Kask rowerowy – jaki kupić

Kask rowerowy chroni głowę osoby jadącej na rowerze – to jak najbardziej oczywista sprawa. Jednak jaki kask kupić, by być zadowolonym z zakupu? Producenci mają w swojej ofercie najczęściej cztery, najpopularniejsze typy kasków, używane z powodzeniem przez większość rowerzystów. Różnią się przeznaczeniem, wytrzymałością oraz wagą. Podstawową sprawą przy zakupie, jest przymierzenie kasku. Są na tym świecie szczęśliwcy, na których głowach każdy kask dobrze leży. Niestety cała reszta może mieć problem po zakupie kasku np. przez internet – a mianowicie – kask będzie upijał. A tak nie powinno być! Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie by przymierzyć w realu, a kupić w internecie. Należy też pamiętać, że kaski sprzedawane są w różnych rozmiarach. Najczęściej są to kaski dziecięce (2-3 rozmiary), kaski młodzieżowe i dla dorosłych (2-3 rozmiary). Przez zakupem na odległość, dobrze jest zmierzyć sobie obwód głowy i kupić odpowiedni rozmiar, by potem nie przeżyć rozczarowania. Kaski oczywiście w pewnym zakresie są regulowane.

Warto poszperać w poszukiwaniu promocji na markowe kaski, pomoże w tym np. ta wyszukiwarka.

A oto typy kasków rowerowych:

Jaki kask kupić
Kask MTB – najpopularniejszy typ kasku. Jego znakiem charakterystycznym jest daszek mocowany z przodu. Najczęściej jest możliwość jego odpięcia. Daszek chroni przed odblaskami światła oraz gałęziami, które możemy napotkać na swojej drodze w lesie. Kaski tego typu (szosowe również) najczęściej zrobione są z twardego styropianu powleczonego z wierzchu warstwą sztucznego tworzywa. Dodatkowo posiada sporo otworów wentylacyjnych. Jest z powodzeniem używany również przez miejskich rowerzystów.

Kask szosowy jaki kupić

Kask szosowy – w zasadzie nie różni się znacząco od kasku MTB – poza tym, że nie ma daszka, który na szosie jest zbędny – a tylko niepotrzebnie zasłaniałby widok kolarzowi. Często ma również specjalny – aerodynamiczny kształt.

Kast Enduro
Kask typu „Full Face” – używany przez miłośników niektórych sportów rowerowych, gdzie istnieje wyższe ryzyko urazu, takich jak downhill. Kask tego typu dodatkowo osłania szczękę oraz większą część czaszki niż w kaskach wspomnianych powyżej. Do takich kasków można bez przeszkód mocować gogle.

Kask na BMXa jaki

Kask typu „orzeszek”
– używane przez BMX-owców, Freeriderów, a także rolkarzy i deskorolkarzy. Chroni głowę o wiele lepiej niż kask MTB i nie ogranicza pola widzenia tak jak Full Face. Jednakże jest dużo cięższy i zwykle brak mu dobrej wentylacji (by nie osłabiać konstrukcji).

Jaki więc kask rowerowy kupić? Dostosowany do własnych potrzeb oczywiście :) Warto kupić kask renomowanego producenta (podstawowe modele nie są wcale takie drogie), ich ceny zaczynają się już od 80 zł. Dobre kaski ma w swojej ofercie min. Trek, Kelly’s, Met, Bell, Giro.

Na bezpieczeństwie nie warto oszczędzać i choć wydaje nam się, że kask jest zbędny (bo tak dobrze jeździmy), to niestety czasem przydaje się w najmniej spodziewanych okolicznościach. Dowodem na to jest np. mój brat, który na prostej drodze zagapił się i wpadł rowerem w dziurę. Gdyby nie kask – mógłby sobie nieźle pogruchotać głowę, a tak skończyło się „tylko” na potłuczeniach i wielkich strupach na rękach i nogach. Tak samo było zresztą w moim przypadku, z tym, że ja nie miałem kasku na głowie :( Od czasu tej stłuczki już zawsze jeżdżę w kasku.

 
  • wirus

    Szkoda tylko ze nie wielu ludzi jeździ w kaskach :(

  • Łukasz – Rowerowe Porady

    Ale widać, że to się stopniowo zmienia i osób jeżdżących w kaskach jest coraz więcej. Zwłaszcza w większych miastach świadomość zagrożenia ze strony samochodów systematycznie rośnie.

