Jazda rowerem po alkoholu – zmiany 2013

Od soboty, 9 listopada 2013 roku zmieniają się przepisy dotyczące karania rowerzystów z promilami we krwi. Dotychczas posiadanie powyżej 0,5 promila alkoholu we krwi było przestępstwem. Groziło to grzywną, ograniczeniem wolności (prace społeczne) lub pozbawieniem wolności do roku. Sądy nakładały również zakaz prowadzenia pojazdów na okres od jednego do dziesięciu lat – zazwyczaj ten zakaz obowiązywał i dla rowerów i pojazdów mechanicznych. Natomiast ponowna jazda rowerem lub innym pojazdem, mimo nałożonego zakazu – groziła pozbawieniem wolności do trzech lat. Jak pokazało życie, wiele osób zostawało ponownie zatrzymanych podczas jazdy rowerem i niejednokrotnie trzeźwi – łamali zakaz prowadzenia pojazdów. Przez tak ostre przepisy, w polskich zakładach karnych w 2011 roku przebywało około 12.000 osadzonych – tak zwanych „kolarzy”. Makabryczna ilość moim zdaniem. Jakie muszą być koszty sądzenia i później odsiadki takiej ilości osób.

Prawo jazdy a rower i alkohol

fot. Baudman

Statystyki mówią, że przez pięć lat pijani rowerzyści przyczynili się do śmierci dwóch osób. Dodatkowo, w wypadkach powodowanych przez nietrzeźwych rowerzystów, ginie zaledwie 3% poszkodowanych i są to praktycznie sami sprawcy. Sam byłem bardzo za tym, by zmienić te przepisy. W wielu krajach zachodnich, rowerzystów karze się jedynie w przypadku gdy ich stan może zagrażać bezpieczeństwu. Teraz wymiar sprawiedliwości chyba przejrzał trochę na oczy i złagodził przepisy.

Od 9 listopada jazda rowerem w stanie nietrzeźwości (powyżej 0,5 promila) będzie wykroczeniem. Za taką jazdę grozić będzie grzywna (do 5000 zł) lub areszt (do 30 dni). Sąd będzie mógł także nałożyć zakaz prowadzenia pojazdów niemechanicznych, ale istotne jest tu słówko mógł, ponieważ nie będzie to obowiązkowe jak do tej pory. Istotną sprawą jest fakt, że policjant po zbadaniu rowerzysty alkomatem, nie będzie musiał od razu kierować sprawy do sądu. Jeżeli uzna, że nie ma potrzeby nakładania zakazu prowadzenia pojazdów, będzie mógł dać mandat w wysokości od 50 do 500 złotych. Więcej informacji o przepisach znajdziecie na stronie Miasta dla Rowerów.

Według mnie to bardzo istotna zmiana. Oczywiście nadal jestem za tym, by rowerzyści, którzy zataczają się na swoim bicyklu, byli stosownie karani. Z drugiej jednak strony, nie uważam by osoba, która wypiła dwa piwa mogła stwarzać jakieś zagrożenie. Zwłaszcza wracając do domu drogą rowerową czy mniejszymi ulicami. Ryzyko spowodowania jakiegokolwiek wypadku jest niewspółmierne do kar, jakie były orzekane. A nie oszukujmy się, kara pozbawienia wolności była zdecydowanie zbyt dotkliwa.

Pozwolę sobie odskoczyć na sekundkę od rowerowego tematu, ale pozostanę w temacie piwa :) Mam nadzieję, że w Polsce zostanie zniesiony zakaz picia piwa w miejscach publicznych. Ten zakaz, to tak naprawdę fikcja. Kto ma się napić „pod chmurką” i tak to zrobi, a bandy pijanych dresików i tak koczują w parkach i skwerkach. Policja i straż miejska wlepia mandaty osobom, które przyszły się po prostu zrelaksować nad wodę, do parku. A powinni jedynie tym zachowującym się głośno i nieodpowiednio. Na całe szczęście trafiają się też normalni funkcjonariusze, którzy potrafią zastosować pouczenie, zamiast mandatu. To tak na marginesie – po prostu uważam, że wszystko jest dla ludzi. I jeżeli tylko robi się to z głową, nie szkodząc innym – to nikt nie powinien z tego robić problemu.

