Piesi na drogach rowerowych – jak z nimi walczyć?

Piesi na drogach rowerowych to w wielu miejscach plaga. Starsi, młodsi, pijani, agresywni, zamyśleni, aroganccy itp. itd. Czasem człowiekowi przechodzi ochota na jazdę po drodze rowerowej na której jest intruzem!
Oczywiście, zdarza się, że ścieżka i chodnik są w zasadzie identyczne, a rowery są namalowane tylko na początku i końcu rowerówki. Zdarza się, że ktoś przechodzi przez DDR. To normalne. Ale czy normalną można nazwać sytuację, która mnie niedawno spotkała? Facet szedł chodnikiem, prowadził psa na cieniutkiej smyczy. Pies zszedł z chodnika, przeciął drogę rowerową i wszedł na trawę (facet miał długą smycz). Jadę rowerem, widzę faceta, widzę psa, ale smycz zobaczyłem dosłownie w ostatniej chwili (bo była cieniutka). Stanąłem i w kulturalny sposób wytłumaczyłem Panu, że dzięki niemu moja przejażdżka mogłaby się skończyć nieciekawie.

droga-dla-rowerow

 

I wtedy też powiedziałem DOŚĆ! Edukowanie nic nie daje, nie ma też sensu wydzierać się na tych UFO-ków. Z dziadostwem trzeba walczyć dziadowskimi metodami. Rozwiązaniem jest AIRZOUND – czyli ponoć najgłośniejszy rowerowy klakson na świecie. Jego zasada działania jest bardzo prosta – pompuje się go zwykłą pompką lub kompresorem, a potem jednym przyciskiem uwalnia nagromadzone ciśnienie w postaci trąbienia :) Nie jest to tania zabawka, kosztuje ok. 100 zł, ale EFEKT jaki daje jest piorunujący.

Na filmiku poniżej znajduje się porównanie Airzounda do zwykłego rowerowego dzwonka. Myślę, że taka trąba zdmuchnie z drogi rowerowej KAŻDEGO intruza :)

Powiecie, że brutalne? Że ktoś może zejść na zawał? Tak, jest to bardzo brutalna metoda, ale jednocześnie niesamowicie skuteczna!



  • Anonymous

    Niby fajne, ale wbrew polskim przepisom. Zgdonie z Rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z dnia 31 grudnia 2002 roku każdy rower powinien być wyposażony w sygnał dźwiękowy o NIEPRZERAŹLIWYM dźwięku. Panowie w niebieskich garniturach usłyszą i masz gwarantowany odpływ gotówki ;P

  • Nie promuję nielegalnych zachowań, w takiej trąbie można regulować głośność :]

    A tak na marginesie, jakby mnie kiedyś zatrzymali w sprawie takiej trąbki – zapytałbym czy nie mają nic lepszego do roboty… :]

  • Anonymous

    niestety nie mają… nie zdziwiłbym się jakby sie tego uczepili
    A, swoją drogą, trąbka fajna, szkoda tylko że aż tyle kosztuje (czekam na chińską podróbkę) :)

  • Anja

    Taki sygnał dźwiękowy by mi się przydał :)
    Dobry efekt dają też piszczące hamulce – ja tego nie stosuję akurat, ale widziałam i słyszałam jak piesi zwiewają ze ścieżki na ten dźwięk.

  • Elegant_Androgyne

    Moją bronią przeciw pieszym na ddr jest ironia, niestety pojmuje ją zaledwie 30-40% grupy docelowej. Wystarczy komuś powiedzieć „Ma Pani bardzo ładny, niewidzialny rower!”.

    Mogę ze swojej strony polecić dzwonek napędzany oponą, http://www.rowerystylowe.pl/p-822/klasyczny-dzwonek-na-opone-chromowany – napiernicza jak… dzwonek tramwajowy, piesi na pewno nie przejdą obojętnie obok czegoś takiego, chyba, że mamy do czynienia z osobą niesłyszącą.

  • Łukasz – Rowerowe Porady

    Ja kiedyś podjechałem po cichu do pary idącej za ręce po ddr i wypaliłem do nich: „Widzę, że bardzo się kochacie… (tu wymowna pauza)… i jesteście w siebie tak wpatrzeni, że nie widzicie, że idziecie po drodze dla rowerów”.

