Shimano Performance Racing Light Rain Jacket

Nikt nie lubi jeździć w deszczu, więc prędzej czy później będzie szukał sposobu, jak się przed nim zabezpieczyć. Moje doświadczenie cicho szepcze mi do ucha, że nie ma idealnych rozwiązań, no dobra wcale nie szepcze tylko szturcha w bok, a gdy się obracam serwuje cios w podbródek. Podobnie jak każdy kij posiada dwa końce, tak i każda membrana posiada dwie podstawowe właściwości. Jedna jest fajna, bardzo ją lubimy i nazywamy ją wodoodpornością, druga z reguły dość mała, dlatego zbytnio jej nie lubimy, a wołamy na nią oddychalność. Trzecim parametrem jest wiatroszczelność, która jest niejako skutkiem ubocznym zastosowania w kurtce membrany. Na samym wstępie przyznam się, że wyznaję zasadę: „lepiej jest być mokrym na ciepło, niż na zimno”, dlatego kurtkę Shimano Light Rain Jacket zawsze mam ze sobą.

Opis ze strony producenta

Ultralekka, jednowarstwowa kurtka rowerowa, wykonana w całości z wodoodpornej membrany Dryshield. Zapewnia bardzo dobrą ochronę przed deszczem i wiatrem. Lekka i kompaktowa, zajmuje mało miejsca po złożeniu – w zestawie woreczek do pakowania.

  • 100% ochrona przed wiatrem
  • wszystkie szwy klejone
  • wodoodporność powyżej 10 000 mm/24h
  • oddychalność powyżej 4 000 g/m2/24h
  • anatomiczny krój 3D z dłuższym tyłem
  • profilowane, długie rękawy (reglan) ze ściągaczami
  • na plecach odblaskowe lamówki oraz logo Shimano
  • elastyczny ściągacz w dolnym obszyciu
  • Kryty, wodoodporny zamek

Dlaczego właśnie Shimano Light Rain Jacket?

Nie powiem, że był to wybór łatwy, prosty i przyjemny. Sądziłem, że będzie to dobre rozwiązanie, biorąc pod uwagę mój ograniczony budżet. Życie jak zwykle sprawę zweryfikowało i znów wytknęło swym palcem wszystkie aspekty, o których nie pomyślałem przed zakupem. Kurtek naoglądałem się tyle, że zacząłem powątpiewać w sens takiego zakupu, przynajmniej za taki budżet jaki posiadałem. Moimi priorytetami były: niezła wodoodporność, niska waga oraz niewielkie wymiary po spakowaniu, a także przyzwoita cena. Tak się składa, iż jestem od kilku lat posiadaczem jednego z najprostszych modeli butów Shimano SPD SH-MT40, z których jestem bardzo zadowolony (no może poza ich wyglądem). Dlatego właśnie postanowiłem zaryzykować i kupić kurtkę firmy Shimano.

Shimano Performance Racing Light Rain Jacket

Budowa, wygląd i krój

Kurtka posiada jeden pełny zamek wodoszczelny, dwa rękawy, trzy elastyczne ściągacze, dwie odblaskowe lamówki na plecach i jeden przedłużany tył. Wszystkie szwy są podklejone. Jak widać budowa i wyposażenie kurtki jest dość minimalistyczne, co przekłada się na niską wagę wynoszącą, tylko 173 gramy (wraz z workiem kompresyjnym). Rękawy na zakończeniu obszyte są gumką, co zapobiega podjeżdżaniu rękawów do góry, są też na tyle długie, że można wygodnie trzymać ręce na kierownicy, nawet w pozycji mocno sportowej (dolny chwyt na szosie).

