Jak odświeżyć niewygodny kask rowerowy

Zapraszam do obejrzenia najnowszego odcinka Rowerowych Porad. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zasubskrybujesz mój kanał.



Mój kask Treka ma już dobre osiem lat, jeśli dobrze liczę. Skorupa jest w bardzo dobrym stanie, nigdy w nic nie przywaliła. Jedynie szkoda, że nie miałem go na głowie w lipcu. W każdym razie po wypadku postanowiłem, że będę w nim jeździł zawsze. Choćby po to, by nie przywalić w to samo miejsce na głowie, bo mogłoby się to skończyć jeszcze gorzej niż ostatnio. Jedyny problem jaki mnie dręczył, to fakt, że kask zrobił się bardzo niewygodny. Winnego nie trzeba było długo szukać – wkładki, które oddzielają głowę od skorupy kasku zużyły się, co mam nadzieję widać dobrze na zdjęciu poniżej. Kiedyś kask był bardzo wygodny, ale z czasem jazda w nim zrobiła się frustrująca. Ok, trwało to osiem lat, ale szczerze Wam powiem, że nie jeździłem w nim specjalnie często, może kilka razy w roku.

Zużyte gąbki w kasku

Wyściółka dosłownie rozpadała się w rękach i o komforcie nie mogło być mowy. Musiałem poszukać nowych wkładek. I tu pojawił się mały problem – kask nie jest od dawna produkowany, a z dystrybutorem Treka nie udało mi się skontaktować. W Polsce do wielu kasków można kupić wkładki, ale trzeba się mocno naszukać w sklepach internetowych i na Allegro. Albo próbować pytać u dystrybutorów i autoryzowanych sprzedawców.

Ja szczerze powiedziawszy nie miałem cierpliwości, by pytać o to sprzedawców Treka. Postanowiłem za to poszukać poza granicami Polski. I udało się znaleźć – co prawda nieoryginalne wkładki, ale według sprzedającego, nawet wygodniejsze niż fabryczne (bo trochę grubsze) na amerykańskim eBayu oraz Amazonie. Tanio nie było, bo takie wkładki kosztowały 11 dolarów plus 5 dolarów za wysyłkę. Razem wyszło prawie 54 złote.

Trek Interval 2 Wkładki do kasku

W tej cenie kupiłem docięte kawałki gąbki i kilka rzepów. Warte w sumie jakieś kilkadziesiąt groszy. Ale w końcu amerykańskie :) Oczywiście można by było kombinować i samemu docinać takie gąbeczki. Ja nie miałbym do tego cierpliwości niestety. Przy zakupie przez internet, bardzo dokładnie sprawdź, czy aby na pewno gąbki są wycięte pod Twój model kasku. Producenci czasami robili kaski o tej samej nazwie, ale w różnych wersjach. Najlepiej wyjąć starą wyściółkę i porównać z tą którą widać na zdjęciach.

Można również poszukać wyściółek „uniwersalnych”, zazwyczaj w formie długich pasków. Jest to jakieś rozwiązanie dla posiadaczy kasków, które są markowane przez np. duże sieci handlowe, a nie konkretnych producentów. Oczywiście taka uniwersalna wyściółka też nie będzie pasować do każdego modelu, wszystko zależy od tego czym masz wyłożony kask.

Rzepy do kasku do wyściółki

Korzystając z okazji, bardzo dokładnie umyłem kask. Odkleiłem też wszystkie naklejki, które zostały wewnątrz, bo już kiepsko wyglądały. Następnie oderwałem rzepy, do których przyczepia się gąbeczki, ponieważ od sprzedającego dostałem nowe. I faktycznie warto było je wymienić, bo trzymały lepiej niż te stare, też już trochę zużyte.

Wkładki do kasku Wyściółka

Nowe wkładki zrobiły kolosalną różnicę w wygodzie kasku. Do tego te, które kupiłem są grubsze od oryginalnych, więc praktycznie nie czułem, że mam kask na głowie. W pierwszej chwili miałem wrażenie, że kask niezbyt solidnie leży na głowie, ale to było tylko wrażenie. Pasował idealnie. Dlatego jeżeli Twój kask stał się niewygodny, może warto wymienić w nim wkładki, by znów dobrze leżał na głowie.

Blog rowerowy Łukasz Przechodzeń

Skorzystam z okazji i napiszę jeszcze o jednej rzeczy. O kask warto dbać, myć go co jakiś czas, wymieniać wyściółkę. Ale pamiętajcie o jednym – kask po wypadku, nawet jeżeli nie zostanie solidnie uszkodzony – nadaje się do wyrzucenia. Czasami można spotkać się ze stwierdzeniem „oooo ten kask się rozpadł, to musiał być bardzo kiepski”. A jest wręcz przeciwnie. To kask ma pochłonąć energię zderzenia i odpowiednio ją rozproszyć, w taki sposób, by chronić naszą głowę (na tyle na ile się da).

Drobne pęknięcie kasku
fot. Laurle Chlpps

Nawet jeżeli kask tylko trochę pęknie (jak na zdjęciu powyżej), to nawet nie próbujcie go kleić. On już swoją dawkę energii pochłonął i lepiej wymienić go na nowy, niż jeździć w kasku, który przy następnym uderzeniu, może się już tak dobrze nie zachować. To jest jak z poduszką powietrzną w samochodzie – swoje zadanie spełniła i trzeba wymienić ją na nową, jeśli tylko z samochodu coś zostało.

Ja ostatecznie z wymiany wkładek w kasku jestem bardzo zadowolony, tanio nie wyszło, ale gdybym miał kupować nowy kask tylko z tego powodu, to czułbym się z tym źle. No i musiałbym wydać kilka stów, by kupić model podobnej klasy. A tak, kask posłuży mi jeszcze przez jakiś czas.