    Żarcik zrozumieli, ale czy zapamiętali…

  • iowa74

    Ta trąbka fajna, tylko droga.
    Na piechurów na DDR mam rożne sposoby. Jeżeli osoba starsza lub kobitka z dzieckiem to kultura i wytłumaczenie (a co mam czas). Jak z naprzeciwka idą dwaj chojraki to „ile w napędzie dało”, jak fajnie się rozbiegają.
    A w większości wystarczy jedno kliknięcie w dzwonek i krótkie zaproszenie na chodnik.
    Nie demonizujmy pieszych, w większości nie zdają sobie sprawy, że łamią przepisy. Więc kultura zdziała więcej niż chamskie trąbienie z airzounda.

  • Anonim

    A ja na pieszych na ddr mam taki sposób, że wiem jaką drogę hamowania ma mój rower i zwyczajnie hamuje 0,5-1m za taką osobą i naciskam dzwonek, efekt murowany :D

  • Marcin

    Mnie niesamowicie denerwują piesi poruszający się nieustannie ścieżką rowerową między Helem i Władysławowem. Najlepiej jechać we wrześniu – wtedy plażowicze, fani nordic walking nie śmigają i nie ma samochodów wyjeżdżających nagle z campingu zmuszających mnie do nieustannego używania hamulca :-/ Może jednak drodzy piesi będziecie też chodzili ulicą? W końcu co to za różnica?

    • Gość

      A taka, że tam nie ma chodników, i rowerówka służy również pieszym.
      Jak nie znasz przepisów, to się nie wymądrzaj !

      Te drogi wybudowano za nasze pieniądze, a ja chodziłem na tej trasie, kiedy tobie nogi zwisały z nocnika !

  • Polecam

    Tutaj bardzo ciekawy pomysł na pieszych przy użyciu takiej „trąby” :) http://www.youtube.com/watch?v=fEU0BnpI51I&feature=c4-overview-vl&list=PL844AE3F4BF20645B

  • Damek

    @MARCIN – widzę, że nie tylko ja mam z tym problem. Często jeżdżę tą trasą. O ile odcinek Rewa – Rzucewo – Puck nie ma problemu, a nawet Puck – Swarzewo – Władysławowo jest w sezonie w miarę przejezdne, to Władysławowo – Hel to porażka niestety. Dlatego częściej wybieram trasę (Swarzewo) Gnieżdżewo – Krokowa – i zawsze można jeszcze skręcić na Szlak Szarych Mnichów ;) .

  • MARCIN

    @DAMEK – Szlak Szarych Mnichów? Opowiadaj, bo nie wiem co to za szlak. A za bardzo też nie mam z kim śmigać ostatnio wiec jak cos to zapraszam do towarzystwa :-)

  • coach

    Widzę, że obaj : @Damek i Marcin znacie się na przepisach.

    Na drogach rowerowych często dochodzi do konfliktów pomiędzy rowerzystami i pieszymi. Ci ostatni powinni pamiętać, że mogą poruszać się drogą dla rowerów tylko w sytuacji gdy nie ma chodnika lub pobocza albo nie ma szansy na korzystanie z nich (np. są przebudowywane i wyłączone z ruchu) –informuje „Rzeczpospolita”. Wtedy jednak pierwszeństwo mają rowerzyści. Kodeks drogowy przewiduje wyjątek od tej zasady – kiedy pieszym jest osoba niepełnosprawna, rowerzysta musi ustąpić mu pierwszeństwa. Rowerzysta ma obowiązek korzystać z istniejącej drogi dla rowerów lub drogi dla rowerów i pieszych. Jeśli jedzie po wspólnej (przeznaczonej dla jednych i drugich), musi ustąpić miejsca pieszym.

    A poza tym, oprócz tego , że jesteś Dumnym Rowerzystom, warto być jeszcze KULTURALNYM!!!!! Miejsca na tej ścieżce jest dość, wystarczy zwolnić, spokojnie ominąć, uśmiechnąc się i jechać dalej. Może warto wziąć sobie do serca, że ścieżka rowerowa nie jest ścieżką wyścigową. Podobnie jak za kierownicą obowiązuje zasada dostosowania jazdy do warunków panujących na drodze!!!!

    Trochę dobrej woli Rowerzyści. Droga z Władka do Helu jest wystarczająco szeroka, żeby Was Obu zmieścić i spokojnie przejechać obok pieszego, który nie ma pobocza ani chodnika, więc idzie ścieżką!!

  • @Coach – wydaje mi się, że niepotrzebnie się denerwujesz.

    Oczywiste jest, że jeśli nie ma chodnika, pieszy może poruszać się drogą dla rowerów. I to jest wstyd dla zarządcy drogi, który do tego dopuścił, ponieważ chodnik również w takim miejscu powinien być. Ewentualnie zrobić z takiego odcinka chodnik z dopuszczonym ruchem dla rowerów.

    W takim wypadku oczywiście pieszy ma pierwszeństwo i należy kulturalnie prosić o ustąpienie drogi.

    Ale niestety często zdarza się tak (i to pewnie nie tylko na drodze Władysławowo-Hel), że przemieszczają się w różnych miejscach całe rodziny, albo grupki znajomych, którzy ani myślą ustąpić trochę miejsca widząc nadjeżdżający z naprzeciwka rower. Nie mówię z tyłu, bo tego mogą nie widzieć.

  • Bogdan

    Śmieszne jest to, że zamieściłeś zdjęcie na którym rowerzystka jedzie ścieżką rowerową pod prąd. Co dowodzi jak dobrze niektórzy rowerzyści znają kodeks drogowy.

  • Chyba niezbyt rozsądnie interpretujesz to, co widać na tym zdjęciu. Rowerzystka omija pieszą, która spaceruje sobie spokojnie po drodze dla rowerów. Jak inaczej miałaby ją ominąć według ciebie? Po trawniku?

    • Kasz

      Tak dla ścisłości to wyprzedza, nie omija…

  • Anonim

    Gratuluję świetnego pomysłu !!! A jak się trafi np. głuchy, to zawsze można go przecież przejechać! W końcu to jego wina, że nie usłyszał tej trąbki.

    Ja też mam pomysł, ale dla pieszych: gdy będą chcieli spokojnie przekroczyć ścieżkę rowerową przez namalowane na niej pasy (czyli przejść przez przejście dla pieszych na ścieżce rowerowej), to mogą rzucać na ścieżkę co w rodzaju kolczatki, rozwijanej do rzucenia na ścieżkę i zwijanej do schowania w kieszeni (produkcji polskiej lub chińskiej – zależy od zasobności portfela).

    Powiesz, że brutalne? Że rowerzysta może się wywrócić i poturbować? Tak, jest to bardzo brutalna metoda, ale jednocześnie niesamowicie skuteczna!

  • @Anonim – nie wiem do kogo pijesz, ale jeśli do mnie i mojego tekstu, to chyba nie przeczytałeś go zbyt uważnie. Przeczytaj go jeszcze raz i dopiero cokolwiek komentuj.

  • Ja raz miałem pozytywny przykład, gdy BABCIA ściągnęła wnuczkę ze ścieżki, tłumacząc, że tu jest droga dla rowerów :)

    Oczywiście, było też wiele przykładów arogancji ze strony wytapetowanych panienek, paniuś z pieskami, rodzinek typu mamuś, tatuś, córuś/synuś. Czasem nie chce mi się tłumaczyć, tylko omijam, dzwoniąc jednocześnie albo i żałując dzwonka.

    Raz zrobiłem kawał grupie gimnazjalistek, które szły tyralierą w poprzek ścieżki – podjechałem cichutko i dałem od serca w klakson (mam obok dzwonka zwykłą trąbkę) – fajnie podskoczyły ;)

    Często – gdy jest w miarę cicho – wystarczy kliknąć przerzutką (mam S7 z gripem) – wiele osób kojarzy to z rowerem a jednocześnie nie czuje się „obdzwonione” i schodzi z drogi bez pretensji :) chyba że są to osoby w słuchawkach, których szczerze nie znoszę… Ciemne pingle, wielkie słuchawy jak na strzelnicy i idzie takie zombie kompletnie bezmyślnie….

    Zauważyłem też, że wiele dziewczyn lubi chodzić po ścieżkach rowerowych z czystej złośliwości i są bardzo oporne na próby perswazji (w tym parę, z którymi się umawiałem – co owocowało oczywiście spięciami :) ).