Nie uświadczymy tu „picia pod pachami”. Niestety rozmiarówka jest trochę zaniżona. Na co dzień noszę ubrania w rozmiarze M, jednak aby czuć się wygodnie musiałem zakupić kurtkę w rozmiarze L. Sam krój sprawia, że jest ona mocno dopasowana. Tył kurtki jest dłuższy o kilka centymetrów, dzięki czemu nie zmoknie tam tyłek. W tym miejscu chciałem zaznaczyć, że zakup takiej kurtki nie zwalnia z posiadania tylnego błotnika. Jadąc po mokrym asfalcie, twe szanowne zakończenie pleców dalej będzie mokre jak afgańska dziewka podczas pory monsunowej. Prawda jest taka, że wystarczyłoby 5 cm więcej i byłoby po problemie.

Shimano Performance Racing Light Rain Jacket

Shimano Performance Racing Light Rain Jacket

Wiatroodporność

Tak. Ponadto nic więcej sensownego nie ciśnie mi się na usta. Jak każda membrana wodoodporna, również i ta posiada pełną wiatroodporność. Punkt ten jest tak mało istotny, jak zdanie polskich eurodeputowanych w Parlamencie Europejskim.

Wodoodporność

Przez prawie dwa lata odkąd posiadam tę kurtkę, przejazdów w deszczu miałem całe mnóstwo, np. kilkunastominutowe oberwania chmury, burze, mżawki, kapuśniaczki i inne takie. Czasem był to siąpiący cały dzień deszczyk czy inna mżawka. Czas jazdy w deszczu wahał się od 15 minutowego powrotu do domu, przez godziną przejażdżkę, po całodniową podróż. Zakres temperatur w których użytkowałem kurtkę wahał się od -25 stopni C (Tarnów – Polski biegun ciepła) do około +20 stopni C. Powyżej tej temperatury nie zdarzyło mi się jechać w długotrwałym deszczu, a chwilowe opady były wręcz odświeżające i nie zakładałem wtedy kurtki. Jeśli leje dwa dni pod rząd i nie masz gdzie wysuszyć kurtki, to nie łudź się, że kurtka nie przemoknie. Jedyna kurtka, która nie przemaka to gumowy żeglarski sztormiak, który nie posiada właściwości paro-przepuszczalnych.

Oddychalność

Teraz odrobina szczerości oraz przykrych słów dla producenta. Najpierw jednak kilka przykrych słów o mnie. Gdy jeżdżę to pocę się jak świnia. No cóż, przy mocniejszym pedałowaniu, na wewnętrznej stronie kurtki dość szybko skrapla się pot, który nie ma za bardzo jak się wydostać, więc zaczynam gotować się od środka. Dlatego też uważam, że w kwestii oddychalności kurtka prezentuje niski poziom, niczym kawały w Familiadzie. Membrany zastosowane w bardzo dobrych kurtkach przeciwdeszczowych (przykładowo Marmot Minimalist), posiadają zdolność transpiracji na poziomie od 8000-30.000 g/m2/24h. Warto w tym momencie nadmienić również, że parametry oddychalności rosną odwrotnie proporcjonalne do temperatury otoczenia.

Wpływ na nią ma również wilgotność powietrza, ciśnienie atmosferyczne i stopień zabrudzenia powierzchni kurtki. Im zimniej i niżej, tym mniej się spocimy. Im brudniejsza kurtka, lub wyższa wilgotność powietrza tym gorzej dla nas. Gadam tutaj o jakichś niestworzonych rzeczach, dlatego pora coś sobie wyjaśnić. Co dokładnie oznacza 4000 g/m2/24h? Oznacza to, że jeden metr kwadratowy materiału, jest wstanie odprowadzić na zewnątrz 4 kg potu w ciągu doby lub blisko 167 gramów potu przez godzinę. Ale jak to się przekłada na używanie? W odpowiedzi rzucam ciekawostką znalezioną w sieci : „Człowiek podczas wysiłku może wydalić przez skórę nawet do 1,5 L potu lub więcej.”

