Fuji Touring – test roweru czytelnika

Ten test szosowo-turystycznego roweru Fuji Touring, przygotował czytelnik bloga – Piotr Zarzycki. Jeżeli także chciałbyś/chciałabyś podzielić się opinią o częściach/akcesoriach/rowerach, których używasz, zajrzyj do tego wpisu, na samej górze znajdziesz informację, jak to zrobić.

Fuji Touring Fuji Touring 2016 – testowany przez pingwiny. I nie tylko.

Testerzy: Rico, Kowalski, Szeregowy, Skipper oraz gościnnie król Julian z Mortem i Morisem. A także epizodycznie właściciel owego bajka.

Po sprytnej ucieczce z pobliskiego ZOO grupa pingwinów gubi się w lesie, przypadkiem natrafiając na porośnięty bluszczem i mchem stary dom z przylegającym doń dość obskurnym garażem.

– Kowalski! Gdzie my jesteśmy? – pyta zdezorientowany Skipper.
– Nie wiem Szefie, ale z tego co widzę, trafiliśmy na posesję jakiegoś świra zarażonego cyklozą. Wszędzie tu wiszą jakieś ramy, koła od rowerów, kierownice… Oooo! A tu nawet postrzępione sakwy się walają, ble…
– Kowalski! Do rzeczy! Jak się stąd szybko wydostać?!

Oczy wszystkich kierują się w stronę Rico, który dziwnie patrzy się na drzwi garażowe i swobodnie zwisającą se skobla kłódkę.

– Rico! Nie gap się tylko sprawdź co jest w środku – woła donośnie Skipper kierując się z Szeregowym w stronę budynku.
– Bleeee!- wykrzykuje Rico, migiem znajdując się przy drzwiach i mocując z zawiasem. Po chwili te uchylają się ze zgrzytem, a oczom pingwinów ukazuje się smolista czerń i dziwne pomruki wydobywające się z wewnątrz.
– Ale tu strasznie… – drżącym głosem odzywa się Szeregowy.
– Rico, może byście tak nas oświecili? – Skipper rzuca rozkazy, puszczając przed sobą do środka Szeregowego, który potykając się o jakiś rzucony na podłogę przewód, zapala zwisającą u sufitu lampę.
– Szefie, ja nie chciałem…

Wzrok wszystkich pada na kolegę, oplątanego kablem i jednocześnie wbitego pomiędzy szprychy koła jakiegoś roweru.

– Co u licha!? – mruczy pod nosem Skipper – Rico, wyciągnijcie natychmiast Szeregowego. A ty Kowalski – analiza! Jak tu utkwiliśmy?
– Hmmm… w zasadzie to utkwił w kole Szeregowy. I to w dodatku w Ovalu!
– W czym? Możesz jaśniej? – dopytuje się Skipper.
– Już tłumaczę. Oval to koła systemowe, systemowe… już sprawdzam, rowerów Fuji. TAK!!! Szeregowy tkwi w kole, pomiędzy szprychami bardzo dobrej marki rowerów Fuji! O tak! Bardzo dobre i sztywne koła. Ciężko będzie nam uwolnić Szeregowego!
– Do jasnej… Głos Szefa nie wróży nic dobrego.
– Zaraz, zaraz. Z tego co tu widzę, to coś mi się nie zgadza. Szefie! Muszę to zbadać i chwilę mi to zajmie.
– Ok, Kowalski tylko się pośpieszcie.

Kowalski rozgorączkowany skacze wokół roweru, sprawdza coś swoim notesie i mruczy pod nosem.

Fuji Touring

– Tak, tak. Szanowni koledzy, co my tu widzimy? Tak jak dobrze mniemałem, mamy tu rower marki z przeszło stuletnią tradycją rodem z Japonii, model, no model…
– Nooo, jaki to model? – dolatuje do uszu zaskoczonych pingwinów znajomy głos króla Juliana, siedzącego na skraju blatu stołu montażowego, obok zaś stoi Mourice, a na kierownicy buja się rozbawiony Mort.
– Tou! Tooo! Touuu… – woła rozbawiony Mort.
– … ring. – dokańcza wrzaski przyjaciela Mourice.
– A ty jak żeś się tu znalazł ze swoją bandą? – zwraca się z niedowierzaniem Skipper do Juliana.
– Potem ci wyjaśnię. Ale dopiero potem – odpowiada tajemniczo Julian, szczerząc przy tym szeroko zęby i jednocześnie puszczając znacząco doń oko.
– Tak, tak. Touring. Na stalowej, chromowo – molibdenowej, podwójnie cieniowanej ramie – pogrążony w analizie Kowalski szepce pod nosem – w ciemno zielonym kolorze, z dwoma mocowaniami na bidon, sztywnym widelcem wyposażonym w otwory na bagażnik, z tyłu zresztą też…

Fuji Touring – A to, a to co to jest? – dopytuje Mort huśtając się na kierownicy.
– A to, to jest kierownica typu baranek, z zamszową owijką i bar endami na końcu.
– Kowalski, błagam! Jaśniej, jaśniej do śmierdzącego śledzia – ponosi Skippera.
– Bar endy to som manetki od przerzutek – dumnie obwieszcza król Julian, a wzrok uwielbienia ku niemu kieruje Mourice wraz z Mortem.

Fuji Touring

Fuji Touring – Ech, joooo – wzdycha Mort. Kowalski zaś kontynuuje swój monolog: – No właśnie. Z przodu mamy przerzutkę Shimano Alivio, a z tyłu Deore. Co więcej piasty w kołach mamy Deore, łącznie z korbą 48/36/26. Generalnie to mamy tu napęd trzy razy dziewięć, co daje nam dwadzieścia siedem przełożeń, a to daje nam fajny komfort jazdy w cięższym terenie. No, no, no. Niech tu sobie jeszcze spojrzę. A tak. Kaseta w zakresie jedenaście na trzydzieści cztery. Ba, ba, bagażnik – wskakuje na niego po czym zjeżdża na tylny trójkąt ramy – i tu mamy taki dzynks, gdzie możemy sobie zamocować trzy dodatkowe szprychy. – No jak tam Rico, dajesz sobie radę z Szeregowym? – zwraca się do kolegi.
– Bleee – pada odpowiedź Rica obejmującego zadek Szeregowego.
– Tak właśnie myślałem. Nie przerywajcie sobie – wtrąca Kowalski, wracając z powrotem do swoich badań.

Fuji Touring– Zatem mamy tu geometrię turystyczną, pozwalającą na wygodne i spokojne prowadzenie. Fajne skórzane i wąskie siodło, czyli nie na zadek kolegi Rica, hi, hi. I zamiast tarczowych, klasyczne hamulce typu v-brake. Tylko coś mi tu się wciąż nie zgadza, do licha…
– Mianowicie co, Kowalski – przerywa jego potok myśli głos Skippera.
– Już wiem! Oponki! Według mojej rozpiski powinny być tu firmowe opony Vera City Vide z wkładką antyprzebiciową Phalanx, w rozmiarze siedemset na trzydzieści dwa, a ich nie ma!
– No i co z tego!? – rozbawiony głos szefa dolatuje do uszu Kowalskiego, obserwującego zmagania Rica z Szeregowym – a jakie są?

Fuji Touring – Nooo… na dorsza śniętego! Toż to Panaracer Gravel King, mejd in dżapan, o szerokości trzydzieści pięć ce!
– King, to tak jak ja – puentuje Kowalskiego król Julian – to som oponki na szuterki.
– Czyli dobre czy złe? – Skipper nie daje za wygraną.
– Szefie! – Kowalskiemu udziela się ekstaza – to bardzo dobre opony. Ponoć są jak miecz samuraja na drogach szutrowych…
– Więc się zaraz o tym przekonamy – wpada mu w słowo Skipper – Panowie! Kończcie te obmacywania. Mam zamiar się przejechać na tym cudzie.
– Ale szefie! Kiedy Rico zamiast mnie ciągnąć to wciąż popycha! – Szeregowemu zrzedła mina.
– Ech, żeby was.

Fuji Touring

I w chwili kiedy Skipper podchodzi do mocujących się towarzyszy, rozlega się łomot, wrzask Szeregowego, a mała brązowa kulka w postaci Morta wielkimi oczami patrzy na Skippera w szerokim uśmiechu.

