Próbuję znaleźć coś zwinnego na krótkie wypady 3-6 km, ale w górzystym mieście i na razie ginę w morzu ofert.
Próbowałem przez kilka minut rower z silnikiem z przodu, ale był głośny i niezbyt przyjemny w odczuciach przy pedałowaniu. Był pomysł na rower używany, ale
jak słyszę skargi na koszty serwisu i napraw, to oddalam się od tego pomysłu. Plusy są takie, że jeżdżę niewiele, a jedyne co mnie skłania do
zakupu elektryka to górki i biodra w słabym stanie. Rynek się szybko zmienia, rowerów dużo.
Może ktoś coś podpowie, jaki byłby optymalny zakup na ten moment?
Ze względu na nieznajomość tematu elektryków i ceny tych rowerów chwilami miałem zamiar wrócić do pomysłu na zwykły porządny sprzęt bez wspomagania, ale ilekroć wjeżdżam na dłuższe wzniesienie, szybko wraca chęć zakupu jakiegoś e-bike'a.
Wpadł mi w oko Zundapp Z898, ale tam podobno jest jakiś silnik no-name i generalnie główny atut to marka roweru, reszta bez szału.
Ewentualnie niech mnie ktoś poprawi, jeśli nie jest tak źle z tym egzemplarzem.