Jaki kask rowerowy kupić?



Zapraszam do obejrzenia najnowszego odcinka Rowerowych Porad, w którym pokazuję w co się ubrać na rower jesienią. Zachęcam także do subskrybowania kanału.



Kask rowerowy to jedno z najgorętszych akcesoriów, na którego temat bardzo chętnie dyskutują zarówno jego przeciwnicy, jak i zwolennicy. Ale w dzisiejszym tekście, nie będę pisał o sensowności posiadania kasku. Do rozmowy na ten temat zapraszam do wpisu: Czy warto jeździć w kasku. Tym razem skupię się na praktycznych aspektach, czyli jaki kask wybrać, jak dobrać do swojej głowy i jakie technologie są używane, by lepiej chronić nasze czaszki. Zacznę od wymienienia typów kasków, jakie możemy znaleźć w sklepach. Wybór kasku, często determinowany jest przez warunki w jakich będziemy jeździć. Warto o tym pamiętać, by na ekstremalny zjazd dowhillową trasą, nie wybrać się w szosowym kasku :)

Jaki tani kask kupić

Na zdjęciu kask MET Crossover

Kask MTB – strzelam, że to najpopularniejszy typ kasku. Używany nie tylko do jazdy po górach, ale jako kask uniwersalny, nadający się również do turystyki czy jazdy po mieście. Kaski tego typu są wyposażone w daszek, który chroni nie tylko przed promieniami słońca, ale także gałęziami. Daszek zazwyczaj można odpiąć.

 

Jaki kask szosowy kupić?

Na zdjęciu kask Rudy Project Sterling

Kask szosowy – nowoczesne kaski szosowe, cechuje trochę bardziej agresywny wygląd, często projektowany pod kątem aerodynamiki. Kaski szosowe zazwyczaj nie mają daszka, choć bywają modele gdzie można to opcjonalnie zrobić. Tego typu kask, również z powodzeniem może być wykorzystywany w jeździe miejskiej czy turystycznej.

 

Kask downhill full-face

Na zdjęciu kask Author Hot Shot

Kask full-face – budową przypomina kaski używane w motocyklowym enduro. Chroni nie tylko czaszkę, ale także szczękę przed uderzeniem. Używany jest w sportach zjazdowych oraz wszędzie tam, gdzie jest duże ryzyko spotkania z drzewem. Jego budowa pozwala na wygodne stosowanie gogli.

 

Jaki kask BMX

Na zdjęciu kask Bell Faction

Kask typu orzeszek – używany do jazdy BMX, Street, Dirt. Noszą go również agresywnie jeżdżący rolkarze i deskorolkarze. Jest bardziej wytrzymały niż kask MTB czy szosowy, ale kosztem wagi i wentylacji.

 

Kask rowerowy miejski

Na zdjęciu kaski: Lazer Cityzen i Giro Sutton

Kask miejski – jeżdżąc po mieście, niekoniecznie trzeba zakładać na siebie sportowo wyglądający kask MTB czy szosowy. Na rynku dostępny jest spory wybór stylowych, miejskich kasków, które, jak widać na zdjęciu powyżej, wyglądają bardzo modnie. I wcale nie są droższe niż „normalne” kaski. Okej, trochę gorzej u nich z wentylacją, ale w końcu po mieście nie jeździ się na wyścigi. Na kilkukilometrowe dojazdy do pracy spokojnie wystarczą, a przy okazji głowa tak nie zmoknie, gdy zacznie padać.

 

Jaki kask aerodynamiczny czasówka

Na zdjęciu kaski: Casco Speedairo i Giro Advantage 2

Kask do jazdy na czas – ich aerodynamiczna budowa, pozwala urwać kilka cennych sekund na wyścigu. Najczęściej spotyka się je na wyścigach triathlonowych, podczas jazdy na czas oraz na torach rowerowych.