  • waldemar

    Cześć Łukasz, dziękuję za bloga. Sam jeżdżę rowerem, samochodem, często jestem pieszym a kiedyś nawet motorowerzysta :-) przepraszam, że to piszę, acz czytając artykuł widzę, że agresja wśród rowerzystów jest równie powszechna jak wśród kierowców (zaatakuj klaksonem!). Przyznam się, że tak jak w młodości kilka lusterek na skrzyżowaniu delikatnie naruszyłem za zbyt bliski przejazd lub trąbienie kierowcy, tak teraz gdy zostanę „gwałtownie zaatakowany klaksonem rowerowym” to się zapewne obrocę się gwałtownie i … nie ma gwarancji co się stanie z klaksonowym rowerzystą. Agresja rodzi agresję. Klaksonu rowerowego można używać na samochody na drodze, ale błagam nie względem pieszych. Dzięki. Pzdr WR

  • @Waldemar – nie wiem czy zdarza Ci się na drogach rowerowych spotykać całe „rodzinki” rozchłestane jak turkmenbaszowie, idące całą szerokością rowerówki, ale tak by nawet paluszkiem nie dotknąć chodnika.

    To jeszcze idzie olać, bo można ich minąć chodnikiem, ale czasami spotykam takie grupy idące caluteńką szerokością rowerówki i chodnika. Gdy po raz enty masz dosyć zwracania uwagi, pozostaje tylko jedno – trąba. Może bez atakowania, wystarczy z daleka trąbnąć :)

    Ale powiem Ci jeszcze, że jeżdżąc samochodem trafiam na takich samych ludzi. Jest koło mnie droga prowadząca nad jezioro. Ale to droga asfaltowa, publiczna, dla samochodów. A ludzie tam potrafią iść całą szerokością i zwrócić uwagę na nadjeżdżający samochód dopiero wtedy, gdy będziesz 5 cm od ich nóg :)

  • No tak, po prostu wściec się można – w szczególności jak trzeba gdzieś dotrzeć na czas.

    Z córkami na spacerze rowerowym (bo to brzdace) upominamy się nawzajem – no i za któraś wycieczką zakodowalo się „na rowerze po sciezce” i „na spacerze po chodniku”.

    Dlatego zastanawiam się jak tak napotkaną plemienną rodzinę można zaangażować do pilnowania „drogi dla rowerów” – żeby każdy z tej rozlazłej ekipy później opowiadał w pracy czy szkole „słuchajcie wczoraj na spacerze…” i „na serio droga dla rowerów jest dla rowerów”.

    Czasem to się nawet nie chce gadać i po prostu chyba lepiej zatrabic, bo ile można gadać?

    Hmmm może rozmowa z poczuciem humoru, ale też bez obrażania… żeby nas choćby trochę polubili i wysłuchali hmm i jakieś gadżet drobny w stylu zakładki do książki jakby przypominajkę przy okazji? Z napisem „Dziękuję, że pamiętasz o …” – teksty dla pieszego, rowerzysty, motocyklisty i kierowcy.

    Dobry skrypt na krótką rozmowę jakby sprzedażowa trzeba napisać. A na koniec rozmowy odjezdzajac oczywiście zadzwonić lub zatrabic klaksonem – aby się utrwalilo :-)

    Dlatego Klakson na opornych musi być pod ręką… dobry koncept z mocnym klaksonem :-)

  • @Waldemar – podziwiam Twoje pozytywne nastawienie. Ja kilka razy zwracałem uwagę różnym osobom (w kulturalny sposób) i w większości przypadków dostawałem taką wiązankę, że szkoda gadać.

    Kiedyś jakiś facet naprawiał rower na środku rowerówki i obok niego jeszcze stało dwóch kolegów. A wszystko to na zakręcie – po prostu majstersztyk. Nie chcesz wiedzieć czego dowiedziałem się o mojej rodzinie, gdy poprosiłem by przenieśli się na chodnik.

    Tak teraz patrzę, że mój tekst jest mega-krótki i pisany (trzy lata temu) troszkę na kolanie. Muszę kiedyś usiąść i go trochę rozszerzyć :)

  • TUKAN TOM

    :D :D Dawaj namiary gdzie to cacko mozna zakupic :D Super „pompa” na wymuszajacych kierowcow i pseudo rowerzystow.

  • Lucjan Rowerzysta

    Gdybyś mi tak zatrąbił, to już byś nigdy więcej na rower nie usiadł,
    a i jeszcze specjalistę od implantów odwiedził… bo ja mam TAKI sposób na chama na rowerze !!!
    Podoba ci się ?

    • Michał

      I poszedł do pierdla na kilka lat, kozaczku internetowy.