– Uwolniłem go! Uwolniłem! Ha, ha, ha…
– No dobra panowie. Dość tej sielanki! Wsiadamy i jedziemy przed siebie – donośnym głosem wydaje rozkazy Skipper.
– Nooo, ale mnie chyba nie pominąłeś? – dopytuje Julian.
– No nie, ale gdzie ty chcesz u licha w takim razie siedzieć?
– No jak to gdzie – uśmiech Juliana obezwładnia Skippera – król, wiadomo swój zadek sadza na siodle. A wy pyngwyny będziecie to prowadzić.
– Dobra, niech ci będzie wasza królewskość – szybko rzuca odpowiedź Skipper i już cała banda dosiada rower, kierując się na drogę w stronę ściany lasu. Po krótkim odcinku pokrytym piachem, nasi testerzy zręcznie pokonują hopki usypane z drobnych kamieni, gładko toczą się po szutrowej drodze, od czasu do czasu zjeżdżając na miękką wyściółkę runa leśnego, by zaraz z powrotem wrócić na utwardzony dukt. Szybko pokonują drewniany mostek, przerzucony przez płynący strumień i kierują się w stronę biegnącej nieopodal bitumicznej ścieżki. Przedtem jednak robią dość ciasną agrafkę z prędkością 32 km/h, wyskakując jak z procy wprost na krótki odcinek płyt betonowych, by zaraz potem cieszyć się jazdą po gładkim asfalcie.

– Łooooo, yahoooo, eh jooooo… Głosy zachwytu padają co chwila.
– Panowie, kończymy – przerywa tą sielankę głos Skippera – mamy na liczniku 220 kilo, zaczyna zmierzchać, no i przecież trzeba zwrócić tego bajka.
– Ale szefie – tak fajnie się jeździ! – woła Szeregowy.
– Ten wiatr we włosach! – wtóruje Kowalski.
– Kowalski! Przecież wy nie macie włosów – rozbawiony do łez Skipper odpowiada towarzyszowi.
– No właśnie szefie. I dzięki temu licznik pokazał nam na prostej 48 km na godzinę. Zaraz, zaraz, a co się stało z Julianem i jego chłopakami?
– Tam idą z jakimś człowiekiem i coś gadają – rzuca w odpowiedzi Szeregowy, chowając się za plecami szefa.
– Jak tam panowie, test zaliczony? – pyta, podchodząc do pingwinów gość ubrany w ciuchy kolarskie.
– Zaliczony! – wołają zaskoczone pingwiny – fajnie się jeździ i babki się za nami oglądały!
– Nie, Rico, nie za tobą – cicho dogaduje Ricowi Szeregowy.
– To bardzo się cieszę, bo bardzo go sobie chwalę – pada odpowiedź nieznajomego, stawiając na ziemi Juliana z jego kompanią.
– Wiesz – tu Julian wyszeptał na ucho zdumionego Skippera – my już trochę się znamy, byliśmy tu i ówdzie… tam i tam…

Fuji Touring– Wiem, już wiem – przerywa przekomarzanie towarzystwa okrzyk Kowalskiego, którego wzrok przeczesuje ostatnią stronę notesu – Pedałki! – kątem oka spojrzał na swoich dwóch kolegów – tu mamy zamontowane pięćset dwudziestki od Shimano, a w oryginale winny być to noski. No i to byłby koniec moich spostrzeżeń.
– Tak więc Kowalski, już wiesz dlaczego my tak szybko cisnęli pod górkę! – rzucił w stronę kolegi słowa Skipper, po czym skierował swoje kroki w kierunku pingwiniej kwatery.

Fuji Touring

PS Autor tekstu uprzejmie uprasza czytających, o nieanalizowanie jego bajkowych upodobań oraz natury psychicznej podczas pisania tegoż :)))

PPS Po przeszło dwóch latach użytkowania Touringa, została wymieniona kaseta z łańcuchem, para klocków hamulcowych oraz wianek w piaście w przednim kole. Poza tym całość chodzi jak marzenie, więc polecam go każdemu, kto szuka dobrego i budżetowego roweru.



Aby napisać komentarz pod wpisem, nie musisz się rejestrować! Wystarczy, że podasz swoją nazwę i e-mail oraz zaznaczysz ptaszkiem "Wolę pisać jako gość". Trzeba odhaczyć jeszcze dwa okienka od góry, gdzie zgadzacie się na przetwarzanie Waszych danych. Zapraszam do komentowania - odpisuję na wszystkie pytania, nawet w starych wpisach.