Cześć 🙂
Jak w temacie - szukam MTB, budżet do 4000zł (chyba że będzie coś giga fantastycznego, co przebije budżet o max 500zł a moje doznania z jazdy zmienią się drastycznie - ok, dołożę)
Trudny przypadek się wylosował. Dlaczego?
Ano dlatego, że do tej pory jeździłem na Kelly's Quartz z 2006r. Spoko rowerek. Kupiłem będąc 15 latkiem, teraz mam 35 lat, więc rowerem jeździłem prawie 20 lat ("jeździłem" to dużo powiedziane, ostatnie 5 lat jest nietknięty), i teraz chcę wrócić do jazdy. Przejechałem tym rowerem jurę Krakowsko-Częstochowską wzdłuż i wszerz, robiłem trasy po 50-80km, choć udało się i zrobić wymarzone 100km jadąc do Krakowa. W rowerze przez te wszystkie lata dokonałem tylko takiej zmiany, że przeszedłem z Alivo na Deore:
- przód Shimano Deore FD-M610 3x10rz
- tył Shimano Deore RD-M610
- kaseta Shimano CS-HG50-10
- łańcuch Shimano Deore CN-HG54
I teraz zaczyna się najlepsze. Mając 15 lat, to ja pojęcia nie miałem że rowery czymś się różnią poza kolorem. Rower jest więc na ramie XL. Ja mam 173cm wzrostu i 90kg 🙂
Dziś na tym usiadłem z sentymentu, no czuję się jak na wielbłądzie, nie wiem jak ja dałem radę robić tym rowerem tysiące kilometrów (z tego co pamiętam nic mnie specjalnie nie bolało, jeździło się ok). W tej niewiedzy jeździłem lata, a potem jak już któryś z kolegów zauważył że coś jest nie tak, jeździłem dalej, nie miałem środków by zmienić całkowicie rower, a jeździć jakoś się jeździło.
Ok, do brzegu:
- zmieniłem miejsce na mieszkania, teraz Katowice, ale rower ma być jak najmniej jeżdżony po asfalcie, chcę jakieś okoliczne parki, lasy, ogólnie będę "poszukiwał" terenów które będą coraz trudniejsze, będą miały większe podjazdy, nie chce wchodzić w żadną jazdę po drogach. Marzy mi się jazda godzina, max dwie, ale żeby się porządnie zmęczyć (rower nie ma być do zwiedzania okolic tylko zrobienia sensownego treningu), może będę zabierał się na dłuższe trasy typu 70-100km dwa-trzy razy do roku, dlatego też uważam że szukam właściwego roweru myśląc o MTB
W grę wchodzą aktualnie dwa rowery które idealnie wpisują się w budżet, a jest to:
Giant Talon 0
Merida Big.Nine 700
Jako kompletny amator - nie wiem, który wybrać.
Giant mnie kusi tym dropperem którego nigdy nie miałem a zdania są podzielone - niektórzy mówią, że to się zawsze przydaje i wychodzą z założenia "lepiej mieć jak nie mieć", a niektórzy że to zbędny gadżet jeśli nie zjeżdżasz z gór, oraz lepszą (?) oponą, która jednak jest 2.4 (czy to nie za szeroko?)
Merida mnie kusi tym że ma blokadę amortyzatora na kierownicy (wygląda na fajny bajer, ale użyję tego choć raz?), oponą która jest 2.25 (wydaje mi się że lepsza na moje potrzeby?), lepszym amortyzatorem (przynajmniej tak mi się wydaje?)
Pytania:
- co jest lepsze na moje potrzeby?
- co jest lepsze jakbym w przyszłości chciał zrobić upgrade?
- czy w tym budżecie znajdę coś lepszego?
Niestety przez moje widzimisię szukam roweru tylko i wyłącznie nowego, używki nie wchodzą w grę. Zapomniałem dodać - roweru szukam w rozmiarze M, z tego co się mierzyłem. To chyba prawidłowy rozmiar dla mnie?