 

Kask do jazdy enduro

Na zdjęciu kask Fox Striker

Kask enduro – aktywnie rozwijająca się grupa kasków, wywodząca się z kasków MTB. Kaski tego typu mają bardziej rozbudowany tył, który lepiej chroni głowę. Jednocześnie kask jest nadal przewiewny i dość lekki.

Zapraszam do obejrzenia odcinka Rowerowych Porad, w którym opowiadam trochę więcej o kaskach rowerowych:

 

Na co zwrócić szczególną uwagę, podczas kupowania kasku? Pierwsza sprawa to wybór odpowiedniego rozmiaru. Zdecydowanie polecam przymierzyć kilka modeli przed zakupem. Ważny jest nie tylko sam rozmiar, ale także kształt skorupy. Mamy różne głowy i nawet jeżeli kask będzie rozmiarowo dobry, może się okazać, że będzie gdzieś upijać, a jazda w nim nie będzie przyjemna. Jak dobrać rozmiar, jeżeli nie masz możliwości przymiarki? Zmierz obwód głowy, który mniej więcej powie Ci jaki rozmiar kasku będzie odpowiedni. Ale nie jest to informacja w 100% idealna, zwłaszcza gdy wynik wypada pomiędzy dwoma rozmiarami. Obwód mojej głowy to około 61 centymetrów, ale niestety praktycznie żaden kask w tym rozmiarze, nie chce się na nią zmieścić :)

Łukasz Przechodzeń Rowerowe Porady Blog

Kupowałem niedawno kask i dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że znalezienie kasku na dużą głowę (dyplomatycznie nazywaną przez niektórych producentów XL lub oversized) nie jest takie proste. W ofercie różnych producentów, rozmiarówka zazwyczaj kończy się właśnie na 61 cm, a większych rozmiarów nie ma wcale, albo są w tylko wybranych modelach. Ostatecznie kupiłem szosowy model Lazer O2, który jest dostępny także w rozmiarze 62-64 cm. I pasuje mi idealnie. Za jakiś czas, na blogu napiszę recenzję tego kasku. Choć mam nadzieję, że nie będę musiał nigdy testować jego skuteczności :)

Okej, rozmiar mamy wybrany, czas na kolejny ważny element – ilość i wielkość otworów. Od tego parametru będzie zależało, jak bardzo wentylowana będzie głowa. Oczywiście nie w każdym kasku zasada, że im więcej, tym lepiej się sprawdzi. Orzeszki i full-face będą miały mniej otworów, ale za to będą bardziej wytrzymałe. Coś za coś. Kask do rekreacyjnej jazdy, w spokojnym tempie, też nie musi mieć koniecznie wielu otworów. Do niektórych kasków szosowych i MTB, można nawet dokupić specjalną nakładkę lub uniwersalny pokrowiec, które zakrywają otwory wentylacyjne. Dzięki temu lepiej się jeździ w deszczu lub wtedy, gdy zależy nam na aerodynamice.

W innych przypadkach, najlepiej postawić na kask z dużą ilością otworów. Według mnie, dobrze wentylowany kask, powinien mieć przynajmniej 16 dużych otworów wentylacyjnych lub więcej mniejszych. Napisałem niedawno mini-test kasku Crivit (z Lidla), który ma zaledwie 11 niedużych otworów. Wystarczyło kilka kilometrów intensywniejszej jazdy, żeby moja głowa była cała mokra. Tak więc warto postawić na większą liczbę dziur, zwłaszcza do jazdy szybszej niż spacerowa.

Większość kasków produkowana jest przy użyciu technologii in-mold (in-mould). Polega to na wtryskiwaniu spienionego polistyrenu do formy, gdzie znajduje się już szkielet kasku z tworzywa. Dzięki temu kask jest jednocześnie wytrzymały i lekki. Ale producenci dalej starają się rozwijać technologie, przydatne w kaskach. Jedną z nich jest MIPS (Multi-directional Impact Protection System), gdzie kask składa się ze skorupy zewnętrznej oraz wewnętrznej wkładki. Podczas uderzenia, skorupa w ograniczonym zakresie może się przesuwać, co redukuje siły działające na głowę.

