Czas z rodzina i dla rodziny (tylko jeden pasażer, drugi musi czekać , ale i tak lepiej niz samemu). Fantastycznie jest razem!
Trudność z przewozem - za długi do pociagu, i więc przeważnie jeździmy w znanych okolicach domu lub do 100 km, czasami więcej, a potem nocleg, lub powrót tego samego dnia. Zakręty- lepiej uważać, robimy kóleczka czekając na światła tylko gdy jest szersza ścieżka. Parkowanie, trzeba wiecej miejsca , a gdy z pełnymi sakwami - nóżka może pęknąć. Samemu jeżdże szybcej, ale to akurat źle, bo czasami za szybko, choć tylko gdy pusto na drodze. Koła muszą być mocne. 2 porzednie tandemy miały słabe - od nowości. 1szy rozpadl sie szybko, wiec poszedł na złom, a drugiemu kupiłem dobre po 4000 km, i na nich już 25 tys km , musiałem poszukać kołodzieja, jest tylko jeden dobry i nie zadrogi w Polsce, ale i tak nie były tanie. Trudno kupić przednie tarcze, support kompaktowy- jego osadzenie niszczy ramę, duże przeciążenia. Suma sumarum, na trekingowym - pojedyńczym przejachłem niewielej mniej niż na 3 tandemach ( choć w dłuższym okresie) , i tylko raz wymieniłem koła i cały napęd. Nic jednak ne zastapi frajdy jeżdżenia z rodziną na drugim siodle.