Głupi złodziej czy głupi żart? O rowerze na przystanku

Zapraszam do obejrzenia najnowszego odcinka Rowerowych Porad. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zasubskrybujesz mój kanał.



Czy świat stanął na głowie i już nawet złodzieje kradną co popadnie? Pytam, bo zawsze myślałem, że nawet złodziej ma ciut rozumku, by nie kraść rzeczy, których się nie opłaca ruszać. Wychodzi na to, że osoby chcące ochronić swój rower, metodą na żula (czyli zdrapywanie lakieru, matowienie części) – też nie są bezpieczne! Cała sprawa tyczy się roweru, który widzicie na drugim zdjęciu. Temat podrzucił na Wykopie maly900 i dziś (dwa dni po pojawieniu się Wykopu) postanowiłem podjechać w to miejsce (Aleja Włókniarzy w Łodzi przy Długosza), by zobaczyć czy rower jeszcze tam stoi i cyknąć mu fotkę. Rower, a w zasadzie jego rama nadal tam jest i myślę, że jeszcze kilka dni pobędzie, zanim MPK jej nie sprzątnie, albo nie pojawi się jakiś chętny złomiarz. Przyglądając się zdjęciu, można zauważyć, że ktoś zadał sobie sporo trudu.

Skradziono rower
fot. Bob Franklin

Brakuje widelca z mostkiem i kierownicą. Nie ma również tylnej przerzutki i łańcucha (na zdjęciu z Wykopu jeszcze były). Brakuje nawet przedniej przerzutki, linek od przerzutek i hamulców, tylne hamulce też są zdemontowane. O siodełku i sztycy nie wspominając. Gdyby mieć ściągacz do korb i dużo samozaparcia (bo są pordzewiałe) – to zostanie nam samiuteńka rama.

rozebrany-rower-na-czesci

I tu powstaje pytanie. Ile czasu musiał ktoś poświęcić, by tak rozebrać rower? Przystanek jest w dość ruchliwym miejscu – nikt nie zareagował? Na zdjęciu na Wykopie widać, że była podejmowana próba przecięcia zabezpieczenia. Ale widocznie złodziej był bezradny, wobec tak finezyjnej przeszkody jak cienka stalowa linka. Ale nie przeszkadzało mu to rozebrać roweru! Po prostu złota rączka bez nożyc do metalu pod ręką…

Mam taką cichą nadzieję, że to po prostu czyjś głupi żart. Że ktoś rozebrał swój stary rower i dla zabawy powiesił go na przystanku tramwajowym. Nie chcę dopuszczać do siebie myśli, że ktoś był tak głupi, by siedzieć i rozbierać rower i jeszcze nikt na to nie zwrócił uwagi. Ręce opadają i wychodzi na to, że żadne zabezpieczenie roweru już nie pomoże. Jedynie chyba doberman przywiązany do roweru. Głodny doberman.