  • leepek
  • Łukasz – Rowerowe Porady

    Przejrzałem więcej artykułów ze strony, którą podajesz i niestety nie zgadzam się z argumentacją podaną przez jej autora.
    Oczywiście, odgórne zmuszanie do jazdy w kasku jest skazane na porażkę i jeśli nawet zostałoby wprowadzone to przyniesie odwrotny skutek od zamierzonego. Jednakże artykuły, które znalazłem na tej stronie idą w stronę argumentacji z którą kompletnie się nie zgadzam (zwłaszcza z pierwszym linkiem, który podałeś).

  • MikeŁDZ

    Wydaje mi się, że użytkownik leepek, jak i autor artykułów ma stronie „ibikekraków” są przedstawicielami tzw. cycle chic. Kasku taka osoba nie założy, więc nie ma co zaczynać dyskusji z nimi, a gdy będą niestety mieć jakiś wypadek, to prędzej przestaną jeździć na rowerze, niż założą kask. Dlaczego? Bo cycle chic to moda dla hipsterów :)…

  • piła

    Niedawno kupiłem kask orzeszek i szczerze mówiąc jest chyba najlepszy z wymienionych powyżeja zapłaciłem 45 zeta

  • Dee

    Leepek: Jestem ojcem dwójki maluchów i mam na głowie utrzymanie całego domu. Zaden argument mnie nie przekona, ze nie ma sensu jezdzic bez kasku. Sa na tym swiecie kuriozalne wypadki, gdzie mozna sie połamać stojąc nawet w miejscu. Mózg to najważniejszy organ i zaoszczędzenie 2 stówek na kasku, chyba nie wymaga komentowania.

    Nawet będąc superuważnym bikerem, można zostać potrąconym przez auto – szczególnie w mieście. Oczywiście, idąc chodnikiem czy wychodząc z domu po schodach też można zginąć, right? Chyba lepiej zapobiegać jeśli to możliwe, niż stosować podwórkową logikę „co ma być to będzie”.

  • Machu

    @Dee
    Czyli co, idąc po tym właśnie chodniku, czy schodząc po schodach w domu też ma się rozumieć nosisz kask? :) No bo jak nie to sam sobie przeczysz i nie zapobiegasz, bo przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w kasku chodzić cały Boży dzień.

    No cóż, jeżdżę na rowerze bardzo dużo i właśnie zbieram się do zakupu kasku. Podobnie jak Ty i pewnie większość z nas przy nieszczęśliwym urazie mam wiele więcej do stracenia niż tylko swoje zdrowie (żona, rodzinka, itp.) ale tak właściwie nie wiem do końca po co kupuję ten kask. Myśląc logicznie (patrz: matematycznie) nie ma to nijakiego sensu, bo idąc dalej powinienem właściwie minimalizować ryzyko urazu, czy śmierci nie wychodząc z domu, albo wręcz nie ruszając się z łóżka, a o chodzeniu bez kasku po ulicy to należałoby zapomnieć – przecież tylu już pijanych kierowców wjechało w grupę „nieokaskowanych” pieszych!

    Zachowajmy zdrowy rozsądek na dwóch kółkach i w życiu na co dzień – to nas będzie chroniło o niebo lepiej niż jakiekolwiek kaski na głowach :)

    Pozdro!

    p.s. nadal kupuję kask za namową żony – to chyba bardziej dla niej będę w nim jeździł niż dla siebie, czy ze względu na to jak on miałby mnie niby chronić :)

  • Marcin Sopot

    Wybrałem sie kiedyś na mała wycieczkę. Żadnego kasku i ochraniaczy. Czwarta rano pusta uliczka przed molem w Gdyni Orłowie. Jechałem porobić zdjęcia wschodu słońca. Przede mną szła objęta parka która się śmiała i wygłupiała. Akurat kiedy już ich miałem minąć gwałtownie skręcili w bok w moją stronę. Ominąłem ich w ostatniej chwili zjeżdżając z wysokiego krawężnika. Lekko już straciłem równowagę i zatrzymałem się na przeciwnym krawężniku, lecąc przez kierownicę.

    Efekt i urazy:
    1. wewnętrzne strony dłoni tylko obolałe od stłuczenia. Lekkie włóczkowe rękawiczki bez palców podarte, lepsze to niż zdarta skóra.

