Skocz do zawartości
ktokolwiek

Tour de Pologne amatorów

Polecane posty

To jak już jesteśmy przy temacie pulsometrów to możecie się pochwalić jakie modele macie, bo w sumie planowałem zainwestować w taki sprzęt ;)

Z tym że potrzebowałbym taki pulsometry który podłączę do telefonu bo do licznika nie da rady.

 

Wysłane z mojego SM-G965F przy użyciu Tapatalka

Udostępnij ten post


Link to postu

Jechałem wczoraj z chłopakami z Grupetto Warszawa na Pętli Łowickiej (ok 140 km).

 

 

28l9w77.jpg

 

 

 

Wiem że parę osób szykuje się na Piekło Południa za dwa tygodnie, więc jak coś to się dołączajcie :D

A widzisz gdyby nie kolano, które mi padło to byśmy mieli wspólny wypad zaliczony i piekło południa na horyzoncie. Jeszcze jestem na liście startowej, ale już wiem że nie jadę :(

Udostępnij ten post


Link to postu

To jak już jesteśmy przy temacie pulsometrów to możecie się pochwalić jakie modele macie, bo w sumie planowałem zainwestować w taki sprzęt ;)

Z tym że potrzebowałbym taki pulsometry który podłączę do telefonu bo do licznika nie da rady.

 

Wysłane z mojego SM-G965F przy użyciu Tapatalka

Ja mam wahoo ticker

Udostępnij ten post


Link to postu

Raz miałem parę lat temu 190 na Rondzie Babka i bardzo szybkie odcięcie prądu. Wygląda że teraz miałem arytmię, która już mi już sama przechodzi. Może jeszcze dostanę jakąś farmakologię. Wczoraj pierwszy raz udało mi się pojechać bez wariacji pulsometru. Jak zaczynała się arytmia to mi pulsometr głupiał i pokazywał np. 70 czy 80. No i do tego kołatanie serca i złe samopoczucie. Miałem dwa lata temu mega szczegółowe badania kardiologiczne, które nic nie wykryły a już wtedy miałem jakieś podejrzenia. Tym razem trafiłem a kardiologa-kolarza, który przyjmuje pod stadionem Legii w Enel-Sport. Zdarza mu się jeździć na Legionie.

 

Przygotuję relację z testów Treka. Domane by Ci się spodobał. Adam Bereza go też testował. Mega wygodny.

Byłem zapisany na te testy na domane właśnie. Kolano mi wysiadło, itbs, jutro kolejne fizjo.

Udostępnij ten post


Link to postu

To jak już jesteśmy przy temacie pulsometrów to możecie się pochwalić jakie modele macie, bo w sumie planowałem zainwestować w taki sprzęt ;)

Z tym że potrzebowałbym taki pulsometry który podłączę do telefonu bo do licznika nie da rady.

Ja przez dwa lata używałam zwykłego, biedronkowego za 50zł (można dostać na Allegro, to jakiś klon Medisany). Przy ok. 50% baterii zaczynał się problem z łącznością, co jednak zrzucam na karb telefonu (niestety, telefon jako licznik rowerowy to tylko taka proteza, która sprawdza się, jak człowieka na nic droższego nie stać i nie chodzi tu wyłącznie o pulsometr). Potem przez pół roku miałam pulsometr Lezyne (łączność BTLE, więc telefon powinien go widzieć), a obecnie Garmina (tu już ANT+, więc tylko nieliczne telefony). Między Lezyne i Garminem różnic nie widzę.

Udostępnij ten post


Link to postu

A widzisz gdyby nie kolano, które mi padło to byśmy mieli wspólny wypad zaliczony i piekło południa na horyzoncie. Jeszcze jestem na liście startowej, ale już wiem że nie jadę :(

 

Ktoś musi nie jechać, aby jechać mógł ktoś :)

 

Ja po TdP Amatorów miałem już sobie odpuścić wszelkie wyścigi w tym roku, ale trafi się chyba kilka dni wolnego w tym czasie więc Piekło Południa może zaliczę.

Kwestia paru dni czy mi opuchlizna z łydki zejdzie. (po 140 km dobiłem jeszcze 60 z powrotem do siebie i 200,5 km ciachnąłem w niedzielę - mój rekord to i gnaty bolą teraz).

 

W każdym razie Pętla Łowicka super sprawa. Brakowało mi takiego rozjazdu po szalonych ustawkach. Spokojne tempo ok 33-34 km/h średnia wyszła na 140 km. Z przystankami ze 2 x jak ktoś dętkę przebił i na pączka w Kutnie.

