Cześć!
Od kilku tygodni rozglądamy się za nowymi rowerami. Im więcej ich oglądamy w sklepach i w internecie, im więcej czytamy, tym mniej wiemy. Wybór jest ogromny, jedni mówią "tylko gravel", inni, że gravel bez sensu, tylko MTB.
Pomóżcie, proszę. Szukamy dwóch rowerów – kobieta, 165 cm, mężczyzna 185cm wzrostu.
Jeździmy przede wszystkim w weekendy - dłuższe (dla nas) trasy do 100 km, a w tygodniu robimy czasem krótsze wypady po 20-30km.
Nasz budżet to około 5000 zł na jeden rower.
Od 12 lat jeździmy na tych samych rowerach MTB, czas wymienić je na coś lżejszego i bardziej zaawansowanego.
Ze względu na przyzwyczajenia celujemy w prostą kierownicę - z barankami nie mieliśmy do czynienia.
Jeździmy głównie po drogach żwirowo-szutrowych. Zależy nam na stabilności na gorszych nawierzchniach, jakie dominują w naszych okolicach: sporo tu słabego szutru, luźne kamienie, dziury i klasyczna tarka po traktorach, a asfalt głównie dziurawy 😉 Czasem jeździmy też leśnymi drogami i ścieżkami.
Zastanawiamy się, co lepiej sprawdzi się na takie tłuczenie przy zachowaniu prostej kierownicy:
Rower crossowy z dobrym amortyzatorem (np. Giant Roam 3 - taki polecono nam w jednym ze sklepów ostatnio)
Czy Flat Bar Gravel / rower wyprawowy ze sztywnym widelcem, ale grubą oponą?
A może jednak baranek? Romet Aspre 3.1, Kellys Soot X50 czy może Kross Esker 5/6?
A może lepiej byłoby zostać przy MTB?
Tysiąc pytań!
Zależy nam na wygodnej pozycji na dystansie 100 km i bezawaryjnym napędzie. Co Waszym zdaniem lepiej wybrać na nierówności i twardą tarkę w tym budżecie? Będę wdzięczna za podpowiedzi!
Dziękuję 🙂