 


 
  • Zosia

    Popieram autora, po stokroć popieram.
    „Statystyki mówią, że przez pięć lat pijani rowerzyści przyczynili się do śmierci dwóch osób.” – to zdanie powala, chociaż doskonale byłam świadoma „szkodliwości” rowerzystów, a także najlepiej uzasadnia zmianę przepisów.
    Zgadzam się również w kwestii zakazu picia pod chmurką – najbardziej cierpią na nim ci niewyrządzający nikomu ani niczemu krzywdy. Może kiedyś się jeszcze doczekamy kolejnych zmian przepisów, choćby pozwalających na alkohole lekkie.

  • Ano. Ludzie i tak, jak chcą się napić – po prostu przelewają piwo czy inny napój do jakiegoś pojemnika.

  • Xau

    Boskie zmiany w polskim prawie. Po tylu latach absurdów w końcu normalniejemy. Rowerzysta po trzech piwach stanowi zagrożenie jedynie dla siebie. W dodatku taki gość wracający o 23 do domu nie jest większym zagrożeniem niż trzeźwy kierowca jadący 100 km/h przez miasto. Noc temu sprzyja, bo sygnalizacja wyłączona -.-
    Tutaj z resztą nie trzeba czekać na godzinę 23 bo wczoraj sam nauczyłem jednego miejskiego cwaniaczka, że na czerwonym ze strzałką trzeba się zatrzymać. Mało z siebie nie wyszedł jak mu zajeżdżałem drogę i spowalniałem. Przeszkodziłem mu szarżę do tego stopnia, że próbował jechać za mną na długich przez pół miasta aż zrozumiał że można przestawić lusterko i wcale mnie nie oślepia. To pokazuje jak duża jest kultura na drogach i jak nadużywa się trąbienia, mrugania długimi itp. W pośpiechu musi też być miejsce na kulturę.

    Co do picia piwa pod chmurką to totalny absurd. Gówniarze po 14 lat i tak będą pili piwo, bo pewne rzeczy wynosi się z domu. Nie sądzę żebym idąc do parku z symbolicznym piwem demoralizował ich bardziej niż ojciec pijący piwo oglądając mecz w tv.

  • Tomek

    A co jeśli mam poniżej 0,5 promila?

  • Łukasz – Rowerowe Porady

    Jest to stan po użyciu alkoholu i tutaj pozostaje bez zmian grzywna (20-5000 zł) lub 5-14 dni aresztu, ale nie będzie orzekany zakaz prowadzenia pojazdów z automatu, tylko według wyboru sędziego i będzie dotyczył jedynie pojazdów niemechanicznych.

  • Waldek

    To zapewne też oszczędność, kilka tysięcy „drobnych przestępców” dzięki tym zmianom wyszło na wolność.
    Tych co jeżdżą chodnikiem nie karałbym, ale dla tych co robią to z premedytacją na ulicy narażając innych uczestników ruchu – z pełną odpowiedzialnością!

  • antek

    to są najgłupsze zmiany i nie wierzę w te statystyki, bo u nas w polsce za wszystko karany jest kierowca. A jesteś pijany na rowerze na drodze to powinieneś iść do więzienia i stacić prawko. bo jak do tej pory to rowerzyści nie chcą za nic odpowiadać. i wierzcie mi, ja też jeżdżę na rowerze!! Prawo powinno być przede wszystkim SPRAWIEDLIWE, a wyjątki dla rowerzysty jako uczestnika ruchu drogowego to wyjątek i niesprawiedliwość

    • piotr

      Wyjątek i niesprawiedliwość? To może rowerzyści na autostrady?

