Czy Masa Krytyczna jest jeszcze potrzebna?

Gdy zadałem Wam na Facebooku pytanie, co sądzicie o Masie Krytycznej – w komentarzach zawrzało. Comiesięczny przejazd rowerzystów przez miasto, rozpala dyskusję do czerwoności. Ciężko było ustalić, czy więcej jest zwolenników czy przeciwników, ale jedno można powiedzieć – jednych i drugich jest bardzo wielu. Przyczynkiem do dyskusji było powstanie w Łodzi Antymasy Krytycznej, czyli ruchu sprzeciwiającemu się blokowaniu miasta przez rowerzystów z rowerowej MK. To właśnie w Łodzi, najbardziej widać niechęć do organizowanej co miesiąc manifestacji. Powstał nawet profil na Facebooku: Stop Masie Krytycznej w Łodzi, który polubiło już ponad 6000 osób. Tymczasem w grupie o Masie Krytycznej jest „jedynie” trochę ponad 4000 członków.

Masa Krytyczna Anty Masa
fot. Artur Nowacki

To pokazuje skalę i determinację przeciwników Masy. Nie wiadomo jeszcze, w jakiej formie ma przebiegać antydemonstracja, ale liczę na rozsądek urzędników, którzy nie dopuszczą do spotkania obu grup. Otwarte pozostaje pytanie – kto w tym sporze ma rację. Z jednej strony MK ma słuszne postulaty, do których wytrwale dąży – rozbudowę infrastruktury rowerowej i poprawę bezpieczeństwa rowerzystów. Działacze fundacji Fenomen, która organizuje MK, zajmują się również nadzorowaniem projektów dróg rowerowych, spotykają się z urzędnikami, monitorują budowę infrastruktury rowerowej.

Jedynym punktem zapalnym, jest ostatni piątek każdego miesiąca – gdy o godzinie 18 rowerzyści ruszają w miasto. Według przeciwników MK – rowerzyści blokują miasto, nie pozwalając kierowcom samochodów/autobusów/karetek poruszać się po centrum i okolicach. Zwolennicy Masy ripostują, że samochody blokują miasto przez cały miesiąc, a podczas przejazdu większych Mas Krytycznych, czas blokowania skrzyżowań nie jest bardzo długi (maj 2013, 1384 osoby, około 6 minut).

Wzajemna przepychanka może trwać w nieskończoność. Antymasa podaje, że koszt zabezpieczenia Mas Krytycznych przez policję, to 15 tysięcy złotych rocznie (albo ja coś źle zrozumiałem, bo według mnie to nie jest duża kwota). W odpowiedzi organizatorzy Masy, wytykają Tobiaszowi Puchalskiemu (organizatorowi Antymasy) przynależność partyjną i zbieranie kapitału politycznego przed wyborami.

Co to jest Masa Krytyczna?
fot. Artur Nowacki

Gdy w czerwcu 1999 roku Masa Krytyczna startowała w Łodzi, pewnie nikt nie snuł dalekosiężnych planów. Zgromadzenie było nielegalne, a zasięg i skala przedsięwzięcia były na tyle niewielkie, że czasem przyjeżdżał radiowóz i na tym pewnie sprawa się kończyła. Na nielegalnych Masach byłem kilka razy w życiu, nie powiem – fajnie było brać w nich udział. Dreszczyk emocji, raz „ucieczka” przed policją, jazda w niedużej, ale zgranej grupie.

Miało to swój urok i w sumie nie destabilizowało ruchu ulicznego, ponieważ stawaliśmy wtedy na czerwonych światłach. No dobrze, raz pamiętam, że Masa zablokowała Rondo Lotników Lwowskich na chwilę :) Tak to wyglądało w 2005 roku, gdy Masa (wciąż nielegalna) pojechała do Zgierza:

Wprawne oko zauważy brak wielu, obecnych dziś dróg rowerowych. Zwłaszcza drogi rowerowej wzdłuż Alei Włókniarzy – jednego z najruchliwszych traktów komunikacyjnych w Łodzi. Nie można powiedzieć, fundacja Fenomen oraz Masa Krytyczna wywarły bardzo duży nacisk na władze Łodzi, by te zaczęły wreszcie dostrzegać problemy rowerzystów.

Akurat w czerwcu 2014 roku wypada 15-lecie Masy Krytycznej w Łodzi. Zacząłem się zastanawiać – czy Masa jest jeszcze u nas potrzebna. Zapewne wiele miast w Polsce dopiero zaczyna walkę o godne traktowanie przez włodarzy miasta. Ale czy w Łodzi nie zrobiono już wiele dla rowerzystów? Oczywiście, nadal jest sporo do roboty, ale myślę, że małymi krokami dogonimy w końcu zachodnie standardy. Czy Masa Krytyczna musi o tym przypominać co miesiąc?

Nie przemawia do mnie argument przeciwników Masy o blokowaniu miasta. Patrząc na statystyki z 2013 roku, duża frekwencja jest jedynie w miesiącach kwiecień-sierpień (ew. wrzesień-październik). To tylko 5-7 miesięcy w roku (z czego dwa wakacyjne), w pozostałe miesiące w Masie bierze udział od 160 do 700 osób, co przy średnio 1400 osobach w ciepłych miesiącach wygląda mizernie i nie wpływa znacząco na blokowanie ulic. Mimo wszystko, dla poprawy wizerunku i lepszej prasy – Masa powinna pomyśleć o zmianie formuły.

Być może rozwiązaniem byłoby przesunięcie startu na godzinę 19 w ciepłe miesiące. Albo spotykanie się nie w centralnym punkcie miasta i ruszanie na obrzeża, ale od razu spotykanie się w konkretnej dzielnicy, by nie blokować co miesiąc centrum. A przynajmniej w ciepłe miesiące. Moim zdaniem Masa jest w Łodzi potrzebna. Tylko, że jej celem ma być pokazanie, że rowerzyści nadal chcą coś w Łodzi zmienić na lepsze. A nie wkurzanie sporej grupy ludzi. I choćby mieli oni masę(!) bzdurnych argumentów, to jeden jest mocny – blokowanie czegokolwiek nie jest „sexy”.

Te słowa kieruję również do Antymasy. Działanie na zasadzie „oko za oko” zazwyczaj nie wychodzi nikomu na dobre. Tutaj również warto zastanowić się, jak w ciekawy i niebanalny sposób pokazać swój sprzeciw.

Mój wpis mam nadzieję będzie kolejnym zaczynem do dyskusji. Nie tylko o Masie Krytycznej, ale także stanie infrastruktury rowerowej w Polsce. Piszcie :)



Aby napisać komentarz pod wpisem, nie musisz się rejestrować! Wystarczy, że podasz swoją nazwę i e-mail oraz zaznaczysz ptaszkiem "Wolę pisać jako gość". Trzeba odhaczyć jeszcze dwa okienka od góry, gdzie zgadzacie się na przetwarzanie Waszych danych. Zapraszam do komentowania - odpisuję na wszystkie pytania, nawet w starych wpisach.