Nie jest to może kluczowe kryterium, ale warto przy zakupie kasku popatrzeć na dodatki. Z ciekawszych akcesoriów wymienić mogę wkładkę z siatką przeciwko owadom – świetna sprawa, chyba, że lubisz, tak jak ja, drapać się po głowie. Wtedy taka wkładka potrafi doprowadzić do szału :) Miłym dodatkiem jest również pokrowiec do transportowania kasku, możliwość założenia tylnej lampki czy wkładki chłodzące.

Jeszcze kilka słów o jakości kasku. Bardzo, bardzo gorąco namawiam do kupowania kasków w porządnych sklepach rowerowych. Nie na giełdzie i nie na podejrzanie tanich aukcjach Allegro. Kask nie musi kosztować fortuny, aby spełniał swoje zadanie. Ale kupowanie dziecku kasku za 5 (!) złotych czy sobie za 20 złotych, to proszenie się o kłopoty. Taki kask, w chwili zderzenia z ziemią, może wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Warto wydać przynajmniej te 40-50 złotych, by kupić taki, który nie zachowa się jak ten motocyklowy, na nagraniu powyżej (właściwa akcja dzieje się od 1:00).

Warto też pamiętać, że po spotkaniu z ziemią, kask jak najbardziej może się rozlecieć na kawałki (choć w środku powinny być zatopione linki, które nie pozwolą by elementy natychmiast odleciały na bok). Nieraz słyszałem stwierdzenie „to był słaby kask, bo po upadku się rozleciał”. A tak wcale nie jest. Kask ma przyjąć na siebie energię, która zostałaby przekazana naszej głowie. I może się rozlecieć nawet na tysiąc kawałków. Byleby ochronił czaszkę.

Istotny jest również fakt, że kask po uderzeniu w ziemię może nie nosić śladu upadku. Ale jego wewnętrzna struktura często jest już uszkodzona i w takim kasku nie powinno się jeździć. Nawet jeżeli kask jest cały, trzeba dokładnie go obejrzeć, czy nie ma nigdzie mikro-pęknięć czy odprysków. A najlepiej po prostu go wyrzucić i kupić nowy. Przy kolejnym uderzeniu, kask może już nie pochłonąć tyle energii, ile bezwypadkowy kask. Ale nie życzę nikomu testowania w praktyce, jak zachowuje się taki kask podczas kolejnego upadku.

 

Wszystkie planowane wpisy z cyklu „W co się ubrać na rower?”:

1. Potówki i koszulki

2. Spodnie i spodenki

3. Bluzy rowerowe

4. Rękawiczki i skarpetki

5. Ubrania przeciwdeszczowe

6. Ubrania na jesień i zimę

7. Buty rowerowe

8. Kaski

9. Okulary

10. Porady od blogerek modowych

 
  • Jacek Kapela

    Ja bym Michał dodał jakieś info na temat certyfikatów bezpieczeństwa jakie kask może mieć.
    Tu ciekawe porównanie:

    http://www.bhsi.org/stdcomp.htm

    • Dzięki za ten link, to bardzo ciekawa lektura.

      • mikefunk

        Master. Dopisz jeszcze, ze kaski to produkty jednorazowe. Jak ktos mial wypadek na glowe i sie kask nie rozlecial to nie znaczy ze jest OK. W wiekszosci wypadkow wewnetrzna struktura jest juz uszkodzona i moze tego nie widac ale przy nastepnym wypadku taki kask rozlatuje sie jak jajko bez chronienia glowy. Po kazdym wypadku trzeba dokladnie obejrzec kask czy nie widac pekniec, szczegolnie od srodka. Jak tylko sie pojawi jakas iskra czy pekniecie to kask jest do wywalenia. Tak samo jak z poduszka powietrzna. Just saying…

