Pobocza rowerowe – przemyślenia

Zapraszam do obejrzenia najnowszego odcinka Rowerowych Porad. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zasubskrybujesz mój kanał.



Do końca nie wiem czy to się tak formalnie nazywa, ale bardzo mi się podoba takie oznakowanie :) Zdjęcie pochodzi z województwa świętokrzyskiego, z okolic Świętej Katarzyny (Górno-Parcele, ale mogę się mylić). Oczywiście na wielu drogach jest pobocze, które ułatwia poruszanie się rowerem, ale przyznam szczerze, że pierwszy raz spotkałem się z takim poboczem.
Bardzo się chwali taka inwestycja, widać, że są jeszcze w Polsce osoby, które potrafią wymyślić coś ciut ponad obowiązujący (mizerny) standard. Nieraz można zobaczyć na drogach o bardzo dużym natężeniu ruchu, osoby poruszające się na rowerach. Są to najczęściej lokalni mieszkańcy – często osoby starsze.

Pobocza rowerowe

 

Kiedyś nie mogłem wyjść z podziwu, jak kobieta – na około 80-letnia, obładowana siatkami, jechała drogą krajową i spotkałem ją akurat gdy podjeżdżała pod dość stromą górę. Można było odnieść wrażenie, że jest okolicznym Armstrongiem, a w zasadzie Włoszczowską ;) Tak sprawnie podjeżdżała, nie przejmując się mijającymi ją o włos TIR-ami.

W Polsce ponoć coraz więcej dróg się remontuje i dostosowuje do europejskich standardów. A jak to jest u Was? W miastach, miasteczkach, wsiach i na drogach niezabudowanych? Czy takie pobocza cokolwiek dają? Czy często się je spotyka?

Mi się wydaje, że jest coraz lepiej, nawet kultura kierowców odrobinę się zmieniła. Na plus oczywiście. Rower przestaje być pojazdem dla tych, których nie stać na samochód. A staje się (stał się) stylem życia, równoprawnym środkiem transportu i sposobem na miłe spędzanie czasu.