem osobą początkującą, biegam, a na rower chętnie wskoczę także w zimę. Na Pańskim blogu poszukałam, poczytałam i waham się między rowerem crossowym a trekkingowym. Jest mi Pan w stanie doradzić co do modelu roweru lub polecić konkretną firmę?
    Pozdrawiam :)

  • Jacek

    Przydałaby mi się taka torba na bagażnik bo w tej chwili mam jakąś starą trochę już zmaltretowaną. Na urodziny może dostanę :)

  • Gonzo

    Cześć Łukasz mam zamiar kupić sobie sakwy na bagażnik mój dylemat polega na tym, zastanawiam się nad wyborem albo Crosso dry te tzw plandekowe albo Ortielb Back Roller City 40L w Ortliebie masz plastikowe haki i to mnie trochę szerze mówiąc przeraża, jeżeli chodzi o Crosso to haki są metalowe i to jest na plus, doradz mi coś i jak kwestia się ma co do wytrzymałości tego plastiku w tych Ortielb na różnych dziurach czy wybojach, z góry dzięki

    • Cześć, o porównaniu sakw możesz poczytać u Karola: http://kolemsietoczy.pl/jakie-sakwy-rowerowe-torba-na-kierownice-kupic-porownanie-wodoodporne-modele/

      Ja z sakwami Crosso nie miałem do czynienia. Z tymi plastikowymi uchwytami w Ortliebie, ani ja, ani moi rodzice nigdy nie mieliśmy problemów. Kiedyś mi się nawet bagażnik wyrwał, a z sakwą absolutnie nic się nie stało.

      Zresztą do Ortliebów bez problemu dokupisz części zamienne: https://www.ortlieb.com/en/radtasche/

      • Jancio Wodnik

        To miło mi słyszeć to jednak się zdecyduję na Ortielba chodz są droższe od Crosso ale te parę groszy dołożę i mam lepsze sakwy Tylko muszę sprawdzić czy założę je do Siebie na bagażnik a bagażnik posiadam taki: PLETSCHER MTB Quick Rack to już się tam jakoś sprzedającego zapytam chyba że Ty miałeś może styczność z tymi bagażnikami? Dzięki za tego bloga ciekawy na temat sakw. :)

        • Sakwy Ortlieba mają regulowane mocowania, tak więc da się je dopasować do większości bagażników. Twój Pletscher wygląda bardzo typowo, więc nie powinno być żadnych problemów z założeniem sakw.

  • Ryszard

    jako, że jeżdżę szosówką, na dłuższe jednodniowe wypady postanowiłem sobie sprawić torbę na szytycę. Nie bagażnik, ale torbę z ramką. Po rozpoznaniu, na placu boju pozostały sports arsenal 490,author litepack 6, topeak dynapack i vaude offroad M. Po uwzględnieniu pojemności, udźwigu, wagi, urody, ceny i systemu montażu (wszystkie do sztycy, ale różnie montowane, istotne jest niedotykanie udem podczas pedałowania), wybór padł na vaude. Jestem bardzo zadowolony, choć trochę obawiałem się tego małego udźwigu. Miałem kupić aluminiową sztycę, ale przyczepiłem na próbę do karbonowej i jeżdżę bez stresu (ważę 76kg, więc dodatkowe 5 nie ma znaczenia). Niebagatelny jest wygląd, bo bagażnik do szosówki zwykle wygląda kiepsko. no i na co dzień mam tylko małą obrączkę na sztycy, która chowa się pod podsiodłówką. Dla tych, co potrzebują trochę więcej miejsca niż w podsiodlówce to jest ciekawa opcja (trójkąta nie mam, bo wożę 2 koszyki na bidony).
    Trochę jest problem z dostępem do rzeczy w czasie jazdy, używam kieszeni w koszulce, ale noszę się też z zamiarem zakupy topeak tribag, na górę ramy, Jest to typowa torebka na pogodne dni (jest jeszcze wersja all weather), ale jakieś żele, telefon, czy okulary zmieszczą się akurat. Istotną rzeczą w torbach na ramę i pod ramę jest, aby nie obcierały się o nią uda lub kolana. mam taki trójkąt podsiodłowy szerokości 5 cm – trochę zawadza, więc teraz nic powyżej 4 cm na i pod górna ramą nie włożę. Pewnie, że są tacy ludzie, którzy maja kolana „szeroko”, ale mnie już zdarzało się rozwalić nogę o zip ucięcy blisko ramy.
    Rower wyprawowy to oczywiście inna bajka, ale ja wyprawy porzuciłem w wieku 24 lat, wiec na współczesnym sprzęcie znam się słabo.