  • Agnieszka Antosiewicz

    Łukaszu czy mógłbyś ustosunkować się do zdania „każdy dodatkowy element wentylacyjny osłabia bowiem skuteczność naszego kasku”. Czy to prawda? A jeśli tak to gdzie jest granica, której lepiej nie przekraczać? Jeżdżę w kasku, który ma (aż?) 25 otworów, taki raczej ze średniej półki (100zł). rewelacyjnie daje radę w upalne dni, ale czy moja głowa wentyluje się kosztem bezpieczeństwa? Cenię sobie Twoje porady, także byłabym wdzięczna za odpowiedź.

    • Nigdzie nie napisałem, że kaski z większą ilością otworów są mniej „skuteczne”. Chodziło mi o wytrzymałość. W tym sensie, że jeżdżąc po mieście czy na szosie, masz raczej małe szanse na przywalenie w drzewo z prędkością 60 km/h (chyba, że gdzieś na zjeździe wylecisz z trasy, ale to pobocze trochę wyhamuje :) Co innego, gdy uprawiasz chociażby downhill, albo jeździsz na BMX-ie, gdzie raz, że upada się dość często, a dwa, można łatwo przywalić np. w murek czy rampę.

      I tylko o to mi chodziło. Nie martw się, jeżeli nie jeździsz bardzo ekstremalnie, to Twój kask spokojnie wystarczy (odpukać, by nie było takiej potrzeby).

  • A co z kaskami enduro? :) Ostatnio to najbardziej rozwijana grupa, na każdych targach pojawia się kilka nowych modeli. Dla osoby jeżdżącej MTB, niekoniecznie ekstremalnie, może to być dobry wybór ze względu na lepszą ochronę, a dalej dobrą wentylację. Skoro piszesz o takiej niszy, jak kaski do czasówek, to zdecydowanie powinny się tu znaleźć o niebo popularniejsze kaski enduro.

    Przydałoby się też wrzucić jakieś bardziej reprezentacyjne zdjęcie fullface’a, bo w takim czymś jak na zdjęciu nikt już nie jeździ od 10 lat ;) Jak jakiś dzieciak to zobaczy, to od razu się zniechęci. Teraz wygląda to „trochę” inaczej: TLD D3, 100% Aircraft, Giro Cipher…

    A jeśli chodzi o ilość i wielkość otworów wentylacyjnych… Wielkość, owszem, ma znaczenie (ekhem…), choć tak jak pisałeś, duże otwory to ryzyko np. wniknięcia przy glebie patyka.

    Ale ilość? Mam wrażenie, że to parametr, jak megapiksele w aparatach – sztucznie wprowadzony przez producentów, żeby było jak porównać „lepszość” i „gorszość”, nawet jeśli ten nie ma wcale tak oczywistego wpływu na końcowe działanie produktu.

    Dobry system wentylacyjny to taki, który „przewiewa” kask, tzn. wpuszcza je z przodu, zapewnia szybki przepływ wewnątrz aż do tyłu, gdzie ciepłe powietrze jest efektywnie odprowadzane. Więc to kwestia odpowiedniego zbalansowania wielkości i ilości w konkretnych miejscach, z wnętrzem kasku.

    Dlatego też stwierdzenie, że powinno być co najmniej 16 otworów jest dość mocno naciągane i „sklepikarskie” – sorry ;) Można je zrozumieć tak, że dowolny kask o 17 otworach będzie odczuwalnie lepiej wentylowany od dowolnego kasku o 15 otworach.

    • mikefunk

      Dobrze pisze. Polać mu!

    • O widzisz, zapomniałem o enduro. Zaraz dodam ten typ kasku.