 

Elle by mogła uderzać na Piekło Południa - ma rzut beretem z Tarnowa :)

Udostępnij ten post


Link to postu

Hahah, prowadzić rower na piechotę to ja mogę w kółko po parkingu, nie muszę nigdzie jechać ;)

Inna sprawa, że na dzień dzisiejszy żadnych wyścigów, w których są jakiekolwiek grupy. Jedyne, co mnie ewentualnie kiedyś interesuje (bardzo kiedyś i bardzo ewentualnie), to te wersje extreme z odstępami iks metrów między zawodnikami, bo tam liczy się to, co mi naprawdę u sportowców imponuje. Natomiast jakoś spryt mnie nigdy nie podniecał i (może z zazdrości) w głębi serca trochę chyba nim nawet gardzę ;)

Udostępnij ten post


Link to postu

Właśnie w weekend na postoju podczas pielgrzymki zaczęła się taka dyskusja między trzema facetami. Jeden stwierdził, że on jest za stary na szybkie zjazdy, bo się już boi powyżej 50-tki jechać. Na to drugi odparł, że w zawodach to widać, jak wiele na takich zjazdach można zyskać. Wreszcie trzeci zauważył, że każdy kolarz ma swoją specjalizację - jedni są dobrzy na zajazdach, inni na podjazdach, jeszcze inni są sprinterami. A ja tak sobie siedzę obok i myślę: raaany, na zjazdach jestem kiepska, bo na prostej hamuję przy 40-50, a w zakręty w ogóle wchodzić nie umiem, na podjazdach jestem w ogóle beznadziejna, bo jak jest powyżej 6% i 2-3km, to bez względu na technikę osiągam tętno max i muszę stanąć... Natomiast o sprincie przy średnich rzędu 25km/h to chyba nie ma co się wygłupiać :D :D :D Więc co tam grawitacja ;)

Poza tym to nie tylko o to chodzi. Jedziesz w jakimś tempie i nagle Ci się krowa rozkraczy tuż przed kołem. Albo zjeżdżają na wariata, glebnie jeden, reszta leży. Albo jadą i pchają się łokciami, bo muszą i mają parcie. Ja mam to wszystko głęboko gdzieś, mimo że lubię rywalizację. Ale nie taką. A że oglądanie to już w ogóle nudzi mnie niepomiernie, toteż na razie nigdzie się nie wybieram ;)

Udostępnij ten post


Link to postu

Na zjazdach nie można zyskać tyle ile na podjazdach można stracić:)

 

Ja się nie scigalem z nikim, chciałem przejechać. Nie miałem też sytuacji niebezpiecznych związanych z innymi.

 

Tour de Pologne amatorów to raczej jazda indywidualna na czas niż typowy wyścig że startu wspólnego.

Udostępnij ten post


Link to postu

Veni, vidi, vici :)

Czas 2.19, miejsce 760 na 2400 sklasyfikowanych + jakieś 200 nie ukończyło. Jestem z siebie zadowolony. Jeżdżę od roku,ważę 90 kg :)

Wszystko podjechałem, także jest mega. Ściana Harnaś moim zdaniem cięższa od Gliczarowa, trzyma od początku do końca. Strava pokazuje mi 360 Wat przez 4 minuty. Kwas mlekowy wychodził mi nawet dziurkami w nosie chyba. Miałem wrażenie że jak komar na mnie usiądzie to padnę. 

Gliczarów już wymęczony byłem to tylko 310 Wat przez 5 min. Generalnie piekło dla zawodnika mojej wagi. Na prostej i na zjazdach nadrabiałem trzymając się mocnych grup, ale każdy podjazd szczypiory robiły mnie jak chciały. Max prędkość na zjazdach 85 km/h, także adrenalina była. 

Generalnie super sprawa ścigać się przy pełnych zamkniętych drogach z obstawą policji i finiszować w tłumie kibiców jak prosi :)

Do zobaczenia za rok. :)

Udostępnij ten post


Link to postu

Gratulacje! Podjazdy są najlepsze: im gorzej tym lepiej:). A wiem coś o tym bo wokół domu kilka trudnych tras. Jak się nie jest zawodowcem to zapie...e z góry jest dość ryzykowne, tak samo jak zasuwanie "bark w bark" w peletonie. Była jakaś opcja wykupienia ubezpieczenia? 

Udostępnij ten post


Link to postu
15 minut temu, IgorK napisał:

 Była jakaś opcja wykupienia ubezpieczenia? 

Chyba była przy zakupie pakietu startowego jakaś opcja dorzucenia kilku złotych na jakieś NW na czas wyścigu. Ja nie skorzystałem bo mam prywatne, solidne ubezpieczenie. 

Udostępnij ten post


Link to postu

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Wczytywanie...

×
×
  • Utwórz nowe...