Założenia

Ilość potu wydalonego poprzez całe ciało w ciągu godziny wynosi : 400 gramów
Ilość potu wydalonego poprzez tułów w ciągu godziny wynosi : 200 gramów
Zakładam, że powierzchnia skóry tułowia jest równa : 1 m2
1m2 membrany jest w stanie odprowadzić 167 gramów potu w ciągu godziny (4000 g/m2 /24h = 166,66666667 g/m2)

Po godzinie jazdy pod kurtką pozostanie : 200 g – 167 g = 33 g potu.

Po wyliczeniu okazuje się więc, że po godzinie wysiłku pod kurtką nadal pozostanie 1,5 kieliszka potu. Niezbyt fajnie prawda? W rzeczywistości może być dużo gorzej, nie mówiąc już o tym, że z godziny na godzinę coraz więcej wody zostaje zatrzymane pod kurtką. Można sobie z tym faktem poradzić, lekko rozsuwając zamek kurtki oraz od czasu do czasu robiąc przerwę pod dowolnym zadaszeniem (wtedy należy zdjąć całkiem kurtkę na kilka minut). Dobrą alternatywą są również wentylowane pachy, jednak ta kurtka nie posiada takiego udogodnienia.

Wytrzymałość

Tak, przyznaję się, „ochrzciłem” ją kilka razy. Pierwszą glebę zaliczyłem na szosie, podczas wchodzenia w zakręt po deszczu z dużą prędkością (około 35 km/h). Ani na rowerze, ani na kurtce nie było śladu, w przeciwieństwie do mojego barku i uda. Drugą glebę zaliczyłem przejeżdżając przez tory kolejowe (opony Kojak czyli slicki, znów padał deszcz, ciężkie sakwy z tyłu – znacie tego typu historie). Gleba miała miejsce przy prędkości maksimum 20 km/h. Tym razem obiłem rękę oraz dłoń i odrapałem jeden z rogów. Na kurtce znów nie było ani śladu.

Reszty takich sytuacji nie chcę opisywać, żeby nie wyjść na sierotę, która za każdym razem gdy wsiądzie na rower, wraca poobijana. Zamek dalej działa jak powinien, nie odlazła z niego guma, elastyczne ściągacze nie popękały, podklejenia szwów nie odlazły, w materiale nie ma przetarć ani dziur. Możecie mi jednak zaufać, że nie ściemniam mówiąc „ta kurtka to twardy zawodnik”.

Shimano Performance Racing Light Rain Jacket

Podsumowanie

Kurtka przeżyła dużo, nigdy nie zawiodła mnie swoją wodoodpornością. Zaskoczyła mnie również swoją wytrzymałością. Bądźmy szczerzy, kto z was by sądził, że taka ceratka wytrzyma upadek? Liczyłem, że po jednym szlifie pozostanie tylko wspomnieniem (po tych kilku miesiącach jedzenia ryżu z makaronem, gdy odkładałem kasę, aby móc ją kupić). Jest mała i lekka, dlatego mogę ją mieć zawsze ze sobą. Czy kupiłbym kurtkę jeszcze raz (sprawdź aktualną cenę kurtki)? Z dzisiejszej perspektywy myślę, że zastanowiłbym się po pięciokroć, zanim znów zakupiłbym kurtkę wodoodporną.

Ze względu na kiepską oddychalność i brak kilku ważnych dodatków, szukałbym innego produktu, nawet kosztem wyższej wagi. Przynajmniej gdyby miała to być moja jedyna kurtka przeciwdeszczowa. Jeśli jednak posiadamy wypasioną kurtkę z odpinanymi rękawami, kapturem, kieszeniami, ściągaczami itd. to Shimano okazuje się świetną kurtką awaryjną. Bo właśnie z taką myślą została ona stworzona. Wkładam ją do kieszonki w koszulce, czy bluzie. Mocuję na kierownicy, wkładam do plecaka. Dzięki małym wymiarom i niezłej wodoodporności pozwoli nam wrócić do domu z przejażdżki. Na dłuższą wyprawę w chłodniejsze dni polecam zakup czegoś innego.