      Jeżeli chodzi o ilość otworów, to jest to liczba szacunkowa. Oczywiście, masz rację, że może być ich jeszcze mniej. Ale nie widziałem (co nie znaczy, że ich nie ma) kasku, który miałby mniej niż te 16 otworów i był jednocześnie wyśmienicie wentylowany. Myślę tu o kaskach MTB i szosowych. Nie da się w nieskończoność powiększać tych otworów, bo mimo wszystko lepiej by było ich 20 mniejszych, niż 10 większych.

  • Od kilku lat używam kasku, zakupionego w lidlu. Typowy miejski kask ale można powiedzieć, ze spełnia swoją rolę i na trasie i w górach. I to wielokrotnie sprawdziłem – zupełnie przypadkowo ale na szczęście bez zadnych groźnych konsekwencji.

    A kask? Dalej trzyma sie w kupie aczkolwiek szukam godnego nastepcy – Bell, Giro czy podobna półka.

    • mikefunk

      Lidlowe kaski to zabawki. Wez to tywal bo jak bedzies zmial naprawde wypadek to dopiero wtedy bedzie.

      Wymienione marki sa dobre. Bell szczegolnie. Sprawdz jeszcze Casco, Kask, oni robia dobre i tanie. Jak chcesz cos w gory i firmowe to jest tego nieskonczonosc. Wtedy to juz ceny zaczynaja sie kolo 400zl.

      Ogolnie ja bym niczego ponizej 200 nie zakladal na glowe. Jest roznica w wygodzie i bezpieczenstwie.

      Pamietaj tez ze kask po wiekszej wywale jest do wyrzucenia. To sa produkty jednorazowe. Czesto nawet nie widac uszkodzenia na pierwszy rzut oka. Pekaja wewnetrznie. Wiec jak miales wiekszy ups na glowe to zmieniaj kask.

      • Pierwsze kaski, jakie można było kupić w Lidlu były rebrandowanymi produktami Cratoni (identyczny kształt, wykonanie i nazwa producenta na opakowaniu). Te które są teraz są już „własnymi” produktami, ale od tamtych zbytnio nie odbiegają. Design może dupy nie urywa, ale technicznie to dobre kaski na poziomie podstawowych modeli dużych producentów (właśnie takich za ~200 zł). Więc nie ma co Lidla przekreślać, jeśli szuka się kasku do amatorskiej jazdy.

        • Nie przesadzałbym z porównywaniem kasku z Lidla za 49 zł do kasku za 200 złotych. Jednak różnica będzie, zwłaszcza w wentylacji. Ale tak czy owak, za takie pieniądze, to naprawdę w porządku kask.

        • O właśnie, Cratoni były tak 3-5 lat temu i dlatego wziąłem kask z lidla. Były pierwsze potem rok pozniej kupilem tez i do dnia dzisiejszego mam :)

  • Rowerzysta

    No a co gdy ktoś ma długie włosy? albo jak ja do ramion?

    • To zakładasz włosy za uszy albo wiążesz w kucyk na karku i na to kask :)

    • Da się z tym żyć.

    • Niektóre kaski są z tyłu tak wyprofilowane, by znalazło się miejsce na dłuższe włosy. Ale to trzeba koniecznie przymierzyć przed zakupem.

  • Rowerzysta

    Przepraszam że zadaję tak głupie pytanie,ale jak się ma sprawa z kaskami które niby że ktoś kupił a potem tego nie używał?. Czasem pojawiają się na necie (ponoć)nowe kaski z drugiej ręki ale nie wiem czy warto kupić…

    • Biorąc pod uwagę, że wystarczy jedna gleba (a jak się ma pecha, to nawet spadnięcie kasku np. z kierownicy), żeby uszkodzić niewidoczną strukturę kasku, to: NIE! Chyba, że z zaufanego źródła (np. od znajomej osoby z forum).