  • Hmmm… myślisz, że ktoś tuszuje statystyki wypadków z udziałem rowerzystów po spożyciu alkoholu?
    A jeśli tak, to po co miałby to robić?

    I rozgraniczmy kwestię bycia pijanym na drodze, od jazdy po jednym czy dwóch piwach po linii prostej.

  • Damek

    Hmm. Piwo jako napój izotoniczny?

  • No nie bardzo :) Mimo, że piwo jest bogate w witaminy i mikroelementy, nadaje się ew. dla relaksu po całym dniu pedałowania. Jako izotonik się nie sprawdzi.

  • Piotr

    Właśnie z takiego prostolinijnego założenia wychodził do tej pory ustawodawca – nie ważne czy jedziesz autostradą ciężarówką czy rowerem gminną drogą. Kierowca to kierowca. Kara była taka sama.

    Czy to było sprawiedliwe? Z jakiegoś tam punktu widzenia może i tak. Wszakże nawet pijany pieszy może przewrócić się na dziecko tak niefortunnie, że go połamie lub zadusi. Jednak co może nawyrabiać „napruty” posiadacz rozpędzonej do 100-200 km, co najmniej kilku tonowej blachy, tego nie zrobi pijany „kolarz”.

    Co do zakazu picia w miejscach publicznych. Jakaż to za różnica czy wypiję parę piw na ławce w parku (nielegalne) czy „pod parasolką” (legalne)? Kiedy opuszczę miejsce spożywania alkoholu, będę tak samo podchmielony przechadzając się miastem. A jeśli popełnię wykroczenie/przestępstwo to za nie odpowiem, bez względu na to czy wcześniej wypiłem alkohol czy coca-colę.

  • prawokierowcy.pl

    „Z drugiej jednak strony, nie uważam by osoba, która wypiła dwa piwa mogła stwarzać jakieś zagrożenie.” Moja praktyka sądowa wskazuje, że może i to bardzo kosztowne. Pomijam fakt, że rowerzysta może również sam sobie zrobić krzywdę lub spowodować pewne urazy u przechodnia. Warto jednak pamiętać, że jeśli dojdzie do kolizji, w której wystąpiła szkoda choćby na mieniu, to taki „pijany” rowerzysta, który na ogół nie ma polisy OC, będzie wykładał ze swojej kieszeni kasę na spore odszkodowanie.

  • orlik

    oh… i tak lepiej niż w Niemczech (jak tu: http://www.eporady24.pl/dopuszczalna_zawartosc_alkoholu_we_krwi_w_niemczech,pytania,21,148,9005.html ) cóż jak dla mnie zawsze aktualne hasło: jedziesz nie pij. na niczym!!

  • Mariusz

    W Polsce jest też dziwny zakaz siedzenia na dworcu. Jak się ktoś nie podoba i dłużej siedzi to jest wyrzucany. W Barcelonie widziałem że w nocy gdy metro jest nieczynne, cały peron zajmują śpiący murzyni. W Polsce ściągnięto by brygadę antyterrorystyczną żeby ich wyrzucić!!!! Myślę że Polacy nienawidzą siebie nawzajem i dyskryminują.

    • Mamy w Polsce przytułki i schroniska dla bezdomnych. I wierzę w to, że zawsze czeka tam na nich miejsce do ogrzania się, umycia i zjedzenia czegoś ciepłego. Jest tylko jeden kłopot – tam nie można pić alkoholu.

      I teraz co robią tacy brudni, głodni, wychłodzeni i pijani bezdomni? Próbują nocować na dworcu. Bardzo dobrze, że są stamtąd wypraszani. Dworce to nie noclegownie dla pijanych i śmierdzących jegomości. I nie jest to kwestia nienawiści. Lepiej aby taki człowiek trafił do schroniska, a nie siedział na dworcu i odstraszał pasażerów zapachem czegoś, co rozsmarował sobie po spodniach.