Pozostaw odpowiedź Maciek Sobol Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

14 komentarzy

  • Dziś ją dostałem. Pierwsze wrażenie bardzo na plus:
    1. Lekka
    2. Po zwinięciu zajmuje niewiele miejsca – obstawiam jakieś 3-4 L
    3. Gumowane zamki oraz wywietrzniko-kieszenie
    4. Kaptur na pierwszy rzut oka trochę dziwny ;) Ma taki jakby daszek jak w czapece bejsbolowej – można go jednak podwinać pod spód
    5. Przedłużany dół

    To tylko wstępne spostrzeżenia. Napiszę pełną recenzję w środku sezonu po przejechaniu w niej w deszcz, wiatr i tak dalej i tak dalej.

    • Lekka? Hmm ciekawe, właśnie obawiałem się dużej wagi tej kurtki, jak będziesz pisał recenzję to napisz proszę przy okazji ile waży, i pokaż ją zwiniętą w porównaniu do np. Butelki 1,5 L.

  • @Maciek mam w planie trochę dalszych wypraw, zaciskam pasa, pcham każdy grosz w sprzęt, SPD, kurtka, spodnie itd. Już prawie koniec;). Jeśli moja sytuacja finansowa pozwala mi na zakup czegoś lepszego to zwykle nie żałuję kasy na dobry sprzęt. MT500 wydaje się być ciekawą opcją, jak będzie w praktyce to się okaże.

    • Wiem ile potrafi kosztować dobry sprzęt, a lista wydatków potrafi czasem nie mieć końca, szczególnie gdy człowiek dojrzewa do wymiany sprzętu na lepszy/lżejszy/mniej zawodny.

      Czekam na recenzję Twojej kurtki!

  • Wybór padł na jeden z modeli firmy Endura. Jeśli kurtka przejdzie jutro wstępne oględziny i zdecyduję się, aby ją zatrzymać, po zakończonym sezonie chętnie podzielę się wrażeniami u siebie ;)

  • Sam poszukuję kurkti na wyprawy rowerowe. W moim przypadku bywało tak, że jechałem przez szczere pole dobrych kilkanaście kilometrów. Widziałem, że Scott ma jakieś przeciwdeszczówki z klejonymi szwami, jednak cena jest troszkę wygórowana i w żadnym ze sklepów nie znalazłem parametrów mówiących o oddychalności oraz wodoszczelności.

    • Szukaj takiej z wentylowanymi pachami (wodoszczelne zamki błyskawiczne) oraz posiadającej kaptur (najlepiej odpinany). O ile jazda z mokrą głową w temperaturze +15 C jest ok, to przy +5 lub niżej zaczyna się robić nieciekawie…

  • Bo oddychalność w dużej mierze właśnie zależy od zachowania się wody na powierzchni.
    Jeśli woda wsiąka to zatyka pory membrany i oddychalność spada drastycznie. Dlatego zawsze polecam w takich sytuacjach impregnację sprayem Nikwax po praniu.

    A sam używam najtańszej kurtki z deca, nie oddycha bo i membrany nie ma…taka folia. Do oddychalności mam wiatrówkę.:)

    • Małe kropelki perlą się nadal na wierzchu kurtki, a duże powoli w nią wsiąkają. Na początku jednak było z tym dużo lepiej (najwyższa pora na impregnację Nixwaxem), może nakręcę niebawem film porównujący kurtkę przed impregnacją oraz po.

  • W 100% zgadzam się z tym, że „lepiej jest być mokrym na ciepło, niż na zimno”. I tak traktuję kurtki przeciwdeszczowe.

    Myślę, że nawet kurtki za grube pieniądze, nie są na tyle oddychające, by odprowadzić tyle potu by jechało się suchutko.