Cześć 🙂
Jestem zupełnie raczkujący w tematyce rowerów... wiem że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego ale wsumie przydał by mi się taki rower. Dewaguję pomiędzy orbea alma H20 a Trek marlin - jeżdżę sporo po asfalcie, trochę po bezdrożach i korzeniach, czasem trochę po górach. Coś słyszałem, że orbea jest mniej wygodna ze względu na bardziej agresywną geometrie i tym samym mniej wygodną pozycję... zaś trek bardziej taki "do wszystkiego" - ale czy tak jest? Jakoś dużo po asfalcie nie jeżdżę, ale jakbym zaplanował sobie jakąś traskę nie chce by bolały mnie plery po 10km. Co polecicie? Będę wdzięczny za każdą odpowiedź(: