Cześć,
Od zeszłego roku jeżdżę na rowerze crossowym (Genesis Cross), ale pod koniec czerwca będę go zwracał i szukam czegoś nowego.
Jeżdżę głównie po mieście, codzienne dojazdy do pracy to około 10 km. Jednocześnie lubię pojeździć trochę szybciej po asfalcie i od czasu do czasu zrobić dłuższą trasę. Od maja do września rower jest moim głównym środkiem transportu, a przez około miesiąc w roku przebywam na wsi, gdzie mam więcej okazji do dłuższych i szybszych przejażdżek.
Żeby sprawdzić, czy gravel mi odpowiada, wypożyczyłem Rometa Boreas 2 i zrobiłem nim około 70 km po mieście i okolicach. Rower bardzo mi się spodobał, a baranek okazał się wygodniejszy, niż się spodziewałem.
Mam jednak wątpliwość, czy w dłuższej perspektywie nie odczuję bardziej minusów baranka podczas codziennej jazdy miejskiej. Chodzi mi głównie o:
manewrowanie w ruchu miejskim,
częste zatrzymywanie się na światłach,
widoczność i kontrolę nad rowerem,
komfort podczas krótszych przejazdów.
Czy ktoś z Was przesiadał się z crossa na gravela i używa go głównie w mieście? Po pewnym czasie brakowało Wam prostej kierownicy, czy wręcz przeciwnie — nie chcieliście już wracać?