    2. kolana mocno stłuczone, nadwerężone więzadła. Po trzech godzinach stan gorączkowy. 4 dni przeleżane w łóżku. Potworny ból przy najmniejszym poruszeniu się. Wyprawa do łazienki ok. 10-15 minut.
    Same stawy kolanowe dochodziły do siebie ok. 3 miesięcy. Na całe szczęście nie było potrzeby ściągania wody. Sińce wyszły dopiero po tygodniu i utrzymywały się przez ponad trzy tygodnie. Od 10-15 cm nad kolanem, do połowy łydki fiolet.

    3.Miałem miękkie adidasy lekkie joggingowe. Uderzenie prostopadłe dużymi palcami stóp spowodowało podkrwienie paznokci, odstawanie a w efekcie całkowite zejście paznokci w paluchach obu stóp. Trwało to pół roku. Odrastanie nowych paznokci trwa już ok ROKU! i jeszcze są karłowate.

    4.Łokcie lekko obolałe i głowa cudem cała. Gruba kurtka na łokciach oraz upadek na wyciągnięte ręce, spowodował oszczędzenie głowy w zetknięciu z asfaltem.

    Ten można powiedzieć wypadek, dopiero mi uzmysłowił że wcale nie musi być wielka prędkość na rowerze tylko dynamika upadku i niefortunność przy zderzeniu, a człowiek pół roku dochodzi do siebie. NIGDY WIĘCEJ BEZ KASKU I OCHRANIACZY NIE WSIADAM NA ROWER!!!!

  • Łukasz Przechodzeń – Rowerowe Porady

    Uch, kiepska historia i faktycznie olbrzymi niefart. Mam nadzieję, że szybko wrócisz do zdrowia i na rower.

  • Bartek Buczyński

    Dodałbym jeszcze kaski typy Enduro, taki mix orzeszka i xc. Znacznie lepiej osłaniają potylicę.

  • zyggi

    cale zycie jezdzilem bez kasku, mialem wiele przygod – uderzenia samochodem we mnie i ja w samochod, dziury, pekajace lancuchy itp itd – i jakos mi nic nie bylo – do niedawna kiedy to jakies 500m od domu jadac bardzo spokojnie stalo sie cos czego nie pamietam – podobno pekl mi lancuch – efekt – pekniete kosci oczodolu, nos, zeby ruchome choc nie wypadly, utrata przytomnosci, rece i nogi praktycznie nietkniete, facjata tak pokiereszowana ze juz nie jestem najpiekniejszy z calej wsi ;] wnioski? wyciagnijcie sami..dodam tylko ze skoro mozna kogos utopic w lyzce wody, skoro mozna zle stanac na kraweznik i sie zabic…

  • Uthark

    @Zyggi

    Tak, można źle stanąć na krawężnik. Jakiś czas temu wzywałem pogotowie do faceta, który potknął się na krawężniku i przewrócił – uderzył głową o chodnik. Uderzenie było tak silne, że słychać było po przeciwnej stronie dość ruchliwej ulicy. Facet dosłownie zalał się krwią z rzbitej głowy. Kask uchroniłby go przed tym obrażeniami.

    Mój bratanek, jak miał ok. 3 lat, przewrócił się na chodniku. Miał pokiereszowane czoło (nie wiem, jak to zrobił). Kask z pewnością pomógłby.

    Po takich wypadkach można dojśc do wniosku, że piesi powinni chodzić w kaskach. Nasze chodniki są bardzo nierówne i łatwo można się przewrócić.

    Swoją drogą, nie wiem, jak to zrobiłeś, że tak bardzo obiłeś sobie twarz. Niedawno upadłem, żeby nie przejechać psa – przy ok. 10-15km/h. Spadłem na ręce i poturlałem się na plecy.

  • Uthark

    @ Marcin Sopot

    Gdybyś miał więcej doświadczenia i/lub zdrowego rozsądku w jeździe na rowerze, to wiedziałbyś, że taka parka zakochanych może w każdej chwili odstawić coś zupełnie nieoczekiwanego. Jak mam minąć takich ludzi, gdy jadę rowerem, to najpierw upewniam się, że wiedzą o mojej obecności – dzwonkiem lub krzykiem. To zdecydowanie pomaga i jest lepsze od kasku.

  • Uthark

    @DEE

    Kask chroni tylko fragment głowy. Możesz zginąć na skutek obrażeń tułowia. Czy zamierzasz kupić jakiś pancerz na tułów do jazdy rowerem? W końcu masz na głowie utrzymanie rodziny, a taki zakup byłby konsekwentny z tym, co mówisz.