  • Sebastian Gruchacz

    Ewentualnie podjechać cicho z tyłu i zacząć ujadać :) Panika gwarantowana.

  • Michał

    Mam klakson typu trąbka z gruszką na opornych pieszych/rowerzystów w słuchawkach i kierowców, oraz zwykły dzwonek na dzieci, babcie z psami i tym podobne lżejsze przypadki, którym nie chce wywołać zawału. Czasem po prostu dzwonek nie starcza.

  • Kiedyś kiedy jeszcze nie miałem prawo jazdy myślałem, że rowerzyści są wspaniali a czyste zło zwykle siedzi za kierownicami samochodów. Dzisiaj kiedy jeżdżę samochodem od kilku lat i staram się być wyrozumiałym kierowcą widzę jak bardzo się myliłem. Za kierownicami aut jest wielu szaleńców to jest bezsporne niestety poziom agresji rowerzystów jest porażający. W mieście, w którym przyszło mi mieszkać za wejście na ścieżkę rowerową można fizycznie dostać, zostać oplutym, zostać obrzuconym wulgaryzmami. Takie zachowanie prezentuje ogromna część rowerzystów bez względu na wiek. Brak życzliwości wyrozumiałości – tępa nienawiść to standard.

    Gdybym sam tak traktował rowerzystów – to mieliby przechlapane. Rowerzysta na chodniku codzienność , ba rowerzysta mający czelność dzwonić na mnie z dzieckiem na chodniku to syt. która spotyka mnie każdego dnia. Pieszy na chodniku ma przecież bezwzględne pierwszeństwo. Jeszcze nigdy nikogo nie uderzyłem ani nie obrzuciłem wulgaryzmami za to, że na mnie „dzwonił na chodniku”. Kiedy jadę samochodem pakujący się na przejście rowerzysta to kolejna notorycznie spotykana syt. W Koszalinie są miejsca gdzie chodnik jest tak wąski, że z trudem można zmieścić się wózkiem z dzieckiem – obok natomiast dwa razy szersza ścieżka rowerowa, która co kawałek „wskakuje z lewej na prawą itd” więc jadąc czy idąc z dzieckiem trzeba nieustannie uważać bo rowerowi troglodyci nie patrzą na nic. Spacer z 3 letnią córką to stresująca syt. wiadomo, że dziecko się wyrywa itd. Widać, że każdy widzi tylko czubek własnego nowa a życzliwość to nie jest cecha naszych rowerzystów widać, że chyba są zakompleksieni.

  • Sys

    Ja w takich sytuacjach dzwonię po kilka razy, co pomaga i ludzie od razu schodzą. Nie jestem jednak w stanie pojąć, jak to możliwe, że ludzie wybierają sobie ścieżkę, gdy nie dość, że jest dobrze oznaczona, nie dość, że jest oddzielona pasem zieleni, nie dość, że jest węższa, więc jest mniej miejsca, to na dodatek jest obok drogi, a więc tam, gdzie pieszy nie ma interesu chodzić (obok chodnika wszak są sklepy, wejścia do domów, itd). It boggles my mind. Oczywiście zdarza się, że są ścieżki słabo oznaczone, przeplatają się – wtedy spokojnie, nawet mi zdarzało się pomylić i zorientować dopiero po fakcie, że coś nie halo. To zrozumiałe, ale czasem… słowo daję, nie wiem, gdzie ludzie mają głowę. To bywa naprawdę niebezpieczne, bo rowerzysta nie spodziewa się niespodzianki, jak podczas jazdy po chodniku, kiedy jedzie się wolno i obserwuje dokładnie. Raz miałam sytuację, że jechałam z bardzo stromego odcinka, a więc dość szybko, a na ścieżce idzie kobieta z wózkiem, torując ścieżkę (!!!) – i to była ścieżka właśnie zupełnie oddzielona, na której na dodatek jest duży ruch rowerowy! W takiej sytuacji pozostaje wyhamować w porę (jeśli się zauważy z daleka), wpaść na drogę pod samochód lub na drzewo, albo rozjechać kobietę razem z wózkiem. Może na własnemu zdrowiu komuś nie zależy, ale na własnemu dziecku powinno :/

  • aksljflksajfd

    Ty debilu. Znak C-16/C-13 – droga dla pieszych i rowerzystów tu pieszy ma pierwszeństwo.
    Zapoznaj się z prawem.