      Trzeba też uważać na podróbki: na AliExpress można kupić np. kaski Foxa czy Specializeda niewiadomej jakości. Oczywiście dotarły one już na Allegro…

      • tosyu

        Nie wiem jak rowerowe, ale motocyklowe się dostosowują (wyściółka wewnętrzna) do głowy noszącego, więc kupowanie z drugiej ręki poza oczywistym ryzykiem może również skutkować niewygodnym kaskiem. W moim rowerowym wyściółka jest znikoma (pare pasków materiału, chyba wszystkie tak mają), ale nie wiem czy to ma jakiekolwiek znaczenie.

    • Tak jak przedmówcy napisali, nie kupowałbym kasku używanego czy z niewiadomego pochodzenia. Oczywiście, można trafić na fajne okazje, że ktoś kupił, a potem zagapił się i zapomniał zwrócić do sklepu w ciągu 14 dni. I musi sprzedać, bo kask mu nie pasuje. Ale tak czy siak, nie kupiłbym.

  • tosyu

    Ja mam straszne problemy z kaskami, znalazłem 1 rowerowy który w miare mi pasował (mam kwadratowy łeb) i się go trzymam :) To samo miałem z motocyklowymi, ale ten po kilku tygodniach się dopasował.

    • Ano, ja w Łodzi obszedłem 5 czy 6 sklepów i znalazłem tylko dwa modele w rozmiarze większym niż 61 cm. I w sumie z tych dwóch świetnie na głowie leżał mi Lazer ROX (MTB), a w necie sprawdziłem, że wkładki do tego kasku są identyczne jak w Lazer O2. Drogą dedukcji, uznałem, że wewnątrz są takie same, albo podobne. I udało się, O2 leży idealnie :)

      Ale znalezienie go zajęło mi naprawdę masę czasu.

  • Deef

    Ja używam kasku 4F model Mistral. Jest lekki, ma dobrą wentylację, daszek(odłączany), siatkę przeciw owadom, odpinaną wyściółkę. Były 2 wersje do wyboru czarno-niebieski i biało-niebieski. Skupiałem się na białym, ale mierząc oba modele dopasowany do głowy był czarno-niebieski.

    Racją jest, że kask trzeba przymierzyć przed kupnem. Kupowanie przez internet mija się z celem, chyba, że wcześniej mierzyliśmy w sklepie czy u znajomego.

    Należy też wspomnieć, że kask szosowy powinien być możliwie jak najlżejszy. 100 km i wiecej z kaskiem ważącym około 400 gramów nie należy do przyjemności.

    • O wadze kasku nie pisałem, bo nawet ten z Lidla waży 310 gramów, czyli bez tragedii. 400 g to już bardziej do jazdy ekstremalnej ważą :)

      • Deef

        Ostatnio w Decathlonie wziąłem jakiś kask w rękę to był niewiele lżejszy od puszki piwa. Modelu nie znam, ale był to raczej MTB/miejski.

  • Paweł Gołaszewski

    Jest wspomniane, że rolkarze używają kasków typu orzeszek. To nie prawda… albo tylko część prawdy. Orzeszków używają głównie rolkarze agresywni (ci od skakania po murkach lub robienia tricków). Normalni rolkarze i w szczególności rolkarze szybcy używają kasków, które są tu określone jako MTB lub szosowe. Kluczowe jest to, żeby nie było daszka lub był zdejmowany (w imprezach masowych nie są one dopuszczalne i są niebezpieczne w przypadku zderzeń człowiek-człowiek).
    To tak dla porządku.

    • Znam takich, którzy nie jeżdżą agresywnie, a mają orzeszki. Bo im się podobają takie kaski :) Ale jasne, w tekście chodziło mi w domyśle o ostrzejszą jazdę.