    Pamiętaj, że w ub. roku ponad 20 pieszych zginęło na chodniku na skutek potrącenia przez samochód. Ponieważ masz na utrzymaniu rodzinę, więc warto by nosić kask także podczas chodzenia pieszo. Możes się przydać. Też o tym wspominasz, więc mam nadzieję, że będzie Cię można łatwo rozpoznać – jako pieszego w kasku.

    • TUKAN TOM

      Jeśli jesteś takim „zwolennikiem” jazdy bez kasku to proponuję byś podszedł do najbliższego drzewa i mając twarz 5 cm od pnia szybko spojrzał na stopy a potem opisał nam wrażenia z przywalenia głową w pień. Zapewniam, że nie będzie to miłe ale ciekaw jestem czy po tym eksperymencie nadal będziesz twierdził, że kaski nie są potrzebne :D
      Pozdrawiam i życzę owocnego wykonania eksperymentu, będę czekać na opis wrażeń.
      Aby nie było niedomówień NIE jestem zwolennikiem PRZYMUSU jeżdżenia w kasku
      a wręcz wrogiem takiego podejścia do sprawy.

  • http://www.rowerowe-porady.pl Łukasz Przechodzeń – Rowerowe Porady

    @Uthark – błagam, skończ z tymi bezsensownymi złośliwościami. Zacznij może jeszcze kampanię „jeżdżę motocyklem i mam gdzieś kaski, bo i tak zginę od czegoś innego”. Tak jak ci pisałem w innym wpisie, Twoja retoryka i złośliwości nie przysporzy ci żadnych słuchaczy.

  • MaciekR

    @Uthark: Weź sobie na wstrzymanie. Sam nie używam kasku, ale Twoje argumenty podnoszą mi (i nie tylko) ciśnienie.

    Prawda: kask chroni tylko część głowy i nie wiadomo jak się zachowa podczas potracenia przez auto. Faktem jest, że urazy (procentowo) głowy zdarzają się równie często rowerzyście jak i pieszemu:

    http://www.trasymasy.pl/czy-kaski-na-rower-powinny-byc-obowiazkowe/
    (wykres: „Części ciała narażone na uszkodzenia”).

    więc możesz sobie pisać, że pieszy i kierowca też powinien nosić. Ale ten sam wykres pokazuje wyraźnie, że motocykliści mają lepiej chronioną głowę (obowiązek noszenia kasku). Więc jak to jest?

    Nie noszę kasku, ale nigdy nie będę zniechęcał kogoś, kto go chce nosić, lub się nad nim zastanawia. Nie zawsze pomoże, ale (o ile jest dobrej jakości i dobrze dobrany) nie zaszkodzi.

    Ja nie noszę go, bo nie znalazłem żadnych uczciwych i niezależnych badań, że kaski (rowerowe) faktycznie pomagają. Jedynie statystyki, które można naginać w dowolną stronę (patrz link wcześniej) i testy kasków motocyklowych. Ale nie robię z tego jakieś świętej wojny.

  • MACIEK

    Zastanawiam się skąd biorą się tak ogromne różnice w cenach kasków. Przecież można spotkać kaski za 50 zł i za 500 zł tego samego typu, więc skąd takie różnice. Czy droższy kask będzie rzeczywiście lepszy? Ciężko znaleźć w internecie jakiś test czy porównanie.

  • http://www.rowerowe-porady.pl Łukasz Przechodzeń – Rowerowe Porady

    Zerknij sobie na ten film, jest tu kilka słów o kaskach:
    https://www.youtube.com/watch?v=sKvdgUNA5jA&list=UUjM65Vo9s3FC7vEc8UsrcFQ

    W tym nagraniu brakuje jeszcze kilka kwestii. Słychać, że niektóre kaski leżą lepiej, inne gorzej (na Twojej głowie, bo każdy musi sobie coś dobrać pod siebie). Ale droższe kaski mają często lepsze wyściółki, lepszy system mocowania do głowy, lepszą wentylację (nie chodzi o liczbę otworów, tylko ich wielkość i rozmieszczenie).

    I często jest tak, jak w przypadku wielu innych rzeczy. Lepsze produkty, bywają niewspółmiernie drogie, w porównaniu z tańszymi. To tak jak np. z telefonami, niezły telefon Samsunga kupisz już za 500-600 złotych. A topowe modele kosztują cztery razy tyle. Różnią się od tańszych, są lepsze, ale czy aż tak od razu czterokrotnie… Takie prawa rynku niestety.

  • Tomek

    Dyskusja już ucichła, toczyła się miesiące temu ale dołączę bo przecież pozostaje aktualna a ja mam pewne doświadczenie za sobą, którym chcę się podzielić. Całe życie jeździłem bez kasku. Nie są komfortowe i wyglądają wprost idiotycznie. Od razu zaznaczam, że nadal ich nie znoszę. Nigdy nie jeździłem wolno, w terenie zwykle nieszczególnie bezpiecznie. Trójmiejskie lasy mają te wspaniałą cechę, że położone są na wzgórzach morenowych. Szutrowo, korzenno błotna dróżka i dajesz w dół! Bez kasku. Wiatr we włosach. Wspaniała sprawa.

    Któregoś razu po takim zjeździe obudziłem się w lesie. Inny rowerzysta mnie obudził. W pierwszej chwili nie mogłem ruszyć żadną kończyną i pożałowałem że żyję. Okazało się, że to minęło, było efektem szoku wywołanego silnym uderzeniem w głowę.

    A było tak. Wąską ścieżką szli spacerowicze. Całą szerokością. Wyleciałem z za zakrętu gdy oni byli zasłonięci wzgórzem (droga wiła się po zboczu tego wzgórza). Nie zdążyłem wytracić prędkości a gdy już miałem skrajem dróżki minąć idącego najbliżej mojej strony faceta postanowił gwałtowanie zrobić krok w bok aby spojrzeć w dół zbocza. Ominąłem go ale nie zapanowałem już nad rowerem. Wyleciałem z drogi w dół a koło trafiło prawdopodobnie w pień ściętego drzewa. I poleciałem.

    Z urazów czaszki oraz mięśni szyi, kapturowych itd itp wynikało że przyjąłem uderzenie w głowę. Gdyby tam nie było liści i dość miękkiej ziemi tylko jakieś twardsze podłoże lub obiekt to bym nie żył lub był kaleką do końca życia. Tak przynajmniej twierdził lekarz. Gdybym miał kask skończyłoby się na urazach mięśniowych bez pękającego łba.

    Znałem historie innych ludzi śmigających po lasach, którym kask ratował zdrowie. Ale potrzebowałem własnej nauki na błędach. No i teraz zasuwam w tym idiotycznym nakryciu głowy. I nikt mnie nie przekona, że nie warto.

  • Mariusz

    Czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć technologię kasku in-mold a out-mold? Czym się różni? W której technologii kask będzie lepszy?

    • http://roweroweporady.pl/ Łukasz Przechodzeń

      Zaciekawiła mnie ta sprawa, ponieważ w internecie nie mogę znaleźć nic na temat out-mold. Są takie kaski, ale nie mogłem znaleźć wytłumaczenia czym się różni od in-mold. Wyglądają tak samo :) Więc podejrzewam, że to inna nazwa po prostu na in-mold.

      • Mariusz

        Właśnie… Sam szukałem jakiegoś porównania i jedynie co mogłem wyczytać to informacje nt. in-mold. Na jednym z forum znalazłem prostą informację, którą zacytuję: „Ta technologia polega na trwałym połączeniem tego kolorowego plastiku na górze kasku, ze styropianem. Dzięki temu unikniesz, tego co bardzo częste w zwykłych kaskach, czyli pękania i odpadania tego plastiku.

        Na innym forum pewien użytkownik zacytował artykuł aczkolwiek bez podania źródła: „Kaski oparte na konstrukcji nazywanej in-mold sa szeroko rozpowszechnione w sporcie zarówno amatorskim jak i zawodowym. Kaski tego typu są widoczne przede wszystkim w kolarstwie i narciarstwie. Technologia in-mold gwarantuje niską masę kasku i dobrą ochronę. Kask tego typu składa się z pianki styropianowej która dzięki swoim właściwością doskonale absorbuje silę uderzenia. Zadanie takiej ochrony każdy kask zrealizowany w technologii in-mold może spełnić tylko raz. Kaski których konstrukcja jest uzyskiwana z wtrysku materiału sa znacznie mocniejsze. kaski tegu typu sa tradycyjnie używane w zawodach narciarstwa alpejskiego czy sporcie motocyklowym. kaski powstałe przy użyciu technologii wtrysku dzięki właśnie tej technologii i użytym materiałom mogą znieść silne uderzenie zewnętrzne bez szkody dla swojej funkcjonalności. przykładem może być zderzenie rozpędzonego narciarza z bramka slalomu lub rowerzysty z konarem drzewa.