      • Paweł Gołaszewski

        Też znam takich, ale wtedy zwykle biorą górę względy stylizacyjno-estetyczne ;)
        Co nie zmienia faktu, że warto zaznaczyć wyraźnie w tekście. Kryteria wyboru dla rolkarzy są dokładnie identyczne, podobnie też jak kaski :)

  • mzl123

    wkładkę z siatką przeciwko owadom – świetna sprawa, chyba, że lubisz, tak jak ja, drapać się po głowie. Wtedy taka wkładka potrafi doprowadzić do szału :)

    To prawda, że taka siatka doprowadza do szału, ale alternatywa jest jeszcze gorsza. Miałem sytuację, że osa wpadła mi otworem wentylacyjnym tak nieszczęśliwie, że zaklinowała się pomiędzy jego krawędzią, a czaszką. To dopiero może doprowadzić do szału :-) Postronne osoby widzące mnie podczas tej akcji musiały mieć niezły ubaw widząc jak koleś w biegu zeskakuje z roweru i szaleńczo próbuje odpiąć kask machając niezdarnie rękoma :-)

    • Tak, ale osa wpadnie raz na jakiś czas, a podrapać się muszę przynajmniej kilka razy na godzinę :P

      • Paweł Gołaszewski

        To takie same argumenty jak „czy jest mi potrzebny kask? Prawie nigdy” ;)

        • radziu

          Bardziej od łapania osy kaskiem obawiałbym się od wyłapania owej w zęby – bardzo niemiłe przeżycie jak się taka broni po przyklejeniu do wargi.

  • MrT

    Siatka jako kryterium wyboru dosyc mocno ogranicza spektrum kaskow, jest to dosyc rzadko stosowany element konstrukcyjny; dziwi mnie strategia producentow, poniewaz w wielu przypadkach stosuja siatke w jednym modelu i to niekoniecznie rozumiem dlaczego akurat w tym :)
    Ochona przed owadami – zderzylem sie raz przez 18 lat, przy czym pszczola uderzyla mnie i ukasila w klate :)

  • Grzegorz P.

    Odnośnie kasku z Lidla, to tak się składa, że mają w swojej ofercie 2 rodzaje, które sprzedawane są w dwóch różnych terminach w sezonie letnim. Też miałem ten kask z małą ilością otworów wentylacyjnych i służył mi ze 2 lata, dopóki się nie wywaliłem na torach i nie uderzyłem głową o ziemię. Kask wytrzymał i nie pękł, ale miał wgniecenie, więc przez jakiś czas używałem kasku Kross’a. W następnym sezonie kupiłem też kask z Lidla, ale z wyglądu już bardziej szosowy, z większą ilością otworów i używam go do tej pory. Różnica między tymi kaskami jest faktycznie ogromna przy długich czasach spędzonych na rowerze latem. Tak więc pisanie, że kask z Lidla jest słabo wentylowany mija się z prawdą, bo jak napisałem wyżej Lidl ma w swojej ofercie 2 różne kaski rowerowe ;)

  • DawidK

    Witam odnośnie kasku, sam używam z Lidla. Jako, że się nie znałem, tak jak o inne rzeczy z rowerami pytałem na forum rowerowym. I jak zapytałem o kask wiele osób poleciło mi ten z lidla, bo to firmowy cratoni tylko napis jest crivit, że reszta to samo i do 100-150 zł. ciężko o taki stosunek jakość cena. Nie mam porównania z innymi, ale jeździ mi się dobrze. Tak z ciekawości napiszę, że z oferty rowerowej polecają kaski i stojaki na rower do czyszczenia i napraw, że są bardzo dobrej jakości. Innych rzeczy nie polecali.

  • sparky

    Jest jeszcze jedna rzecz. Zapięcie. Kupiłem kask ze SportsDirect – dokładnie ten http://pl.sportsdirect.com/muddyfox-in-mould-helmet-936008?colcode=93600834.
    I za cholerę nie mogę ustawić pasków, by mnie nie dusiły w szyję. Da sie je regulować/naciągać w bardzo ograniczony sposób i jakis tam komfort uzyskuję jedynie gdy po założeniu kasku zsunę go nieco do dyłu („zadrę” daszek)… Może to ja mam jakiś nieforemny łeb po prostu :)

  • Dlatego każdy kask trzeba przymierzyć przed zakupem. Dawałeś ten kask innym osobom do przymierzenia? Jeżdżenie w kasku, który jest „zadarty” nie jest najlepszym pomysłem.