        Warto poznać wszystkie aspekty związane z obydwoma typami kasków, gdyż ich cena jest bardzo zbliżona. Dokładnie o tajniki technologii, zalety i wady obydwu typów kasków zapytaliśmy Gunther Kochera – odpowiedzialnego za rozwój i sprzedaż kasków w niemieckim gigancie tego sektora rynku – firmie Uvex.
        Jak można wyjaśnić tak dużą popularność kasków in-mold na rynku?

        Powszechność takich kasków trudno skorelować z ich de facto jednorazowym użyciem w razie wypadku. Kask wielokrotnego użytku kosztują w sklepie tyle samo, dlaczego więc rynek nie reaguje i produkt delikatniejszy – in-mold jest tak szeroko reprezentowany?

        Opowiedz jest prosta – choć może się wydać szokująca. Po prostu zdecydowana większość producentów nie ma innej technologii produkcji kasków. Nie che lub nie może zainwestować w technologię wtrysku tej chwili obserwujemy rosnące wciąż zainteresowanie użyciem kasków przez amatorów. Możemy mówić o boomie w tym segmencie. Szybka produkcja lekkich jednorazowych kasków wydaje sie być priorytetem dla większości firm. Takie firmy jak nasza, mające doświadczenie w sporcie motocyklowym, od lat inwestuje w technologię produkowania wtryskowego kasków. Różnorodność jest czymś naturalnym na rynku. Według mnie jednak użytkownik zbyt mało czytelnie jest informowany przez producentów kasków in-mold o warunkach użytkowani i odporności tego typu kasku.

        Proszę powiedzieć czym jest system in-mold, jak działa, jak można rozpoznać kask in -mold od kasku
        powstałego w technologii wtrysku? Koncepcja technologii powstała na wskutek oczekiwań sportu rowerowego. In-mold jest wewnętrzną częścią skorupy utworzonej z cienkiej warstwy kuleczek styropianu silnie ze sobą związanych w celu zwiększenia zdolności pochłaniania silnych uderzeń.

        Gdy taka pianka styropianowa zaabsorbuje energie uderzenia spowoduje to rozpad jej struktury – tym samym następnego uderzenia już nie będzie w stanie pochłonąć. Kask tego typu jesteśmy wstanie łatwo rozpoznać gdy zajrzymy do środka poznamy charakterystyczna strukturę styropianu.
        Kaski wykonywane w technologii wtrysku sa obecne na rynku od dłuższego czasu – sa powszechne w sporcie – np. w narciarstwie zjazdowym. Czy sa dużo cięższe od kasków styropianowych a na etapie produkcji sa bardziej skomplikowane bądź droższe od wykonywanych w technologii in-mold?
        Nie, jest dokładnie odwrotnie. W Uvexie udało nam się opracować sposób produkcji kasku w technologii wtrysku który spełnia kryteria, wszelkie kryteria nowoczesnego kasku narciarskiego. Zasadnicza różnica jest taka, ze kask ze skorupa wtryskową nie przyjmuje siły uderzenia punktowo lecz rozprasza po całej skorupie co znacząco przedłuża żywotność kasku. Kask wtryskowy tej generacji nie jest tylko lżejszy od kasku in mold posiada na dodatek mocniejsza warstwie zewnętrzne dzięki możliwości zastosowania specjalnego plastiku. Nasze inwestycje w kierunku produkcji kasków tego typu to ponad 5 milionow euro.

        Kaski w technologii wtrysku sa: bezpieczniejsze, bardziej wygodne od tych wykonanych w technologii in-mold posiadają też lepsza termoregulację.”

        Zastanawiając się właśnie nad zakupem kasku spotkałem się z tymi technologiami in-mold i out-mold i porównując kaski jednej firmy okazało się że te out mold były tańsze. (Porównywałem akurat kaski sygnowane logiem Kross’a (taki rower – taka moja fanaberia). Ale np. 4F również w tej technologii ma wyższe ceny niż inne w out-mold.

        Widzisz Łukaszu, że brak jakiś konkretnych informacji co do tych dwóch technologii. Jeśli posiadasz jakieś kontakty, które mógłbyś uruchomić do wyjaśnienia tej „zagwostki” to powiem, że ciekawość bardzo mnie zżera ;)