  • Wg mnie kaski Lazer to jedne z najlepiej o ile nie najlepiej leżące kaski na rynku. Choć sam jeżdżę w Giro, chętnie kupiłbym O2 lub Genesis. Współczynnik pieczarki chyba najmniejszy z wszystkich producentów, nawet na dużej głowie :)

    • „Współczynnik pieczarki”, heh, dobre :) Faktycznie O2 oprócz tego, że dobrze leży na głowie, to przy okazji nie jest napuchnięty jak pieczarka :)

  • KamilaLubicz

    Witam, mógłby mi Pan doradzić odnośnie kasku? Wybrałam sobie taki http://alltheway.pl/szosa/1813-kask-szosa-lazer-genesis-l-matt-white-roz58-61-cm-5420056696418.html czy ma znaczenie że to kask szosowy a ja jeżdżę po mieście? Jestem kobietą więc wiadomo, najpierw podchodzę do przedmiotu pod względem atrakcyjności :D Kaski miejskie nie podobają mi się za bardzo dlatego chciałabym się poradzić specjalisty. Z góry dziękuję za odpowiedź :)

    • Cześć,
      śmiało możesz jeździć w kasku szosowym po mieście. Najważniejsze aby kask dobrze leżał na głowie, nigdzie Cię nie uciskał, ani nie upijał.

      A ten Lazer faktycznie bardzo stylowy :)

      • KamilaLubicz

        Super! Dziękuję :)

  • Kasia

    Cześć :)

    Od pewnego czasu czytam Twój blog i korzystam z Twoich porad – wielkie dzięki za taką kompendię wiedzy rowerowej :)

    Mam pytanie o kask – szukam właśnie jakiegoś do jazdy głównie na długich trasach, ale też na rajdach MTB, gdzie o wypadek nie trudno. Nie kupię kasku za 20-30zł, ale szukając jakiegoś, natknęłam się na poniższe i chciałabym znać Twoje zdanie, w który z nich warto zainwestować (dodam jedynie, że na ‚płaskim’ jeżdźę 80 do 150km dziennie, na rajdach – do 70km):

    1. METEOR MV29 – ten jest chyba akurat z przed ery „In-Mold”
    2. Author Rocca lub Wind
    3. B-Twin 500 (Decathlon)
    4. Bell Paradox (Decathlon)

    z góry wielkie dzięki za pomoc! :)

    • Hej, o wybieraniu kasku opowiadałem co nie co w tym odcinku Rowerowych Porad: https://www.youtube.com/watch?v=p6P-yPB3t28

      Generalnie warto przymierzyć kask przed zakupem. To podstawa. Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo, to wszystkie te kaski zapewne spełniają europejską normę EN 1078, więc o to bym się nie martwił (kwestia co z Meteorem, czy ją spełnia :)

      Warto oprócz przymierzenia, zwrócić uwagę na ilość i wielkość otworów wentylacyjnych. Zazwyczaj te tańsze kaski nie mają zbyt dużych otworów, przez co głowa jest potem słabiej wentylowana. Pod tym względem najlepiej wypada Bell Paradox, co od razu widać na zdjęciach.

  • Martka

    Ja nie wiedziałam, że to wszystko ma takie znaczenie. W sumie niedawno zaczęłam bardziej „profesjonalnie” jeździć na rowerze. Wszystko kupowałam w sklepie Sporti bo u nas w mieście nic nie ma. Kask akurat kupiłam za około 300 zł bo akurat kasę miałam, ale gdybym nie miała dałabym też 100 zł :) Dobrze, że mam lepszy kask. Mam nadzieję, że lata posłuży.